Błękitna prawda: Niezwykły przewodnik po życiu i śmierci, miłości i seksie

Przedmowa

 

Jak opisać „Błękitną Prawdę” i duchowe nauki Davida Deidy? David prezentuje ten rodzaj nauczania, który w historii ludzkiego istnienia prezentowali zawsze twórczy artyści, duchowi pionierzy i prekursorzy. W obliczu czegoś nowego, oryginalnego i głębokiego język często zawodzi, a umysł korzy się z braku kategorii, do której mógłby się odnieść. Mógłbym porównać nauczanie Davida do tradycji tantrycznych, które pod wieloma względami przypomina – albo do Śiwaizmu kaszmirskiego. Albo mógłbym napisać o jego podobieństwach do mojej własnej linii buddyzmu Dzogczen, ponieważ z pewnością dzieli z nią głęboki wgląd w rzeczywistość.

Jest kilka kategorii, do których mógłbym przypisać kogoś tak oryginalnego jak David – natomiast dla jego nauczania nie ma przegródki. On sam wyznacza własne terytorium, jak pionier albo odkrywca. W przeciwieństwie do tego, co dziś możemy znaleźć na rynku duchowości, David nie głosi jedynie blednących cieni prawd innych czasów, miejsc i ludzi, ale porusza się w dynamicznie żyjącej tradycji ustnego przekazu duchowych nauczycieli indywidualistów, którzy niczym free–jazzowi muzycy mogą grać swoje riffy bezpośrednio na Rzeczywistości, poza ustalonymi zasadami. Dlatego całym sercem jestem zestrojony z jego prowokującą, świętą muzyką.

Czysta świadomość jest główną praktyką w tradycji dzogczen buddyzmu tybetańskiego. Znajdujemy w niej schronienie i polegamy na praktyce wrodzonej czujności i świadomości, by obnażyć naturę zarówno umysłu, jak i wszystkich rzeczy – to jest podstawa, ścieżka i owoc wypróbowanej i prawdziwej buddyjskiej ścieżki przebudzenia. Świadomość jest najwyższym, wszechmocnym, wszędzie sięgającym władcą, źródłem wszystkiego – jest najlepszą ochroną, drogą, prawdą i światłem. Oddaję hołd czystej świadomości, istoty przeszłych, teraźniejszych i przyszłych buddów. Książka Davida, Błękitna Prawda, jest również takim uhonorowaniem dla niej.

Samantabhadra – ucieleśniający nagą prawdę i czystą świadomość, nieobciążoną koncepcjami – jest źródłem linii dzogczen. Dzogczen poprzedza nastanie buddyzmu w Tybecie. Jest doskonałym przekazem niedualnej, mistycznej wiedzy, dającej bezpośredni dostęp do własnego, wrodzonego stanu – wewnętrznego buddy. Pierwotny budda wewnątrz nas ucieleśnia możliwość natychmiastowej realizacji.

Dlatego zwięzłe instrukcje dzogczen mówią – Jedna chwila czystej świadomości jest chwilą doskonałego oświecenia. Taka jest bezpośrednia ścieżka, idąca na skróty prosto do sedna i prawdziwie dotykająca istoty rzeczy. To jest to, czego uczy i co przekazuje David Deida. On rozumie te głębokie słowa. Praktykuje je, żyjąc nimi i uczy tego, czym żyje.

Ma niezwykłą zdolność przedstawienia najbardziej ezoterycznych założeń, leżących u postawy wspaniałej, duchowej mądrości świata w formie dostępnej i pożytecznej dla współczesnego zachodniego umysłu. David jest człowiekiem z misją – dąży do przekształcenia atmosfery współczesnego, tantrycznego nauczania i praktyki duchowej w dzisiejszym świecie. Chociaż nie jest buddystą ani częścią żadnej wcześniejszej tradycji religijnej, jego świeży, oryginalny przekaz odsłania esencję ukrytą w każdej przejawiającej się chwili. Jest prawdziwą formą natychmiastowego wglądu, przebijającego się do natury rzeczywistości, którego śladem idą nowo pojawiające się nauki. David dużo bardziej dba o autentyczną realizację otwartości i miłości, niż o tworzenie kolejnej kreacji dla jeszcze jednego duchowego stroju. Jego nauczanie służy temu, by usunąć jakiekolwiek zasłony, które być może nosi twoje serce, szczególnie te okrywające sferę seksualną.

Prawdziwy budda nie siedzi gdzieś w chmurach, w dalekim ogromie niebiańskiego firmamentu, ale mieszka wewnątrz serca każdego z nas. Jesteśmy tym, czego szukamy. Taka jest naga prawda, prawdziwy fakt życia. David to rozumie. Mówi z tej pozycji. Dla niego, nagość to dużo więcej niż zwykła golizna, a jego rodzaj tantry sięga daleko poza lubieżne zainteresowania, zmysłowość czy powszedni seks.

Z pierwotnego stanu nieskończonej, czystej i spontanicznie zrealizowanej świadomości rodzi się autentyczne nauczanie i manifestacje. Ponadczasowe prawdy ujawniają się w odpowiednim momencie w nowych formach, właściwych dla obecnych czasów i przyszłości. W naszej starożytnej tybetańskiej tradycji Nyingma nazywane są termami lub ponownie odkrytymi skarbami dharmy, które mogą pojawić się w postaci duchowych objawień albo bardziej pragmatycznie w formie duchowych nauk i przekazów, ćwiczeń i praktyk. W taki sposób tybetańska tantryczna tradycja wadżrajana nadal jest żywa i rozszerza się. Myślę, że autor tej książki jest obecnie na tropie czegoś podobnego, na swój własny niepowtarzalny sposób.

To wielkie słowa, ale David jest wielkim umysłem, który może wejść w tego rodzaju buty rozmiaru yeti i podążać niedualną, mistyczną ścieżką. Jest utalentowanym i charyzmatycznym nauczycielem–erudytą oraz mądrym człowiekiem o niezwykłej spójności i wielkim sercu. Jest tym zachodnim nauczycielem tantry, którego książki czytam i do którego posyłam swoich uczniów. Jest budowniczym mostów pomiędzy Wschodem i Zachodem, pomiędzy starożytnymi i współczesnymi tradycjami, jeśli chodzi o tę najmniej rozumianą ze wszystkich duchowych nauk, którą jest tajemnica bliskości jako joga (czyli zjednoczenie) transformacji, transcendencji i samorealizacji.

Natura buddy to esencja każdej formy i każdej chwili TERAZ. A Błękitna Prawda wskazuje na buddyjską naturę teraźniejszości, w tak umiejętny i spójny sposób oraz w tylu różnych obszarach ludzkiego życia, że nie możesz nie mieć przebłysków dharmakaji – nienarodzonej i nieśmiertelnej, nieustannie trwającej, nagiej rzeczywistości, promieniującej twoim własnym doświadczeniem. Smakując książkę Davida, możesz uświadomić sobie to, co „jest” w każdej chwili i w samym środku tego, co wydaje się być.

Błękitna Prawda jawi się jako słynna tybetańska metoda bezpośrednich instrukcji (ang. pointing instructions) przypominająca, że fantasmagoryczne, widzialne zjawiska są magicznym, sennym przejawem świadomości, energii i światła – i że jedynym autentycznym wyborem jest rozpoznanie ich Jako Tego, Co Jest, wewnątrz pozbawionych lęku, akceptujących ramion miłości. Zapamiętajcie te słowa – w przyszłości, mam nadzieję, że niezbyt odległej – oryginalna zachodnia dharma Davida Deidy będzie szeroko znana jako jeden z najwspanialszych i dostępnych wyrazów istoty duchowej praktyki. Wiele jest prawd, ale mądrość jedna. Wszystkie wielkie tradycje mają tę mądrość w swojej esencji. Nauczanie dzogczen wyraża ją bez wielkiego kulturowego wyposażenia i patetycznego bagażu. Nie jest to kwestia zwykłej inteligencji, bo nie można się tego nauczyć. Można uchwycić tylko istotę rzeczy. Kiedy to pojmujesz, wtedy jest autentycznie przekazane i uświadomione. W ten sposób możemy prawdziwie się przebudzić.

Duchowi poszukiwacze mogą rozpoznać to, co od wieków wiedzieli już mistrzowie i mędrcy – realność tego, co jest, jasne postrzeganie rzeczy takimi, jakie są, poprzez czystą, obnażoną świadomość – bez ubarwiania czegokolwiek, bez konstruowania, poprawiania i analizowania. To prawdziwe nauczanie na temat pierwotnie czystej i doskonałej pełni, całkowitej i promiennej natury rzeczywistości, umysłu i świadomości jest tak samo prawdziwe dzisiaj, jak było tysiące lat temu. Nikt nie posiada monopolu na prawdę. Ona jest wolna i należy do tych, którzy ją pielęgnują i mają jej świadomość. Chociaż David nie nazywa siebie buddystą, to gdzieś w środku wiem, że jest głęboko zakorzeniony w naturze buddy. Ujawnia to jego nauczanie. Myślę, że wszyscy jesteśmy szczęściarzami znajdując takie pierwotne, autentyczne i otwarte nauki. Ja sam uważam się za kogoś szczęśliwego, mając w Davidzie swojego przyjaciela w dharmie.

Błękitna Prawda jest świeżym i autentycznym wkładem w nieortodoksyjną tradycję, nieskazitelnych, współczesnych przekazów. Wiele książek pomaga nauczyć się, jak używać czystej świadomości i uwagi, aby ponownie połączyć się oraz odprężyć w postrzeganiu rzeczy takimi, jakie są, w wirze codziennego życia – z naszymi dziećmi, oglądając telewizję, w pracy itd. Poza czasem spędzonym na poduszce do medytacji czy macie do jogi, duchowe przebudzenie zawiera w sobie przekraczanie naszego niedającego spełnienia, nawykowego uwarunkowania, a także otwarcie się na to, by kochać i wyrażać wszystko, co ukryte głęboko w sercu, kiedy jesteśmy w samym środku codziennego, ludzkiego życia. Szczególnie seksualność ma tendencję do powstrzymywania ludzi od duchowego postępu i rozwoju – dlatego druga część książki kieruje nas ku przemianie tego ograniczenia w możliwość i nowe potencjały, poprzez umiejętne sposoby praktykowania czystej świadomości i prawdziwej metody samorealizacji.

A więc zrób coś dla mnie. Usiądź wygodnie i czytaj Błękitną Prawdę z otwartym umysłem i wolnością od uprzedzeń na temat buddyzmu, hipokryzji i dewocji, a więc z tym, co mistrzowie zen nazywają „umysłem początkującego”. Kiedy czytam te nauki, lubię pamiętać radę starożytnego mędrca tao, Chuang Tzu, który powiedział – Zamierzam powiedzieć kilka nierozważnych słów i chcę, abyś nierozważnie ich słuchał. W tym duchu, mogę ci zagwarantować, że te wnikliwe nauki pogłębią twoje doświadczenie immanentnej natury buddy i z chwili na chwilę będą nowym światłem dla twojej praktyki i całego życia. Aby nie brać wszystkiego zbyt poważnie, przypominam sobie, że budda jest taki, jak to, co robi. To zależy od ciebie. Błękitna Prawda dotyczy czystej świadomości – nie jest tym, w co należy uwierzyć, ale tym, co powinno się wypróbować samemu. Jak zwykł mawiać Budda – Przyjdź i sprawdź.

LAMA SURYA DAS Centrum Dzogczen Cambridge, Massachusetts, marzec 2002

 

Lama Surya Das jest jednym z pierwszych zachodnich nauczycieli buddyjskiej medytacji. Jest lamą w liniach Kagyu i Nyingma buddyzmu tybetańskiego. Wśród jego nauczycieli są XVI Gyalwa Karmapa, Kalu Rinpocze, Dudjom Rinpocze, Dilgo Khyentse Rinpocze, Nyoshul Rinpocze i Neem Karoli Baba. Ponad trzydzieści lat studiował zen, vipassanę, jogę, buddyzm tybetański i dwukrotnie ukończył tradycyjne trzyletnie odosobnienie medytacyjne w klasztorze Dilgo Khyentse Rinpocze we Francji. Surya Das jest założycielem Fundacji Dzogczen w Massachusetts i Kalifornii oraz razem z Dalaj Lamą twórcą Organizacji Zachodnich Nauczycieli Buddyzmu. Wykazuje też wielką inicjatywę w dialogach międzywyznaniowych i ruchach społecznych. Lama Surya Das jest również poetą, tłumaczem, pieśniarzem i autorem książek – Awakening the Buddhist Heart: Integrating Love, Meaning, and Connection into Every Part of Your Life, Awakening the Buddha Within oraz Awakening to the Sacred. Prowadzi online kolumnę Ask The Lama na stronie www.beliefnet.com. Więcej informacji o nim samym znajdziesz na stronie www.surya.org. W Polsce ukazała się jego książka – Turkusowa grzywa śnieżnego lwa opublikowana przez Wydawnictwo Chandro.


Życie i śmierć

Kochaj w pełni i umieraj

 

Prędzej czy później
właśnie taka, jak ta chwila
będzie twoją ostatnią.

 

Póki co… żyjesz. Poczuj więc swoje serce, bijące w klatce piersiowej. Odpręż brzuch, rozluźnij szczęki. Czujesz głęboko w ciele uderzenia serca, czujesz, jak jego rytm promieniuje na zewnątrz, pulsuje w twoich dłoniach, stopach i szyi. Czując bicie serca, swobodnie otwórz się, jakbyś ofiarował je światu.

Ze świadomością, że uderzenia twojego serca są darem dla wszystkich, pomyśl, jak przeżywasz swoje życie? Co robiłeś dzisiaj? Jakie są twoje plany na jutro? Kogo kochasz? Jak bardzo?

Nieważne, jak wiele zgromadziłeś pieniędzy czy miłości, któregoś dnia twoje nogi staną się zimne i drętwe, serce się zatrzyma, oddech ustanie, a wszystko zniknie. W pewnej chwili – teraz, tak prawdziwej, jak ta obecna, twoje życie dobiegnie końca. Czy jesteś gotowy na swoją śmierć? Czy jesteś gotowy na śmierć swoich dzieci, rodziców i przyjaciół?

Wyobraź sobie… piknik z bliskimi i ukochanymi osobami. Smażony kurczak, zimne piwo. Łagodny wietrzyk. Śmiech. Nagle twoje serce zatrzymuje się. Ostatnie spojrzenie. Bladość śmierci.

Czy jesteś gotowy? Czy kochałeś w pełni i dzieliłeś się swoimi najgłębszymi darami? Dobrze przeżyte życie przyjmuje śmierć w każdej chwili – z poczuciem otwarcia, z sercem gotowym na wszystko. Szeroko otwarty, możesz dawać bez powstrzymywania i przyjmować bez odpychania. Z sercem szeroko otwartym na wszystko, jesteś otwartością, nieoddzielony od tej właśnie chwili. Każdy moment przychodzi i odchodzi jako otwartość.

Uśmiech twojej córki – chwilowy, drogocenny… już znika. Uścisk ukochanej osoby – słodki i pełen czułości… już utracony. Każda chwila, nawet cudowna, ulatuje w mgnieniu oka. Każde doświadczenie, jest zarówno głębokie, jak i puste.

Życie przeżywane tylko dla samych doświadczeń jest powierzchowne, pełne napięcia, braku bezpieczeństwa, samotności i niespełnienia. Samo doświadczenie nie może cię wypełnić, ponieważ gdy tylko się pojawi, już go nie ma – wymyka się z rąk jak smuga cienia, jak resztka nadziei. Każda nieuchwytna chwila życia rozkwita wolna i radosna. Poddając się całkowicie, głęboko oddychając i ofiarowując swoje serce, trwasz w otwartości, sam będąc niczym ta chwila. Zgoda na śmierć pozwala otworzyć się swobodnie na miłość.

 

 

Poczuj, co było wcześniej

 

To, co dziś ma znaczenie
jutro będzie zapomniane.

 

Kiedy jest czas, by pójść do toalety – naprawdę ten czas – wszystko inne schodzi na dalszy plan. W łóżku, w tym momencie, orgazm jest wszystkim. Kiedy ściga cię szaleniec z bronią, nic innego się nie liczy, a gdy budzisz się z nocnego koszmaru, nie pozostaje nic prócz ulgi. Dla dziecka ważna jest lalka. Dla ojca – finanse. Dla wyniszczonego rakiem starca, którego oczy zamykają się po raz ostatni, najważniejsza jest miłość. A co jest ważne dla ciebie dzisiaj, teraz? Co było istotne dziesięć lat temu? Przywołaj najwcześniejsze wspomnienie z dzieciństwa, pierwsze, do którego możesz sięgnąć pamięcią. Co wtedy było dla ciebie ważne? Wciąż mając przed oczami to wspomnienie, poczuj, co było przed nim. Co dzieje się, gdy próbujesz poczuć to, co było przed pierwszym wspomnieniem? Czy widzisz tylko ciemność? Czy pojawia się wyraźna bariera czasu, która cię zatrzymuje? A może czujesz nieopisaną otwartość, która wydaje się sięgać przed twoją najwcześniejszą pamięć dzieciństwa, otwartość pozbawioną namacalnych granic, która jest tobą również i teraz? Z każdej chwili, która kiedykolwiek wydawała się ważna, jedyne, co pozostaje to otwartość, którą sam jesteś.

 

 

Ofiaruj wszystko już teraz

 

Albo powstrzymujesz
swoją miłość ze strachu albo
dzielisz się swoimi najgłębszymi darami.

 

Właśnie w tym momencie i w każdej chwili – teraz, zamykasz się albo otwierasz. Jesteś albo pełen napięcia, czekając na coś – więcej pieniędzy, bezpieczeństwa, uczucia – albo żyjesz z głębi serca, otwierając się w pełni na każdą chwilę i dajesz – nie zwlekając – to, co najbardziej pragniesz dawać. Jeżeli czekasz na cokolwiek, by żyć i kochać bez powstrzymywania się, wtedy cierpisz. Każdy moment jest najważniejszą chwilą twojego życia. Nie ma takiej przyszłości, która byłaby lepsza. Nie ma lepszej chwili niż teraz, by porzucić ochronę i kochać.

Wszystko, co robisz właśnie teraz, zatacza kręgi i wpływa na każdego. Postawa twojego ciała może promieniować serdecznością lub przekazywać lęk. Twój oddech może rozsyłać miłość albo mącić przestrzeń przygnębieniem. Twoje spojrzenie może budzić radość, słowa, pobudzać do wolności, a każde działanie otwierać serca i umysły.

Otwierając na wszystko serce, żyjesz jako dar dla wszystkich. W każdej chwili jesteś albo otwarty albo zamknięty. Dokładnie teraz wybierasz, aby otworzyć się i dawać w pełni lub czekać. Jaki jest twój wybór dzisiaj, teraz?

 

 

Otwórz serce

 

To, jak żyjesz teraz,
prawdopodobnie nie jest
twoim prawdziwym przeznaczeniem.

 

Jakie byłoby życie, gdybyś nie miał w sobie cienia lęku? Jak byś żył, gdyby każdy dzień wyrażał to, co najgłębiej nosisz w sercu? W akcie niepowstrzymywanej miłości mógłbyś stać się rodzicem, politykiem albo pisarzem. Być może to ty wynalazłbyś szczepionkę, stworzył wspaniałą firmę albo komponował muzykę. Może zostałbyś rolnikiem, nauczycielem czy adwokatem. Każdego z osobna miłość prowadzi inną drogą.

Ścieżka, którą prowadzi cię miłość jest twoim prawdziwym przeznaczeniem. Kiedy nie dokładasz lęku do mocy miłości, życie rozwija się bez przeszkód. Każdy dzień rozkwita twoimi najgłębszymi darami. W pracy, z rodziną czy nawet w samotności, każda chwila wypływa z otwartości, z głębi twojego serca.

Jak możesz sprawić, aby ujawniło się twoje prawdziwe przeznaczenie? Dokładnie w tym momencie, pozwól sobie na głęboki oddech – silny i czuły – jakbyś tłoczył miłość z głębi brzucha w delikatne wnętrze swojej kochanki. Odpręż mięśnie, otwórz zmysły, poczuj świat wokół siebie, jakbyś wczuwał się w przepełnione światłem marzenie. Oddychaj tym światłem. Wdychaj je i wydychaj. Z głębi serca i miękkiego brzucha uwalniaj swoją miłość na zewnątrz, we wszystkich kierunkach, na tyle, na ile możesz się otworzyć, by czuć. Twoje prawdziwe przeznaczenie rozwija się swobodnie, gdy żyjesz otwarty na każdą chwilę i promieniujesz jako dar miłości.

Kiedy wnosisz strach do życia – a większość ludzi tak robi – wtedy przeżywane chwile „kurczą się” pod jego wpływem. Obawa o pieniądze umniejsza kunszt wykonywanej pracy. Lęk przed stratą tłumi uczciwość wobec ukochanej osoby. Skręca cię w brzuchu, bo nie chcesz być tam, gdzie jesteś. Lęk jest przeciwieństwem miłości.

Niewiele mężczyzn i kobiet żyje w zgodzie ze swoim przeznaczeniem. Większość podąża krętą ścieżką lęku. Twoim prawdziwym przeznaczeniem jest przeżywać życie, ofiarując wszystko i kochając otwarcie bez zwlekania. Jeśli czekasz, aby otworzyć się w pełni, cierpi na tym twoje serce, ponieważ życie kręci się wokół chwilowych przyjemności, których dostarczasz sobie na pocieszenie. Owszem, „przytulanki” w łóżku czy oglądanie telewizji mogą na chwilę znieczulić ściśnięte z nieprzeżywanej miłości serce, ale ból spowodowany jego zamknięciem powoli staje się nie do zniesienia.

Czasami jakiś kryzys otwiera serce na oścież. Twoja firma nieoczekiwanie plajtuje. Dziecko zapada na nieuleczalną chorobę. Pozbawiony tego, o co najbardziej dbałeś, stajesz się bezbronny i całkowicie otwarty.

W ten czy inny sposób spotykasz się z prawdą, że wszystko co zdobyłeś, ostatecznie zostanie utracone. Każde ciało, które tuliłeś w ramionach, kiedyś umrze. A mimo to wciąż czekasz. Czekasz, aby obdarzać tym, co w tobie najlepsze, czekasz, aby kochać bez przeszkód, podczas gdy twoje życie – i życie innych – przemija. Zamieniłeś swoje prawdziwe przeznaczenie na fałszywy komfort i cichą agonię.

Możesz przestać czekać. Już teraz. Jeśli jesteś gotowy, możesz świadomie oddychać i otworzyć się na całą prawdę, że miłość jest tym, kim jesteś. Ta chwila jest otwarta i promienna na tyle, na ile pozwalasz, aby taka była. Życie pełne obaw i rezerwy to zmarnowane życie.

Możesz zacząć otwierać się już teraz. Jeśli odczuwasz lęk, czekasz na więcej bezpieczeństwa czy wygody, powstrzymujesz się z obdarowywaniem lub zamykasz na miłość, poczuj w pełni ten akt zamknięcia. Czuj napięcie w mięśniach, zaciśnięte szczęki, mur wokół serca. Zauważ, jaką formę przybiera lęk w twoim ciele, emocjach, życiowych wyborach. Poczuj jasność chwili, stłumionej twoją obawą. Gdy zauważysz w sobie jakąś formę lęku, oddychaj jeszcze głębiej, wdychaj i wydychaj.

Podczas wdechu, wypchnij bardziej brzuch wypełniając go głęboko światłem miłości i energią. Potem, w trakcie wydechu, podaruj miłość wszystkiemu i wszystkim na zewnątrz. Odprężając mięśnie, wczuwając się w kolory świata, kontynuuj oddychanie. Poczuj głębiej innych ludzi. Czuj tęsknotę ich serc i radość, kiedy własnym sercem wdychasz i wydychasz ich istnienie. Jakbyś oddychał światłem, wdychaj i wydychaj życie w każdej przepływającej chwili. Kontynuuj otwieranie się, odczuwanie wszystkiego, oddychanie wszystkim, otwarte kochanie, pozwalanie, aby to, co robisz płynęło z głębi serca.

Kiedy strach powróci, a prawdopodobnie tak będzie, poczuj jaką formę przyjmuje twoje zamknięcie. Czując swój lęk, odczuwaj strach i ciemność wszystkich dokoła. Wdychaj ten lęk głęboko do otwartego serca i wydychaj promienne światło miłości jako dar. Odpręż się i odczuwaj wszystkich z taką otwartością, aż sam poczujesz się jak wszyscy, jak ich stan, lęk, jak ich najgłębsza miłość. Otwórz się, będąc wszystkimi i wszystkim. W tej właśnie chwili, otwórz się i oddychaj. Jeśli zamknięcie utrzymuje się nadal, czuj, oddychaj i otwieraj się znowu i znowu… bez końca.

Żyjesz zgodnie ze swoim prawdziwym przeznaczeniem, kiedy otwierasz się niczym miłość i dzielisz najgłębszymi darami, chwila po chwili. Jak to robić – czy jako matka trójki dzieci, pustelnik w jaskini czy jako przywódca polityczny – ty masz to odkryć, gdy każda chwila otwiera się przed tobą, jak płynąca swobodnie miłość. Jeśli prowadzisz życie ograniczone wyimaginowaną ochroną, możesz czuć w sercu swoje prawdziwe przeznaczenie, czekające, aby nim żyć i pragnące otworzyć się jako dar twojego życia. Gdy oddychasz w otwarty sposób i ofiarowujesz najgłębsze dary miłości, twoje życie rozkwita na nowo. Kiedy powoli otwierasz zamknięte serce, twoja firma może przejść na nowy sposób działania. Możesz pełniej doświadczać bliskości z ukochaną osobą. Wszystko może się wydarzyć, gdy serce zaczyna się budzić, a życie otwiera szeroko na miłość.

Twoje prawdziwe przeznaczenie może wydawać się dużo bardziej nieprzewidywalne, niż kłamstwo, które podtrzymywałeś przez lata. W każdej chwili masz wybór. Jeśli chcesz, możesz przez kolejne miesiące i lata utrzymywać styl życia, którym się pocieszasz. Pamiętaj jednak, że ceną jest twoje życie.

 

 

Niczemu się nie opieraj

 

Otwartość na każdą chwilę
to doświadczanie prawdziwego szczęścia.

 

Ludzkie ciało jest bardzo wrażliwe na ból. Jeśli uderzysz się w palec u nogi, na kilka chwil całego ciebie pochłonie małe cierpienie. Emocjonalny ból też może być nie do zniesienia. Kiedy zdradza cię ukochana osoba, twoje serce jest zdruzgotane. Gdy zmagasz się z udręką utraconej miłości – nie zważasz na przeogromne cierpienie głodujących i umierających na świecie milionów ludzi – sam jesteś przygnieciony nieszczęściem.

Odczuwanie fizycznego i emocjonalnego bólu jest naturalne i nieuniknione… lecz kłopotliwe. Robisz więc, co możesz, aby tego uniknąć. Jeździsz super autem, izolujesz się od chorych i nieszczęśliwych ludzi albo lekceważysz zawirowania w swoim intymnym związku. Twój wysiłek, aby uciec od bólu jest tak samo naturalny jak sam ból.

Przez większość życia możesz miotać się, aby unikać bólu, szukać przyjemności i udawać, że wszystko jest w porządku, pomimo że nie jest. Możesz mieć poczucie, że twoje życie jest niekompletne, nawet podczas cudownej kolacji z ukochaną, będąc u szczytu formy. Nawet w najlepszym okresie może doskwierać ci poczucie braku. To niezadowolenie dręczy cię, ponieważ się nie otwierasz. Kiedy jesteś otwarty na każdą chwilę, jesteś kompletny. Owszem, złamana ręka będzie wciąż boleć. Pewnie sporo czasu zabierze ci pozbieranie się po stracie ukochanej osoby. Ale jeśli praktykujesz otwartość na chwilę obecną, wtedy dodajesz mniej tworzonego przez siebie cierpienia do naturalnej życiowej fluktuacji przyjemności i bólu.

Dokładnie w tym momencie, gdy czytasz te słowa, poczuj swoje zadowolenie lub jego brak. Jeżeli, na przykład, czujesz się względnie wygodnie, zauważ czy potrafisz odczuwać swój komfort. Jeśli tak, jesteś otwarty na odczuwanie przyjemności. Twoja otwartość pozwala ci to czuć.

A teraz, kilka chwil później, być może twój stan uległ zmianie. Może nieznacznie zmieniłeś pozycję ciała. Może poruszyłeś palcami albo językiem. To, co teraz czujesz jest nieco inne od tego, czego doświadczałeś przed chwilą – ale to, że w ogóle coś czujesz oznacza, że jesteś otwarty na odczuwanie.

Otwórz się całkowicie i w tej otwartości, czuj. Pozwól językowi otworzyć się i czuć. Pozwól palcom otworzyć się i czuć. Poczuj, jak cała powierzchnia skóry otwiera się na wrażenia i bodźce. Poczuj jak umysł otwiera się na myśli. Oczy otwierają się na światło. Cokolwiek odczuwasz – jakkolwiek bolesne czy przyjemne – czujesz to, ponieważ jesteś otwarty.

Niezależnie, ile bólu czy przyjemności dostarcza ci ten moment, prawdą jest, że sam jesteś otwartością. Kiedy odrzucasz jakikolwiek aspekt danej chwili, kiedy zamykasz się na emocje, osoby czy sytuacje, zaprzeczasz otwartości, którą jesteś. Tworzysz oddzielenie i cierpienie – ty to robisz – nawet jeśli pogryzając winogrona, bierzesz teraz gorącą kąpiel z ukochaną osobą. Przyjemność i ból przychodzą i odchodzą. Nic na to nie poradzisz. Rodząc się na tej planecie mamy zagwarantowaną pewną ilość przyjemności, niewygody i na pewno śmierć. Fakt posiadania ciała zapewnia zarówno doznania zdrowia, jak i choroby. Cieszyć się bliskością, to wystawiać serce zarówno na głębokie poczucie wspólnoty z innymi, jak i na chwile pozbawione miłości. Prawdziwe szczęście, to pozostać otwartym w samym środku wszystkich doświadczeń, zarówno tych boskich, jak i okropnych.

Bez względu, jak czujesz się w danej chwili, możesz poddać się tej otwartości, którą jesteś albo zatrzasnąć w zamknięciu. Jeśli otwierasz się na to, kim jesteś teraz, to nawet jeśli odczuwasz ból w ciele czy porzuciła cię ukochana osoba, zawsze pozostaje bezkresna i czuła miłość, która sama jest otwartością na odczuwanie. Jeśli zamykasz się na ten moment i chowasz w sobie, nie chcąc się narazić, cierpisz w ciasnym oddzieleniu, nawet gdy jesteś otoczony miłością. Otwartość sama w sobie jest rozkoszą, choć to nie ten rodzaj przyjemności, którą odczuwasz, gdy ktoś głaszcze cię po plecach. Kiedy cokolwiek odczuwasz, to znaczy, że jesteś otwarty na odczuwanie. Otwartość jest tym, kim jesteś. To twoje najbardziej fundamentalne poczucie istnienia. Kiedy zamykasz się na daną chwilę, odrzucasz emocje, ludzi czy sytuacje, wtedy zaprzeczasz swojej otwartości i cierpisz. Otwartość jest szczęściem, ponieważ właśnie tym w głębi siebie jesteś.

Serce zawsze rozpozna prawdę otwartości. W każdej chwili życia, ono w milczeniu porównuje cierpienie zamknięcia, które tworzysz, z błogością prawdziwej otwartości. Można doświadczyć tej chwili głębiej. Nasza miłość może być pełniejsza. Moje życie może być bardziej spełnione. Serce zna prawdę otwartości i cierpi z powodu pełnego napięcia kłamstwa twojego zamknięcia.

Chroniczne niezadowolenie – tak odczuwasz życie, kiedy żyjesz tym kłamstwem. Nieważne, jak wiele przyjemności czy bólu pojawi się na twojej drodze, niezadowolenie oznacza, że odrzucasz otwartość tej chwili, otwartość, którą jesteś, prawdę. Jeśli nie jesteś otwarty na emocje, ludzi czy sytuacje, to zaprzeczasz swojej najbardziej podstawowej naturze – otwartości, która jest twoją esencją. Ćwicz bycie otwartością, będąc gotowym na odczuwanie. Taki, jak teraz jesteś, nawet jeśli masz nawyk zamykania się, możesz ćwiczyć otwieranie się, aby czuć. Otwórz się na odczuwanie, cokolwiek teraz czujesz. Otwórz się, aby czuć oddech, który wpływa i wypływa z ciebie. Poczuj pozycję swojego ciała, przestrzeń i ruch w pomieszczeniu, w którym przebywasz, emocjonalny nastrój najbliższych. Otwórz się i czuj. Otwórz się i sam bądź odczuwaniem. Otwórz się, aby poczuć wszystko i czuj jako otwartość sama w sobie.

W samym środku orgazmu, ćwicz otwieranie się, oddychając i czując wszystko, co możesz poczuć – intensywną rozkosz, kochankę, kochanka, pomieszczenie, w którym jesteś, istnienia, które gdzieś tam właśnie zaczynają się lub kończą . Kontynuuj otwieranie się na odczuwanie wszystkiego w pełni, bez zamykania się. Po kraksie samochodowej, ćwicz oddychanie i odczuwanie wszystkiego – swoich skaleczeń i siniaków, swojego lęku oraz miłości bliskich, którzy opiekują się tobą. Nie przestawaj czuć, będąc otwarty na każdą chwilę, która się pojawia, na ból i na wszystko inne. Zwykle musisz dołożyć starań, aby stworzyć w życiu przyjemność i zadowolenie. Ale żyć prawdziwie, to żyć w otwartości. Dlatego niczego nie odrzucaj. Odczuwaj wszystko, kieruj oddech do serca, wdychając i wydychając ból i radość każdego człowieka. Jeśli odczuwasz w życiu jakikolwiek brak, praktykuj otwieranie się, oddychanie i czucie. Otwartość jest naprawdę tym, kim jesteś.

 

 

Oddychaj wszystkim

 

Twoje cierpienie przybiera
dokładnie taką postać
jak twoja odmowa otwarcia.

 

Większość aspektów życia jest poza jakąkolwiek kontrolą. Godzina śmierci, to, kogo spotkasz, dobrobyt czy zdrowie, są częściowo w twoich rękach, ale na większość z nich nie masz wpływu. Szansa, synchroniczność i niewidzialna sieć wpływów – wszystko począwszy od wydarzeń na świecie, przez traumy dzieciństwa, aż po subtelne siły energetyczne – formują zbieżność wzorców, które przejawiają się w twoim życiu. Twoje zamiary i decyzje z pewnością należą do tej sieci czynników, które na ciebie wpływają, ale ograniczają je rozległe wzorce przeszłości – przyszłości, z których jedynie niewielka cząstka jest obecnie widoczna. Najlepsze intencje i najostrożniejsze decyzje mogą prowadzić do całkowitej porażki lub glorii chwały, w zależności od wielu rzeczy, których nie jesteś w stanie przewidzieć. Dlatego rób to, co w twojej mocy i w twoim zasięgu. Reszta nie należy do ciebie.

Niemniej jednak to, na ile czujesz się złapany w pułapkę swojego życia, jest w całości sprawą głębi twojej otwartości. W takim stopniu, w jakim się zamykasz i wycofujesz z doświadczeń, czujesz się oddzielony. Jak bardzo się zamykasz i strzeżesz swojego serca, tak bardzo czujesz się samotny. W takim zakresie, jak jesteś zamknięty na swoje najgłębsze pragnienia i wybierasz bezpieczeństwo, czujesz się pozbawiony mocy.

Głęboko otwarty jesteś wolny. Zamykając się, czujesz się uwięziony. Zastawiasz pułapki na siebie, poprzez własne wzorce zamknięcia. Załóżmy, że leżysz w łóżku, chory i bliski śmierci. Zrób wszystko, co w twojej mocy, aby wyzdrowieć, ale równocześnie otwórz się na to, co się dzieje. Poczuj swój ból. Jest ostry czy tępy? Ciągły czy pulsujący? Przemieszcza się czy dotyka tylko określonego obszaru? Zbadaj jego kolor. Masz wrażenie, że jest czarny, zielony, a może czerwony? Odczuwaj cierpienie we wszystkich szczegółach, jakbyś był mistrzem bólu. Wczuwaj się w jego strukturę, otwórz się, aby poczuć jego energię.

Odczuwać w pełni, to otworzyć się w pełni. Poczuj całkowicie swoją chorobę, tak jak matka wyczuwa potrzeby dziecka albo jak golfista czuje wiatr, odległość i kierunek, gdy przygotowuje się do uderzenia piłki. Otwórz się i czuj. Czuj i otwórz się. Gdy jesteś otwarty, twoje działania wypływają z twojego wnętrza. Będąc otwartym w każdej chwili i odczuwając bez zamykania się, żyjesz jako miłość. Im bardziej otwarcie pozwalasz sobie czuć, tym bardziej jesteś wolny w swojej pracy, byciu rodzicem, graczem w golfa czy w chorobie.

Od tego, czy otwierasz się czy zamykasz, zależy czy czujesz się uwięziony przez daną sytuację czy otwarty niczym dar miłości. Podobnie, jak robisz wszystko, co w twojej mocy, aby wyzdrowieć, staraj się zrobić, co tylko możesz, by się otwierać, w przeciwnym razie nawet zdrowy nie poczujesz się wolny. Wielu zdrowych ludzi czuje się uwięzionych w dramacie własnego życia. Pewnie, że lepiej być zdrowym, choć i zdrowie, i choroba są równie możliwe. Ale jedynie otwartość spełnia twoje najgłębsze pragnienie, aby być wolnym i żywym niczym miłość.

Rodzaj twojego zamknięcia i forma cierpienia, zdefiniowana jest tym, czego nie chcesz przyjąć, poczuć i na co się otworzyć. Jeśli nie chcesz przyjąć i otworzyć się na matczyne odrzucenie, to właśnie to określi twoją cichą udrękę. Nie przyjmując i nie otwierając się na lęk przed sukcesem, wywołasz bezsilne wycofanie. Jeżeli nie przyjmiesz i nie otworzysz się na jakiekolwiek pragnienie, otoczysz się pełną napięcia zbroją.

Jesteś uwięziony, kiedy odczuwasz coś tylko połowicznie, kiedy od czegoś się odwracasz i kiedy odmawiasz, by być otwartością. Cokolwiek czujesz w pełni – nawet nienawiść matki czy własny ból w ciele – możesz poczuć się jak to, otworzyć się na to i być wolnym w cierpieniu. Możesz wczuć się i doświadczać tego, jakbyś sam był niechęcią matki, jej cierpieniem, lękiem i samotnością. I podobnie możesz doświadczać i odczuwać własne palące wnętrzności, piekącą skórę i słabnący oddech.

Kiedy zauważasz, że się opierasz, ćwicz pełne odczuwanie i otwieranie się. Jeśli dręczy cię nienawiść matki, poczuj raczej „Tak” niż „Nie”. Wdychaj jej nienawiść. Poczuj ją całym ciałem, aż po czubki palców stóp. Rozluźnij brzuch, smakuj nienawiść, wąchaj, stań się nienawiścią. Bądź nienawiścią tak bardzo, jak tylko możesz i otwórz się na jej odczuwanie. Odpręż ciało, otwórz serce, swobodnie oddychaj i odczuwaj nienawiść.

Bądź koneserem smakującym nienawiść. Bądź tancerzem tańczącym nienawiść. Bądź promieniem światła świecącym poprzez nienawiść. Bądź rzeką, która rozlewa się szeroko niczym nienawiść, bańką, która pęka jako nienawiść. Nienawiść? „Tak”. Czuj ją, bądź nią, otwórz się na nią.

W przeciwnym razie to ona uwięzi cię w sobie. Zwykle gdy czujesz nienawiść własnej matki czy ból swojego ciała, zamykasz się. Twój oddech staje się płytki, ściska cię w brzuchu, napinają się mięśnie. Decyzje, które podejmujesz wynikają z zamknięcia, więc i życie takie się staje. Jedynym sposobem, aby żyć swobodnie jako dar miłości, jest odczuwanie wszystkiego w pełni i bycie otwartym.

Kiedy jesteś zamknięty i czujesz „Nie” wobec pewnych aspektów swojego doświadczenia, twój świat kurczy się do rozmiaru twojej odmowy. Zostajesz otoczony ciasnotą własnego oporu, nie zdając sobie sprawy z otwartości, która znajduje się poza dramatem twojego napięcia. Zamiast tego, możesz w pełni poczuć zamknięcie, oddychać strukturą swojego bólu i otwierać się na wszystko, co odczuwasz, w każdej chwili. Otwarty i żywy niczym miłość, jesteś wolny.

Wolność nie oznacza wolności od. Tak długo jak żyjesz, możesz nigdy nie być wolny od bólu, od straty czy śmierci. Rzeczy przychodzą i odchodzą, łącznie z twoimi ukochanymi i twoim własnym umysłem czy ciałem. Prawdziwa wolność to wolność jak. Prawdziwa wolność, to odczuwać w pełni i być żywym jak miłość, czując się jak to wszystko, co niesie dana chwila i otwierając się na nią, dokładnie taką, jaka jest.

Jeśli czujesz się przygnębiony życiowymi niepowodzeniami, pozwól sobie w pełni odczuć czym jest przygnębienie. Poczuj swoje zapadnięte ramiona, płytki oddech, łzawe i sentymentalne emocje. Zauważaj, kiedy twoja uwaga utknie w schemacie twojego zamknięcia i poszerzaj swoje odczuwanie. Rozszerz obszar odczuwania o kilka metrów dalej niż twoje posępne ciało, tak, abyś mógł odczuć pomieszczenie i przestrzeń wokół siebie. Otwórz się na odczuwanie jeszcze bardziej i czuj daleko poza budynek, w którym się znajdujesz. Usłysz wszystkie dochodzące dźwięki. Poczuj jeszcze dalej, aby twoje czujące serce otworzyło się na doświadczenie nieskończoności.

Oddychaj nieskończonością i gotowością odczuwania – wdychaj i wydychaj ją do serca. Poczuj żyjącą chwilę – wszystko się zmienia, porusza, lśni. Odczuwaj puls życia w otaczającym świecie, w swoich emocjach, umyśle – wszystko żyje i ukazuje się niczym fantastyczny sen. Otwórz się i odczuwaj wszystko, co się pojawia, wewnątrz i na zewnątrz, tak głęboko i tak daleko, jak tylko zdołasz. Oddychaj życiem pulsującym w tym, co ukazuje się w danej chwili, czuj i otwieraj się na to – bez względu na to, jak przygnębione może wydawać się twoje ciało, emocje i umysł.

Staraj się, jak możesz pomagać innym i ulepszaj własne życie, pamiętając równocześnie, że w przeważającej części, nie masz na to wpływu. Kiedy tworzysz plany, podejmujesz decyzje czy działasz według swoich najlepszych umiejętności, pozostań otwarty. Kiedy masz poczucie, że życie cię przytłacza, potraktuj to jako znak, że jesteś zamknięty w ramach własnego „Nie”. Odrzucasz pewne doświadczenie, stawiasz opór jakiejś osobie lub próbujesz uniknąć pewnej emocji. Gdy trwasz w takim zaprzeczeniu, nawet twoje najbardziej wspaniałomyślne intencje naznaczone będą piętnem lęku.

Zamiast tego, obejmij autentycznym „Tak” swojego serca to, na co się nie zgadzasz. Poczuj smak własnego napięcia, odpręż się w nim. Otwieraj się coraz bardziej, aż w końcu otworzysz serce na wszystko i jeszcze dalej. Oddychaj w ten stan, który być może wciąż utrzymujesz. Oddychaj otwarty jako żyjące światło, żywy niczym ta chwila, która właśnie przepływa. Ponieważ wszystko przychodzi i odchodzi, przeżywaj każdy moment otwarty w miłości, obdarowując jednakowo i z całego serca. Prawdziwa wolność to otwartość, to miłość.

 

 

Bądź wszystkim

 

Dajesz innym
dar otwartości
albo zamknięcie swojej odmowy.

 

Czy w tej chwili jesteś całkowicie spełniony? Jeśli tak, to nie dotyka cię stres, a twoje życie rozwija się w otwartości. Lecz jeżeli nie jesteś totalnie spełniony, odczuwasz dziwny brak. Kiedy motywuje cię „czegoś mi brak”, tworzysz cierpienie dla siebie i każdego, kogo znasz.

Prawdopodobnie, do pewnego stopnia, porusza cię to poczucie podstawowego braku – chcesz więcej bezpieczeństwa, więcej uczucia, więcej zrozumienia. Również, do pewnego stopnia, jesteś otwarty na miłość – twoje myśli i uczucia wzbierają spontanicznie w głębi otwartego serca. Tak zwykle jest, po części przeżywasz życie w zamknięciu, a po części jako dar. Wzrastając duchowo coraz więcej i więcej życia przeżywasz jako dar miłości. Gdy uczysz się otwierać na każdą chwilę, twoje życie wypływa z otwartej miłości, którą jesteś w głębi siebie. Żyjąc jako miłość dajesz miłość światu, wpływając na innych tak, że i oni otwierają się i zaczynają tak żyć.

W takim stopniu, w jakim jesteś zamknięty, wnosisz do świata stres. Twoje napięcie rozszerza się na zewnątrz i wprowadza innych w ten stan. Nawet gdy próbujesz im pomagać, przenosisz to zamknięcie razem ze swoimi staraniami. Być może ludzie odniosą korzyści z twoich działań, ale po drodze przekażesz im także swoje napięcie.

Pomagasz naprawdę i skutecznie tylko wtedy, gdy twoje działania wyrastają z miłości, która wyraża się poprzez ciało żyjące otwartością. A jedynym sposobem, by żyć jako otwartość jest czuć się otwartością. Możesz praktykować doświadczenie każdej chwili takiej, jaką jest i otwierać się na jej kształt. Kiedy na przykład jesteś zagubiony, możesz ćwiczyć otwieranie się w swoim zagubieniu. Naprawdę odczuj jego strukturę, załóż je na siebie jak doskonale dopasowany garnitur i odpręż się w jego fasonie. Otwórz się taki, jaki jesteś. Poszerzaj swoje odczuwanie, czuj i otwieraj się na wszystko, co niesie ze sobą ta chwila. Bez względu, jak kiepsko czujesz się wewnątrz, otwórz się na siebie. Właśnie taki, jaki jesteś teraz – zagubiony, sfrustrowany, zawiedziony – możesz praktykować coraz szersze odczuwanie i krok po kroku otwierać się na wszystko.

Otwartość na tę chwilę jest całkowitym spełnieniem. Możesz ćwiczyć poczucie bycia otwartym na wszystko, zaczynając od wyczuwania i otwierania się na szczególny kształt postawy ciała, oddech, poruszanie się, myśli, emocje, działania. Gdy żyjesz w otwartości, każda część ciebie i wszystko w twoim życiu jest spełnione – w pełni doświadczone jako miłość i w pełni w niej rozpuszczone. Możesz ćwiczyć z jakimkolwiek aspektem, który pozostaje „nierozpuszczony” w danej chwili. Jeśli nadal czujesz się zagubiony, ćwicz z zagubieniem. „Ubierz się” w zagubienie, poczuj jego kształt, oddychaj nim, poruszaj się w nim i naprawdę otwieraj – będąc w nim teraz, by poczuć dalej, na zewnątrz, aż w końcu będziesz mógł oddychać i otwierać się na całość tego momentu. Możesz ćwiczyć z jakimkolwiek aspektem chwili , który jest akurat dostępny. Jeśli zagubienie nie ustępuje, praktykuj mimo wszystko. Poczuj jego postać, oddychaj nim, poruszaj się jako ono i naprawdę otwieraj się będąc zagubieniem. Właśnie teraz, poszerzaj swoje odczuwanie – oddychaj i otwieraj się na wszystko, co niesie ta chwila, jeszcze raz i jeszcze. Żyjesz teraz jako oddech–działanie–czucie, które jest zagubieniem i otwierasz się na całą jego postać, by następnie rozszerzyć odczuwanie na wszystko – jak bańka mydlana otwierająca się szeroko na światło słońca, dalej i dalej… i jeszcze.

Będąc otwartym w każdej chwili życia, błogosławisz świat. Twoja otwartość rodzi otwartość. Ludzie wokół ciebie rezonują z tą otwartością, na tyle, na ile są gotowi. Choć podobnie jak ty, nie zawsze są gotowi na wiele.

Wszystko, czego nie chcesz doświadczyć i na co się otworzyć, będzie do ciebie wracać. Jeśli obawiasz się poczuć złość, nie masz ochoty jej pokochać i rozpuścić się w otwartości na nią, będziesz nieustannie zmagał się z gniewem w sobie i innych. Jeżeli boisz się czuć, kochać i otworzyć się na niepewność, będziesz stale stwarzał zagrożenia dla własnego bezpieczeństwa. Twoja wewnętrzna odmowa podtrzyma to, czego się lękasz, wymuszając konfrontację z tym – czymkolwiek to jest – czego nie chcesz w pełni poczuć, przeżyć i na co się otworzyć.

Przypuśćmy, że widzisz w telewizji grubasa, który ma problemy z jedzeniem. Czy możesz sam poczuć się jak gruba osoba z zaburzeniami jedzenia? Czy naprawdę możesz poczuć stres związany z jedzeniem, wagą, łaknieniem i samotnością? Czy możesz poczuć to wszystko naraz i otworzyć się na miłość, kiedy przyjąłeś taką postać?

Możesz otworzyć się na każdą formę doświadczenia. Jeżeli tego nie zrobisz – a zamiast tego zamkniesz się, odepchniesz lub będziesz trzymał dystans – utrwalisz ten wzorzec i oddziaływanie jego zamknięcia. Jeśli nie potrafisz otworzyć się z miłością, gdy przywdziewasz postać grubej osoby z problemami jedzenia, ten wzorzec będzie nadal trwał w izolacji, niekochany i ściśle zamknięty. A ty poczujesz to samo. Jesteś otwartością przepływającej chwili i czujesz każde napięcie, bez względu, czy wydaje się należeć do ciebie, czy do kogoś innego.

Mając otwarte serce, jesteś otwarty na każde istnienie. Jako otwartość, naprawdę jesteś odpowiedzialny za otwartość każdego. Załóżmy, że idąc ulicą mijasz starego mężczyznę na wózku inwalidzkim. Czy czujesz jego cierpienie? Czy możesz oddychać jego świszczącym oddechem? Czy czujesz bliskość śmierci, młodość, która dawno przeminęła, ciągnące się dni pełne mamrotania, bólu i rozkładu? Czy możesz otworzyć się na niego, odczuwając pełny wzorzec istnienia? Czy możesz otworzyć się w miłości wczuwając się w każdy szczegół tej zniedołężniałej postaci?

Dopóki nie potrafisz otworzyć się na każdą formę i stan danej osoby, twoja głębia – miłość sama w sobie – pozostaje zamknięta. Staniesz się głęboko niespełniony i będziesz wpływał na innych ciasnotą swojego zamknięcia. Najpierw, możesz ćwiczyć otwieranie się na siebie, na własny stan, czymkolwiek jest w danej chwili – złością, radością, zakłopotaniem, lękiem, żalem, letargiem. Po jakimś czasie praktyki, twoja otwartość będzie na ogół większa, niż ludzi wokół – ich zamknięcie będzie dotykało cię bardziej niż własne. Wtedy jedyne co możesz zrobić, to ćwiczyć otwieranie się na nich. Po prostu, kiedy poczujesz daną osobę, otwieraj się. Kiedy ta osoba czuje złość, otwórz się na złość. Kiedy jest pełna pożądania, otwórz się na pożądanie. Możesz praktykować pełne odczuwanie i otwieranie się na każdy rodzaj emocji. Nie ma znaczenia, czy zamknięcie, które czujesz należy do ciebie czy do kogoś innego. Otwieranie się jest jedyną odpowiedzią, która przerywa nieustanne napięcie, jakie odczuwasz.

Twoje życie staje się wtedy ciągłym ćwiczeniem otwierania się na wszystko, co niesie ze sobą chwila. Ktokolwiek czy cokolwiek jest częścią tej chwili, czujesz to i otwierasz się na to. Ćwiczysz otwieranie się na to, co odczuwasz w sobie lub wokół siebie – cokolwiek to jest – w każdym momencie. Niektóre chwile są łatwiejsze niż inne. Czasem nie chcesz się otworzyć. Być może wolisz wgryzać się w zamknięcie, rozważać możliwości, wikłać w emocjach. Takie chwile nie przynoszą spełnienia, ale są bardzo powszechne. Czasami wydaje się, że nic nie możesz poradzić na ból napięcia, który skręca cię od środka.

Ty i wszyscy inni jesteście dokładnie tacy sami. Jesteście otwartością, mimo to wybierając często pozostawanie w napięciu. Wydaje się, że każde zamknięcie ma swój własny czas. Nie możesz zmusić siebie czy kogoś innego do nagłego, pełnego otwarcia i pozostawania w tym stanie raz na zawsze. Niektóre nasze aspekty otwierają się łatwo, podczas gdy inne zdają się odmawiać. Być może jesteś w stanie tańczyć czy medytować, będąc w stanie pełnej otwartości, ale kiedy ktoś krytykuje twoją pracę albo przestaje cię pożądać, po prostu nie potrafisz się otworzyć. Jak nadąsane dziecko opierasz się i odmawiasz. Nie chcesz poczuć smaku swojego wstydu, bólu czy niepewności – zamykasz się i rezygnujesz z otwarcia na wszystko, co niesie chwila.

Doświadczasz spełnienia w każdym momencie, w którym ćwiczysz pełne otwieranie się, bez względu, jak silna jest twoja wewnętrzna tendencja, aby się zamykać i czyje zamknięcie tak naprawdę odczuwasz. Praktykowanie otwartości na wszystko, co niesie ze sobą chwila jest jedyną prawdziwą odpowiedzią. Albo żyjesz otwarty jako miłość albo zamykasz się. Żyjesz prawdą otwartości albo kłamstwem zamknięcia – i głęboko w sobie wiesz o tym, czujesz to.

Miłość i otwartość to dary, którymi jesteś dla innych. Zdolność do życia w otwartości wyraża głębię twojej miłości. Jeśli potrafisz przyjąć zamknięcie każdej osoby jako przejaw danej chwili i otworzyć się na każdą formę oporu, wtedy nie pozostanie ani jedna odrobina nie–miłości. Nawet jeśli zamknięcie stale się powtarza, a ty wyraźnie odczuwasz jego działanie oparte na lęku, to i tak twoja otwartość może przedostać się za każdym razem na nowo poprzez jego strukturę. Każda chwila ujawnia się otwarta jako miłość. Tylko to jest prawdziwym spełnieniem.

 

 

Żyj miłością

 

Wyglądasz jak to, co czujesz.

 

Upodabniasz się do tego, na co zwracasz uwagę. To, czym zajmowałeś się w przeszłości odzwierciedla się w twoim wyglądzie. Co pokazałoby nagranie video, gdybyś był filmowany przez ostatnie osiem godzin? Twoja twarz byłaby smutna czy promienna? Klatka piersiowa zapadnięta czy wyprężona? Poruszałbyś się bardziej jak nerwowy robot czy tryskający energią kochanek?

Załóżmy, że siedzisz cały dzień przed komputerem, gapiąc się w ekran i klikając w klawiaturę. Dzień po dniu, twoje ciało i umysł zestrajają się z cyberprzestrzenią. Niepostrzeżenie zaczynasz upodabniać się do tej jałowej przestrzeni, która zajmuje twoją uwagę – stajesz się coraz bardziej sprawny, logiczny… i bezduszny. Garbisz ramiona, masz ściśniętą głowę, nieobecne ciało. Przebywanie z komputerem dzień po dniu wysysa z ciebie siły życiowe.

Albo, załóżmy, że opuściła cię ukochana i spędzasz cały dzień rozmyślając o zerwaniu – zraniony, przygnębiony i zmartwiony. Twoja klatka piersiowa zapada się, oddech staje się płytki, a twarz okrywa bladość. Zaczynasz wyglądać jak mroczna, ciężka energia emocji, w której się zanurzasz. Kiedy pogrążasz się w ponurych uczuciach, ciemnieje cała twoja postać.

Teraz dla odmiany wyobraź sobie, że właśnie wygrałeś milion dolarów. Oczy ci błyszczą, masz rumieńce na twarzy, tańczysz, krzyczysz, podskakujesz i ściskasz wszystkich dokoła. Wyglądasz jak królestwo obfitej energii, do którego wkroczyłeś dzięki tej chwili, zatytułowanej „milion dolarów”. Doświadczanie wielkiego przypływu pieniędzy dodaje ci wigoru.

To, gdzie kierujesz uwagę determinuje, jak wyglądasz i jak się czujesz. Załóżmy, że bardzo koncentrujesz się na swoich potrzebach seksualnych. Idziesz na przyjęcie i wypatrujesz potencjalnych partnerów do łóżka. Ostatecznie, jeśli wszystko, co robiłeś kierowało twoją uwagę na seks, sam zaczynasz wyglądać i czuć się jak wielkie genitalia, wyposażone w kończyny. Jeśli kiedyś wybierzesz się do baru dla samotnych, naprawdę zobaczysz gromadę chodzących i mówiących narządów płciowych.

Z drugiej strony, dokładnie w tej chwili, możesz poczuć w sercu najgłębszą miłość. Pomyśl o kimś, kogo szczerze kochasz albo po prostu wczuj się w głębię własnego serca, kierując uwagę na jego otwartość, współczucie i troskę. Rób tak często w ciągu dnia. Nawet, jeśli coś cię zmartwi, zawsze możesz wybrać przeniesienie uwagi do serca i wejście w przestrzeń miłości.

Właśnie teraz poczuj bicie serca. Odpręż się, miękko oddychaj, tak, abyś poczuł jego głębokie uderzenia i pulsowanie w dłoniach, stopach i głowie. Wyobraź sobie, że otwierasz klatkę piersiową i ujawniasz światu swoje serce, bez żadnej ochrony – promienne, lśniące i czułe. Wyobraź sobie, że ofiarowujesz je w darze dla każdego, tak jakbyś obdarowywał delikatnym kwiatem ukochaną osobę.

Otwierając serce, poczuj, jak to jest, kiedy dzielisz się miłością. Jak odczuwasz miłość? Jak ona wygląda? Co pokazałoby nagranie video, kiedy czujesz bijące serce i otwierasz się na każdego?

Kiedy konsekwentnie otwierasz się na miłość, zaczynasz wyglądać jak miłość. Masz promienną twarz. Błyszczące oczy. Twoje ciało porusza się z gracją, otwierając na falę miłości, wzbierającej w głębi serca dla ciebie i wszystkich wokół – w ciągu dnia, w pracy, w trakcie kochania się. W twoim głosie słychać raczej pełnię miłości, niż napięcie potrzeby seksualnej czy irytację z powodu emocjonalnej zdrady. Ponieważ każda część ciebie przybiera cechy tego, co odczuwasz, to jeśli czujesz się miłością – wyglądasz jak miłość.

Całymi dniami możesz zajmować się własnymi myślami pełnymi zmartwień oraz kłopotliwymi emocjami i w związku z tym wyglądać jak przygarbiona, zalękniona osoba. Albo, jeśli tak wybierzesz, nawet gdy się martwisz czy masz kłopoty, możesz otwierać się i wchodzić w przestrzeń miłości. Poprzez praktykę odczuwania, każda historia ulatnia się, gdy tylko się pojawi. Otwartość zwycięża. Miłość wygląda tak, jak ty. Ty wyglądasz jak miłość.

 

 

Rozluźnij się, jakbyś spał

 

Większość twojego życia
podszyta jest lękiem.

 

W głębokim, pozbawionym marzeń sennych śnie, nie ma lęku. Poza tym, strach kłębi się w twoich myślach, emocjach i ciele przez większość dnia i nocy. Boisz się biedy, więc pracujesz, by zarobić pieniądze. Obawiasz się samotności, więc próbujesz zapewnić sobie bliskość. Boisz się odpoczynku bez troski o jutro, więc myślisz, myślisz i myślisz.

Pozbawiony lęku spokój jest czymś bardzo drogocennym. Niepokój ustępuje natychmiast, gdy zapominasz się, oglądając zachód słońca, słysząc dziecięcy śmiech czy biorąc ciepłą kąpiel. Umysł otwiera się, serce uwalnia od napięcia, a ciało relaksuje w błogiej przyjemności. Ale szybko w odpowiedzi na powiew strachu, prawdziwego czy wymyślonego, spinasz się. Umysł znów się nakręca, burzą się emocje, a ciało napina. Po chwili, lęk wydaje się czymś normalnym. Płytki oddech? Zaciśnięte szczęki? Bezustanne myślenie? Czy tak wygląda twoje życie?

Wydaje się, że życie naznaczone jest nieustannym cierpieniem. Ciągle coś kombinujesz, nasłuchujesz, żyjesz w obawie. Ściska cię w brzuchu. Twardnieje serce. Głęboki sen to chyba jedyny czas, kiedy nie roztrząsasz, nie zastanawiasz się i nie łudzisz. To jak zanurzenie się w niczym nieniezakłóconą błogość, przywrócenie głębi pełnej spokoju i ciągła otwartość. Niestety dzwoni budzik, a ty znowu masz skurcz w brzuchu i umysł zaczyna swoją gonitwę.

Pozostań otwarty, gdy wchodzisz w napięcie pojawiające się po przebudzeniu. Poczuj głęboki, cichy spokój kryjący się pod kłębowiskiem rodzących się myśli, dźwięków, kolorów i wrażeń. Życie na jawie jest dodatkiem do głębi błogości snu. W każdej chwili, nawet teraz, możesz wczuć się w jej głęboką otwartość. Łagodny szum serca podczas głębokiego snu, ukryty jest pod powierzchnią aktualnych wydarzeń, podobnie jak głęboki spokój oceanu spoczywa poniżej wzburzonych fal.

Lęk utrzymuje twój umysł na falach. Strach wynika z napięcia – co się wydarzy, jeśli przestanę kontrolować wszystko, co mam do zrobienia? Co naprawdę się stanie, jeżeli właśnie teraz poddasz się, jakbyś był pogrążony w głębokim śnie? Co się stanie, jeśli pozwolisz działaniom i percepcji wyłaniać się z otwartej głębi, bez wysiłku – spontanicznie wypływać prosto ze źródła? W zasadzie wszystko, co się dzieje, ma niewiele wspólnego z twoją świadomą wolą. Pokarm jest samoczynnie trawiony, metabolizowany i rozprowadzany po ciele. Serce bije, oddech płynie i nawet twoje myśli pojawiają się spontanicznie, jak marzenia senne w ciągu dnia, by potem rozpuścić się w nicości. Twoje życie jest zbiorem wydarzających się procesów, których jesteś mniej lub bardziej świadomy.

Jednak istnieje poczucie ciągłego „ja” (ang. I–ness). Kiedy błogość głębokiego snu zaczyna przechodzić w stan czuwania, prawdopodobnie, przez króciutką chwilę, jesteś świadomy tego, jak twoja uwaga wypływa z tej cichej przestrzeni, obejmując toczący się na jawie dramat. W miarę nabywania praktyki, nawet gdy jesteś na jawie, możesz pozostać odprężony, jak w samym środku głębokiego snu. Całe myślenie, odczuwanie czy działanie może manifestować się jako część tej niezmierzonej otwartości istnienia, niczym fale wzbierające na powierzchni głębi oceanu.

Zamknij na chwilę oczy i pozwól sobie zapadać się w głąb i do wewnątrz, jakbyś rzeczywiście miał zamiar zasnąć. Poczuj w sobie miejsce, które jest ciche i całkowicie wolne od napięcia. Odpręż się w tej przestrzeni, podobnie jakbyś rozluźniał się w najgłębszym śnie. Kiedy poczujesz już tę cichą głębię błogich odczuć, otwórz oczy i wróć do codziennych zajęć.

Mając teraz otwarte oczy, nadal odczuwaj wewnątrz siebie to miejsce, gdzie mieszka sen. Czuj niekończącą się otwartość, głęboką toń swojego serca i cały czas pozostawaj otwarty. Czuj otaczający cię świat, jakby pojawiał się przed tobą w głębokim śnie. Otwórz się na kolory, które widzisz, na dźwięki, które słyszysz i na ludzi wokół ciebie.

Czując się niczym głębia snu, otwierająca się na wszystko, otwórz się także w swoim ciele. Czując się otwarty w sobie, pozwól, by twoje działanie wypłynęło głęboko z brzucha. Nie poruszaj się, dopóki impuls, aby to zrobić nie narodzi się wewnątrz ciebie. Kiedy poczujesz go głęboko w sobie, wtedy porusz się, cały czas pozostając w pełni otwarty na wszystko. Jak pogrążony w głębokim śnie, z szeroko otwartymi oczami, czując wszystkich i wszystko takim, jakie jest, pozwól sobie otwierać się, odczuwać i poruszać niczym płynący z samego środka ciebie dar miłości. Żyj jako miłość otwarta w pełni na wszystko.

Z głębi siebie możesz przeżywać każdy dzień w otwartości przestrzeni miłości. Bez tego połączenia ze źródłem, esencją ciebie, przygniecie cię niepewność lęku. Twoje życie będzie zakłócane przez powierzchniowe fale, rozdzierane ścierającymi się potrzebami, zamiarami i napięciem, łagodzonym tylko od czasu do czasu przez krótkie chwile przyjemności. Być może będziesz się uśmiechać, ale widmo śmierci stale będzie wisieć nad tobą, ominie cię głęboka miłość, a wolność ostatecznego zwycięstwa pozostanie poza twoim zasięgiem.

Dokładnie w tej chwili poczuj przerażenie przed całkowitym rozluźnieniem. Czując ten fundamentalny strach, otwórz się głębiej niż on. Ćwicz uczucie otwierania się na głębokie źródło i wielowarstwową esencję tej właśnie chwili. Bądź jak woda, czując się otwarty głęboko w sobie, po- przez prądy na powierzchni życia i jeszcze dalej, aż poza otwarty brzeg chwili. Praktykuj odczuwanie otwartości przez cały dzień, jak rozluźniony podarunek miłości.

 

 

Odpręż się i bądź sobą

 

Samodoskonalenie jest lepsze od
wstydu, ale mniej dojrzałe
niż otwartość.

 

Możesz wzrastać i dojrzewać w swoim podejściu do tak zwanych ujemnych emocji. Kiedy zaczynasz być bardziej świadomy siebie, zauważasz, że często pławisz się w negatywności, nawet jeśli zaprzeczasz, że masz jakiś problem. Czujesz, jak negatywne emocje wyczerpują twoją energię. Ciągną cię w dół. Nienawiść, złość, żądza, depresja, zachłanność – lepiej być kochającym, współczującym, kreatywnym i hojnym, a przynajmniej tak ci się wydaje.

Więc dorastasz do następnego etapu. Poświęcasz się samodoskonaleniu. Uczysz się wielu metod, by przekształcać negatywne emocje w pozytywne. Idziesz do terapeuty i odkrywasz korzenie swojej złości w dzieciństwie. Dowiadujesz się, jak „przeformułować” doświadczenie, a kiedy pojawia się złość, wizualizujesz najlepszy moment życia i za pomocą „techniki świstu” wprowadzasz nowy wzorzec emocji do danej chwili (przeformułowanie czy technika świstu to narzędzia stosowane w Programowaniu Neurolingwistycznym (NLP) do zmiany wzorców zachowań czy reakcji przyp. tłum.). Zamiast pławić się w złości, uczysz się, jak przekształcać ją w pozytywną motywację.

Zamiast nienawidzić, uczysz się odczuwać współczucie, bo wiesz, że bez względu na to, jak upiorni wydają się inni, oni też cierpią. W miejsce zżerającej zazdrości, wyrasta poczucie obfitości – jak cudownie, że piękno przepełnia wszystko i wszystkich. Gdy pojawia się negatywna emocja, zamiast jej zaprzeczać, napinać się i zapychać usta jedzeniem czy alkoholem, uczysz się, jak na wiele sposobów zamieniać ją w pozytywne motywacje i uczucia. Kiedyś wstydziłeś się siebie, teraz zaczynasz mieć o sobie dobre zdanie.

Ostatecznie jednak, jeśli nadal wzrastasz, zaczynasz czuć, że pragnienie przemiany negatywnych emocji w pozytywne też jest fałszem. O dziwo, twoja potrzeba, by czuć się dobrze ze sobą zaczyna być ciężarem. Konieczność, by mieć poczucie, że odnosisz sukcesy, jesteś miły i wyjątkowy staje się zbędna jak odpadający strup. Tak, jak kiedyś miałeś motywację, żeby czuć się raczej dobrze niż źle, teraz w naturalny sposób jesteś gotowy otworzyć się bez jakiegokolwiek obrazu samego siebie – pozytywnego czy negatywnego – który miał chronić cię przed tym, co jest.

Ponieważ wzrastasz duchowo, twoje podejście do negatywnych emocji naturalnie dojrzewa. Najpierw, brniesz w negatywności, na przemian przechodząc od wstydu do zaprzeczania. Potem, pełen dobrych chęci podejmujesz wysiłki ich przemiany, doskonalisz się, aż w lustrze własnej wartości zaczynasz widzieć przyjazną, odnoszącą sukcesy osobę. W końcu jednak, jedyne, co możesz zrobić, to prawdziwie żyć tym, co jest, cokolwiek to jest. Przestajesz próbować podnosić się na duchu motywacją czy pozytywnym myśleniem. Otwierasz się na brak i ciemność, które czasami odczuwasz. Masz ochotę czuć, oddychać i być wszystkim, zarówno tym mrocznym, jak i jasnym. Odczuwając siebie i wszystko w każdej chwili – teraz, nie żyjesz już dłużej nadzieją na sukces i miłość, ale sam jesteś niczym rozkwitająca otwartość.

Załóżmy, że kiepsko czujesz się ze sobą. Bezwartościowy. Decydujesz się na użycie afirmacji w celu poprawy samopoczucia – Zasługuję na miłość i sukces. Jestem wyjątkową, pełną mocy, wartościową osobą.

Przez jakiś czas afirmacje mogą być pomocne, ale w końcu, jeśli nadal wzrastasz, zaczynasz mieć wrażenie, że są nieprzekonujące. Pogłębia się twoja zdolność odczuwania i okazuje się, że pod tym wszystkim, pomimo twoich wysiłków, wciąż czujesz, że jesteś nikim. Jak możesz poradzić sobie z depresją i nadal wzrastać? Jeżeli masz ochotę poczuć dokładnie to, co jest i otworzyć się na to, jaki jesteś, wtedy życie ujawni ci prawdę. Na przykład, jeśli masz poczucie, że jesteś niczym, w pełni otwórz się na to. Czuj – jestem niczym. Rozluźnij się w tej pustce nicości. Pozwól sobie zatonąć w jej pesymizmie. Poczuj ją, jak sączy się przez twoją skórę, przenika ciało, czernieje w sercu i trzewiach. Oddychaj, odprężaj się i otwieraj na tę mroczną nicość.

Bądź żywą otwartością na tę czerń. Otwieraj się w dalszym ciągu taki, jaki jesteś, poszerzając odczuwanie we wszystkich kierunkach na zewnątrz, bez granic. Jako ciemność, oddychaj i bądź otwarty. Pozwól, by chwila rozwijała się otwarta, tak, jak ty.

Jeśli czujesz złość, to chciej całkowicie ją odczuwać. Czuj, jak czerwienieje ci twarz, a serce zaczyna mocno walić. Czuj, jak dłonie zwijają się w pięści, a nogi chcą tupać. Czuj, jak energia gorąca przemieszcza się z brzucha do głowy, nabrzmiewa w oczach i chce wydobyć się krzykiem z twoich ust.

Czuj całe ciało kipiące złością i otwórz się na odczuwanie tego, co jest wokół ciebie. Trwając w złości, wczuwaj się w ziemię, niebo, sięgaj czuciem na zewnątrz we wszystkich kierunkach. Wczuj się w każdą osobę, z którą przebywasz. Jeżeli rozzłościła cię ukochana osoba, poczuj ją. Spójrz jej w oczy. Poczuj jej serce. Otwórz własne serce, by czuć każdą cząstkę siebie i swojego partnera.

Prosto z serca, otwórz się na złość, oddychaj nią, czuj, jak krąży w ciele. Wczuj się w partnera i otwieraj się. Odczuwaj serce ukochanej osoby, jej oddech, energię i otwieraj się jeszcze szerzej. Poczuj energię wiatru, słońca, wody i ziemi. Czuj złość i otwieraj się, czuj swojego kochanka i otwieraj się, czuj wszystko i otwieraj się, sięgaj odczuwaniem z serca poprzez wszystko i jeszcze dalej.

Otwieraj się bezgranicznie na złość i czuj wszystko całym sercem. Jeśli czujesz pożądanie, oddaj mu się całkowicie. Otwórz serce, by poczuć ogień w lędźwiach. Czuj w głębi serca swoją chęć, potrzebę, konieczność, by stopić się, pochłonąć i samemu zostać wchłoniętym. Pragnij totalnie i nie przestawaj. Płonąc naglącym pożądaniem, głodem, który chce być zaspokojony, wczuj się prosto z serca w rzecz lub osobę, której pragniesz. Wdychaj i wydychaj jej smak. Czuj i oddychaj pełnią jej ust, krągłością pośladków. Czuj i oddychaj jego intensywnym spojrzeniem, siłą jego ramion. Czuj i oddychaj czekoladą na torcie, zimnem piwa. W pełni czuj, wdychaj i wydychaj upragniony obiekt swojego pożądania.

Prosto z serca, sięgaj odczuwaniem poprzez twoje wypełnione żądzą ciało do obiektu pożądania i otwórz się, by czuć tak bardzo, jak tylko możesz. Trwając w pożądaniu, odczuwaj z serca na lewo, na prawo, za siebie i przed siebie, poniżej i powyżej, czując na zewnątrz we wszystkich kierunkach tak daleko, jak zdołasz. Płonąc pożądaniem, kieruj odczuwanie na zewnątrz, bez ograniczeń. Otwieraj się bez końca, doświadczaj w pełni swojego pragnienia, wdychając i wydychając wszystko, czego pragniesz, czując jeszcze dalej na zewnątrz, aby móc otwierać się poza horyzont tej chwili.

Otwieraj się na każdą, tak zwaną negatywną emocję, której doświadczasz. Otwieraj się na to kim jesteś, cokolwiek odczuwasz. Cokolwiek czujesz, otwieraj się. Żyj jako miłość, doświadczając wszystkiego bez granic. Czując wszystko, oddychając wszystkim, otwieraj się dokładnie taki, jaki jesteś. Każda chwila, nieważne jak dobra czy zła, rozwija się otwarta. Nadzieja na osobisty sukces i pozytywną emocję jest najsilniejsza, kiedy zapomniałeś lub musisz dopiero odkryć bezkresną otwartość, którą jesteś.

 

 

Szanuj swoją głębię

 

Jeżeli fundamentalnie chcesz
zmienić swoje życie,
wejdź głębiej, zamiast zmuszać się
do nowych zachowań.

 

Prawdopodobnie nieraz robiłeś noworoczne postanowienia, których nie udało się dotrzymać. Być może obiecywałeś sobie przejść na dietę, więcej ćwiczyć czy trzymać się jakiegoś planu działania tylko po to, by ostatecznie ponieść porażkę. Zaczynałeś pełen zapału, ale w końcu wracałeś z powrotem do starych nawyków, niezdolny podążać ścieżką, którą ujrzałeś w początkowym entuzjazmie. Tak naprawdę, masz bardzo niewiele kontroli nad swoim życiem. Do pewnego stopnia twoje myśli i emocje mogą być celowo kształtowane, ale zasadniczo to nawyki są tym, co determinuje zachowanie i samopoczucie. Owszem, możesz wprowadzić w życie nowe przyzwyczajenia, ale przetrwają tylko niektóre. Wkrótce, wracasz do większości starych wzorców. Twoje osobiste cechy mogą być wygładzone po brzegach, ale lwia część jest jak wyryta w kamieniu.

Twoje życie zostało ukształtowane przez wzorce i siły rozgrywające się daleko poza osobistym wyborem i świadomością. W nocy, sny snują się bez twojej woli. W ciągu dnia, to, co myślisz i robisz pozostaje często w sprzeczności z twoimi zamiarami. Pozornie przypadkowe spotkania i zdarzenia mogą całkowicie zmienić kierunek całego życia. Wydaje się, że to wszystko jakoś pasuje do siebie, ale trudno dojrzeć ogólny schemat, który łączy wszystkie aspekty twojego życia. Bez względu, jak usilnie próbujesz sprawować kontrolę, życie pozostanie nieuchwytną tajemnicą. Dlaczego kochasz właśnie tę osobę i jak długo będzie to trwać? Czy wiesz, co dokładnie masz zamiar powiedzieć, zanim to powiesz? Dlaczego w tym momencie myślisz te konkretne myśli i co zrobisz za chwilę? Łatwiej jest przepowiedzieć pogodę, niż to, co będziesz myślał, czuł i robił w następnym tygodniu – czy nawet za dziesięć sekund.

Bez względu na to, jak bardzo próbujesz coś zmienić, życie rozwija się jak tajemne misterium, kształtowane przez wpływy, będące daleko poza twoją kontrolą. Rzeczy po prostu dzieją się – czasem dobre, a czasem złe. W każdym razie, gdy zaczynasz się starzeć, często masz poczucie, że czegoś ci brak. Być może zrezygnowany poprzestajesz na dotychczasowych schematach. Ale jeśli nadal wzrastasz, w naturalny sposób coraz mniej skupiasz się na zmienianiu wzorców swojego życia, a bardziej jesteś oddany temu, by w każdej chwili być otwartym i ofiarowywać swoje najgłębsze dary miłości.

Zmieniaj rzeczy, które możesz i akceptuj te, których zmienić nie możesz – ale ostatecznie otwórz się, by poczuć głębiej, niż to, co możesz albo czego nie możesz zmienić. Nabywając praktyki, możesz otworzyć się i obdarzać swoimi najgłębszymi darami niezależnie od tego, jak się rzeczy mają. Jak otworzyć się głębiej? Otwartość – łatwiej ją poczuć, niż opisać. Co znaczy głębiej? Głęboko, to znaczy gdzie? Czujesz intuicję czy przeczucie, to znaczy gdzie je odczuwasz? A kiedy otwierasz się, gdy gorąco kogoś kochasz – to jaka część ciebie się otwiera? Co to za miejsce? Najwspanialsze dary miłości rozwijają się spontanicznie w twoim wnętrzu. Głęboka otwartość miłości jest źródłem prawdziwej przemiany.

Załóżmy, że próbujesz powiedzieć ukochanej osobie o swoich uczuciach. Mógłbyś nauczyć się swojej kwestii na pamięć i wypowiedzieć ją słowo w słowo. Albo mógłbyś zapisać uczucia na kartce i je przeczytać. Owszem, obie przemowy będą wyrażać to, co chcesz przekazać, ale twoje wysiłki wydadzą się nieco sztuczne.

Wyobraź sobie, że stoisz twarzą w twarz z ukochaną osobą. Spróbuj powiedzieć do niej prosto z serca, bez czytania czy recytowania z pamięci. Czy miłość przelewa się swobodnie z twojego serca w słowa? Czy autentycznie wyrażasz słowami swoją miłość? To, po części, zależy od tego, na ile otwarte jest twoje ciało. Z zaciśniętymi ustami, ściśniętymi dłońmi i brzuchem, wypowiadane słowa być może będą prawdziwe, lecz ich siła wyrazu będzie stłumiona. By ofiarować prawdziwą otwartość jako miłość, teraz i w każdej chwili, ćwicz otwieranie swojego ciała. Całym sercem poczuj mięśnie szczęki i uwolnij jakiekolwiek niepotrzebne napięcie. Otwórz pięści i wyprostuj palce. Rozluźnij brzuch, aby całe ciało napełniło się oddechem. Oddychaj i odprężaj się w otwartości. Otwarte ciało nie jest wiotkie, lecz jest jak ciało kota – gibkie, sprężyste, żywe, pełne gracji.

Przez otwarte ciało miłość może przepływać swobodnie. Słowa pełne uczucia mogą wtedy płynąć z twojego serca do ukochanej osoby i nie zostaną złapane w sidła napięcia. Otwarte ciało umożliwia twojej głębi łatwiejsze wyrażenie się poprzez oddech, słowa i gesty. Aby wyłoniła się większa otwartość, wczuj się w głębię swojego partnera, jak gdybyś używał czującego sonaru i sięgał głęboko w jego serce. Oddychaj razem z nim, swobodnie, z całego serca otwieraj się i pozwól słowom popłynąć.

Gdy mówisz, czuj, jak serce ukochanej osoby to otwiera się, to zamyka. Używaj słów jak muzyki, by wywołać uśmiech w jej sercu, łagodnie przywołując otwartość głębokiego zaufania. Kiedy partner poczuje, że całym sobą odczuwasz jego wnętrze, swobodnie otworzy się przy tobie. Pozwól swojej poezji popłynąć z otwartej głębi, którą oba serca czują jako jedną.

Słowa płynące spontanicznie z głębi serca, które wyrażą twoją prawdziwą miłość, mają więcej wdzięku, mocy i znaczenia, niż przygotowane wcześniej przemowy. I tak jest ze wszystkimi wzorcami życia. Na przykład, jeśli próbujesz zmienić rodzaj diety bez głębszej świadomości, z czego wypływa twój sposób odżywiania, zmiany będą prawdopodobnie iluzoryczne i powierzchowne. Wiele z twoich nawyków żywieniowych wynika ze stresu, samotności, zranienia czy po prostu zwyczajów podyktowanych planem dnia. Kiedy to poczujesz i uświadomisz sobie na głębszym poziomie, miłość będzie mogła przejawić się w życiu – i twoim stylu jedzenia – na więcej sposobów.

Załóżmy, że porzuciła cię ukochana osoba i łapiesz się na tym, że zapychasz się ciastkami. Najpierw, zlokalizuj każde napięcie w ciele. Poczuj miękkość języka, szyję, brzuch. Oddychaj głęboko i otwieraj ciało.

Potem, wczuj się głęboko w serce, w to miejsce, gdzie doświadczasz prawdziwej miłości. Nawet jeśli teraz jej nie czujesz, wczuj się w miejsce, gdzie doświadczałbyś miłości. Otwórz się, by poczuć głęboko serce. Kiedy już zdołasz to zrobić – nawet jeśli jesteś zraniony – pozwól sobie porzucić wszelki opór, aby doświadczać wszystkiego co czujesz, całym sobą, bez żadnej obrony.

Oddychaj w tej otwartości. Oddychaj w swoim zranieniu. Oddychaj i otwieraj się. Pozwól głębokiej otwartości wyłonić się i ujawnić poprzez język, szyję i brzuch. Pozwól odczuwaniu przenikać całe ciało, tak jak pozwoliłbyś zrobić to muzyce w tańcu. Pozwól ciału doświadczać otwartości, niczym strumienia głębokiej miłości, przepływającej na zewnątrz z serca przez brzuch, dłonie, stopy i usta.

Być może nieraz zapomnisz się otworzyć i znów zaczniesz kompulsywnie myśleć o ukochanej, która cię zdradziła – automatycznie napinając brzuch, krzywiąc twarz i wkładając ciastko do ust. Ale skoro tylko zdasz sobie z tego sprawę, ćwicz od nowa – wczuj się w głębię swojego serca, otwieraj się, oddychaj i pozwól najgłębszym uczuciom popłynąć przez całe ciało – nawet jeśli gryziesz ciastko. Pamiętając, że sam jesteś otwartością, będziesz inaczej przeżuwał. Inaczej będziesz połykał. Napięcie reaktywnej emocji złagodnieje w otwartości, przenikającej na zewnątrz z serca aż do skóry. Otwórz skórę, by poczuć pomieszczenie, w którym jesteś. Z serca, poprzez brzuch, stopy, dłonie, język, twarz, rozszerzaj odczuwanie, jakbyś sam był przestrzenią w pomieszczeniu i poza nim. Stań się otwartością na wszystko.

Ćwicz otwieranie się w czasie, gdy twoje emocjonalne wzorce zranienia i pełne napięcia nawyki jedzenia próbują wypłynąć. Jeżeli chcesz zmienić schematy odżywiania, praktykuj otwieranie się, nawet gdy one wciąż trwają. Pozwól nowym wzorcom ujawniać się spontanicznie, chwila po chwili, z otwartości twojego wnętrza. Ćwicz otwieranie się z wielkim zaangażowaniem.

O ile wytrwasz w praktyce głębokiego odczuwania, twoje powierzchowne wzorce myśli, emocji i działań zostaną zastąpione głębszymi i bardziej kochającymi. W każdej chwili, gdy tracisz kontakt ze swoim wnętrzem, stare nawyki ożywają na nowo. Ale nawet wtedy praktyka nie służy walce ze starymi wzorcami, lecz temu, by poczuć głębiej i otwierać się jako ta głębia, z serca, poprzez całe ciało i dalej na zewnątrz do wszystkich. Jeżeli w twoim życiu nie pojawiły się jeszcze nawyki, których pożądasz, być może dzieje się tak dlatego, że nie jesteś wystarczająco otwarty, przez co nie pozwalasz, aby to, co nosisz głęboko w sercu manifestowało się poprzez twoje ciało, chwila po chwili. Praktykuj odczuwanie, otwieranie się i ofiaruj otwartość w każdym momencie, oddech po oddechu. A wtedy życie popłynie z elegancją i siłą, spontanicznie uformowane przez głęboką tajemnicę, budzącą się w twoim wnętrzu.

 

 

Otwieraj się nawet wtedy, gdy ci się nie udaje

 

Bez względu na to, jak bardzo się starasz,
twoje potencjalne dary są wspanialsze,
niż to, co faktycznie dajesz.

 

W głębi siebie jesteś nieskończony. Jeśli już w tej chwili pozwolisz sobie poczuć to, kim jesteś w pełni, nie znajdziesz żadnego kresu, żadnego horyzontu. Wszystko, czego doświadczasz i co robisz w życiu jest jak zmarszczka na powierzchni bezgranicznej otwartości, którą jesteś. Możesz poczuć w sercu swoją głębię otwartą jako miłość. Głęboko w środku wiesz, że jesteś ogromny i bezmierny. Jednak, jeśli przyjrzysz się codziennemu życiu, znajdziesz w nim marne przyjemności i trywialne dramaty.

Gdzieś wewnątrz czujesz, że twoje życie może być naprawdę znaczące, potencjalnie pełne miłości i wspaniałych darów. Ale zwykle tak nie jest. Często masz poczucie, że życie jest nie takie, jak mogłoby być. Kariera nie jest dokładnie tym, o czym myślałeś, życie intymne mija się z oczekiwaniami, serce nie kocha totalnie, a umysł nie potrafi dostatecznie wyrazić twojej głębi. Na zewnątrz możesz mieć naprawdę dobre życie, ale wciąż jest taki wymiar miłości i mądrości, który nie całkiem przedostaje się na powierzchnię twojej codzienności.

Możesz wybrać upajanie się dobrami, które do tej pory zdobyłeś, rodzinnymi rozrywkami, smacznymi posiłkami, ciekawą pracą czy kontaktem z przyjaciółmi. I nawet wtedy, gdy głębia wewnątrz ciebie chce być przeżywana, zawsze jest jakiś telefon do wykonania, dziecko potrzebujące pomocy albo coś do obejrzenia w telewizji. Nie zwracasz uwagi na niezaspokojone wołanie twojego serca. Dużo wygodniej jest cieszyć się chwilową czułością ukochanej osoby albo sytuacjami codziennego życia. Jak się wydaje, głębia twojego wnętrza, której nie wyrażasz, może zaczekać.

A poza tym, nawet kiedy próbowałeś żyć, wyrażając to, co nosisz w sercu, zwykle ci się nie udawało. Jak artysta starający się uchwycić na płótnie głęboką wizję, twoich chwil–arcydzieł jest niewiele. Na ogół, niezależnie od tego, jak umiejętnie przykładasz się i starasz dzień po dniu, twoja praca, życie seksualne czy duchowe nie dorównują miłości i zaletom, o których wiesz, że są możliwe. Zamiast miotać się pod ciężarem czyhających na ciebie porażek, na drodze do większego otwarcia, wybierasz więc pławienie się w tak zwanym sukcesie – dobrym zdrowiu, komforcie finansowym oraz domu pełnym troski i uczuć.

Jednak wciąż, w chwilach ciszy i spokoju, zastanawiasz się. Głęboko w sobie znasz bezgraniczną miłość, a mimo to twoje związki jej nie odzwierciedlają. Twoja głębia rozbrzmiewa prawdą absolutną, ale to, jak się wyrażasz, jest do pewnego stopnia przytłumione lękiem. Jakkolwiek piękne wydaje się twoje życie, jest ono nie tak wspaniałe jak to, które mogłoby powstać dzięki magii serca.

Tak musi być i zawsze tak jest. Prawdą jest, że twoje codzienne życie w niewielkim stopniu odzwierciedla głębię tego, kim naprawdę jesteś. Zajęcia i relacje nigdy nie oddają wspaniałości, która chce ujawnić się poprzez serce na świat. Owszem, mogą zdarzać się niezwykłe chwile świetności, krótkotrwałe otwarcia, przez które przebłyskuje niestłumiona wspaniałość, ale twoje życie jest na ogół tragicznym „prawie już” albo „o mało co” niezaspokojonych tęsknot i chwilowych zrywów.

W dużym stopniu twoje szczęście wygląda jak kiepski żart. Jesteś czymś więcej, niż wyraża to twoje życie i wiesz o tym. Jesteś bardziej kochający, niż pokazują to twoje związki i bardziej błyskotliwy, niż sugeruje kariera. W swojej tajemnej głębi istnienia jesteś nieskończony, kreatywny, bezgraniczny… i jednocześnie – jak się wydaje – kompletnie niezdolny do wyrażenia tej wspaniałości w świecie. Dlatego zadowalasz się odrobiną komfortu i zagłuszasz wewnętrzną tęsknotę rozrywkami oraz, być może, niespełnionymi duchowymi poszukiwaniami.

Cierpisz na głęboką niezdolność do przekazania światu bezgranicznej miłości i prawdy, twojej bezgranicznej miłości i prawdy. Jeśli pozwolisz sobie poczuć to cierpienie, nawet gdy życie układa się w miarę spokojnie, wtedy serce będzie mogło otworzyć się, przekraczając iluzję. Kiedy przestaniesz zabawiać się czułostkami i poprawianiem sobie nastroju, będziesz mógł cieszyć się miłością rodziny i zawodowymi sukcesami, bez okłamywania siebie, że to wystarcza. Nie wystarcza.

Tylko głębia jest tym, co wystarcza. Naprawdę praktykując, możesz otworzyć się na to, kim jesteś w głębi siebie, zamiast koić się dobrocią czy przygnębiać marnością. Życie jest i dobre i marne – ale zawsze jest głębokie. Możesz otworzyć się jako nieskończoność nawet wtedy, gdy twoje związki czy zajęcia dalekie są od ideału. Załamywać się pod wpływem porażek – albo chełpić sukcesami – to unikać otwierania się na głębię.

Możesz otworzyć się jako miłość i żyć miłością, nawet kiedy ci, których kochasz nie odpowiadają na to w pełni. Możesz otworzyć się niczym nieskończoność i ofiarować swoją najgłębszą prawdę, nawet gdy ci, którym chcesz służyć odmawiają przyjęcia twoich darów. Możesz żyć jako otwartość, nawet gdy codzienne życie wydaje się pospolite w świetle najgłębszej promienności twojego serca. W istocie nie pojawiłeś się tutaj, aby zmieniać świat czy budzić miłość na ziemi. Tak naprawdę, nawet nie jesteś tutaj. Tutaj jest w tobie. Jesteś otwartością. Trwaj w niej, żyj jako miłość i wyrażaj się pomimo swoich ograniczeń. Naprawdę nie masz wyboru.

 

 

Doceń niezadowolenie

 

Niezadowolenie przypomina ci,
żebyś otworzył się w pełni, teraz.

 

Zamknij na chwilę oczy, odpręż się i przywołaj wspomnienie głębokiego snu. Właśnie teraz, wyobraź sobie, że jesteś pogrążony we śnie. Zapomnij na chwilę o świecie i po prostu odpocznij w przestrzeni, w której mieszka sen. Z zamkniętymi oczami, zanurz się na kilka minut w głębokiej błogości snu, ale nie zasypiaj naprawdę.

Potem, nadal ją czując, powoli otwórz oczy. Pozwól, by świat wokół ciebie ponownie się ukazał, lecz pozostań w łączności z głęboką błogością snu. Naprawdę możesz doświadczać głęboko wypełniającej cię cichej słodyczy snu, nawet gdy jesteś całkowicie rozbudzony. Możesz patrzeć na wszystko, co cię otacza i rozmawiać z ludźmi, utrzymując wewnętrzne połączenie z tą częścią ciebie, która jest pełna błogości snu.

Ćwicz odczuwanie tego od czasu do czasu w ciągu dnia. Na moment zamykaj oczy albo pozostaw je otwarte i na krótką chwilę zapadaj się w senną słodycz. Z tym uczuciem otwieraj oczy i przeżywaj dzień i otwieraj się na otaczający świat, jednocześnie pozostając otwartym na stale obecną błogość snu. W każdej chwili możesz albo otworzyć się na cały świat wokół, na swoje myśli, emocje oraz na cichy pomruk – rozkoszną, niewidzialną pełnię snu, albo ograniczyć się tylko do jednej części tego, kim jesteś.

Możesz na przykład popłynąć za myślami lub zatracić w emocjach, tym samym tracąc świadomość świata wokół siebie i uderzając się w palec u nogi. Albo możesz tak zaangażować się w codzienne obowiązki – goniąc od jednego zajęcia do drugiego – że stracisz kontakt ze stale obecną, błogą ciszą snu, przez co poczujesz się pozbawiony głębokiego spokoju. Możesz także zasnąć i kompletnie nie zdawać sobie sprawy z tego, co myślisz i co dzieje się wokół ciebie w czasie, gdy woda gotuje się na kuchence albo właśnie przegapiasz wizytę u lekarza. W każdym momencie, możesz ograniczyć się do odczuwania tylko jednego aspektu trwającej chwili, który jest dla ciebie dostępny albo praktykować otwieranie się i czucie wszystkiego w szerszym wymiarze. Teraz i zawsze możesz otworzyć się i odczuwać zewnętrzny świat dźwięków i obrazów, wewnętrzny świat swoich myśli i emocji, a także głęboką, niepodzielną pełnię, zawsze obecnej błogości snu. Możesz być otwarty na wszystko, co niesie ze sobą ta chwila, a potem otworzyć się na siebie i czuć otwartość bez jakichkolwiek granic, nawet gdy toczy się codzienne życie.

Przez kilka chwil poćwicz odprężanie się w stanie pełnego otwarcia i odczuwania wszystkiego. Poczuj w tym momencie błogość głębokiego snu i obserwuj wewnętrznie swoje myśli, podczas gdy twoje oczy są otwarte na światło dnia. Gdy praktykujesz otwieranie się – doświadczając wszystkiego, począwszy od niewidzialnej głębi, przez wewnętrzny świat, aż po żywe światło, którym jest twój dzień – napięcie wokół tego, „kim myślisz, że jesteś” zacznie się rozluźniać. Jesteś wszystkim. Jesteś na równi postacią, która porusza się w swoim świecie przez cały dzień, istotą w swoich snach i marzeniach, jak i bezcielesną, błogą pełnią głębokiego snu.

Jesteś otwartością, która może cieszyć się niezakłóconą głębią szczęśliwości snu w takim samym stopniu jak codziennymi przygodami wewnętrznego i zewnętrznego życia. Dokładnie teraz, możesz otworzyć się na wszystko, od błogiej głębi twojego wnętrza, aż po to, co dzieje się na powierzchni. Stajesz się nieszczęśliwy zawsze wtedy, gdy zakładasz, że jesteś ograniczony tylko do tego, co wydarza się na powierzchni i do tego, co jest treścią codziennego życia. Czujesz się wtedy niekompletny. Wyczuwasz głęboką otwartość – pełną światła i miłości, całkowicie wolną od ograniczeń – ale nie wydaje się, że możesz ją odnaleźć i zachować w życiu.

Szukasz więc głębszej miłości w swoich relacjach i większej wolności w stylu życia, ale to nigdy nie przywołuje otwartej pełni, o której skrycie wiesz, że jest twoim prawdziwym domem. Tak próbujesz ułożyć sobie świat, aby zmniejszyć cierpienie, ale zawsze towarzyszy ci stres, spowodowany oczekiwaniem na większy sukces czy miłość. Nie możesz umówić się ze sobą czy swoim światem, że zaplanujesz i doświadczysz otwartości, ale w każdej chwili możesz po prostu poczuć się otwarty. Wszystko na tym świecie ma swój kres. Nic nie trwa wiecznie. Kiedyś na pewno zarysujesz swoje luksusowe auto, ciało zachoruje, a ukochany zdradzi cię albo zniknie z twojego życia. Niezadowolenie jest zdrowe, bo czyni cię wrażliwym na prawdę – cierpisz, bo rzeczy się zmieniają i kończą.

Ale większą prawdą jest to, że żyjesz jako nieograniczona pełnia miłości, głęboka w czasie snu i pełna przestrzeni na jawie. Cokolwiek się dzieje, otwieraj się na wszystko takie, jakie jest, całym sobą. Swobodnie rozluźnij brzuch. Łagodnie otwórz umysł. Otwórz się tam, gdzie trwa błogość snu. Doświadczaj swoich myśli, emocji i wrażeń jak zakwitają i odchodzą. Wdychaj i wydychaj do serca otwartość każdej chwili, jak gdybyś oddychał zmieniającymi się kolorami dnia, wdychając i wydychając światło sennych marzeń, oddychając błogością głębokiego snu oraz miłością, która jest w każdym, aż rozpuścisz się w pełni otwarty, czując wszystko. Witaj każde niezadowolenie jako przypomnienie i praktykuj doświadczenie otwierania się na wszystko, co niesie chwila. Otwieraj się, teraz i zawsze, pozwalając swoim działaniom rozkwitać jako miłość.

 

 

Nie czekaj na doskonałość

 

W tym samym czasie
możesz być
w pełni otwarty i chory.

 

Nieważne, jak chore jest twoje ciało czy umysł – wciąż możesz się otwierać. Choroba może niszczyć ciało, leki przyćmiewać umysł, a ty nadal możesz to robić. Głęboka otwartość obejmuje wszelkie stany ciała i umysłu. Zaburzenia fizyczne czy psychiczne nie muszą zaburzać twojej otwartości, a ona z kolei może nie mieć na nie wpływu. Jeśli odziedziczyłeś po rodzicach krótkowzroczność, to duchowa otwartość prawdopodobnie nie zmieni konieczności noszenia okularów. Jeżeli twój umysł nabrał zwyczaju wpadania w panikę, wywołanego przez lata bycia wykorzystywanym w dzieciństwie, to duchowa otwartość przypuszczalnie nie wyeliminuje całkowicie zażenowania na widok genitaliów ukochanego.

Niemniej jednak, możesz być krótkowzrocznym neurotykiem i mimo to otwierać się w wolności nieograniczonej miłości. Możesz odwracać wzrok i czuć obrzydzenie, kiedy twój kochanek się rozbiera, ale jeśli zareagujesz z humorem, może ci to pomóc. Tak jak nerwowy tik na twarzy czy zakatarzony nos, twoje reakcje emocjonalne – być może niewygodne – są naturalnym skutkiem twojej historii, w dużej mierze podążają własną drogą i nie podlegają bezpośredniej kontroli. Niemniej jednak, możesz ofiarować miłość, uśmiech i otwartość, nawet wtedy, gdy kichasz, wpadasz w panikę czy zachowujesz się jak skończony neurotyk.

W tej chwili, dokładnie taki, jaki jesteś na ciele i umyśle, jedyny w swoim rodzaju, możesz ćwiczyć pełne otwieranie się. Oczywiście, nawet kiedy to robisz, wzorce twojego ciała i umysłu będą posiadać swój impet. Wiele głęboko otwartych kobiet i mężczyzn wciąż ma skłonności do chorób serca, raka czy alkoholizmu. W biografiach świętych i duchowych nauczycieli znajdziemy każdy rodzaj seksualnych upodobań i wynaturzeń. Twoja otwartość może być prawdziwa i głęboka, a równocześnie system umysł–ciało może odzwierciedlać wpływy z przeszłości i obecne nawyki.

Jeśli twoja matka nadużywała alkoholu albo żyła w nadmiernym stresie podczas ciąży, to twój system nerwowy jest po części ukształtowany przez substancje chemiczne, które krążyły w ciele, gdy byłeś w jej łonie i teraz niewiele na to poradzisz. Możesz mieć przez to niezbyt zdrowe ciało, mało lotny umysł i być niestabilny emocjonalnie. To po prostu pewne wzorce, które możesz odczuwać i uczyć się otwierać na nie, chwila po chwili. Jeżeli twój ojciec molestował cię seksualnie, to teraz jako dorosła osoba możesz reagować obrzydzeniem na zaloty ukochanego. Możesz się garbić i mieć zamkniętą miednicę. Odwzorowanie w twoim ciele–umyśle jest takie, jakie jest. Możesz to zmienić tylko do pewnego stopnia, ale zawsze – nawet teraz – możesz otworzyć się na to, co jest. Otwórz się, właśnie w tej chwili, ofiarowując dary serca i jednocześnie rób wszystko, co możesz, by żyć jak najpiękniej z aktywnymi wzorcami swojej przeszłości.

Czy kiedykolwiek zrobiłeś coś, czego żałujesz? Jeśli tak, możesz uczyć się ze swoich błędów i próbować zrobić coś lepiej następnym razem. Jeśli wzorce twojego ciała–umysłu przysporzyły cierpienia tobie lub innym ludziom, możesz pracować nad ich zmianą i uzdrowić je, o ile to możliwe, aby stawać się zrównoważoną, integralną, zdrową osobą. Lecz taki wzrost nie jest tym samym, co duchowa otwartość i głębia. Zrównoważona, zdrowa osoba może przysłużyć się tworzeniu pozytywnych zmian na świecie, a mimo to nie chcieć się otworzyć i w pełni czuć. Z drugiej strony, ktoś może być szeroko otwarty i odczuwać wszystko, a wyglądać na kompletnego wariata, zbereźnika lub narkomana. Taka osoba, faktycznie, może być szalona, lubieżna i uzależniona od prochów, a mimo to tak głęboko otwarta, że jej serce czuje więcej niż przypuszczasz, a miłość, którą cię darzy jest bezgraniczna.

Bez względu na to, jak bardzo otwierasz się i żyjesz jako miłość, twój charakter jest tylko częściowo podatny na zmianę. Wpływy przedurodzeniowe wpisane są w system nerwowy podobnie jak słoje w pniu drzewa. Dziecięce stresy wciąż tańczą walca w chemii twojego mózgu i emocji. Nawet ewolucyjne zmagania pokrytych futrem ssaków, twoich przodków, przyczyniają się do na pozór „spontanicznych” pragnień seksu, jedzenia i wygody.

Sprowadziła cię na ten świat olbrzymia, tajemna sieć wpływów, w której wrastasz i która cię spowija. Twoje wysiłki, aby zachować dobre zdrowie i pomagać innym, może unicestwić spadająca, na skutek nagłego trzęsienia ziemi, skała albo niewydolność serca, odziedziczona genetycznie po dziadku matki ojca. Możesz autentycznie chcieć pomóc przyjaciółce swojej szesnastoletniej córki, a mimo to nie możesz otrząsnąć się z pożądania seksualnego albo poczucia winy, które odczuwasz na jej widok. Warto kultywować integralność przez całe życie. Owszem, służba dla innych jest niezwykle ważnym sposobem, by żyć zgodnie z prawdą własnego serca. Ale ona cię nie uzdrowi.

Twoje ciało może pozostać przygarbione, a umysł pokręcony. Jednak bez względu na to, miłość może przepływać przez wszystkie, nawet wyjątkowo bolesne i dokuczliwe wypaczenia. Wielkie dary otwartości, miłości i przebudzenia mogą być ofiarowane – i były już nieraz dawane – przez wykrzywione artretyzmem dłonie czy przetrawione alkoholem komórki mózgu. Nawet jeśli żądza, chciwość i złość ciągle pojawiają się w twoich wzorcach emocjonalnych, formowanych od eonów lat przez zmagania człekokształtnych, nadużycia rodziców czy samoudrękę braku akceptacji, możesz ćwiczyć otwieranie się bez granic. Możesz praktykować otwartość i ofiarowanie najgłębszych darów w każdej chwili, bez względu, jak zdeformowane pozostaje ciało, umysł… czy świat.

W tym momencie poczuj tak wiele miłości, ile możesz, nawet jeśli będzie to niewiele. Nawet jeśli ledwo trzymasz się na nogach czy pochłania cię seksualna żądza, znajdź ziarno otwartości głęboko ukryte w sercu. Poczuj to miejsce w sobie, które chce dawać miłość i być w pełni kochane, niezależnie od tego, jak bardzo jesteś pokręcony. Odkryj i zlokalizuj swoje pragnienie miłości, otwartości i wolności, nawet jeśli jest maleńkie. W samym środku pijanego zwidu, szalonej wściekłości czy dzikiej żądzy, połącz się ponownie z tą odrobiną otwartości.

Oddychaj tą małą drobinką miłości – wdychaj ją i wydychaj – a w tym samym czasie otwórz swoje zmysły i poczuj ludzi wokół siebie oraz miejsce, w którym jesteś. Nawet jeśli możesz otworzyć się tylko trochę, by oddychać sercem i odczuwać ludzi i świat, który cię otacza, to jest to coś więcej niż pozostać zamkniętym. Podczas gdy twoje ciało i umysł zatacza się, drętwieje, plącze czy wiruje, ćwicz otwieranie się, choćby w niewielkim stopniu. Wdychaj i wydychaj miłość do czującej przestrzeni serca. Oddychaj siłą miłości, kierując ją głęboko w dół brzucha, otwierając zamknięte miejsca za pomocą pełnego wdechu, który wypełnia twój brzuch jak balon. Poczuj serca tych, którzy cię otaczają, spójrz im w oczy, otwórz zmysły na każdy przejaw świata wokół i ofiaruj miłość z brzucha, poprzez wszystkie deformacje.

Choćby brzmiało to jak bełkot – ofiaruj słowa miłości. Nawet trzęsącymi rękami, ofiaruj otwartość poprzez swoją służbę. Odczuwaj, jak ludzie otwierają się lub zamykają w odpowiedzi na twoje dary. Nawet z przyćmioną świadomością, ćwicz wczuwanie się w ludzkie serca i rób to, co je otwiera. Nie czekaj na doskonałość – ani na to, żebyś stanął na nogi – żeby ofiarować swoją najgłębszą miłość – płynącą z otwartego brzucha i serca.

Ofiaruj swoje dary już teraz, z największą integralnością, na jaką cię stać, niezależnie od dziwactw, które być może wciąż w tobie tkwią. Kiedy cokolwiek robisz dla innych, zawsze czuj i oddychaj sercem drugiego człowieka. Rób, co możesz, by uzdrowić siebie i innych, pamiętając, że nawyki i historia często zmieniają się tylko w niewielkim stopniu. Niemniej jednak, każda obecna chwila przychodzi i odchodzi otwarta, po prostu taka, jaka jest.

 

 

Wyrażaj miłość w działaniu

 

Poczucie tego, kim jesteś
to pierwszy krok.
Następny –
to życie w prawdzie swojej tożsamości.

 

Twoją tożsamością jest poczucie tego, kim jesteś. Jeśli jesteś i czujesz się dyrektorem firmy, będziesz działał zupełnie inaczej niż gdy czujesz, że jesteś nieskończonym światłem. To, jak odczuwasz sam siebie, staje się twoją tożsamością. Duchowy wzrost pociąga za sobą pogłębianie tożsamości, czyli głębsze odczuwanie tego, kim jesteś.

Ale gdy odkryjesz już siebie na głębszym poziomie, powinieneś dostosować swoje myśli, emocje i zachowania do tej głębi otwartości – w przeciwnym razie, to, jak będziesz żył, nie będzie spójne z tym, co odczuwasz. Załóżmy na przykład, że uświadamiasz sobie w sercu, że jesteś miłością. Zdajesz sobie sprawę, że chociaż w świecie funkcjonujesz jako matka, polityk czy piekarz – w głębi siebie naprawdę jesteś miłością. Ta świadomość jest dopiero połową twojej duchowej praktyki. Druga połowa, to życie w zgodzie z tą nowo uświadomioną tożsamością, pomimo starych nawyków. Teraz możesz praktykować miłość w działaniu. Kiedy idziesz – jak mógłbyś wyzbyć się starego nawyku napięcia i poruszać się z gracją, wyrażając miłość, którą czujesz w głębi siebie? Albo w pracy – jak mógłbyś pracować jako miłość, którą w istocie jesteś? Co musisz zmienić w rutynie codziennego dnia, aby każdy twój oddech, czyn i relacja emanowały miłością?

Dla większości ludzi dużo łatwiejsze jest wzrastanie w odczuwaniu tożsamości (Kim jestem?), niż wyrażanie tej głębi na co dzień. Oni rzeczywiście odkrywają, że są miłością, ale nadal spędzają godziny na plotkowaniu i gapieniu się w telewizor. Usprawiedliwiają się, myśląc, że przecież można być miłością i nic nie robić. Jasne, można. Ale jeśli ktoś jest naprawdę wrażliwy i uczciwy wobec siebie, poczuje, że pewne zachowania lepiej przewodzą miłość niż inne. Choć możesz kochać i być równocześnie spięty, to śpiewanie z rozluźnionym gardłem lepiej wyraża miłość, niż śpiewanie z gardłem, które jest zaciśnięte. Możesz kochać się z ukochaną osobą, mając twardy brzuch albo miękki, ale miłość przepłynie swobodniej przez miękki.

Czy w pełni przyjmuję miłość płynącą od innych do mojego ciała? Czy miłość płynie w pełni przez moje ciało do innych? Z każdym dniem uczysz się coraz lepiej odczuwać przepływ miłości jako informację zwrotną. Wcześniej byłeś w stanie obgadywać kogoś z uśmiechem i pogardą. Teraz, kiedy jesteś bardziej otwarty, czujesz jak takie plotki stwarzają subtelne napięcie w tobie i ludziach, z którymi rozmawiasz. Zatem zaczynasz żyć w większej zgodzie z głębią miłości, którą jesteś, co w tym przypadku może oznaczać mniej plotkowania, aby więcej miłości mogło przepłynąć przez twoje ciało i ciała twoich przyjaciół.

Możesz zauważyć, jak to, co jesz, wpływa na twoją otwartość wobec siebie i innych. Prawda jest taka, że możesz być otwarty na miłość i jeść cokolwiek. Niemniej jednak, pewien rodzaj pożywienia może przyczyniać się do delikatnego zamknięcia w ciele, emocjach i umyśle i w ten sposób wywoływać brak swobodnego przepływu miłości w twoich relacjach, słowach i gestach. Miłość i otwartość zawsze jest dostępna. Możesz ćwiczyć otwieranie się takim, jaki jesteś. Gdy wzrastasz w swojej zdolności do bycia otwartością, możesz równocześnie dojrzewać do zdolności wyrażania otwartości w działaniu. Twoje ciało, umysł i czyny – czy to we śnie czy na jawie – mogą być bardziej lub mniej prawdziwe i zgodne z miłością – otwartością, która jest ich źródłem.

Cokolwiek pojawia się w danej chwili, włączając w to ten moment – twoje myśli, pomieszczenie, w którym jesteś, inni ludzie – dane jest jako środek, przez który przejawia się miłość. Nie masz zbyt wielkiej kontroli nad tym, co się pojawia, ale możesz – lub nie – ćwiczyć zgodnie z poziomem głębi, na którym jesteś. Możesz wybrać obdarowywanie świata i innych ludzi najgłębszą otwartością czy miłością, w stopniu, w jakim jesteś na to otwarty. Możesz ćwiczyć otwartość w myśleniu, działanie jako otwartość, oddychanie otwartością – teraz i w każdej chwili. Możesz wyczuwać strukturę każdej relacji, w każdym momencie i postępować tak, aby zestroić słowa, dotyk czy spojrzenie, by przeważała w nich otwartość miłości.

Możesz praktykować życie jako najgłębszą otwartość, którą jesteś. Jedynym wrogiem takiego życia jest lenistwo lub niezrozumienie, że wystarczy wiedzieć, że jesteś miłością. Wiedzieć czy czuć w głębi siebie, że jesteś otwartością jest dość łatwe. Życie tą otwartością i służenie innym ludziom, by żyli jako ta miłość, w każdej chwili, poprzez wszystko, co się pojawia – oto prawdziwa sztuka.

Zwykle występuje znaczna rozbieżność w czasie pomiędzy świadomością własnej głębi i zdolnością do życia nią. Twoje emocje, seks czy związek w dużo mniejszym stopniu wyrażają to, kim czujesz się wewnątrz siebie. Prawdziwy kunszt wymaga ćwiczeń. Życie jako pełen artyzmu wyraz otwartości – nawet ton twojego głosu, wdzięk gestów czy sztuka kochania, są wyjątkowymi przejawami miłości, którą jesteś – wymaga lat spontanicznego obdarowywania i zaangażowania.

Jeśli samo poznanie prawdy jest dla ciebie wystarczające, uprawiaj sztukę filozofii. Ale jeśli tylko życie prawdą zadowoli twoje serce, praktykuj sztukę kochania swoim umysłem, emocjami i ciałem. Z całych sił oddychaj miłością – wdychaj ją i wydychaj. Przyjmij obecność każdej chwili głęboko w swoje ciało – do serca, brzucha, w lędźwie – niczym głęboko otwarta kochanka przyjmująca swojego ukochanego, któremu ufa. Ofiaruj swoją najgłębszą miłość, wypełniając nią otwartość chwili, bez powstrzymywania czegokolwiek, jak kochanek wsuwający swoją miłość delikatnie i głęboko w swą ukochaną. Rozluźnij brzuch. Mów tak, by ci, którzy słuchają mogli się otworzyć. Niech posiłki, które przyrządzasz czy dom, który upiększasz, będą miały urok promieniujących miłością podarunków. Nawet w snach nocą czy w marzeniach na jawie, w swoich tajemnych, intymnych chwilach, praktykuj sztukę wyrażania miłości w działaniu, na wszelkie możliwe sposoby. Kiedy zauważysz, że umysł oddaje się seksualnym fantazjom, świadomie poprowadź wyobraźnię w stronę pełni miłości, tak, by wszystkie postacie występujące w tej fantazji były hojnie obdarowane twoimi seksualnymi darami oraz otwarte na głębię miłości i bezgraniczną ekstazę.

Nawet jeśli odczuwasz samotność i wędrujesz nocą do lodówki, pochłaniaj pełnię tej chwili głęboko do serca z każdym kęsem i pozwól rozkoszy podniebienia promieniować na zewnątrz. Oddychaj tą sekretną przyjemnością jako darem swobodnie ofiarowanym prosto z twojego serca, poprzez ciało, do świata, dla wszystkich. W ten sposób wszystko, co przychodzi i odchodzi wyraża się w otwartości jako w pełni ofiarowana miłość.