Depresja, uzależnienia, śmierć w świetle Nowej Energii

Przyczyna uzależnień i radość bycia wolnym

 

LINDA: Witajcie. Jesteśmy tu, w Denver, razem z wami, żeby poprowadzić spotkanie z cyklu „Zapytaj Tobiasza”. Channelerem jest oczywiście Geoffrey Hoppe i przypuszczamy, że za moment pojawi się Tobiasz, ale któż to wie? Dzisiejszy temat należy do tych istotnych i cieszących się sporym zainteresowaniem. Są nim uzależnienia. Gdy rozmawiałam ze znajomym przez telefon, z  doktorem Doug’iem Davies’em, który jest tu z  nami, powiedziałam mu, o czym ma być kolejna sesja „Zapytaj Tobiasza”, i gdy doszliśmy do tematu uzależnień, Doug stwierdził – O, właśnie! Jestem neurologiem i ciągle stykam się z tym problemem. Będę w tym uczestniczył! Cóż, może nie słowo w słowo, ale podobnie. (śmiech) Tak więc dr Doug Davies, neurolog, jest tutaj jako prowadzący od pytań związanych z uzależnieniem. Witam, doktorze.

DOUG: Cześć Linda.

LINDA: Więc, jakie jest twoje zdanie na temat uzależnień? (trochę śmiechu)

DOUG: Uważam, że to jest bardzo powszechny problem, a większość ludzi nawet nie zdaje sobie sprawy jak bardzo. Jestem więc bardzo ciekawy co Tobiasz ma do powiedzenia na ten temat.



LINDA: Świetnie. Myślę, że Geoff jest już gotowy. Któż dziś do nas zawita?

TOBIASZ: I tak to jest… ja, Tobiasz! (śmiech) Tyle ostatnio spekulacji na temat kto się pojawi. (śmiech) Trochę wpędzacie mnie w kompleksy, potem będę musiał wypić jakiegoś drinka! (więcej śmiechu, Tobiasz chichocze)

A więc postanowiłem, że to ja poprowadzę temat uzależnień, ponieważ jest mi on bardzo bliski. Dotyka teraz bardzo wielu ludzi, a ogromna ilość nieporozumień na temat tego, czym w ogóle jest uzależnienie, a także niektóre metody leczenia… wszystko to należy do bardzo, bardzo starej energii. Widzicie, niektóre sposoby leczenia dosłownie wzmagają uzależnienie. Na całym świecie mamy w tej chwili ogromną ilość niepijących alkoholików, którzy wciąż są uzależnieni – uzależnieni od alkoholu pomimo, że nie piją ani kropli, i to dlatego, że wciąż wierzą, że są alkoholikami. Wciąż posiadają pewne zachowania charakterystyczne dla osoby uzależnionej. Nie ma to nic wspólnego z samym alkoholem, chodzi o systemy przekonań.

Wybrałem, że to właśnie ja będę uczestniczył w dyskusji na ten temat z naszym drogim doktorem, z Lindą i wami wszystkimi ponieważ, muszę przyznać, że sam również miałem z tym przygodę. W moim życiu jako Tobiasz byłem królewskim kupcem. Podróżowałem po całym, jak go teraz nazywacie, Bliskim Wschodzie, a  nawet dalej do Indii i  poprzez część południowej Europy, i naprawdę kochałem swoją pracę. Miałem możliwość spotykania wielu ludzi, wydawania ogromnej ilości pieniędzy. Traktowano mnie bardzo, bardzo dobrze.

Być może mogłoby się to wydawać dziwne, ponieważ Żydzi byli wówczas zniewoleni przez Babilończyków, ale był to najwspanialszy okres w moim życiu. W ogóle nie czułem się jak niewolnik, miałem tyle wolności, ile tylko się da. Mogłem czerpać mnóstwo przyjemności z życia, oczywiście, aż do dnia, gdy jakiś ptak zrzucił swój bagaż na moje oczy, co sprawiło, że oślepłem. Stałem się bardzo smutny, popadłem w depresję. Nie mogłem już podróżować.

Musiałem siedzieć cały dzień w  domu z  moją żoną, wysłuchując jej narzekania i  marudzenia, słuchając jak przeklina Boga. Cóż, sam wystarczająco go przeklinałem, więc nie było potrzeby żeby ona także to robiła.

Wtedy zwróciłem się w stronę jednej z moich ulubionych przyjemności – codziennej odrobiny wina. Cóż, właściwie to nie była odrobina, to było mnóstwo wina. I doszło do tego, że budziłem się każdego ranka zły, że żyję, zły na Ducha i na samego siebie. Wcześniej byłem bardzo pobożnym Żydem, żyjącym według zasad, według tego wszystkiego, czego zostałem nauczony, a teraz czułem jakby mnie oszukano. Czułem się tak, jakby Bóg odwrócił się do mnie plecami.

Tak więc wstawałem rano i żeby pozbyć się choć części bólu, a także żeby mieć w życiu choć trochę przyjemności, zacząłem oddawać się nałogowi. Codziennie odrobinę wcześniej. Codziennie więcej i więcej. I codziennie było trochę gorzej ze względu na kaca z dnia poprzedniego. Powiedzcie, ilu z waszych wspaniałych duchowych przywódców może się przyznać, że mieli problemy z alkoholem?!

Podobało mi się to. Sprawiało mi przyjemność, ogromną przyjemność. Pomagało też pozbyć się bardzo dużej ilości bólu. W tamtym życiu odzyskałem wzrok dzięki pomocy i miłości mojego drogiego syna i  Rafaela. Zrozumiałem, że sam sobie kopię grób, i  rzeczywiście to odpuściłem. Ale, co interesujące, pomimo, że więcej nie piłem, ta uzależniająca energia przeszła wraz ze mną do następnego życia.

Przeniosła się do tego ostatniego życia jakie miałem na Ziemi i znów zacząłem zapraszać duchy – i nie mówię tu o duchach od Boga, lecz o duchu wina, duchach winogron – i zauważyłem, że za każdym razem kiedy miałem jakiś problem znów zaczynałem pić, próbując znaleźć jakiegoś rodzaju przyjemność, której wydawało się brakować w życiu. Dopiero gdy zostałem zamknięty w więzieniu i zmuszony do całkowitego porzucenia tego nawyku, zdałem sobie sprawę z istnienia tej energii.

Trochę dziś o niej porozmawiamy. O tym jak sobie z nią radzić, jak odpuścić zachowania osoby uzależnionej. Ale dookoła słyszę ludzkie głosy mówiące „weźmy się wreszcie za pytania”. Linda zastanawia się jak długo jeszcze będę opowiadał!

LINDA: Nie, bardzo zainteresowała mnie twoja opowieść. Czułam się jakbym była na spotkaniu AA! (śmiech)
DOUG: Sam zgromadziłem trochę pytań, które tworzą zarys naszego tematu, i możesz na nie odpowiadać, a jeśli jednorazowo odpowiesz na więcej niż jedno, po prostu ominę je i przeskoczę do następnego.

TOBIASZ: W rzeczy samej.

DOUG: Chciałbym więc usłyszeć twoją definicję uzależnienia. Gdy ktoś mówi –
„Jestem uzależniony”, jaką energię widzisz lub czujesz, lub jakie są wzorce zachowań, które się z tym łączą?

TOBIASZ: Świetne pytanie. Jeśli zastanowić się nad znaczeniem lub wibracją słowa „uzależnienie” z naszej strony, dosłownie… A będzie to wiązać się z naszą ostatnią dyskusją na temat Świętej Geometrii… Dosłownie jest to jakby system przekonań wewnątrz systemu przekonań. Oba te systemy mają plan kwadratu, ale jeden znajduje się wewnątrz drugiego. Wewnętrzny twierdzi, że to w danej substancji jest coś uzależniającego – na przykład jeśli to będzie alkohol, że jest on bardzo uzależniający – zaś zewnętrzny system wierzeń twierdzi, że jesteś uwięziony przez system wewnętrzny, że nie masz nad tym kontroli.

Są to więc dwa kwadraty. Pytacie jak widzimy to energetycznie? Właśnie w ten sposób.

DOUG: Czy więc istnieją jakieś szczególne rodzaje cech, które zazwyczaj charakteryzują uzależnionych? Jakieś przymioty, zarówno pozytywne, jak i negatywne? Tam, skąd pochodzę bardzo wielu artystów… twórczych, bardzo twórczych ludzi… często ma problemy z nadużywaniem nawet kilku substancji i wydaje się, że idzie to w parze z ich zdolnościami.

TOBIASZ: W rzeczy samej. Tak właśnie jest, i to chyba będzie odpowiednia chwila, żeby powiedzieć trochę o podstawowej energii uzależnienia. Odchodzimy na moment od pytania, ale być może zapewni to dobrą podstawę do dalszej dyskusji.

Ty i ja jesteśmy istotami anielskimi. My wszyscy nimi jesteśmy. Przebywanie w ludzkim ciele nie jest dla nas naturalnym stanem. Bycie uwięzionym w materii, w tej serii matematycznych i  geometrycznych kodów, nie jest naturalne. To jest bardzo trudne. W czasach Lemurii, w pierwszej epoce ludzkości, bawiliśmy się sprowadzaniem siebie samych do poziomu materii. Bawiliśmy się, wprowadzając siebie w zwierzęta i naturę, drzewa i rośliny, i podobne rzeczy. Aż w końcu zaczęliśmy zamieszkiwać i rodzić się w określonych gatunkach zwierząt. Lecz wciąż rzeczą bardzo trudną i niewygodną dla anioła było zamknięcie swojej energii w takim zagęszczonym rodzaju materii.

Pozostawał też problem wciąż istniejącego swoistego połączenia z Domem i królestwami anielskimi. Wszystko to bardzo utrudniało pozostanie w ciele, a przecież właśnie posiadanie ciała jest tak ważną częścią tego, po co tu jesteśmy. Jest częścią zamierzonego i konkretnego rodzaju podróży, którą podejmujemy.
Potem dotarliśmy do czasów Atlantydy… i znów na nią zamierzam zrzucić całą winę… bo mogę! (śmiech) Dotarliśmy więc do czasów Atlantydy i nadszedł moment ujednolicenia naszych fizycznych ciał. A miało to miejsce w czasie tysięcy lat i pokoleń. Unormowaliśmy nasze fizyczne ciała, żeby wpasowały się w pewne zamysły i kształty, żeby miały mniej więcej tą samą wielkość, mniej więcej tą samą wagę i mniej więcej ten sam wygląd.

Ujednoliciliśmy także, a  właściwie zaczęliśmy ujednolicać, umysł, systemy przekonań, a nawet sposoby postrzegania, mentalne sposoby percepcji rzeczywistości i  metody działania umysłu. Używając nowoczesnej analogii, można powiedzieć, że zainstalowaliśmy w mózgu pewnego rodzaju system operacyjny, który pomógł nam wszystko unormować. Oczekiwaliśmy bardziej jednolitego efektu. Myśleliśmy, że jeśli będziemy wydawali się sobie bardziej podobni, pomoże to dalej ewoluować i iść naprzód.

Ale nawet już na Atlantydzie pozostanie w tych ciałach, i trwanie w tej mentalnej, umysłowej świadomości, wciąż było bardzo, bardzo trudne. Niezwykle często zdarzały się odrzucenia. Ciało umierało, będąc jeszcze całkiem młodym. Mimo, że minęło już ponad milion lat, wciąż pojawiały się nieprawidłowości zarówno w ciele, jak i umyśle, ponieważ nie daliśmy jeszcze rady całkowicie uchwycić się materii. Dusza wciąż miała problem z pozostaniem w ciele, jeśli wiecie, o co mi chodzi. Nawet słuchając mnie teraz, jakaś część was tęskni, żeby znów znaleźć się w swojej anielskiej formie, która w pewnym sensie odrzuca ciało fizyczne.
Wpadliśmy więc na doskonały pomysł. Stworzyliśmy elektro… elektryczną siatkę… Próbujemy przekazać przez Cauldre’a właściwe skojarzenia… Można powiedzieć, że rozwinęliśmy elektryczny system, który został wbudowany w ciało fizyczne, połączony z umysłem i, jak powiedzielibyście to teraz, połączony z centrum emocjonalnym. To my sami stworzyliśmy ten elektryczny, wciąż jeszcze działający, szablon zwany „przyjemnością”, który oplata całe ciało.

Jak pozostać w ciele? Sprawiając mu przyjemność. A ciału bardzo się to spodobało. Bardzo się spodobało. Odkryło, że jeśli otrzyma pewną dozę przyjemności posiadającej bardzo charakterystyczną częstotliwość, którą się żywi, będziemy mogli pozostać w nim dłużej. Mogliśmy przedłużyć ludzkie życie. I zrobiliśmy to. Znaleźliśmy sposób na przedłużenie średniej długości życia.

Cóż, używaliśmy tego również do bardzo… jak to powiedzieć… egoistycznych celów. Na Atlantydzie odkryliśmy na przykład, że możemy wykorzystać tych, którzy należą do niższych klas społecznych, klas pracujących, i odpowiednio dostroić ich ośrodki odczuwania przyjemności, ich siatkę elektryczną oplatającą całą istotę, dostroić ją do określonej wibracji.

Mogliśmy stymulować ich ośrodek odczuwania przyjemności, czy sieć odczuwania przyjemności, w taki sposób, żeby pracowali bardzo, bardzo ciężko w czasie dnia, wykonując niesamowitą pracę na różnych poziomach, a później w nocy, gdy już skończyli, stymulowaliśmy ów ośrodek odczuwania przyjemności. To było bardzo efektywne. Oni pracowali bardzo, bardzo ciężko, ponieważ pragnęli tego dokarmiania w nocy. Pragnęli doświadczać tej przyjemności i zrobiliby dla niej wszystko.

Klasa wyższa Atlantydy używała tego jako… No cóż, zapewne możecie sobie wyobrazić… Jako rozrywki. Wykonaliśmy wspaniałą pracę poprzez aktywację ośrodków odczuwania przyjemności związanych z jedzeniem oraz seksem.

A więc, te elektryczne siatki tak mocno związały się z ludzką biologią, fizjologią, emocjami i umysłami, że nadal są ich częścią. Wciąż są waszą cześcią. To jest zarówno dobra jak i zła wiadomość, ponieważ co byście powiedzieli, gdybyśmy teraz przyszli i zabrali wam wszystkie ośrodki odczuwania przyjemności? Nie byłoby to miłe uczucie.

Jednakże owe centra przyjemności znajdujące się w elektrycznej siatce… Co z kolei wiąże się z twoją pracą neurologa… są także przyczyną nałogów. Łączą się z nakładającymi się na nie systemami przekonań, które umożliwiają i pozwalają na uzależnienie. W whiskey na przykład nie ma nic – z chemicznego punktu widzenia – co samo w sobie byłoby uzależniające. W papierosach także nie ma nic uzależniającego.

Łączy się to jednak z aktywowaniem systemu przyjemności, który oplata całe ciało, umysł oraz emocje. I odczuwamy ciągłą potrzebę, żeby go pobudzać. Powstaje przekonanie, że a) coś takiego jak papieros ma właściwości uzależniające i b), że ma to nad tobą kontrolę, że nie możesz nad tym zapanować.
A więc wpadłeś w sprytną pułapkę. Czas wyjść poza to wszystko. Więc teraz, gdy macie już
zarys sytuacji, powtórz proszę swoje pytanie.

DOUG: Wydaje mi się, że pytałem o wspólne cechy ludzi, którzy mają problem z uzależnieniami, a  także żebyś nam to wyjaśnił. Sporo ludzi czerpie przyjemność z  picia alkoholu jednakże niektórzy, a  właściwie całkiem wielu z  nich, naprawdę czuje, że nie potrafią jej znaleźć w żaden inny sposób, że to staje się ich jedynym źródłem przyjemności. Wydaje mi się, że właśnie to jest ten punkt, w którym równowaga zostaje zachwiana i oni stają się… jak to nazywamy… alkoholikami. A  wielu z  nich to wyjątkowo twórcze istoty. Wygląda na to, że w  podgrupie alkoholików znajduje się ogromna liczba bardzo inteligentnych, kreatywnych osób. Dlaczego tak się dzieje? Czy istnieje jakiś wspólny mianownik cech dla ludzi, którzy często miewają problemy z nadużywaniem różnych substancji?

TOBIASZ: W rzeczy samej. Tak właśnie jest, ponieważ im bardziej kreatywny jest człowiek, tym bardziej, można by powiedzieć… Cauldre zatrzymuje nas tu na chwilę… Jednak można by powiedzieć, że im bardziej twórczy jest człowiek, tym bardziej bywa oświecony, tym trudniej jest mu przebywać na Ziemi i tym większą ma potrzebę aktywowania centrum przyjemności, żeby tutaj pozostać. Więc nagle odkrywa, że zachowuje się jak osoba uzależniona.

I czasami właśnie to uzależnienie pomaga mu tutaj pozostać. Mogłoby go tu już nie być gdyby nie ono. Jak zwykłem mawiać w żartach, uzależnienie dało mi doskonały powód żeby wstawać rano, ponieważ mogłem dalej karmić mój nałóg. On pomógł mi pozostać na Ziemi.

Jednak najsmutniejsze w jakimkolwiek nałogu oraz przekonaniach, jakie się z nim łączą, jest to, że osoba uzależniona zaczyna wierzyć, że coś jest z nią nie tak. Przeważnie myśli, że jest słaba, a wasze społeczeństwo utwierdza ją w tym przekonaniu. Mówi się, że można po prostu przestać coś robić, zwalczyć to i że chodzi tu o słabość do czegoś.

Jednak to wcale nie jest słabość. To nadzwyczajna wrażliwość, która pozwala ci odczuwać wszystko dużo bardziej. A gdy zaczniesz czuć to wszystko, poczujesz też, że bycie tutaj na Ziemi w formie fizycznej nie jest naturalnym stanem rzeczy. Bo jesteś aniołem.

Będziesz więc używać na przykład alkoholu do stymulacji swojej sieci odczuwania przyjemności, owego elektrycznego systemu, który jest w tobie. A także jako sposobu na wyeliminowanie lub zaprzeczenie istnienia bólu związanego z… nazwijmy to tęsknotą za Domem. Ale nie dzieje się tak dlatego, że dana osoba jest słaba. Nie ma to nawet nic wspólnego z jej karmą.

Alkoholizm oraz wszelkie inne uzależnienia niekoniecznie muszą być dziedziczne. Choć energie te przechodzą przez to, co nazywamy rodową karmą lub dziedzictwem przodków, w krwi alkoholika nie ma niczego, co sprawiłoby, że jego lub jej dziecko też musi stać się alkoholikiem. Istnieje jednak coś w energii rodziny, co prawdopodobnie będzie miało wpływ na potomstwo i sprawi, że będzie ono bardziej podatne na uzależnienie.

LINDA: Tobiaszu, czuję sie bardzo zmieszana. Mam pytanie… odrobinę osobiste… ale jeśli to, co mówisz jest prawdą, że tacy ludzie mogą być odrobinę bardziej oświeceni, czuję się wewnętrznie rozdarta z tego powodu, ponieważ mam brata alkoholika…

TOBIASZ: On także jest wrażliwy i dlatego za każdym razem, kiedy próbuje się otworzyć popada w konflikt z samym sobą. Jest niezwykle wrażliwy, co jak wiesz sprawia, że zaczyna grać, a także, że próbuje zabić ból. Jest bardzo wrażliwą istotą.

LINDA: Ale niekoniecznie jest oświecony. (dużo śmiechu z widowni) Powiedziałeś oświecony! On twierdzi, że pójdziesz do piekła.

TOBIASZ: Ja nie pójdę do piekła – według niego to Cauldre pójdzie do piekła. (więcej
śmiechu) Ja już swoje odsłużyłem. Mówiłem wam o mojej żonie. (śmiech)

Tak naprawdę twój brat spędził sporo przeszłych żyć w głębokiej medytacji i odosobnieniu, jest też bardzo dobrze zaznajomiony z wieloma… jak byście je nazwali… świętymi pismami istniejącymi teraz na Ziemi, ze względu na pracę, którą wykonywał w przeszłych wcieleniach. Więc, w rzeczy samej, on naprawdę jest oświecony. Czasami odrobinę niepoważny, ale oświecenie, bycie otwartym, sprawiło także, że stał się bardzo wrażliwy. I ta właśnie wrażliwość została wprowadzona do bardzo energetycznie upośledzonej rodziny… Staram się dobierać słowa…

LINDA: No ładnie. (śmiech) Naprawdę ładnie. Doskonale!

TOBIASZ: I być może narzucił sobie zbyt duży bagaż energii. Widzisz, on myślał, że da sobie radę ze wszystkim. Myślał, że… wystawiam tu twoją rodzinę na światło dzienne… ale twój brat myślał, że może się stać wybawcą, ratować rodzinną karmę, która zaczęła się na długo przed początkiem Ziemi. Zobligował się wrócić i zakończyć to raz na zawsze. Co jednak uczynił, to wzięcie zbyt dużej odpowiedzialności na swoje barki. Zapomniał o współczuciu, próbował ratować wszystkich a, jak zapewne wiesz, jeśli masz wokół siebie 9 czy 10 tonących osób i próbujesz uratować wszystkich, najprawdopodobniej będziesz pierwszym, który utonie.

On naprawdę jest bardzo wrażliwy i używa alkoholu żeby pobudzać tę sieć przyjemności wewnątrz swojej istoty. Jak wiesz, przestał pić przez pewien czas, jednak był to krótszy okres niż ten, do którego się przyznaje. Mimo to wciąż nosił w  sobie wszystkie systemy przekonań i atrybuty bycia alkoholikiem, i w pewnym sensie, nie mógł się powstrzymać żeby nie wrócić do picia, ponieważ popadł już w rutynę. I znów kręci się w kółko.

LINDA: Czy jest to jakiś typowy wzór zachowania? Nie chcę być samolubna, komentując w ten sposób.

TOBIASZ: Rozmawiamy o tym konkretnym przypadku. Jest mnóstwo różnych wzorów, ale my mówimy konkretnie o twoim bracie. Wziął na siebie zbyt wiele i… chcemy powiedzieć… Być może wyprzedzamy część pytań, ale są też istoty, (także niektórzy z was, słuchający tego właśnie w tej chwili) które dosłownie chcą wiedzieć jak nisko da się upaść i jak głęboko można zanurzyć się w ciemność. Jest to jedno z doświadczeń, lub możesz je też nazwać pragnieniem duszy. Zstępując do konkretnego życia twierdzą, że zamierzają je wykorzystać by dosięgnąć dna.

Nie zawsze polecamy robienie czegoś takiego, ale istnieją anielskie istoty, które, można by rzec, lubią ryzykować i chcą zobaczyć jak nisko mogą upaść. Więc zaczynają pić, zostają alkoholikami i, jakbyście ich nazwali, ludźmi ulicy, uzależnionymi od narkotyków i różnych innych rzeczy. Widzicie, oni po prostu sprawdzają jak głęboka jest woda, a woda jest czasami naprawdę bardzo, bardzo głęboka.

Są też tymi, którzy najłatwiej pozbywają się owych zachowań charakterystycznych dla osób uzależnionych, ale czasami schodzą w dół tylko po to, żeby zobaczyć jak to jest. Niektórzy z was, siedzących w tym pomieszczeniu, też to robili, jeśli nie w tym życiu to w poprzednich. Jak nisko można upaść? Jak bardzo dekadenckim można się stać?

DOUG: Wracając do tematu istnienia tendencji wskazującej, że alkoholikami zostają głównie osoby należące do pewnego typu, widzę teraz, (jako, że leczyłem wiele takich istot) że pewna egocentryczna cecha występuje u nich wszystkich – pragnienie przyjemności. Ale mam wrażenie, że zawsze wyczuwałem istnienie jakiegoś głębszego pragnienia. Oni ponad wszystko chcą połączyć się z innymi ludźmi na bardzo duchowym poziomie i być może alkohol czy narkotyki w jakiś sposób zapewniają im to uczucie połączenia, nawet jeśli jest ono fałszywe. Szukają kontaktu, jednak dążą do tego w niewłaściwy sposób. Czy to prawda?

TOBIASZ: Dokładnie tak. Od czasu do czasu zdarza się, że narkotyki, alkohol, bądź cokolwiek innego, używane są jako środek rozluźniający. Czasami ktoś czuje, że odrobina wina pomoże mu się wyciszyć i otworzyć na niektóre zewnętrzne królestwa, ponieważ bywa, że ludzie są po prostu zbyt spięci. Zaczynają więc stosować takie środki… A bywa również, że zalecają to sami lekarze. Zaczynają więc je stosować, żeby się otworzyć. Dopiero gdy nabędą zachowań charakterystycznych dla osoby uzależnionej i nie rozpoznają… jak to nazwać… tego, co dzieje się z ich ośrodkami odczuwania przyjemności i, że zaczynają zachowywać się jak ktoś z uzależnieniem, wówczas staje się to problemem.

DOUG: Następne pytanie związane z  tym tematem pochodzi z  grupy tych, które sam chciałem zadać: w jaki sposób można rozpoznać kiedy użycie przemienia się w nadużycie? W jaki sposób dana osoba może sama się zorientować, że prawdopodobnie posuwa się za daleko?
TOBIASZ: On lub ona wie. Odrzuca tą myśl ale wie. Czuje to. Walczy z tym. Udaje, że to nieprawda, ale w chwili, gdy użycie przeradza się w nadużycie, wie o tym. Istnieje jakby wrodzony wewnętrzny mechanizm, który mówi – Teraz wychodzimy poza zasięg przyjemności i wkraczamy w strefę potencjalnych szkód. Prawdziwym pytaniem jest: jak można zidentyfikować i wykorzystać ten mechanizm? W każdym razie takie osoby zawsze wiedzą co się dzieje.

LINDA: Jak więc można zidentyfikować i wykorzystać ten mechanizm?

TOBIASZ: Jeśli słyszysz lub czujesz, że być może posiadasz skłonność do uzależnienia, która zaczyna nabierać realnych kształtów, zaprzestań używania tego, co stosujesz, czymkolwiek by to nie było. Czy będą to narkotyki, alkohol czy cokolwiek. Zaprzestań używania tego na co najmniej 21 dni i przekonaj się czy przyciąga cię to każdego dnia. Jeśli obudzisz się któregoś ranka i to będzie zajmowało twoje myśli przez cały dzień, będziesz wiedział, że zaczął działać pewien wzór zachowań, charakterystyczny dla osoby uzależnionej.

LINDA: Niesamowite.

TOBIASZ: Tak naprawdę to całkiem proste. I musimy tutaj zaznaczyć, że uzależnienie ma bardzo mało wspólnego z samą substancją. Jest ono przekonaniem, pobudzaniem ośrodka odczuwania przyjemności, o  którym już mówiliśmy. Można go pobudzać za pomocą substancji, ale… istnieje również uzależnienie od seksu. Uzależniasz się od tej energii, kontynuujesz pobudzanie swojej sieci odczuwania przyjemności. Istnieje też uzależnienie od bycia ofiarą. Bycie ofiarą jest niesamowitym nałogiem, ponieważ można się dzięki niemu karmić, wprowadzać specyficzny rodzaj przyjemności do swojego życia.

Istnieje wiele różnych uzależnień nie mających nic wspólnego z substancjami chemicznymi, lekami, czy czymkolwiek fizycznym. Niektórzy ludzie są uzależnieni od cierpienia. Jest to chyba jedna z naszych największych trosk po tej stronie. Oni są uzależnieni od energii cierpienia i muszą wciąż sprowadzać je na siebie. Być może się zastanawiacie – Ale co to ma wspólnego z ośrodkiem odczuwania przyjemności? Ależ ma. Czasami cierpienie jest jedną z form przyjemności… pokręconą oczywiście… ale wciąż jedną z jej form.

DOUG: Wszystko wskazuje na to, że istnieje teraz epidemia uzależnień od narkotyków i alkoholu zwłaszcza wśród młodych ludzi. Czy jest jakiś powód?

TOBIASZ: W rzeczy samej. Jako, że świadomość się poszerza, a wszystko w waszym społeczeństwie nabiera coraz szybszego tempa, zaś napięcie wzrasta, coraz trudniej pozostać w ciele. I doskonale wiemy, że tak wielu z was tu obecnych oraz słuchających tego w tej właśnie chwili czuje to samo. Ciężko jest pozostać w tej rzeczywistości, więc używanie narkotyków lub czegoś, co pobudzi system odczuwania przyjemności staje się na to sposobem. I  będzie tak coraz częściej, ponieważ… to, co się tutaj dzieje, gdy czas i przestrzeń zmieniają swoje proporcje i  wymiary… Innymi słowy, wszystko dzieje się szybciej, ale przestrzeń, w której to się wydarza, także ulega zmianom. Trudniej jest anielskiej energii pozostać w  ciele. W  ten sposób powstaje to, co nazywacie napięciem, ale tak naprawdę jest to jedynie trudność pozostania tutaj, w fizycznej rzeczywistości. I owe napięcie sprawia, że powracacie do energii systemu odczuwania przyjemności, pochodzącego jeszcze z czasów Atlantydy.

DOUG: Mam pytanie… Właściwie to Linda ma inne pytanie od jednego z czytelników, które jest podobne do mojego następnego pytania, i  dotyczy modeli leczenia. Prawie wszystkie sprowadzają się do podstawowego modelu 12-stopniowego, i chciałbym żebyś nam o tym opowiedział, ponieważ podejrzewam, że może… Model ten jest bardzo pomocny w naprawdę wielu przypadkach, ale może też posiadać pewne wady, które uniemożliwiają ludziom wydostanie się z nałogu. Zdarzają się zażalenia, więc może mógłbyś opowiedzieć nam o owym 12-stopniowym modelu lub o innych programach leczenia.

TOBIASZ: Oczywiście. Te 12-stopniowe modele leczenia, o których mówisz są, jakby to powiedzieć, chyba najlepszym dostępnym w tej chwili na Ziemi sposobem. Jak ci wiadomo z medycznego doświadczenia, bardzo trudno przezwyciężyć uzależnienie za pomocą innych zastępczych substancji lub leków, ponieważ uzależnienie jest po prostu zestawem systemów przekonań dotyczących nas samych.

Ten powszechny model 12-stopniowy jest najbardziej popularny. Pozwolimy mu pozostać anonimowym. (śmiech) Jednak zahacza on o większość… jak to powiedzieć… Większość z tych stopni jest bardzo pożytecznych i zgodnych z rzeczywistością, ale istnieje też kilka rzeczy, których ten model nie uwzględnia. Zamierzamy wspomnieć teraz o jednej z nich, a do kolejnego zestawu dojdziemy w dalszej części dyskusji.

Jedną z jego zalet jest to, że pomaga zdać sobie sprawę z istnienia danego problemu poprzez przyznanie się do bycia alkoholikiem, nadużywania narkotyków czy nawet energii seksualnej. Wyzwanie więc polega na przyjęciu pewnej odpowiedzialności za posiadanie takiego a takiego problemu. Otwiera to daną osobę, pozwalając jej zrozumieć, że może w pewnym stopniu kontrolować własne życie. Jednak my czujemy, że jednym z braków równowagi w tym modelu jest fakt, że nie zezwala nigdy na wzięcie pełnej odpowiedzialności. Sprawia, że jej część nadal jest przerzucana na wyższą instancję lub pozostawiona gdzieś na zewnątrz.

Cóż, dla większości ludzi jest to odpowiednie. Ale w przypadku Shaumbry, musimy powiedzieć, że w końcu przychodzi taki moment, gdy nie możesz już przerzucać odpowiedzialności na innych, ale musisz przyjąć pełną i całkowitą odpowiedzialność za to, że jesteś Bogiem także. To ty jesteś twórcą.

Być może jedną z największych wad niektórych z tych modeli jest to, że zamykają cię wewnątrz swoich założeń. W ten sposób nigdy nie dotrzesz do stopnia trzynastego (śmiech), który posiada również znaczenie energetyczne ze względu na swój numer, do 13 stopnia, który stwierdza: Tak naprawdę nie jestem alkoholikiem. Nie jestem narkomanem. Jestem człowiekiem, jestem aniołem tutaj na Ziemi.

Modele te zazwyczaj sprawiają, że dana osoba już zawsze będzie wierzyć w pułapkę alkoholizmu. Powodują przerwanie lub zatrzymanie wszelkich istniejących wzorów spożywania alkoholu, ale nie pokazują w jaki sposób zaspakajać system odczuwania przyjemności, nie zwracając się jednocześnie w kierunku nowego uzależnienia? I jak skończyć z całym tym konceptem bycia alkoholikiem?

Jak już mówiliśmy, w tej chwili na Ziemi znajduje się ogromna ilość ludzi, którzy są alkoholikami mimo, że nie piją już od dawna. Dzieje się tak dlatego, że istnieje przekonanie stwierdzające – Jeśli raz byłeś alkoholikiem, zostaniesz nim już na zawsze.

W przypadku Shaumbry, jeśli szedłeś tym szlakiem, byłeś na tej drodze… Co tak przy okazji jest jak najbardziej w porządku, jest to normalne. Wszyscy musimy doświadczyć życia i energii różnej jakości. Ale jeśli szedłeś tym szlakiem nadszedł czas żebyś to odpuścił. Pozwól temu wszystkiemu, tym 12 stopniom i podobnym im rzeczom, odejść, żeby nie być już dłużej ich więźniem, żeby nie być dłużej alkoholikiem-abstynentem. Ponieważ taki alkoholik-abstynent wciąż posiada te same rany, wciąż ma te same przecieki energii, wciąż nakryty jest tymi samymi powłokami – powłokami systemu przekonań – towarzyszącymi mu na każdym kroku. Po prostu po drodze nie zatrzymuje się na drinka.
Jednak taka osoba wciąż próbuje pobudzać swój system odczuwania przyjemności za pomocą innych środków i zazwyczaj używa do tego cierpienia, ponieważ nadal uważa siebie za alkoholika pomimo, że nie spożywa alkoholu. Spędzi więc wiele, wiele, wiele lat swojego życia, stosując cierpienie jako bardzo ciekawy sposób na wyzwalanie przyjemności. Będzie obawiała się wszelkich, jakbyśmy je nazwali, prawdziwych przyjemności, więc nie pozwoli sobie na nie. Pozostanie zamknięta nawet seksualnie. Będzie się zamykać na tak wiele różnych rzeczy dlatego, że po prostu się ich boi. Będzie więc używać cierpienia, żeby wywołać przyjemność. Jak dziwnie by to nie brzmiało, naprawdę tak się zdarza.

Należałoby więc dodać jeszcze jeden stopień. Te 12-stopniowe modele muszą ewoluować do miejsca, w którym będą stwierdzać – „Już nie jestem alkoholikiem”. Jak powiedziałem ostatnio w  jednym z  naszych Shoudów – Jesteście po prostu pijanymi aniołami, to wszystko. (śmiech)

LINDA: Chciałabym coś dodać do tego pytania. Nie chodzi tylko o  samo uzależnienie. Często się zdarza, że ludzie którzy są uzależnieni od alkoholu, marihuany, narkotyków, czy czegokolwiek, twierdzą, że zażywanie wznosi ich na wyższy poziom świadomości. Czy mógłbyś to wyjaśnić?

TOBIASZ: W  rzeczy samej. Wznosi was do czwartego lub, jak ja to nazywam, pobliskiego wymiaru. Do czwartego wymiaru, lub wymiaru połączonego z Ziemią, co z kolei sprawia, że wierzycie, że znajdujecie się na wyższym poziomie świadomości. Ale tak naprawdę jesteście po prostu nałogowcami znajdującymi się w innych królestwach.

Jesteście zaawansowanymi nałogowcami, (śmiech) posiadając wciąż silne połączenie z energiami Ziemi i ziemskimi królestwami.

Jeśli pragniecie więcej czystości czy wyrazistości nie używajcie narkotyków, żeby dostać się do tych innych królestw. Czasami się zdarza – choć tego nie polecamy – jednak czasami pomaga to niektórym przebić się przez ową skorupę wokół siebie, ową sztywność. Obserwowaliśmy to zwłaszcza w przypadku społeczeństwa zaczynającego w późnych latach pięćdziesiątych, wkraczającego w lata sześćdziesiąte i siedemdziesiąte, gdzie takie substancje jak marihuana, LSD i kilka innych środków chemicznych dosłownie pomagały was uwolnić, a właściwie to uwolnić społeczeństwo z jego sztywności i pozwalały trochę mu się otworzyć. Otworzyć się seksualnie, otworzyć się na nową technologię.

Chyba powinniśmy wygłosić tu pewne oświadczenie, że… nie chcemy, żeby zostało to źle odebrane, ale to jest ważne. Gdyby nie… (przerwa) Cauldre jest… Cauldre po prostu powinien wynająć sobie dobrego prawnika i przestać się tym przejmować! (dużo śmiechu od publiczności i Tobiasza) Przydałoby się trochę wody, zanim będziemy kontynuować. (chichotanie)

Gdyby nie marihuana oraz niektóre substancje chemiczne, które pojawiły się w latach sześćdziesiątych, świadomość nigdy nie otworzyłaby się na tyle, żeby zezwolić na rozpowszechnienie się tego, co teraz znacie jako wiek kultury cyfrowej, związany z komputerami i technologią komputerową. To, co udało się osiągnąć w dziedzinie komputerów w latach czterdziestych i pięćdziesiątych po prostu umarłoby śmiercią naturalną. Ale jak sami widzicie, świadomość rozszerzyła się dzięki paru pociągnięciom trawki i otworzyła się, pozwalając sobie zrozumieć, co by się stało, gdyby każdy miał możliwość posiadania osobistego komputera.

Aż do wtedy świadomość uważała, że konieczne jest istnienie głównego komputera. Miały to być ogromne komputery pochodzące z głównych źródeł, do których dostęp mieliby tylko niektórzy. Świadomość jednak eksplodowała w latach sześćdziesiątych i wczesnych siedemdziesiątych, otwierając się, i tym samym pozwoliła twórcom komputerów osobistych i oprogramowania na wynalezienie i  wprowadzenie na rynek swoich produktów. A  teraz spójrzcie jak trzydzieści kilka bardzo dziwnych lat później prawie każdy w waszym, jak go nazywacie, „cywilizowanym” świecie, który… to jest żart sam w  sobie… ale każdy w waszym rozwiniętym świecie ma co najmniej jeden komputer. I znów, ze względu na to otwarcie, tylko w ciągu ostatnich 12 lat wszystkie komputery zostały, jak to mówicie, częściowo ze sobą połączone.

Ludzka świadomość była bardzo, bardzo zablokowana, zwłaszcza w latach czterdziestych i pięćdziesiątych, a te substancje pomogły ją trochę rozluźnić. Można jednak posunąć się za daleko – uzależnić się od nich. Wiąże się to z potrzebą ciągłego aktywowania tego ośrodka odczuwania przyjemności w odrobinę niewłaściwy sposób.
LINDA: Chciałabym byś opowiedział o czymś, co Saint-Germain przekazał w trakcie DreamWalker’a. Jeśli dobrze pamiętam Saint-Germain powiedział, że gdy umieramy, a jesteśmy w tym czasie uzależnieni, nie ma możliwości żebyśmy wydostali się z pobliskich królestw. Powiedział, że jeśli umrzesz, będąc uzależnionym, ów nałóg, obojętnie jakiego jest rodzaju, wciągnie cię od razu z powrotem na Ziemię i nie będziesz miał możliwości wydostać się do tych wspaniałości na zewnątrz. Po prostu utknąłeś w pobliskich królestwach. Mógłbyś to wyjaśnić?

TOBIASZ: Tak, oczywiście. Jeśli istnieje uzależnienie, jeśli istnieje przekonanie, że określona substancja wywoływała u ciebie uzależnienie i, że nie masz nad tym kontroli, wówczas rzeczywiście bardzo trudno wydostać się z pobliskich królestw po przejściu na drugą stronę.

Ale nie twierdzimy, i Saint-Germain też nie twierdzi, że dzieje się tak za każdym razem. Chodzi o  to, że te uzależnienia będą wciąż próbowały zatrzymać lub wciągnąć cię z powrotem do owych pobliskich królestw. Jest mnóstwo, mnóstwo istot, które dotarły do… jak to nazywamy… przeszły przez Most Kwiatów niosąc ze sobą uzależnienie. Ale w takiej sytuacji jest to znacznie trudniejsze.

Co jednak przeważnie się dzieje to… Powiedzmy, że istota uzależniona od alkoholu przechodzi na drugą stronę, dociera do Mostu Kwiatów, a następnie wraca do kolejnej inkarnacji. W takim wypadku najczęściej, jakimś sposobem, energetycznie znów nabywa cech charakterystycznych dla tego nałogu, ponieważ wraca z powrotem do swojej linii karmicznej, swojej własnej linii życia.

Ale nie oznacza to, że z powodu uzależnienia nie jesteś w stanie wznieść się aż do najwyższych królestw, po prostu jest to trochę utrudnione.

DOUG: Więc czy istnieje jakiś element genetyczny? W środowisku naukowym często posługujemy się takimi określeniami, choć wydaje mi się, że stanowią one bardziej wymówkę niż rzeczywisty powód. Przypuszczam jednak, że może to mieć większe znaczenie na poziomie fizycznym – poziomie fizycznym/genetycznym/biologicznym/chemicznym – zwłaszcza, gdy mowa o alkoholizmie.

TOBIASZ: To predyspozycja energetyczna. Przenosi się przez rodową linię karmiczną, linię twojej rodziny, twojej krwi, i przechodzi z jednego pokolenia na drugie. Czasami manifestuje się jako określony typ białka lub enzymu, czy jakiejś innej substancji chemicznej pojawiającej się w ciele, ale ta równowaga chemiczna nie tworzy alkoholizmu. Ona po prostu pomaga uzależnieniu istnieć w danej osobie. Nawet, jeśli udało ci się pozbyć tego konkretnego… powiedzmy, że w tej sytuacji będzie to jeden konkretny typ enzymu, nie sprawi to, że… energia alkoholizmu po prostu nie zamanifestuje się gdzieś indziej. Nie można więc powiedzieć, że to predyspozycja chemiczna. To predyspozycja energetyczna.
LINDA: Chciałabym przeczytać pewne pytanie. W ciekawy sposób porusza pewne kwestie. Dlaczego moje uzależnienia wydają się wzrastać w czasach poszerzania świadomości? Moje nałogi wpływają na mnie w dwojaki sposób. Z jednej strony pomagają mi się otworzyć i przekraczać to, co uważam za moje ograniczenia. Z drugiej strony czasami używam leków, żeby się zamknąć i wówczas nie mogę widzieć. Czego się boję? Czy chodzi o coś zupełnie innego? Przede wszystkim zwyczajnie chciałabym być wolna od wszelkich potrzeb i  po prostu być sobą, w sobie samej, bez potrzeby dostrajania moich energii w taki sposób.

TOBIASZ: W  rzeczy samej. Te produkty, a  właściwie substancje chemiczne, których używacie żeby się rozwijać, jak już mówiliśmy, mogą się stać bardzo uzależniające. Czasami wspierają was w rozwoju, ale równie dobrze mogą was całkowicie zamknąć. Wszystko zależy od ilości i częstotliwości użycia. Chodzi mi o to, że jeśli codziennie będziesz palić marihuanę, początkowo pomoże ci się to rozwijać, jednak w efekcie końcowym, stworzy wokół ciebie mgłę lub chmurę oraz nowe powłoki przekonań, i tym podobne.

Tak więc, ostatecznie nie polecamy nikomu, kto jest Shaumbrą, używania jakichkolwiek substancji chemicznych, leków, alkoholu, czy czegokolwiek podobnego, żeby ewoluować. Najlepszym na to sposobem jest oddychanie. Nie potrzeba wam żadnych innych. Ale powróćmy na chwilę do tego, że gdy się rozwijacie, coraz trudniej jest żyć w ciele, pozostać w waszych ciałach fizycznych. Otwieracie więc swoją świadomość i nagle odkrywacie, że chcecie odejść.
Żeby więc zachować równowagę zaczynacie pić. Robicie tak, aby raczej skurczyć się w sobie niż rozwijać. Jest to coś w rodzaju błędnego energetycznego koła. Minęły już lata sześćdziesiąte i siedemdziesiąte, i rozwijanie się może teraz przebiegać w bardzo naturalny, bardzo prosty sposób. Nie musicie się z tym mocować, nie musicie latami brać lekcji oddychania czy podobnych rzeczy. Chodzi po prostu o to, żeby pozwolić sobie na zmianę.

DOUG: Nie usprawiedliwiając żadnego konkretnego nad-użycia, czy w kategorii “użycie” mieszczą się jakieś substancje, które są mniej problematyczne niż reszta? Przede wszystkim takie jak marihuana, substancje ziołowe czy halucynogenne…

LINDA: Czekolada i wino, Doug.

DOUG: … czy na przykład wino. Przeciwstawiając mu leki lub narkotyki, czy nie działają
one bardziej wyniszczająco na ciało i mogą wywoływać więcej podobnych problemów?

TOBIASZ: Dokładnie tak. Te substancje, które są… jak przed chwilą powiedziałeś… te produkty zostały zaprojektowane specjalnie, żeby były bardzo, bardzo skuteczne, by zapewniać systemowi odczuwania przyjemności przytłaczającą ilość energii. A po zażyciu ów system… ta elektryczna siatka, która łączy umysł, emocje i ciało fizyczne… czujesz się w pełni naładowany. Tak więc one są przeważnie bardziej uzależniające, nie ze względu na samą substancję chemiczną – sama substancja nie uzależnia – ale dlatego, że zapewniają nagły przypływ energii do systemu odczuwania przyjemności. Są więc najsilniejsze.

Takie substancje jak na przykład czekolada mają bardzo delikatny, bardzo subtelny wpływ na system odczuwania przyjemności. Nie przeładowują go, są więc mniej uzależniające. Stymulują ten system zwłaszcza w odniesieniu do waszej biologii, a także trochę do umysłu.

Więc, tak, niektóre są bardziej uzależniające niż inne, ale część najbardziej uzależniających energii wcale nie należy do fizycznych. Chyba najbardziej uzależniającą jest energia seksualna. Może przedostawać się do linii krwi czy linii karmicznej, przechodzić z osoby na osobę, z pokolenia na pokolenie. Jest to najbardziej zdradliwa ze wszystkich energii, prawdopodobnie także najbardziej uzależniająca – jedna z  tych, które najsilniej wiążą człowieka w systemach przekonań. Sprawia, że wierzysz, iż chodzi tu o przyjemność, ale tak naprawdę chodzi o ból i cierpienie. Nie jest nawet produktem fizycznym. Więc, jak widzicie, uzależnienie może mieć wiele różnych form i postaci.

Zaobserwuj to u swoich pacjentów, a  wy wszyscy również się temu przyjrzyjcie. Co pobudza ów system odczuwania przyjemności w  waszym życiu? Co wywołuje u was ten odlot… haj? I nie mamy tu na myśli endorfiny, ona jest produktem ubocznym. Mamy na myśli bardzo energetyczny rodzaj odlotu, który pojawia się gdy wasz system jest pobudzany.

Książkę możesz kupić w naszej księgarni: www.bialywiatr.com

 


Copyright © 2016 for Polish edition by Wydawnictwo Biały Wiatr

Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część tej publikacji nie może być powielana, ani rozpowszechniana za pomocą urządzeń elektronicznych, mechanicznych, kopiujących, nagrywających i innych, bez pisemnej zgody posiadaczy praw autorskich.