Synchrotyzowanie

Sesja 1
Odpuszczenie wszystkiego

Jestem – tak, jestem – Adamus Saint-Germain. Witam wszystkich na warsztatach Synchrotyzowania w Nowej Energii. Będziemy na nich badać naturę rzeczywistości, to, jaki wpływ na nią̨ mają systemy wierzeń oraz jak świadomie podejmować wybory w życiu w taki sposób, żeby mogły się one urzeczywistnić.

Wśród chętnych, którzy postanowili wziąć udział w tych warsztatach, znaleźli się ludzie z całego świata. Każdy z was, kto jest tu dziś z nami, jest integralną częścią̨ tego procesu, jaki będzie miał miejsce w ciągu kilku najbliższych dni. Zastanawiacie się pewnie, dlaczego tu jesteście. Istnieje po temu wiele powodów. Po pierwsze, jesteście tu po to, żeby pomóc poruszyć energie tym wszystkim, którzy zechcą skorzystać z tych materiałów w przyszłości. Wasza energia będzie dla nich tak samo obecna w zapisie tych warsztatów – czy to w formie tekstu, czy to w postaci pliku wideo czy audio – jak moja, Cauldre’a czy Lindy.


Pewnie nie do końca zdajecie sobie jeszcze sprawę, dlaczego tu przyjechaliście, jaką mieliście motywację, zapisując się na te warsztaty i stając się częścią̨ tej grupy. To właściwie bardzo proste – zobaczycie, że znaczna część materiałów, które będziemy tu prezentować jest wam już dobrze znana i nie będziecie mieli problemów z jej zrozumieniem. Wielu z was zetknęło się wcześniej z poprzednią wersją tych materiałów. Niektórzy wzięli już nawet kiedyś udział w tych warsztatach, albo byli przynajmniej prowadzeni w procesie synchrotyzowania przez osoby, które brały w nich udział. Mimo wszystko jednak wciąż pozostaje w was pewna doza niezrozumienia, pewna niepewność czy niejasność co do tego, na czym tak naprawdę polega ten proces. Niektórzy z was w pewnym momencie utknęli na jakimś etapie tych przemian. A wszystko dlatego, że w jakimś momencie wdaliście się niepotrzebnie w umysłowe dywagacje, próbowaliście podejść do tego w nazbyt mentalny sposób, starając się za wszelką cenę zrozumieć wszystkie najdrobniejsze niuanse, przez to niepotrzebnie nazbyt to wszytko skomplikowaliście. Dlatego też tym razem zaczniemy niejako od końca, a potem powoli cofniemy się do początku. Zobaczycie, że to wszystko jest naprawdę bardzo proste.

Ci z was, którzy pojawili się tutaj dzisiaj, są tu jednocześnie w imieniu tych wszystkich, którzy dopiero w przyszłości będą brać udział w tych warsztatach (lub czytać ten materiał)… wszystkich, którzy tkwią jeszcze w swoich umysłach… tych, którzy boją się otworzyć na swoje uczucia, a także tych, którzy obawiają się samodzielnego tworzenia własnej rzeczywistości. Dużo łatwiej jest przecież być jedynie biernym uczestnikiem tego doświadczenia, jakim jest życie na Ziemi. O wiele łatwiej jest być – mówiąc bez ogródek – ofiarą losu zdaną na łaskę wydarzeń, które na co dzień nas spotykają, niż świadomym Twórcą własnej rzeczywistości…

Na świecie żyje obecnie ponad siedem miliardów ludzi i praktycznie wszyscy pozostają pod wypływem hipnozy. To nie znaczy, że zostali z premedytacją zahipnotyzowani przez jakieś konkretne jednostki, ugrupowania czy rząd. Pozostają po prostu pod wpływem hipnozy zbiorowej świadomości, która otacza gęstą warstwą całą ludzkość żyjącą na Ziemi. Ta hipnoza powoduje, że ludzie przechodzą przez życie, będąc zupełnie pozbawieni odczuć, przez co tak naprawdę wcale go nie doświadczają, a jedynie biorą w nim udział na podobieństwo robotów, które zostały tak zaprogramowane, aby wstać o konkretnej godzinie, pójść do pracy i wykonać swoje codzienne obowiązki wobec rodziny, przyjaciół czy współpracowników, broń Boże nie zastanawiając się przy tym nad żadnym z doświadczeń, które stają się ich udziałem, nie przyglądając się temu, co sami stwarzają każdego dnia.

Na Ziemi żyje ponad siedem miliardów ludzi, którzy w ogóle nie uważają się za Stwórców. Nie mają pojęcia, dlaczego chodzą po Ziemi. Nie wiedzą, dlaczego robią to, co robią, dlaczego chodzą do pracy… Gdyby ich o to spytać – co sam robiłem już wiele, wiele razy – powiedzą wam, że nie wiedzą, dlaczego tak robią, że nie są pewni, że być może prędzej czy później przyjdzie im do głowy jakaś odpowiedź, ale teraz akurat nie. Moim zdaniem to dosyć marny sposób na życie – nie po to znaleźliście się na Ziemi w tak niesamowitych czasach, żeby w ten sposób wegetować. W każdej minucie każdego jednego dnia powinniście zdawać sobie sprawę, dlaczego tu jesteście, co tutaj robicie, jak możecie podejmować świadome wybory i w jaki sposób możecie przytomnie tworzyć własną rzeczywistość.

Na Ziemi żyje ponad siedem miliardów ludzi, którzy żyją jak zahipnotyzowani, którzy akceptują bez zastrzeżeń wszystkie wpojone im systemy wierzeń, nigdy się im nie przyglądając ani nie zastanawiając się nad tym, skąd się w ogóle wzięły. Siedem miliardów ludzi, którzy bezmyślnie przyjęli przekonania narzucone im przez innych – przez społeczeństwo, a nawet przez siebie samych – traktując je, jak gdyby były naturalną częścią̨ ich życia, jak gdyby były wynikiem ich własnych przekonań, nigdy nie próbując ich podważyć ani zakwestionować.

Przez następne trzy dni warsztatów Synchrotyzowania w Nowej Energii będziemy kwestionować tę zastaną rzeczywistość, będziemy podważać dotychczasowe systemy wierzeń, będziemy przyglądać się waszym zdolnościom dokonywania świadomych wyborów, będziemy drążyć, dlaczego pozwalacie im jedynie tkwić w waszym umyśle, nigdy nie próbując wprowadzić ich w życie. Będziemy dociekać, dlaczego przez tak wiele lat nigdy nie pozwoliliście sobie na to, żeby coś poczuć, żeby doświadczyć swojej własnej umiejętności tworzenia, żeby dać wyraz własnej kreatywności, a więc wszystkiego tego, co dla większości ludzi jest zupełnie obcym doświadczeniem. Oni nigdy tego nie poczuli, nigdy jeszcze tego nie doświadczyli, a to dlatego, że ludzie nie wierzą, że mogą świadomie tworzyć własną rzeczywistość.

Bardzo wielu ludzi wierzy, że zostali tu zesłani przez jakąś siłę wyższą, choć tak naprawdę nie są pewni dlaczego. Wmawia im się, że muszą przestrzegać jakichś zasad i praw, czy to ludzkich czy boskich, żeby Bóg był z nich zadowolony, gdy już odejdą z tego świata. A tymczasem taki Bóg, jakim się go przedstawia we wszystkich świętych tekstach, w ogóle nie istnieje. Ci z was, którzy zdecydowali się wziąć udział w tym doświadczeniu, reprezentują ludzi z całego świata, a więc nie tylko Shaumbrę – czyli tych ludzi, którzy są na ścieżce duchowej i którzy już się przebudzili – ale także wielu, wielu innych spoza Shaumbry, którzy wkrótce natrafią na te materiały i zaczną się zastanawiać, czy oni też nie mogliby stać się świadomymi Twórcami swojego życia.

Jak już powiedziałem, rozpoczniemy tę podróż od końca i prześledzimy jej szlak do samego początku. Mówiąc koniec mam na myśli cel tych warsztatów, czyli to, że już zaczęliście świadomie wybierać. Już zaczęliście wybierać to, czego chcecie doświadczyć w swoim życiu. I rzeczywiście możecie to zrobić. Póki co czujecie jeszcze opór i uginacie się pod natłokiem tych wszystkich myśli, które płyną do was ze zbiorowej świadomości, przez co wmawiacie sobie, że nie potraficie wybierać… że próbowaliście już wcześniej i nic z tego nie wyszło… że istnieje zbyt wiele rzeczy, które wam to uniemożliwiają, i które nie pozwalają wam podejmować świadomych wyborów. A tymczasem to jedynie kolejne przekonanie, jeszcze jeden ze schematów, które zostały wam zaszczepione, i które zaakceptowaliście… Wasz umysł próbuje już teraz się przez nie przebić, próbuje się z nich wyzwolić, stąd też to nieustające przeczucie, że gdzieś istnieje jakieś rozwiązanie, i to niemalże na wyciągnięcie ręki. Tyle tylko, że do tej pory wciąż wam się wymykało… Ja jednak powiem wam coś jak jeden anioł i Mistrz, drugiemu aniołowi i Mistrzowi – to wszystko jest tak naprawdę banalnie proste. Wystarczy podjąć świadomy wybór czego chcecie teraz doświadczyć w swoim życiu, a to się wydarzy.

Większość z was ostatnio bardzo się szamocze, starając się coś urzeczywistnić, sprawić, żeby coś się wydarzyło zgodnie z waszym wyborem, zgodnie z tym, jak chcecie tworzyć swoją rzeczywistość… I za każdym razem, gdy próbujecie nabrać wiatru w żagle czujecie, jakbyście zmagali się z ogromną falą spychającą was z powrotem na mieliznę. Wtedy pojawia się zniechęcenie. Próbujecie znaleźć jakieś rozwiązanie, jakąś podpowiedź, która pomogłaby wam zrozumieć, co robicie źle. A tymczasem to jest właśnie efekt działania zbiorowej świadomości. To jest efekt hipnozy, której zostaliście poddani… jej uroku, pod którym wciąż pozostajecie… hipnozy, której zadaniem jest zrobić wszystko, żeby wam przeszkodzić. Dlatego ona łapie was w pułapkę umysłu, a gdy uda się was tam uwięzić, wówczas już łatwo jest was przekonać, że bynajmniej nie jesteście żadnymi twórcami…

W ciągu najbliższych trzech dni postaramy się wyjść ponad to, co umysł jest w stanie podsunąć oraz przeanalizować, co jest w stanie ogarnąć… i zagłębimy się w autentyczne odczuwanie, w autentyczne doświadczanie tego, na czym polega świadome podejmowanie wyboru. Spróbujemy wyłamać się spod władzy starych schematów, paradygmatów i wszelkich wpływów, które są na was wywierane od niepamiętnych czasów. A już szczególnie wiele uwagi poświęcimy uwolnieniu się od więzów zbiorowej hipnozy, która ma swoje korzenie w dawnych eksperymentach prowadzących do kontrolowania umysłu, a zapoczątkowanych jeszcze w czasach Atlantydy, które wciąż są częścią zarówno zbiorowej świadomości, jak i umysłów poszczególnych ludzi, i spod kontroli której od wieków nie jesteście się w stanie uwolnić. Tutaj będziecie mieli okazję wyłamać się spod jarzma starej hipnozy zbiorowej świadomości i stworzyć w zamian coś w rodzaju swojej własnej, osobistej hipnozy – ale nie tej pochodzącej z zewnątrz, od kogoś innego, ale takiej, którą sami stworzycie, a więc płynącej z waszej własnej umiejętności tworzenia osobistych systemów przekonań. Innymi słowy hipnozy będącej waszym świadomym wyborem, waszym własnym świadomym stworzeniem, które będziecie w stanie
od–tworzyć za każdym razem, gdy tego zechcecie. Bowiem to właśnie wasze własne systemy wierzeń i przekonań tworzą waszą rzeczywistość. Kropka. Wasze systemy wierzeń tworzą każdy najmniejszy wycinek rzeczywistości, jakiej kiedykolwiek doświadczacie. System wierzeń to bardzo silna energia, która płynie od was niczym sygnał radiowy, a którą odbierają wszystkie inne źródła energii, wszystkie inne istoty – i to nie tylko te żyjące na Ziemi, ale także te będące w zaświatach.

Wasze przekonania zawsze przyciągają do siebie wszelkie energie potrzebne do tego, aby mogły się urzeczywistnić. Dlatego jeśli teraz macie na przykład poczucie, że gdzieś coś się zablokowało – co zresztą jest prawdą – to takie przekonanie działa jak magnes, który przyciąga do was takie doświadczenia i takie energie, jakie są potrzebne, żeby zsynchronizować otaczającą rzeczywistość z waszym obecnym systemem przekonań. Jeśli w efekcie tego, przez co ostatnio przechodziliście, nabraliście przekonania, że gdzieś z czymś utknęliście, to ta percepcja, niczym wielki energetyczno–świadomościowy magnes, przyciąga obecnie wszystkie energie konieczne do dalszego utwierdzania was w tym przekonaniu.

Funkcjonujące w danym momencie przekonania potrafią ponadto zrodzić kolejne systemy przekonań. Dają też początek energiom, które są potrzebne do podtrzymywania tak zrodzonej wizji rzeczywistości. A ponieważ w rzeczywistości wszystko jest ze sobą powiązane, w efekcie tworzy się jeden wielki matrix, czyli jedna wszechogarniająca sieć wierzeń i przekonań, składająca się z tysięcy, czy wręcz milionów, poszczególnych systemów przekonań obecnych aktualnie w waszym życiu, z których każde wysyła w świat sygnał mający na celu sprowadzenie do was takich energii, jakie te przekonania będą mogły dalej wspierać. Wszystko dlatego, że macie za sobą ogromną liczbę wcieleń na Ziemi i każde z nich powodowało gromadzenie się w was całych pokładów kolejnych wierzeń, z których bardzo wiele zostało potem przeniesionych z jednego wcielenia w następne. A ponieważ obecne społeczeństwo żyje w bardzo szybkim tempie, błyskawicznie tworzą się kolejne systemy wierzeń, a potem niczym w godzinach szczytu tworzy się w waszym życiu jeden wielki korek tłoczących się wierzeń i przekonań.

Z jednej strony wierzycie na przykład, że wy również jesteście boskością. Jednak z drugiej, jesteście jednocześnie przekonani o tym, że jesteście małym, słabym człowieczkiem, że jesteście ofiarą wydaną na pastwę losu, że w ogóle nie wiecie, dlaczego tu jesteście… I oba te przekonania funkcjonują w was jednocześnie. Dodajcie do tego miliony pozostałych poglądów, które macie na swój temat, albo na temat waszego życia, a także świata wokół, a zobaczycie, że prowadzi to do jednego wielkiego poplątania z pomieszaniem, w którym wszystkie wasze przekonania zderzają się ze sobą, walczą o prymat, nawzajem się zwalczają i przepychają na czoło peletonu. Dlatego właśnie utykacie w tym wszystkim i nie wiecie, jak się z tego wydostać. Co gorsza, gdy człowiek się tak zakleszczy, ma skłonność do tego, żeby próbować rozwiązać ten problem, uciekając się do umysłu, a to z kolei sprawia, że jedynie jeszcze bardziej się zablokuje, a wtedy pojawia się w nim niepokój, popada w depresję, odczuwa frustrację, traci swoją pasję i gaśnie w nim blask…

Przez kolejne trzy dni postaramy się wyrwać was z tych sieci wierzeń, w jakie się zaplątaliście, zerwać te więzy. Zagłębimy się w to głęboko i przyjrzymy się wszystkim tym systemom przekonań, które tu ze sobą przyciągnęliście. Pokarzemy również bardzo, bardzo proste – nie chcę nawet nazywać tego metodami – bardzo, bardzo proste narzędzia, z pomocą których każdy Twórca może kształtować swoją własną rzeczywistość. Podkreślam tu słowa „swoją własną”, bo tu chodzi o tworzenie dla SIEBIE. Oczywiście żyjecie na Ziemi z mnóstwem innych ludzi – ludzi, którzy są wam bliscy, albo z którymi pracujecie – dlatego często wasze pragnienia i decyzje odnoszą się do innych ludzi. Pokutuje w was błędne przekonanie, że abyście mogli być szczęśliwi, inni ludzie muszą zachowywać się w pewien określony sposób lub robić określone rzeczy.

Tymczasem nowa hipnoza – wasza osobista, indywidualna, nowo-energetyczna hipnoza – jest TYLKO DLA WAS. Nie można z jej pomocą wymuszać niczego ani na waszych dzieciach, ani partnerach, ani współpracownikach, ani na kimkolwiek innym – ona może być skuteczna tylko w odniesieniu do was samych. Co będziemy niejednokrotnie podkreślać podczas całych warsztatów – tu chodzi o tworzenie własnej rzeczywistości dla samego siebie i nie ma mowy o tworzeniu rzeczywistości dla innych. Jeżeli będziecie próbować naginać innych ludzi do swoich wyobrażeń i oczekiwań, wywołacie jedynie konflikty na poziomie energetycznym. Wasze tworzenie może dotyczyć tylko i wyłącznie was samych.
W ludzkiej świadomości funkcjonuje obecnie coś, co można by określić mianem głębokiej hipnozy, jednocześnie jednak tli się pod nią bardzo głębokie, wewnętrzne pragnienie przebudzenia. Wiecie, o czym mówię, bo też to wyczuliście – tę chęć wyzwolenia, uwolnienia z matrixu, z tej pajęczej sieci, która wydaje się wszystko w was i w waszym życiu oplatać i kontrolować. Wiem, że niektórzy z was próbują na siłę wyrwać się z jej więzów. Prześladuje was to uczucie, jakbyście tkwili uwięzieni wewnątrz gumowego balonu. Próbujecie przebić się przez jego ściany i wydostać na zewnątrz, bo wiecie, że coś tam jest. Czujecie, że jesteście w nim uwięzieni, że coś was tu trzyma wbrew waszej woli i dlatego próbujecie na siłę się z niego wyrwać. Bez rezultatu.

W rzeczywistości im bardziej próbujecie się wyrwać, tym bardziej ten balon, w którym jesteście uwięzieni, zaciska się wokół. Napieracie na jego ściany, próbujecie na siłę się z niego wydostać i wściekacie, że nie możecie wymyślić żadnego na to sposobu. A tymczasem rozwiązanie jest naprawdę bardzo proste, sprowadza się bowiem do wyboru – do podjęcia świadomego wyboru… Widzicie, co się teraz dzieje? Każdy z was próbuje od razu ogarnąć to umysłem…

Wmawiacie mi, że próbowaliście już tak postępować i nic z tego nie wyszło. Ale nie wyszło dlatego, że wciąż od nowa podejmowaliście ten wybór w głowie, gdy tymczasem chodzi o coś zupełnie innego – O TO ŻEBY GO POCZUĆ I DOŚWIADCZYĆ. Gdy ludziom udaje się uświadomić sobie, jak wyrwać się spod zbiorowej hipnozy, przekonują się, że potrafią być suwerennymi Twórcami w swojej własnej rzeczywistości. A to z kolei ma ogromny wpływ na matrix, czyli na tę hipnotyczną mgłę, która spowija całą ludzkość. Wystarczy, że taka zmiana dotknie raptem kilku osób, a podążą za nimi następne i następne, aż w końcu całe rzesze ludzi zaczną uwalniać się spod zbiorowej hipnozy i wszystko zacznie się zmieniać. Zmieni się cała ta zagmatwana, hipnotyczna struktura.

Kiedy pierwsze osoby tego doświadczą, gdy dokonają przełomu w swoim własnym życiu, stworzy to potencjał dla innych, żeby i oni również mogli się uwolnić. To nie zbieg okoliczności, że przeprowadzamy te warsztaty u schyłku funkcjonowania starej świadomości. Zebraliście się tutaj niejako w imieniu tych wszystkich, którzy będą nas słuchać, oglądać i szukać potem odpowiedzi we własnym życiu – poszukiwać sposobów, żeby też móc się stać świadomymi twórcami swojego życia.

Zanim spotkamy się na kolejnej sesji, mam dla was pewne zadanie do wykonania. Wasza praca domowa będzie polegać na tym, żeby WSZYSTKO SOBIE ODPUŚCIĆ – absolutnie wszystko. To właśnie dlatego niektórzy z was czuli pewien niepokój przed przyjazdem tutaj… mieli pewne obawy co do tego, co się tutaj wydarzy – prawdopodobnie przeczuwali, że ich poproszę, żeby wszystko sobie odpuścili. Wasze ludzkie ja, wasz ludzki aspekt kurczowo trzyma się wszystkiego co tylko się da. Próbujecie kurczowo trzymać się różnych aspektów waszego ludzkiego życia – związków, pracy, pieniędzy. Dlatego moja prośba powoduje w was uczucie desperacji, wręcz paniki, ponieważ wasze ludzkie ja nie chce za żadne skarby odpuścić sobie tego wszystkiego.

Tylko czegóż ono tak kurczowo się trzyma? Tego życia, które – jak sami dobrze wiecie – nie jest dla was nawet w połowie tak satysfakcjonujące, jak można by tego oczekiwać? Tej hipnotycznej nakładki, która przekonuje, że wystarczy wam, jeśli życie będzie chociaż w miarę znośne? Że wystarczy, żeby wystarczyło wam do pierwszego? Że wystarczy, jeśli dostaniecie zaledwie tyle miłości od innych ludzi, żeby dało się jakoś żyć? Że wystarczy, jeśli dane wam będzie odczuwać na co dzień jedynie tyle radości, żeby jakoś znośnie przezeń przejść? I to czegoś takiego tak kurczowo się trzymacie? No chyba, że ze strachu przed tym, co by się stało, gdybyście przestali wpijać się w to ze wszystkich swoich sił. No a co by się stało, gdybyście jednak, mimo wszystko, odpuścili sobie swoje systemy wierzeń, uwolnili się od każdego jednego? Gdybyście odpuścili sobie wszystkie wasze przekonania dotyczące tego, co potrzebuje do życia wasze ciało – albo co wam powiedziano, że potrzebuje? Wszystkie te przekonania dotyczące tego, jak należy traktować innych ludzi, które od tak dawna rządzą waszym życiem, że nawet nie zdajecie sobie z tego sprawy, a które mają dla was bardzo poważne konsekwencje. Wszystkie te przekonania dotyczące tego, w jaki sposób powinniście zarabiać na życie… Jak wielu z was wykonuje pracę, z której tak naprawdę wcale nie jesteście zadowoleni, niemniej jednak jesteście święcie przekonani, że musicie ją wykonywać, żeby zarabiać na życie? A tymczasem wcale nie musicie chodzić do pracy. Wcale nie musicie pracować, żeby zarabiać pieniądze. Zresztą samych pieniędzy też nie musicie mieć. Żadne z tych rzeczy nie są wam w ogóle potrzebne – to tylko efekt zbiorowej hipnozy, której zostaliście poddani, a z którą teraz tak się szamoczecie, i która powstrzymuje was od doświadczania prawdziwej radości życia…

Funkcjonuje w was również cała masa przeróżnych koncepcji na temat aniołów i samego Boga i to właśnie szczególnie od nich powinniście się uwolnić, ponieważ stanowią chyba jedną z najbardziej podstępnych energii, jeden z najbardziej destrukcyjnych systemów wierzeń, jakie są teraz udziałem ludzi na całej Ziemi. Cała ta koncepcja Boga, cała ta koncepcja wyższego porządku i hierarchii sfer anielskich oraz samego raju… Odpuśćcie to sobie.

Waszym zadaniem przed naszą najbliższą sesją będzie odpuścić sobie to wszystko. A będzie to chyba jedną z najbardziej przerażających rzeczy, jakie kiedykolwiek przyszło wam zrobić. Powiem wam od razu – i powiem to jeszcze nieraz – będziecie w tym okłamywać zarówno siebie, jak i mnie. Wyjdziecie stąd przekonani, że rzeczywiście zaraz odpuścicie sobie wszystko, a tak naprawdę odpuścicie sobie jedynie te rzeczy, których nie lubicie, natomiast inne postaracie się schować gdzieś, gdzie nie będzie ich widać. Będziecie starać się ukryć kilka swoich ulubionych przekonań, zachomikować je gdzieś bezpiecznie, jakbyście rzeczywiście mogli cokolwiek przede mną ukryć… Będziecie grać ze mną w te swoje umysłowe gierki, a ja i tak z wami wygram, bo w przeciwieństwie do was nie uciekam się do umysłu. Umysł to wasza domena. Ja po prostu czuję i doświadczam.

Będziecie się na mnie złościć, bo w pewnym momencie wytknę każdemu z was, że jest kłamcą. I powiem wam prosto w oczy, że to, co próbujecie mi wcisnąć, to… Macie na to takie trafne określenie – gówno prawda. Gdy przyjdzie wasza kolej będziecie udawać, że nie wiecie, o co mi chodzi. Będziecie bawić się ze mną w ciuciubabkę. Będziecie grać w te swoje gierki. Będziecie się upierać, żeby kilka rzeczy sobie zostawić, aby tylko mi pokazać, jacy jesteście uparci i zawzięci… A ja już to przecież wszystko wiem.

Z całą miłością i szacunkiem, jakie do was żywię – naprawdę – proszę, żebyście odpuścili sobie absolutnie wszystko. Wszystko – relacje, pieniądze, pragnienia… Emocjonalnie i psychicznie pozwólcie im odejść… Tak bardzo trzymacie się rzeczy, które naprawdę wam nie służą. Trzymacie się, na przykład, całej tej koncepcji zdrowia, bo się o nie martwicie, wręcz lękacie się własnego ciała. Myślicie, że może zwrócić się przeciwko wam i zachorować na raka, albo że jakieś organy wam wysiądą, albo że będzie robić dziwne i krępujące rzeczy w czasie, gdy przebywacie w towarzystwie innych ludzi… Rozpaczliwie trzymacie się idei zdrowia i dobrego samopoczucia, ponieważ się boicie. Boicie się, że jeśli odpuścicie sobie tę mentalną koncepcję, wówczas cały organizm odmówi wam posłuszeństwa.

Trzymacie się też kurczowo tego, co nazywacie równowagą psychiczną. Trzymacie się takich rzeczy jak pozytywne myślenie, bo boicie się, że w przeciwnym razie zaleją was negatywne i niezdrowe myśli, że będziecie przyciągać do swojego życia złych, mrocznych ludzi, a nawet demony, dlatego trzymacie się kurczowo koncepcji „pozytywnego myślenia”. Chcę wam od razu powiedzieć, że wpadacie w swoją własną pułapkę. Wszystko czego tak kurczowo się trzymacie, sprawia jedynie, że drepczecie w miejscu. I macie mnóstwo takich rzeczy w swoim życiu – systemy wierzeń i przekonania, które rozwinęliście na temat tego, jak można przetrwać na Ziemi…

Chciałem więc was poprosić, żebyście znaleźli w sobie potrzebną odwagę, żebyście zdobyli się na to i zaczęli odpuszczać sobie wszystkie te idee, jedna po drugiej – tak długo, aż w końcu nic nie zostanie, aż poczujecie w sobie pustkę, aż będziecie mieli pewność, że nic tam już nie ma… Owszem, to bardzo trudne doświadczenie. Będzie to dla was wyzwanie pod każdym względem. Zobaczycie, jak umysł zacznie się w to wszytko wtrącać i kłócić się z wami. Zobaczycie, jak zaczną się wokół pojawiać różne energię z zewnątrz i wmawiać, że jesteście oszukiwani, że dajecie się nabrać, że macie tylko przestać mnie słuchać, a one wam pomogą się z tego wydostać… Obserwujcie to wszystko, obserwujcie własne lęki, a może też radość, która się pojawi, gdy będziecie sobie wszystko odpuszczać.

Powiem wam – jeśli tylko chcecie – jak ta historia może się zakończyć. Otóż jeśli rzeczywiście odpuścicie już sobie wszystko, wówczas zdacie sobie sprawę, jak maluczcy do tej pory byliście, jak nic nieznaczący w porównaniu z tym wielkim otaczającym światem, z którym staraliście się walczyć, próbując ochronić tę swoją malutką twierdzę, jaką zbudowało wokół siebie wasze ludzkie ja, próbując rozpaczliwie trzymać się wszystkiego, czego nie mogliście już w sobie znieść – swoich własnych ograniczeń, swojej małostkowości, swojego małego, ludzkiego ja.

Zdacie sobie sprawę, że istnieje coś znacznie, ale to znacznie wspanialszego niż wszystko to, co staraliście się do tej pory obronić i utrzymać. Zdacie sobie sprawę, że jest taki wymiar waszego ja… Nie to ja, które widzicie w lustrze każdego ranka, ale zupełnie inne… Nie chcę nawet nazywać tego duszą lub duchem, ponieważ te słowa niosą ze sobą zbyt wiele podtekstów… Niemniej jednak jest taka część waszego ja, na którą od dawna czekaliście, którą chcieliście od dawna poznać… takie ja, które wykracza poza ludzkie ograniczenia… które jest prawdziwe i czyste… które zawsze na was czekało, ale trzymało się z daleka z powodu tych wszystkich rzeczy, które składają się na zbiorową hipnozę… to wasze ja, którego nie da się nawet określić słowami, a które można by nazwać mianem waszego Jestestwa, waszego JESTEM.

Wasza energia dobrze wie, jak w pełni uzdrowić wasze ciało bez uciekania się do tych wszystkich diet i leków, bez obaw i trosk, bez całych tych pieprzonych afirmacji, które i tak nie działają. To tego rodzaju JA, które wie, jak sprowadzić do waszego życia wszystko, czego potrzebujecie… obfitość, pieniądze – jeśli to one są akurat potrzebne… związki, które są dla was korzystne – jeśli właśnie tego pragniecie… Tego rodzaju JA, które dobrze was zna… które wie, jak się wami zaopiekować, jak wspierać i kochać ten wasz ludzki aspekt, który póki co włóczy się bez celu po Ziemi, starając się znaleźć odpowiedzi na jakieś dziwne pytania… Tego rodzaju JA, które tak naprawdę już jest z wami.

Wydaje się to proste, prawda? Niemniej jednak istnieje ogromna przepaść, a przynajmniej tak wam się wydaje, pomiędzy waszym małym ja, a waszym prawdziwym JA. Gdy wasze małe ludzkie ja próbuje ogarnąć to, czym naprawdę jesteście… Cóż, tego nie da się opisać słowami, ale faktem jest, że wydaje mu się ono być tak odległe, tak obce, a z drugiej strony – paradoksalnie – jednocześnie wydaje mu się, że jest tuż tuż, że może niemalże je poczuć i dotknąć i doświadczyć tego, czym naprawdę jesteście, czym jest wasze prawdziwe JA, które wydaje się czasem być tak blisko, a które jest zupełnym przeciwieństwem waszego ludzkiego ja, które udaje malutkiego, pozbawionego jakiejkolwiek mocy człowieczka…

W ciągu najbliższych trzech dni pokażemy wam, jak możecie się stać swoim prawdziwym JA, jak możecie się stać Twórcą, jak możecie wybierać różne rzeczywistości, jak stać się kimś, kto naprawdę tworzy i kształtuje własne życie. Ale zanim to zrobimy, musimy wpierw poprosić, żebyście wszystko sobie odpuścili. WSZYSTKO. Jeśli wam to pomoże, zapiszcie to sobie na kartce papieru, albo stańcie na wietrze, w deszczu, czy w słońcu i niech one zabiorą od was to wszystko, niech z was to zmyją, wywieją… Odpuście sobie wszystkie te rzeczy, których tak rozpaczliwie się trzymacie, a które już od dawna wam nie służą. Nie powstrzymujcie się przed niczym. Nie mówcie mi, że zrobicie to innym razem, bo żeby pójść dalej, trzeba to zrobić TERAZ.

Chciałbym również, żebyście w trakcie tego procesu zwrócili uwagę na kilka rzeczy. Kogo spotkacie, kiedy zaczniecie sobie to wszystko odpuszczać? Jakie pojawią się głosy, jakie istoty, jakie tożsamości? Kogo napotkacie, gdy zaczniecie sobie to wszystko odpuszczać? Bo kogoś na pewno napotkacie… Kto to będzie? Co was tak naprawdę trzyma?

Od razu wam powiem, że przyjdziecie później do mnie i powiecie, że nie zrozumieliście, co wam powiedziałem. Teraz mnie rozumiecie, tak? Teraz wszystko jest dla was jasne. Widzę przecież, że większość z was jeszcze nie śpi (śmiech publiczności). A jednak powiecie mi później, że nie zrozumieliście tego zadania. Powiecie mi, że nie było dla was wystarczająco jasne, że nie dałem wam wystarczająco jasnych instrukcji, jak to zrobić krok po kroku…

Tu nie ma żadnych kolejnych kroków. Jest tylko jeden – ODPUŚCIĆ SOBIE WSZYSTKO. Odpuścić. Zajmie to trochę czasu, zanim dokonacie spisu wszystkich tych rzeczy, którym trzeba pozwolić odejść… Przejście przez ten proces zajmie wam trochę czasu… A w międzyczasie pojawią się różne kwestie… Zwróćcie uwagę na to, co się pojawi, jakie będziecie odczuwać obawy. Zwróćcie uwagę, co wywoła w was uczucie dyskomfortu, a co radości.

Takie jest zatem wasze zadanie przed naszą kolejną sesją. Mamy dużo rzeczy do omówienia w ciągu najbliższych kilku dni, ale najważniejsze będzie to, żeby niczego nie komplikować. Wszystko ma być proste i jasne, ponieważ wszystko sprowadza się do was i do waszych wyborów. Wszystko sprowadza się do czucia, do doświadczania oraz do wyboru – trzy słowa, które mimo, że znajdują się w waszym słownictwie, rzadko tak naprawdę są przeżywane…

Do następnego spotkania. Jestem Mistrz Adamus, profesor Saint-Germain.

Sesja 2
Krajobraz rzeczywistości

Jestem, kim Jestem, Adamus Saint-Germain. Witamy ponownie na warsztatach Synchrotyzowania w Nowej Energii, na których przyglądamy się systemom wierzeń, iluzjom rzeczywistości, skutkom zarówno autohipnozy, jak i hipnozy zbiorowej, a w końcu temu, jak tworzyć rzeczywistość, którą dla siebie wybieramy… rzeczywistość, którą można poczuć, i której można doświadczyć.

Być może wydaje się to bardzo trudnym zadaniem, no bo jak tu tworzyć własną rzeczywistość pośród wszystkich tych ludzi, którzy na co dzień uczestniczą w waszym życiu? Tych milionów, miliardów ludzi żyjących teraz na Ziemi? Jak można wybrać dla siebie własną rzeczywistość, nie wpływając jednocześnie na wszystkich i wszystko wokół siebie? Jak sprawić, żeby wasza rzeczywistość dotyczyła jedynie was i nikogo więcej?

Jednym z elementów koncepcji zbiorowej hipnozy, czy też mówiąc inaczej masowej świadomości, jest to, że wszystko wpływa na wszystko. Wszystko ma wpływ na wszystko inne we wszechświecie, tworząc tym samym jedną wielką sieć przekonań, jakie żywi ludzkość, sięgającą swoim wpływem nawet sfer anielskich. Dlatego właśnie tak często czujecie, jakbyście byli całkowicie uzależnieni od kierunku, w jakim podąża świadomość, albo ofiarą jakiegoś bliżej nieokreślonego przeznaczenia, czy też siły wyższej, rozumianej czy to jako Bóg, czy też po prostu jako matrix, czyli macierz, siatka ludzkiej świadomości, od której – jak się wydaje – nie sposób się uwolnić.

Wszystko wpływa na wszystko… Ale tylko do czasu. Do czasu, gdy zdecydujecie się świadomie wybrać dla siebie to, co chcecie urzeczywistnić w swoim życiu. Ale żeby móc to zrobić, trzeba wpierw zrozumieć, w jaki sposób funkcjonują systemy przekonań, jak tworzona jest rzeczywistość i jaki ma to wpływ na wasze życie.

Rozmawialiśmy podczas ostatniej sesji o odpuszczeniu sobie wszystkiego. Odpuszczenie wszystkiego to chyba jedna z najlepszych rzeczy, jakie można dla siebie zrobić. Jednak bardzo niewielu ludzi jest na to gotowych, czy choćby na to, żeby dopuścić to do swoich myśli… Poprosiliśmy zatem, abyście odpuścili sobie wszystko, no i oczywiście obudziło to w was wiele wątpliwości. Bo czy to aby nie sprawi, że utracicie swoją dotychczasową tożsamość? Być może. A co się stanie z tym wszystkim, co jest wam bliskie i drogie? Czy to również zniknie z waszego życia? Jeśli wszystko sobie odpuścicie, to kto będzie wami zarządzał? Kto będzie miał nadzór nad waszym życiem? A może znikniecie w jakiejś otchłani? Utracicie swoją tożsamość? Może powrócicie do hipotetycznej Jedności lub w ogóle przestaniecie istnieć?

Poprosiliśmy podczas ostatniej sesji, żebyście odpuścili sobie wszystko, wiedząc jednocześnie, że będzie to dla was bardzo, ale to bardzo trudne. Szczególnie, jeśli próbujecie to zrobić po raz pierwszy w życiu. To powoduje obudzenie się tak wielu lęków i pytań, że czujecie się zagubieni, przytłoczeni… Gdy zaczynacie odpuszczać sobie wszystko – co w zasadzie sprowadza się do uwalniania swoich systemów przekonań – budzą się w was wątpliwości, które niczym zdarta płyta męczą was tym, co też się stanie, gdy na przykład odpuścicie sobie pracę. Czy aby nie zostaniecie bez grosza przy duszy? Czy aby nie zostaniecie bezdomni i nie będziecie musieli żyć na ulicy?

Te wszystkie obawy biorą się stąd, że właśnie w takim momencie budzi się umysł. Wasza decyzja, żeby wszystko sobie odpuścić płynie co prawda prosto z serca, niemniej jednak już po chwili włącza się zaalarmowany tym umysł, ponieważ on jest tak skonstruowany, żeby was chronić i strzec. Oddaliście mu kiedyś swoją suwerenność i nie tylko kazaliście stać na straży waszego dominium, ale wręcz przekazaliście mu całą nad nim władzę. Sami oddaliście kontrolę nad wszystkim własnemu umysłowi, zatem teraz on robi po prostu to, czego się od niego oczekuje. A kiedy nagle decydujecie się odpuścić sobie wszystko, jest to jawnym zaprzeczeniem wszystkiego, do czego został powołany. Przykazaliście mu przecież, żeby niczego sobie nie odpuszczać i wszystkiego pilnować, obarczyliście go odpowiedzialnością za cały wasz dobrobyt, za całe szczęście i przetrwanie.

Dlatego w takiej chwili jak ta, umysł od razu się uaktywnia i zaczyna się martwić, co też się stanie, jeśli na przykład odpuścicie sobie konwencjonalne metody leczenia… czy wszystko to, czego was nauczono na temat zdrowia i równowagi w organizmie. Jeśli teraz odrzucicie całą tę wiedzę, jak chociażby przekonanie, że trzeba dostarczać organizmowi witamin czy suplementów, w określony sposób oddychać, dbać codziennie o kondycję fizyczną albo jeść odpowiednią̨ żywność, co się wtedy stanie z waszym ciałem? Przejdzie w tryb awaryjny?

Damy wam tutaj pewną podpowiedź – A CO JEŚLI WASZ ORGANIZM FUNKCJONUJE NA WYŻSZYM POZIOMIE NIŻ UMYSŁ? Powiem od razu, że inteligencja biologiczna jest znacznie większa niż inteligencja umysłowa. Umysł tak naprawdę niewiele wie o ciele – on jedynie udaje, że coś o nim wie, gdy tymczasem organizm jest w stanie sam sobie poradzić z takimi problemami jak rak, rany, blizny, niedomaganie narządów czy niedobory enzymów.

Organizm wie, jak odzyskać biologiczną równowagę i tak naprawdę potrzebuje tylko jednego – waszego przyzwolenia na to, żeby mógł żyć. Jednak pozwolenia płynącego nie z umysłu, ale z serca – przyzwolenia od waszego ja na to, żeby istnieć w tej rzeczywistości. Musi wiedzieć, że decydujecie się żyć, że chcecie uczestniczyć w życiu. I nie mówię tu jedynie o przetrwaniu – mówię o życiu pełnią życia.

Stajecie twarzą w twarz z kwestią odpuszczenia sobie wszystkiego, a to oczywiście wywołuje w was obawy. Pojawia się niepokój, czy aby nie przestaniecie istnieć. Czy jeśli wszystko sobie odpuścicie, to nie będzie to oznaczać, że staniecie się bezbronni, albo że będziecie podatni na zewnętrzne energie, na innych ludzi, na to, że inni będą od teraz panoszyć się w waszym życiu… Albo że opętają was jakieś duchy i strachy, takie jak na przykład ja sam, Saint-Germain – największy duch i strach, jaki kiedykolwiek znaliście. Pojawiają się w was wszystkie te wątpliwości i lęki, aż w końcu – przynajmniej podczas kilku pierwszych prób odpuszczenia sobie wszystkiego – wpadacie w coś, co można by określić mianem mentalnej blokady. Nie wiecie już, co dalej robić. I – jak powiedziałem podczas ostatniej sesji – zaczynacie udawać, że nie rozumiecie, na czym miało polegać wasze zadanie. Zaczynacie udawać, że się w tym pogubiliście. Zaczynacie udawać, że teraz macie inne rzeczy do zrobienia, i że wrócicie do tego później. A tymczasem takie ODPUSZCZANIE SOBIE WSZYSTKIEGO POTRAFI BYĆ ZUPEŁNIE NATURALNYM STANEM BYCIA.

Ludzka świadomość, póki co, cały czas pracuje na pierwszym biegu i nie potrafi wskoczyć na wyższy. Nie zdajecie sobie sprawy, że istnieje jeszcze drugi bieg, który jest znacznie bardziej efektywny, a potem nawet trzeci i czwarty… Odkryliście jedynie bieg wsteczny i cały czas zapamiętale go wrzucacie (śmiech publiczności). Tymczasem dostępnych jest tak wiele innych sposobów na życie, na jego doświadczanie… Jednak ludzie utknęli na pierwszym biegu. A wszystko to z powodu systemów przekonań, które są bardzo, ale to bardzo wciągające, i które są podstawą całej postrzeganej rzeczywistości… I kleją się do wszystkiego. Jak tylko wprowadzicie jakiś system przekonań do swojej rzeczywistości, on zaraz się do niej przykleja, bez względu na to, czy jest waszym dziełem, czy też może przejęliście go od kogoś innego – od społeczeństwa czy też skądkolwiek.

Taki system przekonań przykleja się do was i nie chce odejść. W końcu zaczyna wam się wydawać, że jest częścią was samych i, jak już powiedzieliśmy, staje się jednym z kluczowych wyznaczników waszej rzeczywistości i tożsamości. Przyjmujecie go jakby był częścią was. W końcu w ogóle nie zdajecie sobie nawet sprawy, że w was utkwił. Przestajecie być świadomi jego istnienia. Wydaje się być czymś zupełnie naturalnym… wydaje się, że tak po prostu powinno być. A gdy potem decydujecie się wszystko sobie odpuścić, wasze dotychczasowe przekonania zaczynają się przeciwko temu buntować. Zaczynacie dostrzegać, jacy tak naprawdę jesteście, jakie rzeczy są dla was ważne, jak to się stało, że wprowadziliście w swoje życie tak wiele systemów wierzeń, które teraz determinują to, w jaki sposób tworzycie swoją rzeczywistość.

Wielu z was ma problem z tym, w jaki sposób to sobie wszystko odpuścić, jak to zrobić. Czy tak po prostu oświadczyć, że taką macie wolę? Załatwić wszystko za jednym razem? A może robić tak po kolei z każdą kwestią w życiu i uwalniać się od nich jedna po drugiej? I czy trzeba zastosować przy tym jakiś konkretny rodzaj oddychania? Jednak to wszystko nie ma znaczenia. Liczy się tylko to, że podejmujecie decyzję, żeby pozwolić temu wszystkiemu odejść. Może się okazać, że cały ten proces ma dla was charakter bardziej symboliczny, czy też jest bardziej skuteczny, jeśli na przykład staniecie po kostki w morzu i pozwolicie, żeby fale i prądy morskie pomogły wam się od tego uwolnić. Niektórym może pomóc to, że wrzucą coś symbolicznego do ognia, ponieważ ogień przekształca energię, zmieniając ją z jednej postaci w inną. Jeszcze inni mogą potrzebować popływać lub wziąć prysznic – zrobić coś, co oczyszcza, co pomaga uwolnić i poruszyć energie.

Jak już powiedzieliśmy, za pierwszym, za drugim, a może i za trzecim razem, może się to wydać trudne, ponieważ będzie dotykać wielu z waszych fundamentalnych przekonań, będzie je podważać. Do tego dochodzi jeszcze to, że jakaś cząstka was samych wcale wam nie ufa. Na przykład wasz umysł – ten to już w ogóle wam nie ufa. Swego czasu byliście na tyle nierozważni, że oddaliście mu całą kontrolę, więc teraz on nie ma dla was zbyt wiele szacunku. Skoro raz poddaliście się jego władzy, to teraz nie ma zamiaru jej oddawać, mimo tego, że wie, że tak naprawdę to WY jesteście źródłem jego władzy.

Gdy zatem teraz stwierdzacie, że macie zamiar wszystko sobie odpuścić, umysł jest wobec tego sceptyczny. Nie ufa wam. Wydaje mu się, że to kolejny nowy program, jakaś wasza nowa fascynacja, która wkrótce minie, że w końcu wam przejdzie, że wkrótce zwrócicie się ku niemu z powrotem i znów oddacie mu kontrolę, bo najwyraźniej nie dajecie sobie ze wszystkim rady. Dlatego w odpowiedzi na waszą deklarację, umysł będzie was przekonywał, że to, co teraz próbujecie zrobić, na pewno wam nie wyjdzie, że to nie zadziała, że i tak w końcu darujecie to sobie, że wkrótce zmęczy was ta gierka, że niedługo wszystko wróci do normy i dalej będziecie funkcjonować, opierając się na tych samych systemach przekonań, które do tej pory tworzyły waszą iluzoryczną rzeczywistość.

Dlatego właśnie ta cząstka waszego ja, która skrywa się głęboko w was, a także wasze ciało, wasz umysł i w ogóle wszystko, co was dotyczy, muszą wiedzieć, że podejmujecie swoją decyzję na poważnie, że odzyskujecie własną suwerenność. Muszą wiedzieć, że naprawdę, ale to naprawdę jesteście gotowi uwolnić się od wielu ograniczeń, i że to nie jest tak, że niby je sobie odpuszczacie, a jednak macie je uwiązane na gumce, abyście mogli przyciągnąć je z powrotem, gdy tylko będziecie ich potrzebować… ale że jesteście naprawdę, ale to naprawdę gotowi, żeby je sobie odpuścić.

Nie ograniczajcie się do robienia tego raz czy dwa razy – dobrze byłoby to robić praktycznie każdego dnia. Nie zajmie to dużo czasu. Można to zrobić nad filiżanką porannej kawy, lub gdy idziecie wieczorem na spacer. Dzięki temu nie będziecie już dalej w tym grzęznąć, przełączycie się wreszcie w kreowaniu waszej rzeczywistości z pierwszego biegu na wyższy. Pierwszą rzeczą, z jakiej dzięki temu zdacie sobie sprawę będzie to, jak bardzo do tej pory kręciliście się za własnym ogonem, jak bardzo grzęźliście w waszej rzeczywistości w wyniku dotychczasowych systemów przekonań. Zdacie sobie również sprawę, w jak bardzo ograniczonej rzeczywistości funkcjonowaliście do tej pory z powodu tego, że budowaliście ją na takich a nie innych przekonaniach. To z ich powodu wasza rzeczywistość była tak bardzo ograniczona. Zobaczycie, że gdy odpuścicie sobie wszystko w swoim życiu, w to miejsce pojawi się coś innego. Nie będę się teraz zagłębiać w kwestię, czym to coś będzie, ale prądy energii przepływają przez cały wszechświat – w tym także przez was – więc zawsze coś wam przyniosą. Kluczową kwestią jest jednak to, czy to coś – to doświadczenie, ta energia, która do was spłynie – będzie skutkiem waszego wyboru, świadomego wyboru… czy raczej będzie się tylko takim wydawać, pochodząc w rzeczywistości z zewnątrz… choćby nawet z samych sfer anielskich, ale jednak z zewnątrz … i będąc elementem przeznaczenia ludzkiej świadomości. To jest tak naprawdę najbardziej istotna kwestia. Czy będzie to coś, co sami wybieracie, czy też jedynie coś, co wydaje się wam być własnym wyborem? Owszem, w ostatecznym rozrachunku wszystko jest rezultatem waszego wyboru – cokolwiek by to nie było – ale czy rzeczywiście jest to rezultatem waszego świadomego wyboru? Czy wybraliście to rozmyślnie i z premedytacją?

Gdy wszystko sobie odpuścicie, wówczas rozszerzą się wasze możliwości i odsłonią zupełnie nowe potencjały, których obecności do tej pory nie odczuwaliście czy też nie doświadczaliście. Wasze życie otworzy się na zupełnie nowego rodzaju energie. Ale podobnie… jak z jakimkolwiek innym systemem przekonań, który by was teraz nie dotyczył, również te nowe, trzeba będzie sobie w końcu kiedyś odpuścić. Nowe energie pojawią się w waszym życiu, żeby wam służyć, ale ważne jest, aby we właściwym momencie im również pozwolić odejść. W ten sposób stworzycie nowy model rzeczywistości, w którym nieustannie coś do was przychodzi, i w którym nieustannie wszystko sobie odpuszczacie… w którym energie nieustannie do was spływają, aby wam służyć, a wy za każdym razem bez zbędnej zwłoki je uwalniacie.

Energia z samej natury pragnie nieustannie się rozszerzać, przemieszczać i przepływać. Jednak wy sami nie jesteście istotami energetycznymi. Wasza dusza, czy też duch – jakby tego nie nazwać, nie składa się wcale z energii. Energia jest jedynie przez was wykorzystywana do tworzenia, do zabawy, do doświadczania, ale sami w sobie nie jesteście zbudowani z energii. To tylko jeden z mitów, które wam wpojono. Nie jesteście energią. JESTEŚCIE ŚWIADOMOŚCIĄ. Jesteście świadomością, a ona nie jest zbudowana z energii. Świadomość jedynie korzysta z energii do tworzenia i do zabawy. Nie jesteście zatem energią.

Pracując z tym każdego dnia – mam tu na myśli sprowadzanie energii i następnie ich uwalnianie – przekonacie się, że przestaniecie od tej pory w czymkolwiek grzęznąć, że wszystko w życiu zacznie swobodnie płynąć… że wszystko przychodzi o wiele łatwiej. Niemniej początkowo odpuszczenie sobie wszystkiego, odpuszczenie sobie swoich systemów wierzeń, będzie prawdopodobnie bardzo, ale to bardzo trudne i wymagające, ponieważ one w was tkwią od bardzo, bardzo dawna.

Weźmy razem głęboki oddech i pozwólmy energii płynąć. Poczujcie to. Wczujcie się w swój oddech. Przecież nie musicie się tak kurczowo wszystkiego trzymać, nieprawdaż? Możecie to uwolnić w oddechu. Możecie pozwolić temu odejść. A co potem? Potem kolejny oddech. Kolejny wdech, bo oddech jest niczym energia. Wprowadzacie go w siebie po to, żeby służył waszemu ciału, żeby służył waszej rzeczywistości. Wystarczy to poczuć. Wystarczy tego doświadczyć, a potem pozwolić temu odpłynąć. Widzicie, wciąż jesteście obecni pomiędzy jednym oddechem a drugim. Nawet gdy robicie wydech, wciąż tu jesteście. Jesteście wciąż obecni, gotowi do wzięcia kolejnego oddechu w swoim życiu.

Weźcie głęboki oddech. Oddech to powietrze, to tlen, to prana, czyli energia. Wnika w wasze ciało. Wypełnia was. Służy wam. Doświadczcie tego, jak to jest oddychać, pozostawać w chwili obecnej, żyć, a następnie pozwalać temu odejść… Nic nie stoi w miejscu. Również wasz oddech… on przecież nie chce w was wiecznie tkwić. Nie musicie kurczowo trzymać się każdego oddechu, żeby poczuć płynącą zeń energię, którą przynosi po to, aby służyła waszemu ciału, umysłowi i duchowi. Podobnie jest z systemami wierzeń. Możecie je do siebie sprowadzić – i to w każdej chwili, świadomie, z wyboru. Możecie pozwolić im stać się częścią waszego życia, ale potem przyjdzie czas, żeby pozwolić im odejść. Więc im na to pozwólcie. Energia z definicji nie chce pozostawać w jednej strukturze przez zbyt długi czas. Energia chce płynąć, chce się poruszać, poszerzać. Ale kiedy sprowadzacie do siebie jakąkolwiek energię – na przykład w postaci systemu wierzeń – a potem czynicie ją stałym elementem krajobrazu waszej rzeczywistości, to po jakimś czasie ona się przeterminowuje, gnuśnieje i chce się uwolnić, chce dalej płynąć. Kiedy wprowadzacie w swoją rzeczywistość jakiś system wierzeń, to on ma tendencję do krępowania, do ograniczania waszej świadomości. Pamiętajcie – jesteście świadomością, a nie energią. Świadomością. Co więcej, jesteście z natury świadomością suwerenną. Nie należycie do żadnego boga. Wasza świadomość nie przynależy też do żadnej społeczności. Koniec końców wasza świadomość nie jest nawet uwiązana przez zbiorową świadomość. Jesteście świadomością suwerenną, która chce wciąż się poszerzać.

Mówiąc „poszerzać” nie mam na myśli tylko kierowania się na zewnątrz, jak mógłby zrozumieć to wasz umysł. Rozszerzanie w Nowej Energii oznacza ekspansję w każdym kierunku. A zatem możecie rozszerzać się na zewnątrz, ale możecie także rozszerzać się na boki, czy nawet do wewnątrz. Kiedy zaczniecie żyć wielowymiarowo, zdacie sobie sprawę, że nie rozszerzacie się jedynie w jednym kierunku. Jesteście w stanie rozszerzać swoją energię wielokierunkowo i wielowymiarowo. Daliście sobie wmówić, że wasza świadomość – czy też jej ekspansja – zachodzi tylko w jednym kierunku, czyli na zewnątrz. Uwolnijcie się od tej koncepcji. Energia, świadomość, wszystko to może jednocześnie rozszerzać się wielokierunkowo i wielowymiarowo.

Wasza świadomość ze swej natury wybiera to, co pozwala jej ciągle się rozwijać, poszerzać. Można też użyć słowa doświadczać. A kiedy w waszym życiu pojawia się jakiś system wierzeń, to wrasta w krajobraz waszej rzeczywistości i zaczyna ją ograniczać. Wtedy energia zostaje przyblokowana, a wasza świadomość skrępowana. I co wtedy? Zaczynacie się irytować. Czujecie, że w tym wszystkim gdzieś się pogubiliście i jesteście przez to nieszczęśliwi. Ogarnia was niepokój, pojawia się obawa będąca naturalnym skutkiem tego, że wasze JA pragnie nadal się rozwijać i doświadczać… i frustruje się, że nic się nie dzieje. Dlatego próbuje jakoś zwrócić na siebie uwagę, dać wam do zrozumienia, że chce pójść dalej, że tak naprawdę to wy – wy sami – chcecie dalej się rozwijać, poszerzać, doświadczać.
Zatem zrobi wszystko, żeby zwrócić na siebie uwagę, uciekając się choćby do wzbudzania w was poczucia ogromnego rozczarowania, gniewu czy lęku, powodując problemy zdrowotne, finansowe, kłopoty w relacjach z innymi ludźmi i wszystko inne. To nie tak, że wasze JA z premedytacją obarcza was problemami, to nie jest kara za to, że okazaliście się złym człowiekiem. To tylko rezultat tego, że pracujecie wciąż na pierwszym biegu, że gdzieś utknęliście. No bo co się stanie, jeśli będziecie prowadzić auto z prędkością 60–70 km/h, jadąc wciąż na pierwszym biegu? Doprowadzicie do przegrzania silnika. Silnik będzie wył wniebogłosy, a i tak nic z takiej jazdy nie będzie. Poczujecie ogromny opór silnika podczas próby przyspieszenia. I to jest dokładnie to, co właśnie teraz dzieje się z wami – utknęliście na pierwszym biegu. Ale to w sumie dobra wiadomość, ponieważ włączenie wyższego biegu wcale nie jest takie trudne. Jest wręcz całkiem proste.

Przyjrzyjmy się teraz istocie wszelkich systemów wierzeń oraz temu, co tak naprawdę wam wmawiają. Co prawda w swojej najczystszej postaci – którą można by nazwać waszą anielską postacią, waszą duszą – w ogóle nie jesteście podatni na żadne sugestie. To, co się dzieje poza wami, nie jest w stanie w żaden sposób na was wpływać. Jednak po tym, gdy przyjęliście ludzką postać, staliście się otwarci zarówno na sugestie płynące od was samych, jak i te płynące z zewnątrz. A już szczególnie tutaj, na płaszczyźnie ludzkiej egzystencji na Ziemi, gdzie funkcjonujecie wespół z umysłem, mając bardzo – jak można by to określić – spowolnioną, ograniczoną świadomość, staliście się na takie wpływy wyjątkowo podatni.

Można jednak powiedzieć, że w pewnym sensie taki też był wasz świadomy wybór. To było wam potrzebne do życia na Ziemi. Okazało się to wręcz konieczne, żeby wszyscy ludzie pozostawali otwarci na sugestie z zewnątrz, na wpływ zbiorowej świadomości, ponieważ to pozwoliło wam na podobne postrzeganie we wspólnej dla was rzeczywistości takich rzeczy, jak choćby czas czy przestrzeń. Gdybyście nie mieli takiego porozumienia – które można by też określić mianem ogólnej hipnozy – każdy na swój własny sposób postrzegałby takie elementy waszej rzeczywistości, jak czas, przestrzeń czy naturę materii. Każdy miałby swoją własną wersję nauki, własną wersję fizyki czy matematyki. Dlatego też wśród aniołów wcielających się na Ziemi zostało zawiązane pewnego rodzaju porozumienie, pewnego rodzaju przyzwolenie, żeby w ludzkiej postaci pozostawać podatnym czy też otwartym na zewnętrzne sugestie. To pozwoliło wam na stworzenie zbiorowej świadomości.

To właśnie zbiorowa świadomość wmawia wam, że jeśli weźmiecie szklankę wody i ją upuścicie, to grawitacja spowoduje, że spadnie na ziemię. Na tym polega to wspólne porozumienie. Tak naprawdę grawitacja jest tylko iluzją – to efekt hipnozy, nic więcej. Zgodziliście się swego czasu dzielić przekonanie, że określone rzeczy dzieją się w określony sposób. Istnieje na przykład porozumienie co do istoty światła i ciemności. Istnieje porozumienie co do tego, czym jest woda albo czym charakteryzuje się powietrze. Dzielicie wspólne postrzeganie tego, w jaki sposób funkcjonują podstawowe prawa fizyki, mechaniki czy w ogóle nauki. Jesteście otwarci na wszelkie takie sugestie. To pozwoliło wam wszystkim doświadczać na Ziemi tego samego rodzaju rzeczywistości.

W efekcie otworzyliście się na wszelkie sugestie, jakie tylko można sobie wyobrazić. Wczoraj zasugerowałem – i wy wciąż w to wierzycie – że kiedyś tam z czymś utknęliście. Wszczepiłem to przekonanie w waszą rzeczywistość, więc jak wyszliście stąd wczoraj, czuliście się inaczej niż wcześniej – czuliście, że rzeczywiście w czymś tkwicie. Owszem, niektórzy z was być może i rzeczywiście byli cali poblokowani, ale czy aby na pewno? Czy aby na pewno? A może to tylko efekt doświadczania transformacji energii? A może w tej grupie, która tu teraz siedzi, są tacy, którzy udają, że w czymś utknęli, którzy udają, że są przyblokowani tylko po to, żeby w imieniu wszystkich innych, którzy będą w przyszłości uczestniczyć w warsztatach Synchrotyzowania w Nowej Energii, mogli doświadczyć jak to jest, gdy wreszcie uda nam się odblokować i ruszyć z miejsca?

Zauważcie, że nie musiałem nawet machać magiczną różdżką, żeby zaszczepić w was sugestię, że gdzieś się przyblokowaliście, że w czymś utknęliście. Kiedy próbowaliście wczoraj odpuścić sobie wszystko, cały czas pozostawaliście pod wpływem pewnej silnej energii, która nie pozwoliła wam tak naprawdę czegokolwiek sobie odpuścić – mimo że jesteście jak najbardziej w stanie to zrobić. Wszystko co zrobiłem, to jedynie zasugerowałem, że gdzieś tam utknęliście, a wy w to uwierzyliście. Zaszczepiłem w waszej rzeczywistości pewną myśl niczym implant. To było takie proste. Od razu w to uwierzyliście. Wasze doświadczenia z ubiegłej nocy i dzisiejszego poranka zostały zdominowane przez ten jeden myślowy implant, który niby mimo chodem wczoraj podsunąłem. A wszystko dlatego, że jesteście bardzo, ale to bardzo podatni na wszelkie sugestie.

Zdarza się to co dzień setki, a może nawet tysiące razy, a wy tego nie dostrzegacie, ponieważ nie jesteście świadomi, jak tworzona jest rzeczywistość. Pozwalacie wiadomościom usłyszanym w telewizji, żeby wszczepiły się w krajobraz waszej rzeczywistości i przekonały, że na przykład przez kolejne trzy dni będzie brzydka pogoda. A wy w to wierzycie. Tysiące czy miliony innych ludzi też w to wierzy. I co się dzieje? Najwspanialsze w energii jest przecież to, że chce wam służyć, a zatem posłusznie tworzy brzydką pogodę na kolejne trzy dni. Meteorologom wydaje się, że są tacy bystrzy, że potrafią przewidzieć aurę, ale wszystko co robią, to jedynie wszczepiają w zbiorową świadomość kolejny implant. Ogólnie rzecz biorąc tworzycie to, co wybieracie, czy też to, w co wierzycie. I tak każdego dnia.

Albo wmawia się wam, że za sześć miesięcy nastąpi krach w gospodarce. A kto to może tak naprawdę wiedzieć? No, może poza mną… (śmiech publiczności) Ale natychmiast przejmuje to zbiorowa świadomość i od razu widać reakcję – jeszcze tego samego dnia na giełdzie indeksy zaczynają spadać. A to tylko efekt wszczepienia myślowego implantu. Mówiliśmy o tym nieraz podczas innych spotkań, że energia zawsze wam służy. ZAWSZE WAM SŁUŻY. I czy będzie to według was „dobra” czy „zła” energia, to i tak zawsze będzie wam służyć. Będzie dokładnym odbiciem waszych systemów wierzeń. A wasze przekonania – a już w szczególności te, które uznajecie za własne – mają ogromną moc sprawczą. Przyciągają wszelką konieczną energię z zewnątrz i z wewnątrz, byle tylko potwierdzić czy też pomóc wam tworzyć taką rzeczywistość, w jaką w danym momencie wierzycie.

I robicie to w każdej sekundzie swojego życia. Wasze przekonania przyciągają takie energie, które są w stanie urzeczywistnić wszystko, co wydaje się, że właśnie was czeka, a co tak naprawdę jest jedynie waszym własnym wyborem. Wbiliście sobie do głowy, że wcale nie wybieracie tego rodzaju doświadczeń świadomie. Wydaje wam się, że to wszystko jest efektem czegoś potężniejszego, skuteczniejszego, silniejszego od was. Dlatego ledwo udaje wam się przeżyć, z trudem wystarcza do pierwszego, a wszystko dlatego, że tak sobie wymyśliliście i w to uwierzyliście… Ale teraz możecie świadomie wybrać, że chcecie uwolnić się od tego rodzaju przekonań i dzięki temu wybrać dla siebie nową rzeczywistość. Ważne jednak, żebyście wpierw zrozumieli, jak wszystkie te systemy wierzeń w ogóle w was wnikają. I dlatego teraz się temu przyjrzyjmy.

Użyjcie zatem swojej wyobraźni. Wykorzystujecie ją na co dzień w tak małym stopniu, gdy tymczasem to jedno z najbardziej wartościowych narzędzi, jakie posiadacie. Wasza wyobraźnia jest tak potężna, tak wszechmocna, że aż boicie się z niej korzystać. Zamiast tego wolicie uciekać się do umysłu. Ale umysł to nie to samo, co wyobraźnia. Umysł udaje, że może coś sobie wyobrazić, ale to nieprawda – nie potrafi. On potrafi jedynie przywołać jakieś wydarzenia z przeszłości, spróbować je odtworzyć lub ułożyć w inny sposób i dać przez to złudzenie wyobraźni, ale tak naprawdę nie ma to z nią nic wspólnego. To tylko informacje pozbierane dawno temu w przeszłości, które umysł teraz wygrzebał i odkurzył, żeby spróbować dać wam obraz potencjalnej przyszłości… Może to wydawać się trochę skomplikowane, ale na pewno to rozumiecie.

Jednak umysł nie jest w stanie pojąć ogromu potencjałów, jakie niesie ze sobą przyszłość – tylko wyobraźnia to potrafi. A skąd pochodzi wyobraźnia? Cóż, ona jest w was cały czas, ale może działać tylko wtedy, kiedy nie ogranicza jej umysł. Wyobraźnia to uczucia wyrażane z pasją. Wyobraźnia nie potrzebuje tworzyć w umyśle żadnych obrazów – chociaż może to zrobić. Wyobraźnia może mieć postać pełnego pasji uczucia czy pragnienia, które budzi się w was w danej chwili … A zatem teraz użyjcie przez chwilę swojej wyobraźni.

Weźcie głęboki oddech. Naprawdę nic tak nie wyzwala, nie uwalnia waszych potencjałów, jak właśnie wyobraźnia – zwłaszcza gdy pozwolicie jej wznieść się ponad umysł. Wyobraźnia to ta twórcza część was, która może wam pomóc przebić się przez bariery, które was otaczają, pomóc wrzucić wyższy bieg. Użyjcie zatem przez chwilę wyobraźni i zobaczcie, jak wasze życie jawi się niczym ogromny krajobraz. Być może będzie tam las i jezioro, pagórki i doliny, piękne błękitne niebo z kilkoma puszystymi chmurkami, może będą tam jakieś małe strumyczki i potoki. To piękny widok – pełen sosen i innych wiecznie zielonych drzew, kwiatów, pięknie kwitnących drzew, z których kwiaty wyrastają nawet prosto z gałęzi i liści… Widzicie? Używając wyobraźni, wcale nie trzeba trzymać się znanych wam faktów, bo te dają jedynie bardzo ograniczony obraz życia na Ziemi.

Możecie sobie wyobrazić wszelkiego rodzaju drzewa, jakie tylko chcecie widzieć w swoim krajobrazie. Możecie umieścić tam jakieś zwierzęta – może mewy, a może wiewiórki… A może nawet macie ochotę na jakieś aligatory czy krokodyle, kto wie? Możecie wprowadzić do niego psy albo koty. Tak, możecie wyobrazić tam sobie swoje własne psy, które niedawno od was odeszły. Tak naprawdę możecie umieścić w krajobrazie waszej rzeczywistości cokolwiek tylko zechcecie. To jest wasz portret. To krajobraz waszego własnego życia i waszej własnej rzeczywistości i może on roztaczać się w nieskończoność. Możecie umieszczać w nim wszelkie możliwe obrazy, mogą się tam znaleźć i ocean i pięknie utrzymane trawniki… cokolwiek sobie wybierzecie.

A gdy tak będziecie penetrować ten krajobraz w kolejnym waszym zadaniu domowym, być może odkryjecie także, że niektóre jego części są opuszczone i jałowe, że wypełnia je spalona ziemia, martwe drzewa, zanieczyszczone wody… Wędrując po okolicy, możecie natknąć się zarówno na jakieś urocze wioseczki, ale też zubożałe miasteczka, czy też jakieś wielkie metropolie wypełnione chaosem, smogiem i zgiełkiem. Jakikolwiek nie byłby ten obraz, będzie on metaforą, symbolem rzeczywistości, w jakiej teraz żyjecie. Znajduje się tam mnóstwo różnych rzeczy, z których zdacie sobie sprawę, jak tylko zaczniecie go zwiedzać. Zobaczycie, że jest pełen przeróżnych rzeczy i obiektów, że wydaje się niezmierzony i bezkresny… Możecie sobie po nim chodzić albo latać – możecie wybrać jakikolwiek sposób podróżowania. Zobaczycie, że ten wasz krajobraz rozciąga się niemalże w nieskończoność.

Na samym początku wasz krajobraz był jak puste płótno, na którym dopiero mieliście namalować obraz rzeczywistości. Nie było w nim niczego oprócz waszej czystej świadomości. Ale decydując się otworzyć na wpływ sugestii – zarówno tych płynących z zewnątrz, jak i z wewnątrz – płótno zaczęło się wypełniać. Za każdym razem, gdy przyjmowaliście na wiarę jakąś sugestię, powstawał nowy element krajobrazu. Kiedy powiedziałem wczoraj, że gdzieś utknęliście, także ten element krajobrazu od razu pojawił się w waszej rzeczywistości. Może pod postacią ptaka, albo jakiegoś dzikiego zwierzęcia, a może wniknął w wasz krajobraz niczym nasiono w ziemię, uśpione, ale gotowe do wykiełkowania, gdy przyjdzie na to pora. W waszym krajobrazie znajdują się bowiem absolutnie wszystkie sugestie, wszystkie nakładki, cały ten hipnotyczny bagaż, jaki do tej pory zebraliście przez wszystkie dotychczasowe wcielenia. To dlatego może się wydawać, że ten krajobraz nie ma końca.

Każdego dnia jesteście wystawiani na tysiące, tysiące sugestii, które w ten czy inny sposób znajdują drogę do krajobrazu waszej rzeczywistości. Niektóre z nich natychmiast stają się jej elementem, od razu przybierają konkretną postać… inne mogą pozostawać w uśpieniu pod powierzchnią. Tak naprawdę w przypadku każdego drzewa, każdej rośliny czy każdego elementu w krajobrazie waszej rzeczywistości kryje się coś pod powierzchnią, coś się tam dzieje, czego nie widać na pierwszy rzut oka. Wszystkie drzewa i rośliny mają przecież pod powierzchnią ziemi swoje korzenie. W ich cieniu kryje się pełno różnych małych stworzeń. To wszystko – z waszym przyzwoleniem – stało się swego czasu częścią krajobrazu waszej rzeczywistości, zostało zbudowane na waszych przekonaniach, wierzeniach i zaakceptowanych przez was sugestiach. To wszystko, wszystkie te koncepcje, splątały się w swego rodzaju gąszcz obiektów, który teraz wypełnia wasze życie.

Musicie też wiedzieć, że każda sugestia, która wniknęła w krajobraz waszej rzeczywistości, a która składa się obecnie na jej portret, ma wiele, wiele aspektów. Każda sugestia posiada różne oblicza i nie wszystkie z nich są od razu widoczne, nie wszystkie możecie dostrzec w waszym krajobrazie. Gdy patrzycie na drzewo, widzicie jedynie to, co wystaje ponad ziemię, ale nie widzicie tego, co kryje się pod powierzchnią. Kiedy ostatniego wieczoru zasugerowałem, że w czymś utknęliście, ta moja sugestia od razu wniknęła w wasz krajobraz i przyjęła formę czegoś namacalnego, powiedzmy jakiegoś krzaka czy zarośli.

Wszystko, czego mieliście wówczas świadomość odnośnie tej sugestii to to, że coś was blokuje. Ale to, czego nie byliście świadomi, to fakt, że w tej sugestii, która została przeze mnie wszczepiona w krajobraz waszej rzeczywistości, kryje się również energia tożsama z brakiem jakichkolwiek blokad, energia wolności, wyzwolenia, energia pozwalająca na wyrwanie się ze starej świadomości… Ale to nie było dla was widoczne w waszym krajobrazie. Pozostawało ukryte, schowane pod powierzchnią.

Ważne zatem, żebyście, wędrując wśród tego krajobrazu w ramach waszego zadania domowego, patrzyli nie tylko na to, co oczywiste i co widać na zewnątrz… abyście nie dostrzegali jedynie tafli jeziora z jego piękną, czystą i spokojną powierzchnią, bo przecież jezioro to coś znacznie więcej niż tylko tafla wody. Ważne jest to, co kryje się w jego głębinie. Jezioro nie dlatego jest jeziorem, że w jakimś zagłębieniu na Ziemi zbierze się woda – jezioro to coś znacznie więcej. Poza tym jezioro to też nie tylko jezioro – to metafora waszego własnego życia, bo tak jak jezioro wypełnia wielka masa wody, tak i wasze życie wypełniają wielkie ilości różnych sugestii i implantów, które do tej pory nagromadziliście, i które nie są jedynie tym, czym wydają się być na powierzchni. Skrywają w swych głębinach znacznie więcej.
Tak więc, gdy po tej sesji będziecie sobie wędrować przez krajobraz własnej rzeczywistości, chciałbym, żebyście byli bardzo świadomi wszystkiego, co się tam znajduje. Spójrzcie, co kryje się pod ziemią – nie patrzcie tylko na to, co jest na powierzchni. Spójrzcie, co dzieje się nad drzewami… Już sobie trochę pochodziliście po tej swojej okolicy, podczas gdy ja tu do was cały czas mówiłem. Widzicie, co się dzieje powyżej drzew? Pewnie nie. Oczywiście drzewa symbolizują jedynie różne implanty, które zostały wam zaszczepione dawno temu. Idźcie i zapytajcie jakiegoś drzewa, co ono reprezentuje. Jaka hipnotyczna sugestia sprawiła, że pojawiło się w waszym krajobrazie? Co pozwoliło mu tam wyrosnąć? Oczywiście, wy sami mu na to pozwoliliście.

Każda z tych rzeczy reprezentuje jakąś hipnotyczną sugestię, której pozwoliliście swego czasu wniknąć w waszą rzeczywistość, stać się elementem jej krajobrazu, a następnie uznaliście ją za własną. Pozwoliliście jej się zagnieździć i nigdy nie przyszło wam do głowy, że można oczyścić ten krajobraz. Nigdy nie przyszło wam do głowy, że możecie pozwolić, żeby wszystko stamtąd zniknęło… że jeśli tylko zechcecie, możecie rozpocząć wszystko od nowa. Byliście zbyt zajęci doglądaniem tego krajobrazu, utrzymywaniem go w należytym porządku, dbając o drzewa i kwiaty, starając się odganiać szkodniki i pozwalając zwierzętom, żeby spokojnie po nim hasały. Byliście tak bardzo zajęci doglądaniem tego krajobrazu, starając się o niego dbać, że w końcu TO WY ZACZĘLIŚCIE SŁUŻYĆ JEMU, gdy tymczasem on miał służyć wam, a nie na odwrót. Chciałbym, żebyście podeszli do jakiegoś drzewa i porozmawiali z nim. Porozmawiajcie z ptakami, z wodą – cokolwiek by tam nie było – i zapytajcie, jak się tam znalazły. Zapytajcie, jaki implant czy system wierzeń reprezentują. Potem od was będzie zależało, czy zdecydujecie się je zachować czy nie.

Ten krajobraz rzeczywistości, który w ten sposób stworzyliście, składa się z waszych własnych przekonań, sugestii i podszeptów. Czy możecie sobie wyobrazić, jak wiele elementów tego krajobrazu przejęliście od swoich rodziców? Na przykład wtedy, gdy powiedzieli wam, że jesteście inteligentni lub, co gorsza, że jesteście głupi. Albo że pochodzicie z dobrej rodziny, że płynie w was szlachetna krew. Taka sugestia wnika w waszą rzeczywistość i staje się na przykład jakimś wspaniałym drzewem… Albo że wasza rodzina to banda pijaków, i że to będzie szczęśliwy traf losu, jeśli do czegokolwiek w życiu dojdziecie. Takie przekonanie może mieć w krajobrazie waszej rzeczywistości postać jakiejś kamienistej czy jałowej ziemi… Ale pamiętajcie, że nie jest ono jedynie tym, czym wydaje się być.

Jeśli natkniecie się na wyschnięte jezioro, którego dno pokryte jest kamieniami czy być może jakimiś śmieciami z przeszłości, pamiętajcie, że nie jest ono jedynie tym, czym wydaje się być. Jeśli spojrzeć na to od spodu lub z góry, albo z jakiejkolwiek innej perspektywy, to to, co wydaje się być jedynie wyschniętym jeziorem, może skrywać ogromny potencjał, może mieć inne aspekty, których nigdy wcześniej nie dostrzegaliście. Dzieje się tak dlatego, że dla każdego systemu wierzeń, jaki kiedykolwiek się w was zagnieździł – na przykład dla przekonania, że pochodzicie z patologicznej rodziny – istnieje jego antyteza, czy też energia przeciwna, która mówi, że pochodzicie ze zdrowej rodziny. Może to być na przykład wasza anielska rodzina. Albo wasza własna rodzina biologiczna, którą stworzyliście tu, na Ziemi. Postarajcie się dostrzec tego rodzaju dualizm, który nie zawsze od razu jest widoczny w krajobrazie waszej rzeczywistości.

Możecie sobie wyobrazić, ile tego rodzaju przekonań wślizgnęło się w waszą rzeczywistość również za sprawą waszych przyjaciół i znajomych? Wystarczy, że któryś z nich powiedział wam jakiś komplement, na przykład że świetnie się z wami rozmawia. Podobnie, gdy ktoś z nich powiedział o was coś przykrego… coś, co was zabolało, na przykład, że nie było was przy nich wtedy, kiedy potrzebowali pomocy. Takie komentarze wnikają bezpośrednio w krajobraz waszej rzeczywistości. Najłatwiej wnikają w niego te, które was z jakichś powodów zabolą. Wtedy od razu zostają zaszczepione w waszej rzeczywistości i w ten sposób tworzy się jej portret, tak powstaje obraz waszego „jestem”. Mówiłem już podczas moich wcześniejszych warsztatów o waszym Jestestwie. Nie będę wdawał się teraz w szczegóły, ale w zasadzie to, co tworzy wasze obecne „jestem”, to wasze doświadczenia, wasze wybory, wasza rzeczywistość w danej chwili. To jest sedno waszego Jestestwa.

Dobrą stroną tego wszystkiego jest to, że możecie tworzyć dla siebie wszelkiego rodzaju jestestwa, jakie tylko wybierzecie. Tyle tylko, że o tym zapominacie. To efekt implantu, który wniknął w waszą rzeczywistość dawno temu i ja nawet wiem dokładnie, kiedy miało to miejsce. Wrósł w krajobraz waszej rzeczywistości i wmówił wam, że nie możecie już więcej wybierać. Przekonał was, że jesteście nieodpowiedzialni, lekkomyślni albo za mało inteligentni, żeby móc samodzielnie decydować. Taki implant wniknął w krajobraz waszej rzeczywistości i odebrał wiarę w to, że możecie sami podejmować wybory i od tej pory wciąż pokutuje w was to przekonanie. Ono jest dominującym elementem w krajobrazie waszej rzeczywistości. Ubzduraliście sobie dzięki niemu, że nie możecie dokonywać wyborów, że rządzi wami przeznaczenie, że ewidentnie jesteście tylko marionetką, którą pociąga się za sznureczki, że w ogóle nie wiecie, dlaczego tu jesteście… Tak, to jedno z moich ulubionych – Nie wiem, dlaczego tu jestem. Myślę, że jeśli jeszcze raz to od was usłyszę, to już sobie z wami porozmawiam! (śmiech publiczności) Całe to wasze zdezorientowanie… To wszystko to tylko małe gierki, które są rezultatem wniknięcia implantów w krajobraz waszej rzeczywistości i tego, że im uwierzyliście.

Ludzie są z natury bardzo, ale to bardzo nieświadomi. Nad większością rzeczy w ogóle się nie zastanawiają – biorą je za coś oczywistego. Wierzą w całą masę różnych bzdur. Nieustannie wierzą w różnego rodzaju ograniczenia i pozwalają im tworzyć rzeczywistość wokół siebie. Na ogół mają bardzo ograniczoną świadomość przestrzeni i świadomości.

Zazwyczaj – i pewnie zgodzicie się ze mną w tej kwestii – funkcjonujecie w przestrzeni, której średnica wynosi jakieś trzy, pięć metrów. Jesteście świadomi jedynie tych rzeczy, które znajdują się w waszym bezpośrednim sąsiedztwie. To tam utrzymujecie swoją energetyczną obecność i to tak bardzo, że nie zdajecie sobie sprawy z niczego innego, co znajduje się w krajobrazie waszej rzeczywistości. Jesteście świadomi jedynie tego, co znajduje się w waszym energetycznym zasięgu, czyli w odległości około trzech, pięciu metrów. Tak bardzo ograniczyliście poziom waszej energii, że nie jesteś świadomi tego, że zawsze istnieje odwrotna, przeciwna energia w przypadku wszystkiego, co znajduje się w krajobrazie waszej rzeczywistości – antyteza dla każdego waszego systemu wierzeń. Ludzie żyją w bardzo małym, ograniczonym świecie, co jeszcze bardziej wzmacnia ich przekonanie, że sami są malutcy i ograniczeni. Jeszce bardziej ugruntowuje ich postrzeganie siebie jako małego człowieczka w wielkim świecie, który nie ma żadnej kontroli nad swoją rzeczywistością. A to kompletnie nie jest prawdą.

Raz na jakiś czas wyglądacie przez okno, żeby popatrzeć na ocean, ale co robicie zaraz potem? W ciągu kilku sekund z powrotem wtłaczacie swoją energię w niewielką przestrzeń o średnicy niewiele większej niż trzy, góra pięć metrów. A tak naprawdę znacznie bardziej naturalnym dla was stanem jest bycie świadomym WSZYSTKIEGO co was otacza. Jeśli koniecznie chcecie określić tu jakąś odległość, to byłyby to kilometry, całe kilometry przestrzeni wokół was, której powinniście być teraz świadomi, siedząc tu na tych krzesłach. Powinniście być świadomi, przynajmniej w wymiarze sensorycznym, tego, co teraz dzieje się na drodze, po drugiej stronie ulicy, czy jakiś kilometr stąd. Jesteście w stanie być równie dobrze świadomi energii, które są blisko, jak i tych, które są daleko od was, nawet jeśli nie możecie ich zobaczyć czy usłyszeć.

A zatem waszym kolejnym zadaniem będzie nauczenie się, jak poszerzać swoje energie. Przypomnę to jeszcze raz przed końcem tej sesji. Spędźcie trochę czasu, patrząc w horyzont. Jeśli go nie widać, bo zasłaniają go jakieś drzewa lub domy, to wejdźcie gdzieś wyżej – na jakąś górę, albo przynajmniej na ostatnie piętro budynku. Akurat tutaj macie świetną okazję, żeby przyjrzeć mu się nad brzegiem oceanu. Umieśćcie tam swoją energię przy pomocy zmysłów wzroku i słuchu… Tak, aż tak daleko! Kto powiedział, że można usłyszeć dźwięki tylko z bardzo bliskiej odległości? Sięgnijcie słuchem aż po linię horyzontu. Poczujcie też, co tam pachnie. Sięgnijcie zmysłem dotyku. A wreszcie sięgnijcie tam swoją świadomością. Sięgnijcie całym sobą z tego miejsca, w którym znajduje się wasze fizyczne ciało, aż po linię horyzontu. A następnie chwilę tam pobądźcie. Utrzymajcie poszerzoną energię przez kilka minut. Potem sprowadźcie ją z powrotem na tę odległość, w której czujecie się komfortowo – czyli jakieś trzy, pięć metrów.

Pooddychajcie trochę, a następnie ponownie poszerzcie swoje postrzeganie aż po linię horyzontu. Utrzymajcie tam swoją energię przynajmniej przez jakieś pięć minut. Pamiętajcie, że tu nie chodzi o przeniesienie siebie w tamto miejsce. Innymi słowy, nie opuszczajcie waszego tu i teraz, a jedynie rozszerzajcie się, otwierajcie. Po pięciu minutach powróćcie. Pooddychajcie przez kilka minut, a potem sięgnijcie ponownie aż po linię horyzontu i teraz utrzymajcie ten stan przez jakieś 10 minut. Będzie to dla was dosyć trudne. Pomyślicie pewnie, że to nudne i monotonne, a Saint-Germain nie wie, o czym mówi… Nawiasem mówiąc, będę tam przy was cały czas…

Celem tego ćwiczenia jest poszerzanie świadomości. Żyliście tu sobie do tej pory w tym swoim ograniczonym krajobrazie rzeczywistości, który dla wielu z was stał się istną dżunglą, niemalże w zupełnej nieświadomości. Dostrzegacie tylko to, co jest bezpośrednio przed waszym nosem. Zapomnieliście o tym, żeby obejrzeć, co kryje się pod ziemią, co dzieje się nad waszymi głowami, co jawi się na horyzoncie. Żeby naprawdę pojąć, co znaczy być świadomym Twórcą, trzeba zacząć od tego, jak poszerzać swoją energię. Przestańcie czuć się maluczcy.

Po wykonaniu tego ćwiczenia z rozszerzaniem się aż po linię horyzontu, następnym waszym zadaniem będzie rozszerzanie swojej energii w ziarnko piasku, w jakąś drobinkę kurzu – coś, co jest tak małe, że prawie nie widać tego gołym okiem… Kiedy powiedziałem „rozszerzyć” od razu pomyśleliście, że pewnie się pomyliłem i chciałem powiedzieć „skurczyć”. Nie, właśnie rozszerzyć. Gdy się poszerzacie, może to dotyczyć zarówno dużych, jak i małych obiektów. Co za system wierzeń wmówił wam, że poszerzanie oznacza zajmowanie coraz większej powierzchni czy zwiększanie fizycznego rozmiaru?

A zatem teraz rozszerzcie się na jedno małe ziarenko piasku. To taka sama energia i działa na takich samych zasadach, jak rozszerzanie się po horyzont, tyle tylko, że teraz rozszerzacie się w maleńkie ziarenko piasku. I znowu… możecie poczuć się bardzo niewygodnie, gdy wasza energia zostanie – jak będzie się wam wydawać – ograniczona tak niewielką przestrzenią… A może jednak nie? Czy to nie kolejny system przekonań, który każe wam wierzyć, że rzeczywistość dzieli się na to, co duże i to, co małe? Czy potraficie pozwolić waszej energii tak się rozszerzyć, żeby wniknąć do ziarnka piasku i być jednocześnie świadomym siebie na obecnym poziomie?

Tak więc zadanie domowe na dziś, to – po pierwsze – trochę powędrować po swoim krajobrazie rzeczywistości. Uwolnijcie przy tym wyobraźnię. Pozwólcie wszystkiemu płynąć. Wędrujcie swobodnie po krainie swojej rzeczywistości. Niech ta podróż trwa co najmniej pół godziny. Potem spędźcie trochę czasu na poszerzaniu swojej energii aż po linię horyzontu, tak jak to opisałem, a następnie rozszerzcie ją na ziarenko piasku. Problem w tym, że wasza świadomość jest strasznie skostniała, gdy tymczasem powinna być elastyczna – a nie w stanie atrofii, tak jak teraz. Wasza świadomość stała się bardzo ograniczona. Stwardniała, zakrzepła… A zatem teraz zaczniemy ją rozszerzać we wszystkich kierunkach. To będą takie ćwiczenia na rozciąganie świadomości. Z powrotem was uelastycznimy, porozciągamy. Wyrwiemy ze stanu letargu, żebyście mogli zrozumieć, po pierwsze, jak wasz krajobraz rzeczywistości został w ogóle stworzony, i w jaki sposób możecie go teraz od–tworzyć zgodnie ze swoimi oczekiwaniami.

Po ćwiczeniach rozciągających zaaplikowanych świadomości, przejdźcie się ponownie, używając swojej wyobraźni, przez krajobraz waszej rzeczywistości. Postarajcie się być świadomi wszystkiego, co się tam znajduje, szczególnie za drugim razem. Bądźcie świadomi wszystkiego, co tam jest. Nie wszystko będzie miało jakiś sens. To tak, jak wasze sny w nocy – niektóre z nich nie mają sensu. Widzicie na przykład słonia na nartach wodnych, co wydaje się zupełnie nielogiczne. A tymczasem to tylko opinia waszego umysłu i nic więcej. Poza umysłem, świat nie jest logiczny – JEST PRAWDZIWY. A to ogromna różnica. Gdy będziecie odkrywać krajobraz swojej rzeczywistości po raz drugi, bądźcie świadomi wszystkiego, co się tam znajduje – także powyżej i poniżej was. Bądźcie świadomi ruchu, dźwięków, hałasów, informacji… Bądźcie świadomi energii życiowej, która płynie przez krajobraz rzeczywistości… Bądźcie tego wszystkiego świadomi.

To jest wasze – bardzo proste – zadanie domowe na dziś. Po południu macie na to mnóstwo czasu. Zasugerowalibyśmy jednak kilka rzeczy. Nie pijcie w tym czasie alkoholu – możecie odłożyć to sobie na później. Najlepiej też powstrzymać się dziś od seksu. Nie, żeby ktokolwiek z was miał na to jakąkolwiek szansę, ale wspominam o tym dla porządku… (śmiech publiczności) To jest czas, żeby pobyć tylko ze sobą – tym razem lepiej nie rzucać pracy domowej w kąt i nie oddawać się innym czynnościom. To jest czas, żeby być ze sobą i naprawdę skupić się na sobie. Wkrótce dojdziemy do samego sedna tego, jak skonstruowana jest rzeczywistość, jak ją tworzycie, ale wpierw wyjaśnimy niektóre kwestie. Nie idźcie też dziś po południu na zakupy. To świetna rozrywka – cudowna, piękna rozrywka, która odwraca zupełnie waszą uwagę od tego, co ważne, a to jest czas dla was… Dla was samych.

Będziecie mieć kilka godzin po południu, żeby pobyć sobie z tą energią, a następnie – jeśli zechcecie – pod koniec zwiedzania krajobrazu swojej rzeczywistości idźcie na spacer. Wybierzcie się na spacer w tej rzeczywistości, w której żyjecie. Przejdźcie się wzdłuż plaży lub pospacerujcie ulicami, idźcie do lasu. Ale w samotności. A podczas spaceru bądźcie ponownie świadomi wszystkiego wokół – tak samo jak wtedy, kiedy wyobrażaliście sobie spacer w krajobrazie wewnętrznej rzeczywistości. I podczas takiego spaceru po plaży, przez las czy ulicami miasta – gdziekolwiek byście nie poszli – pozostawajcie świadomi. Zdziwicie się, jak wiele rzeczy do tej pory wam umykało. Zdziwicie się, że cała ta hipnotyczna sugestia, która została osadzona w krajobrazie waszej rzeczywistości, pozostawała do tej pory praktycznie niezauważalna. Zaczniecie dostrzegać rzeczy, które były wokół was od zawsze, a których nie byliście w stanie dostrzec. Starajcie się być świadomi wszystkich dźwięków, kształtów, kolorów, ludzi, ruchów energii, powietrza. Bądźcie świadomi wszystkiego, co widzialne i tego, co niewidzialne.

Prawdopodobnie to ostatnie z zadań domowych okaże się dla was najprzyjemniejsze. Zdacie sobie sprawę, jacy do tej pory byliście maluczcy, ile rzeczy wam umykało. A kiedy to wreszcie zrozumiecie, będzie wam o wiele łatwiej rozpocząć tworzenie rzeczywistości zgodnej z tym, co dla siebie wybieracie… Wasze zadanie domowe jest proste i zrozumiałe. Więc proszę nie mówić mi potem, że nie wiedzieliście, co macie zrobić. Jeśli zdarzyło się wam przysnąć, nie traktujcie tego jak wymówki, ponieważ nawet, jeśli udawaliście, że wam się przysnęło to i tak słyszeliście wszystkie moje słowa.
Zróbcie dla siebie tych kilka prostych rzeczy. Bądźcie także świadomi tego oporu, który być może się pojawi, kiedy będziecie odrabiać swoje zadania, ponieważ jakaś część was była do tej pory bardzo zadowolona z rzeczywistości, którą zbudowaliście wokół siebie. Jakaś część was bardzo się rozleniwiła, żyjąc w tym waszym odizolowanym, małym, ludzkim światku… Ależ wy na niego narzekacie! Mój Boże, ileż skarg słyszę przez cały czas! Dobrze wiecie, że zawsze mówię w takim przypadku – choć wy udajecie, że nic nie słyszycie – żebyście wreszcie się z tego wyrwali.

Dlaczego tak to stworzyliście? I kiedy macie zamiar coś z tym zrobić? Stworzyliście coś w rodzaju dżungli… jedną wielką gęstwinę. Każdego dnia zasysacie tam nowe sugestie, jakby w tym wszystkim o to właśnie chodziło. Wydaje wam się, że musicie otworzyć krajobraz waszej rzeczywistości na te wszystkie zewnętrzne energie, a nie tylko na własne sugestie. I wciąż tkwicie w przekonaniu, że gdzieś po drodze utknęliście. Już wam mówiłem, że sam wam wszczepiłem ten implant. Pora w tym ogrodzie raz na jakiś czas trochę popielić i pozbyć się tych wszystkich chwastów, które tam wyrosły, tych wszystkich głupich sugestii, którymi nasiąkliście. Macie skłonność do wybierania wygodnego trybu życia, do wegetowania w zwykłej, szarej egzystencji, bo przecież łatwiej jest na nią narzekać, niż wziąć się za jej zmianę. Udajecie, że brak wam odpowiednich narzędzi czy też wiedzy, albo umiejętności, żeby to zmienić. Próbujecie czasem coś tam robić na siłę, ale ja znam te wasze gierki. Tak naprawdę jedynie udajecie, że próbujecie cokolwiek zmienić. Gdybyście naprawdę tego chcieli, to byście już dawno to zrobili… Wiem, że mówiąc w ten sposób, naciskam parę waszych guzików, depczę te wasze starannie wypielęgnowane trawniki w krajobrazie waszej rzeczywistości. Ale po to mnie tutaj wezwaliście – właśnie po to, żebym was irytował.

Jestem Adamus Saint-Germain


Książkę możesz kupić w naszej księgarni internetowej >> BIAŁY WIATR


Copyright © 2016 for Polish edition by Wydawnictwo Biały Wiatr

Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część tej publikacji nie może być powielana, ani rozpowszechniana za pomocą urządzeń elektronicznych, mechanicznych, kopiujących, nagrywających i innych, bez pisemnej zgody posiadaczy praw autorskich.