Alchemia światła i ciemności

Sesja 1

Początek podróży

 

Jestem, Kim Jestem, Adamus z Suwerennego Królestwa. Witajcie w moim świecie.

Przychodzę dziś z wielką radością, witając każdego z was i pomagając wprowadzić energie w to zgromadzenie. Na tym spotkaniu chodzi o wiele więcej niż myślicie, ono będzie inne od tego, o czym myśleliście, że z tym tutaj przyszedłem. Byłem rozbawiony, zachwycony i nieco przerażony niektórymi waszymi odpowiedziami dotycząc ymi tego, dlaczego tu jesteście. Tak naprawdę, wy wiecie dlaczego tu jesteście… a teraz dzięki wyrozumiałości Cauldre’a, chciałbym otworzyć oczy… oraz dzięki uprzejmości Lindy, może mógłbym troszeczkę pochodzić po naszej sali.

Weźmy razem głęboki oddech i… (otwiera oczy Cauldre’a) Ach, tak. Więc …

(pauza)

Sprawdzam wszystkie potrzebne energie. Cauldre musi się do tego trochę przyzwyczaić. Musi odrobinę przyzwyczaić się do mnie. Jesteśmy tutaj, jesteśmy tutaj, Shaumbra – w pełni w tym ciele – jesteśmy gotowi na tę podróż. Dlaczego tu jesteście? Ty wiesz – nie musisz udawać, że nie wiesz, Brise. Nie musisz dawać żadnych – nie ty – żadnych kiepskich wymówek, dlaczego tu jesteś. Każda i każdy z was to wie.

Przy okazji… wiatr, który pojawił się wczoraj, nie jest przypadkowy. Wcale nie. To przejaw energii w ruchu. On porusza energię, a wy trochę się opieracie. Czujecie wiatr na waszych twarzach, na waszym ciele i nakładacie stare mechanizmy obronne, czyż nie? Tę obronną tarczę, którą macie na sobie od długiego czasu.

Czy możesz pozwolić wiatrowi, żeby wiał na wskroś ciebie, Gary? Pozwalając mu przepłynąć przez siebie i rozluźniając niektóre z tych trudnych sytuacji, jakie każdy z was ma? Pozwalając mu wiać we włosach (śmiech, kiedy Adamus potrząsa czyjeś włosy), pozwalając mu dmuchnąć w wasze serce. Tak dużo w tej dualnej grze, w którą gracie, dotyczy opierania się, powstrzymywania… nie pozwalając przepłynąć danej rzeczy czy stanowi, odpychając to. W ciągu najbliższych kilku dni nauczymy się tego, żeby pozwolić temu wszystkiemu się pojawić, w głęboki, najbardziej głęboki sposób, jakiego kiedykolwiek doświadczyliście.

Więc weźmy teraz głęboki oddech, uwalniając ten opór. Pozwólcie wiatrowi, deszczowi, ciemności, światłu, miłości, nienawiści – pozwólcie wszystkiemu przyjść i przepłynąć. To dlatego tu jesteście. Dlatego tu jesteście. Przynajmniej ten jeden raz – tym razem, na tym bezpiecznym i świętym zgromadzeniu, które tu mamy – pozwólmy przejawić się temu wszystkiemu.

Powrót do przeszłości

Mieliście wiele doświadczeń na drodze, którą podjęliście wiele, wiele żyć temu, wiele wcieleń temu, wcieleń które były bardzo bolesne, bardzo trudne, ale w tym samym czasie bardzo transformujące.

Wielu z was tutaj – wy wiecie kim byliście – było częścią pierwotnych chrześcijańskich fundamentów. Niektórzy z was osobiście wspierali i eskortowali tę, którą znacie jako Maria Magdalena.

Niektórzy z was rzeczywiście pisali te integralne, wczesne dzieła Kościoła, nazywane teraz Pismem Świętym. I, drodzy przyjaciele, to się zmieniło. To tak bardzo się zmieniło od chwili napisania tych pierwotnych słów. To się zmieniło. Nie myślcie, że to są oryginalne słowa. Jest tak wiele części, które obecnie nie znajdują się w tej księdze. Ona jest niepełna i wy to wiecie. Wiecie to dlatego, że byliście tego częścią. Pomogliście nadać jej kształt. Pomogliście ją stworzyć.

Istnieją rany… rany fizyczne i rany emocjonalne. Niektórzy z was sami poszli w ogień. Część z was została tam wciągnięta. Inni zrobili coś, co być może bardziej zaszkodziło waszej duszy – wyparliście się swojej prawdy, będąc w rękach prześladowców. Powiedzieliście – Odrzucę wszystko co znam jako swoją prawdę, więc nie będę torturowany, moja rodzina nie będzie skrzywdzona. Złożę przysięgę Chrześcijaństwu, przysięgę Kościołowi Katolickiemu i zamknę drzwi temu, co znam jako prawdę. Jak długo te drzwi były zamknięte? Ile strachu zawarte jest w tym, żeby ponownie je otworzyć?

Teraz możemy tu siedzieć i wiemy, że jesteśmy bezpieczni. Możemy być w tej bezpiecznej energii i myśleć naszym racjonalnym umysłem, że ponowne otworzenie się jest właściwe. Więc dlaczego jest tak, że macie trudności, żeby prawdziwie wyjść na zewnątrz i się otworzyć… mówić innym, których znacie i których kochacie to, co jest w waszym sercu? Dlaczego wam się wydaje, że istnieją smoki, demony i ciemne energie, które zawsze was otaczają w czasie największych inspiracji, w chwilach waszego największego otwarcia? Dlaczego to dzieje się w tych świętych chwilach, a wy macie odczucie, że zawsze pojawia się jakiś cień, jakaś ciemna energia? To dlatego, że byliście fizycznie, psychicznie i emocjonalnie torturowani. Więc się zamknęliście. Jednak w tej podróży, ponownie zbierzecie te zagubione części samych siebie (wasze wcześniejsze aspekty).

Istnieje bardzo wiele opowieści o Marii Magdalenie. Która z nich jest prawdziwa? Hm…wszystkie. Och, wy wiecie Shaumbra, że rzeczy dzieją się na wielowymiarowych poziomach. Wiecie, od naszego ostatniego Shoudu, naszego ostatniego wspólnego spotkania, że przeszłość jest szeregiem potencjałów. Jeden z nich został wybrany do wprowadzenia w tę rzeczywistość, ale to nie czyni innych mniej istotnymi czy rzeczywistymi.

Spójrzcie na własne życie aż do tej chwili. Podejmowaliście wiele decyzji. Dokonywaliście wielu wyborów. Czy to oznacza, że w danym momencie tylko jeden z nich był prawdziwy? Nie… wszystkie są prawdziwe. One wszystkie są prawdziwe! Tyle tylko, że jeden z nich został wybrany. Jeden z nich został wybrany, ale te inne są nadal bardzo realne.

Zatem, jaka jest prawda o Marii Magdalenie? Odkryjecie to sami dla siebie. I chciałbym was prosić o jedną rzecz – bez względu na to co słyszeliście, bez względu na to, co czytaliście, bez względu na to, co było tego źródłem, zrozumcie, że to tylko jeden z potencjałów. Jeden z potencjałów. A kiedy w przyszłym tygodniu wyruszymy w podróż, pozwólcie sobie poczuć wiele możliwości. Rzeczywiście, to prawda, Maria Magdalena była tutaj… była na tej francuskiej ziemi. Była w tym miejscu, które zobaczymy za kilka godzin. Ona tam fizycznie była. Jej energia tam była… jak również tych innych Marii. Maria Magdalena spędziła tu pewien czas, udała się też na inne obszary we Francji, podróżowała po całej Europie, podróżowała po części Azji, wprowadziła swoją energię do całego tego obszaru.

Pozwolenie na doświadczenie

Więc, kiedy za kilka dni ruszymy w podróż, wczujcie się w różne poziomy i warstwy, ponieważ nie ma jednej odpowiedzi. Pozwólcie energiom Marii Magdaleny, żeby przyszły do was, rozmawiały z wami indywidualnie, osobiście. Pozwólcie też przyjść innym energiom. Poczujcie je wszystkie… energie Kościoła… czy wasze energie, z którymi możecie się ponownie połączyć i pozwolić sobie ich doświadczyć.

Kiedy te doświadczenia przyjdą do was, w pewnym sensie, sprowadzą pewne emocje, sprowadzą lęki, uwalnianie, zamknięcie i zakończenie. Lecz kiedy one się pojawią, pozwólcie sobie doświadczyć tego w pełni, po prostu, tak jak wiejącego przez was na wskroś wiatru. Nie opierajcie się temu dłużej, nie odpychajcie od siebie, nie miejcie pragnienia, że jak wiatr ustanie, być może będzie przyjemny dzień. Niech te doświadczenia przychodzą do was bez przeszkód.

A kiedy one się pojawiają, kiedy te doświadczenia przychodzą, wywołają na pewno różne reakcje. Co możecie wtedy robić? (ktoś z publiczności mówi: „Oddychać”) Rzeczywiście… oddychajcie, oddychajcie, oddychajcie. Nie odpychajcie ich. Nie opierajcie się. Nawet wtedy, gdy czujecie, że to sprowadza ciemność… że ona się pojawia. Oddychajcie tym bardzo głęboko, w sposób, w jaki jeszcze nigdy niczym nie oddychaliście. Oddychajcie światłem i oddychajcie ciemnością.

Każdy z was miał doświadczenia w kontaktowaniu się z jasną i ciemną stroną. Każdy z was doświadczył odczucia wspomnień z przeszłości, ale tym razem będzie inaczej. Każdy z was miał pewne wspomnienia… te małe kawałki… małe energetyczne obrazy, które nadal są obecne. Och, będziecie czuć energie, które wciąż są w ziemi, te które nie zostały uwolnione. One wciąż tam są. Będziecie czuć energie Katarów, ale pozwolę sobie przypomnieć – nie jest to tym, czym myślicie, że jest. To nie jest tym, czym myślicie, że jest. Popracujemy z tym po drodze. Dam wam w to lepszy wgląd. Podam więcej szczegółów, kiedy poruszymy ten temat, ale to niekoniecznie jest tym, czym myślicie, że jest. Wasze własne doświadczenia, przez które przejdziecie, niekoniecznie są tym, czym wydają się być.

Mówię o tym, żeby wziąć głęboki oddech, być śmiałym i odważnym – śmiałym i odważnym – i pozwolić sobie na to w Nowej Energii, kiedy zajmiemy się tym w przyszłym tygodniu. Pozwólcie sobie wyjść poza własną strefę komfortu. Pozwólcie sobie rozświetlić się nieco i w tym samym czasie… również się przyciemnić. Zaraz … zaraz. (śmiech na przesadnie poważny ton w głosie Adamusa)

Jednym z wyzwań naszego spotkania – i będziemy sobie o tym przypominać w kółko… ja będę o tym przypominał, Andra i On (wyjaśnienie określenia „On” w dalszej części tekstu – przyp. red.) także – nie poddawajcie tego analizie. Nie starajcie się niczego usilnie zrozumieć. Nie próbujcie tego umieścić w ładnym, małym, komfortowym pudełku. Wyjdźcie daleko poza własny komfort. Nie starajcie się wnikać umysłem w to, co czujecie i czego doświadczacie, żeby uzasadnić to na sposób starej ludzkiej mentalności. Naprawdę się otwórzcie. Wyjdźcie z umysłu. W ten sposób dojdziecie do nowego zrozumienia, do wiedzenia… jakkolwiek chcecie to nazwać… do zupełnie innego sposobu postrzegania rzeczy w Nowej Energii… jeśli tylko pozwolicie sobie wyjść poza strefę komfortu. Daję wam zezwolenie na lekkie spoliczkowanie siebie, jeśli ktoś stanie się nazbyt mentalny (śmiech). Lekko. I dotyczy to również Cauldre’a. Szczególnie Cauldre.

Światło i ciemność

Tak więc, droga Shaumbro, o co chodzi w tej przygodzie zwanej życiem? W swojej istocie, dotyczy to światła i ciemności … światła i ciemności.

Słyszę to wszystko co jest mówione na temat „bycia w świetle”. Czego to dotyczy? Czyżby bycia tylko połową siebie? Uciekania od ciemności? Uciekania od samego siebie? Wiecie co naprawdę było wyzwaniem dla Katarów? Oni usilnie starali się być tylko w świetle. Dlatego… jak wiemy z duchowej fizyki… co się z nimi stało? Przyciągnęli ciemność. Przyciągnęli ciemność, ponieważ ciemność i światło są tym samym. To jest KOMPLETNOŚĆ…CAŁOŚĆ.

Nie możecie mieć jednego bez drugiego, a bardzo wielu próbowało… Rolf… wielu próbowało. Tylko światło. Będę Pracownikiem Światła. Cóż, wtedy również stajecie się Pracownikiem Ciemności. Kilku próbowało wejść tylko w ciemność… ale oni z kolei przyciągali światło. To jest naturalne. Niektórzy z was przyszli tutaj, żeby uczestniczyć w jakiejś podróży dotyczącej żeńskiej energii. I co się dzieje? Sprowadzicie też męską energię. Niektórzy są tutaj dla bogini. Cóż… będziecie również bogiem. To działa w ten sposób.

Kiedy na ostatnim Shoudzie oświadczyłem, że będziemy tu, żeby rozmawiać o świetle i ciemności, Cauldre zapytał – Czy aby nie jest to powrót do metafizycznych podstaw… do duchowego przedszkola? Czy nie robiliśmy tego już dziesięć lat temu?

W pewnym sensie rzeczywiście to robiliście, ale robiliście to poprzez myślenie, w mentalny sposób. Mówiliście na przykład – Już więcej nie boję się ciemności … a mimo to wciąż od niej uciekaliście. Byliście tutaj (pokazuje na głowę) co do ciemności. Filozofowaliście na temat ciemności, lecz teraz jej doświadczycie. Czy jesteś gotowy, żeby doświadczyć swojej ciemnej strony… Finn? (Finn mówi: „Mam nadzieję”.) Czy jesteś gotowa, żeby spojrzeć na wszystkie swoje części… Annie… nie tylko na światło? Światło jest wspaniałe, ale żeby było kompletne musi pojawić się również ciemność. Czy jesteście gotowi, żeby odpuścić to, czym myśleliście, że jest ciemność?

Mówicie „tak”, ale podczas gdy tutaj przemawiam, gdy pracujemy z tymi energiami, gdy je tu sprowadzamy, to odsłania waszą ciemność… części, które są wstydliwe… które czują się winne, zranione, bolesne. Część z was – nie czepiam się nikogo w szczególności – ale część z was wciąż się zastanawia, czy ciemność nie jest przypadkiem silniejsza od światła. Och, pewnie jest …skoro zawsze od niej uciekacie. Zawsze ukrywacie się pod płaszczykiem światła. Kościół… jednym z jego wielkich błędów… moim skromnym zdaniem… było to, że skupia się tylko na świetle. Nie włączył ciemności w swoje usługi, nauczanie czy obrzędy. Nie wprowadził i nie zaprosił do siebie ciemności.

A czym jest ciemność? Czym jest ciemność? (Ktoś mówi: „kobiecość”… Adamus robi dziwną minę, powodując wiele śmiechu) Kobiecość jest i ciemna i świetlista… a ciemność to tylko energia. To tylko energia. To pierwotne lustro, które zostało stworzone, żeby zobaczyć światło. Światło istnieje, żeby zobaczyć również ciemne lustro i nadszedł czas, żeby sprowadzić je do całości. Nadszedł czas, żeby przestać uciekać. Nic dziwnego, że tak wielu ludzi, których znacie, zastanawia się nad pracą, którą wykonujecie, ponieważ oni nadal uciekają od ciemności. Mogą czuć, że jesteście coraz bliżej integracji światła i ciemności, i mówią, że robicie złe rzeczy, że igracie z diabłem! Istotnie, to właśnie robicie, bo nadszedł czas, żeby sprowadzić wszystko do całości.

Ciemność nie jest tym, czym na stary sposób myślicie, że jest. I światło nie jest tym, czym myślicie, że jest. Ta cała koncepcja dobra i zła istnieje tu na Ziemi, jak jakiś rodzaj kary… ta cała koncepcja emanuje z waszej ludzkiej kondycji… odmawianie sobie człowieczeństwa i wszystkich błogosławieństw bycia człowiekiem jest bardzo stare, ale to nadal tkwi w ziemi. To wciąż tutaj jest.

Katarzy, wspaniała grupa, znali wiele starożytnych tajemnic… starożytnych oznacza, że nie mają już zastosowania (śmiech). One były stosowane wtedy, ale nie teraz. Oni rzeczywiście świetnie rozumieli boskość… ale jedynie jej część. Stworzyli u siebie nierównowagę, ponieważ zaprzeczali ludzkiej jaźni, zaprzeczali człowieczeństwu. Rzeczywiście, pod wieloma względami byli tacy jak wy – pod wieloma względami byli wami. Oni wiedzieli, że istnieje ewolucja duszy, reinkarnacja… ale reinkarnacja nie była uważana za właściwą rzecz… była uznawana za karę. Zaprzeczano więc ciału. Zaprzeczano tej pięknej rzeczy zwanej seksem, zwanej kochaniem ciała. Zaprzeczano błogosławieństwom życia na Ziemi. Więc w tej nierównowadze jaką mieli, stworzyli własne piekło, tortury, własne problemy ze światłem i ciemnością.

Dlaczego tu jesteście

Zatem zbieramy się tutaj nie po to, żeby sprowadzić kobiecość. Owszem, to będzie jakąś częścią tej podróży. I istotnie, w pewien sposób, Maria Magdalena będzie nam towarzyszyć. Czujecie jej energię. Ona będzie miała dla każdego pewne informacje, osobiste wiadomości… a przy odrobinie naszego zaangażowania, przekaże również wiadomość całej tej grupie… bardzo piękną, bardzo czystą wiadomość.

Maria Magdalena dobrze rozumiała równowagę bogini i boga, światła i ciemności, dobra i zła… i wraz z Yeshuą, to było ich głównym przesłaniem. Ich przesłanie nie dotyczyło bożego gniewu. Ich przesłanie nie dotyczyło bycia w świetle. W sposobie, w jaki mówił Yeshua i Maria nie chodziło o jakąś wybujałą pobożność, światło jako jedyny rdzeń, puszyste i błękitne energie niebios. Chodziło o ewolucje ludzkości, świadomości, cywilizacji, o bardzo, bardzo ważną zmianę… sprowadzenie boskości…CAŁOŚCI.

Wszyscy jesteście nosicielami nasion tej energii. Wewnątrz każdego z was ukryta jest świadoma pamięć działań i prac, które zostały wykonane przez tysiące, tysiące lat, żeby pomóc wprowadzić to boskie nasienie.

Lecz boskie nasienie wprowadzone na Ziemię oznacza uwzględnienie zarówno światła jak i ciemności. Integracja dotyczy sprowadzenia i męskości i kobiecości, i Adama i Izydy (Isis), łącząc te aspekty w taki sposób, że przestaje istnieć jakikolwiek rozdział. Nie ma dłużej żadnego światła i żadnej ciemności… i mam nadzieję, że do końca tej podróży, w której wspólnie bierzemy udział, wyjdziecie poza tę definicję… poza światło i poza ciemność… oba zintegrowane razem w jedność, w kompletność, gdzie określenia „światło” i „ciemność” już się nie stosuje, gdzie termin „bogini” i „bóg” nie są dłużej sprzeczne ze sobą, nie są w opozycji… lecz połączyły się w taki sposób, że nie trzeba niczego definiować jako czegoś oddzielnego.

To wy jesteście tymi śmiałkami. Wy pragniecie tego doświadczyć. Jesteście nimi, bo wybraliście tu być. To nasz pierwszy tego rodzaju wyjazd, na którym mamy zamiar zanurzyć się i w światło i w ciemność… gdzie przyjrzymy się na bardzo indywidualnym, głębokim poziomie atrybutom własnego światła i własnej ciemności… gdzie pod koniec tego czasu, który spędzimy ze sobą jako grupa, ustanowimy nowy szablon dla innych, którzy kroczą tą drogą, drogą CAŁOŚCI … z obojgiem, i ze światłem i z ciemnością… gdzie nie ma już dłużej starych wyobrażeń, starych uprzedzeń, starego rozumienia… które były, kiedy istniały te dwie energie.

To, nawiasem mówiąc, jest istotą Nowej Energii. Jest jej esencją. Jest wielu, którzy mówią o Nowej Energii i mówią o wprowadzeniu Nowej Energii w swoje życie… ale jeśli jeszcze macie to nastawienie typu, światło kontra ciemność, jeśli jeszcze macie to przekonanie, że istnieją dwie odrębne i często przeciwstawne energie… Nowa Energia nie może wkroczyć do waszego życia. Ona może krążyć wokół. Może dawać znaki, że jest gdzieś w pobliżu. Może stymulować wyobraźnię do tego jak może być, ale nie będzie się manifestować, ponieważ manifestacja Nowej Energii w świadomości opartej na dualności – świadomości światła i ciemności – powoduje ekstremalną traumę i stres, wewnętrzną walkę i problemy psychiczne, a ponad wszystko duchową fragmentację, dystrofię świadomości.

Tak więc robimy tu o wiele więcej, niż tylko wycieczki krajoznawcze po terenach, gdzie przebywała Maria Magdalena. Zwiedzanie jest tylko małą częścią tych warsztatów… pozwólcie sobie na wszystkie doświadczenia. Maria Magdalena będzie tutaj, szepcząc do każdego z was, dając każdemu z was bardzo osobistą wiadomość. Słuchajcie. Ta wiadomość może być w wietrze. Może być w kościelnych dzwonach. Może się pojawić, kiedy odpoczywacie w nocy… ale ona się pojawi.

Będziecie też czuć energie Katarów. Te energie utknęły. One wciąż tu są. I wiecie co? To ciekawe. One szukają rozwiązania. Dążą do uwolnienia. One rozumieją, że na Ziemi pojawiła się nowa świadomość. Że ich gra została skończona, a ich czas się kończy… ale one nadal tkwią w glebie, w powietrzu, w wodzie. Dlaczego? Ze względu na tę fascynację, którą ma tak wielu duchowych turystów, którzy przychodzą tu zwiedzać, którzy chcą poczuć jakiś rodzaj dramatycznych doświadczeń, bycia spalonym na stosie, bycia prześladowanym, bycia utkniętym.

Cóż, to powoduje jeszcze większe zablokowanie. To powoduje, że te zablokowane energie nadal tu są. Kiedy udamy się w podróż, żeby zwiedzać, rozpoczniemy od uhonorowania samych siebie, przechodząc dalej do prawdziwej integracji światła i ciemności – nie mentalnej, nie filozoficznej integracji, lecz prawdziwej, odważnej integracji własnego światła i własnej ciemności – a to pomoże poruszyć i uwolnić te energie. To pomoże wnieść do tej ziemi świadomość. To pozwoli odejść starym bitwom i konfliktom.

W kolejnych dniach, które będziemy ze sobą dzielić, pozwólcie sobie na to, żeby doświadczać. Doświadczać. Pozwólcie sobie poczuć różne energie, płakać z nimi, śmiać się z nimi, dokładnie je poznać. Pozwólcie sobie, żeby ci, którzy są „niewidzialni”, przyszli, żeby z wami rozmawiać, dzielić się, bawić… ale przez cały czas pamiętajcie o tym, że oni nie są Bogiem tak, jak wy jesteście. Wy jesteście swoim własnym Bogiem. Oni nie są od was więksi. Oni nie są od was mądrzejsi.

Niektórzy z nich będą z wami pogrywać. Wiedzcie, że właściwie robią to już teraz. Och, to było zaaranżowane – i byli do tego zachęcani. Oni będą z wami grać w różne gry. Będą kłuć wasze serce. Będą próbowali wywołać strach. Będą się z was śmiać i drwić. Niektórzy z nich będą do was lgnąć, pragnąc, żebyście ich ratowali, żebyście im pomogli. Oni będą grać we własne gry… jednak niektórzy pod powierzchnią energii gier jakie toczą, rozpaczliwie pragną uwolnienia, pragną rozwiązania.

W jaki sposób to do nich dotrze? Widząc, że na Ziemi inkarnowali ludzie, którzy przyjęli swoją boskość do własnego człowieczeństwa, którzy połączyli razem swoje światło i swoją ciemność, którzy wyszli poza własne gry, manipulacje i karmienie się energią. Oni szukają takich Standardów. Szukali ich przez długi czas. Tysiące ludzi przeszło ich drogę, przeszło tę drogę po to, żeby jakoś zmienić ich los… błogosławić im… czy cokolwiek innego. To jednak niewiele pomogło tym zablokowanym energiom.

Ale być może… tylko być może… z tą właśnie grupą, która ich odwiedza, grupą Standardów Nowej Energii, będących przykładem boskiego człowieka, światła/ciemności, boga/bogini, która daje tym utkniętym energiom inspirację, ten Standard je uwolni. Nic dziwnego, że wieje wiatr. Nic dziwnego, że tu jesteście.

Cieszcie się życiem

Mamy do wykonania dużo pracy. Nie będę was dłużej zatrzymał, nadszedł czas, żeby wsiąść do autokaru i rozpocząć naszą przygodę. Pozwólcie sobie na własne doświadczenia.

Na koniec powiem jeszcze coś w bardziej bezpośredni sposób – Pozwólcie również innym uczestnikom tych warsztatów na ich własne doświadczenia. Nie ratujcie nikogo. Nie uzdrawiajcie. To aroganckie myśleć, że możecie uzdrawiać innego człowieka. Kochajcie tych, z którymi podróżujecie, honorujcie ich, dajcie im przestrzeń, kiedy tego potrzebują. Jeśli widzicie innych we łzach, będących w jakiegoś rodzaju doświadczeniu i reakcji, pozwólcie na to. Pozwólcie im tego doświadczyć.

Dziś wieczorem, jeśli tego potrzebujcie, poświęćcie sporo czasu dla siebie. Cieszcie się życiem, bardziej niż czymkolwiek. Cieszcie się życiem, kiedy jecie i pijecie doskonałe wina z tego regionu. Tak przy okazji, często je kosztujcie! (śmiech) Przede wszystkim, rozumiem, że jest tu darmowe, (śmiech), ale oprócz tego jest tutaj coś specjalnego w tym winie. To nie tylko delektowanie się smakiem, ale jest coś w winie pochodzącym z tych miejsc… być może więcej, niż w innym tego rodzaju napoju, który integruje ziemskie ciało, który porusza energie. Kiedy pijecie wino, które jest uprawiane w tym regionie, to jakbyście „pili świadomość” tego regionu. Jeśli chcecie dowiedzieć się czegoś więcej o tej krainie, pijcie jej wina.

Energia Katarów również jest w tym winie. Teraz jest jedną z wielu, wielu warstw, ale ona tam jest. Jeśli chcecie dowiedzieć się czegoś więcej o ludziach z tego regionu, wypijcie trochę ich wina. W ten sposób wchłoniecie tę świadomość bezpośrednio do siebie. To nie tylko lekki rausz w głowie, ale doznanie, które pokazuje, że możecie wchłaniać świadomość, bardziej czuć. Czasami stajecie się nieco wstawieni nie tylko z powodu tego, co można by nazwać zawartością alkoholu, ale ze względu na energie, które są w samym winie. Pijąc go, wchłaniacie również świadomość.

Wiecie, te duchy, te utknięte energie, duszki natury, świadomość ludzi na Ziemi, one są z wami, nawet w nocy. One się przyglądają. Czy są ludzie, którzy naprawdę potrafią cieszyć się błogosławieństwami życia?

Niesamowite. To niesamowity czas, w którym żyjecie. Muszę przypomnieć każdemu i każdej z was, że nie jesteście tu przez przypadek. Nie jesteście tu na tym wyjeździe… nie jesteście tutaj w tym życiu… przez przypadek. Po drodze nie popełniliście żadnych błędów, jak Tobiasz starał się wam powiedzieć już dziesięć lat temu. Problemem jest to, że po prostu nie pamiętacie, dlaczego podjęliście różne decyzje. Lecz były one oparte na bardzo, bardzo świętej i bardzo, bardzo zintegrowanej energii. To dlatego tu jesteście. Zapomnieliście – i być może to jest moja największa frustracja – zapomnieliście dlaczego tu jesteście. Być może podczas tej podróży przypomnicie to sobie.

Zatem nadszedł czas, żebyście poszli teraz do autobusu i rozpoczęli naszą tajemniczą, magiczną wycieczkę po tej świętej ziemi. Zaprosiłem wielu moich aniołów – nie jestem pewien, czy to właściwe słowo, Cauldre … tak, masz ten obraz aniołów z miękkimi skrzydłami. Tak, rzeczywiście, mają skrzydła, a jedną z rzeczy, być może w jednej z naszych sesji, będziemy nieco otwierać własne skrzydła. Zatem ja również zaprosiłem swoich przyjaciół, istoty nie fizyczne, do przyłączenia się w tej podróży. Więc bądźcie świadomi energii i doświadczeń, które są wokół was. I pamiętajcie, kiedy pojawia się ciemna energia – która na pewno się pojawi – nie jest tym, czym sądzicie, że jest.

I drodzy przyjaciele, małe przypomnienie – Wszystko jest dobrze w całym stworzeniu.

Jestem, Kim Jestem, Adamus Saint–Germain.

Sesja 2

Maria Magdalena

 

NORMA: Najtrudniejszą rzeczą w tym wszystkim jest pozostawanie w ludzkiej formie. Czy zauważyliście to? Łatwo powiedzieć – Otwieramy się na energię. Robienie ludzkich rzeczy, takich jak mówienie, wstawanie, stanie nieruchomo, poruszanie się – jest bardzo techniczne. Tak!

Dziś rano zostałam poproszona, żeby czymś się z wami podzielić. Na naszej stronie internetowej możecie przeczytać opowieść o Marii Magdalenie, którą dzieliliśmy się na jednej z naszych szkół OHAMA. Jest ona dostępna dla wszystkich. Każdy może po prostu wejść na stronę i ją przeczytać. Czy może ktoś już ją czytał? Och, dobrze, niewielu. Dobrze. Dziękuję. Cieszymy się tym, że jest tłumaczona na inne języki. Cieszymy się tym, kiedy ludzie kontaktują się z nami i mówią – Tak bardzo uwielbiam twoją historię. Czy mogę ją przetłumaczyć? Potem przesyłają nam kopię, a my umieszczamy ją na naszej stronie. Więc jeśli jest jakieś zainteresowanie, nie krępujcie się, czytajcie … być może to sprawi wam przyjemność, a może nie. Dla mnie to zabawa.

Cieszyłam się z powodu tego doświadczenia, kiedy Geoffrey zaprosił mnie, żeby podzielić się historią Marii Magdaleny, kiedy byliśmy w Izraelu. To było dla mnie zdumiewające, ponieważ w tym czasie byłam przyciągana przez właśnie tamte energie – wtedy to był bardzo aktualny przekaz – to było tak delikatne, tak wyjątkowe i nagle…. wow, mogę się tym dzielić w Izraelu … poczujcie to teraz. Jeśli podejmujecie się czegoś, co rzeczywiście sobie cenicie, co czujecie, co ma początek i pierwotne pochodzenie w Izraelu, a potem zabieracie to z powrotem i dzielicie się tym z ludźmi, którzy tam mieszkają i jest im to bardziej bliskie niż mnie, widzicie? To był dla mnie bardzo, bardzo słodki prezent.

Tak więc, miałam dużo zabawy, dzieląc się tym z nimi, a oni byli tacy uroczy i mili. Wydawało się, że moja historia sprawiała im radość, a teraz Geoffrey zasugerował, że mogę podzielić się tą samą historią również z wami, jeśli jesteście zainteresowani. To jest odpowiedzią na pytanie jakie zadałam, dotyczące przekazywania tej historii, czuję więc z tą energią bliskość. Pamiętajcie o tym, co powiedział Saint Germain… istnieje wiele perspektyw, wiele wizji, wiele ekspresji Marii Magdaleny i wszystkie na swój sposób są wyjątkowe i prawdziwe.

Jeśli ktoś ma jakieś pytania, byłabym szczęśliwa móc podzielić się swoimi przemyśleniami.

SHAUMBRA 1: Słyszymy ostatnio, że Maria Magdalena jest transformatorem energii, a ja zastanawiam się, w jaki sposób ty ją odczuwasz, wiedząc, że żyła i oddychała w iluzji.

NORMA: Co dla ciebie oznacza transformator? Pytasz, czy mam odczucie, że Maria była transformatorem, więc pierwszą rzeczą jest to, co to słowo oznacza dla ciebie? Co dla ciebie oznacza transformator?

SHAUMBRA 1: Tak jak wtedy, gdy mówiłaś o „trudnej części bycia człowiekiem” …

NORMA: Tak.

SHAUMBRA 1: …wtedy, gdy pozwalamy wejść boskości, jesteśmy w stanie przetransformować człowieka i pozwolić wejść boskości i być boskością, a boskości być człowiekiem. Po prostu zastanawiałem się, czy było coś podobnego w jej nauczaniu?

NORMA: Tak, oczywiście. Najpierw sama żyła tym, czego nauczała, stała się tym, oddychała tym, była tym, a potem tego nauczała. Widzisz? Zatem ona się tego nie nauczyła… ONA TYM BYŁA. Duża różnica, ogromna różnica. Wiele z tego, czego uczymy pochodzi stąd (głowa) – to czego się nauczyliśmy, o czym czytaliśmy, mamy to bla, bla, bla. Nauczanie często – najczęściej – pochodzi stąd (pokazuje na głowę), ale bycie najpierw tym, czego potem się naucza, czy dostrzegasz różnicę? Więc nie uczysz się tego… JESTEŚ TYM. Tak. Dziękuję. To będzie podstawa do czegoś, czym chcę się niedługo podzielić.

Ktoś jeszcze ma pytania dotyczące Marii? Jej doświadczeń? Tak?

SHAUMBRA 2: Maria Magdalena często przychodzi do mnie i mówi – Nie myśl o mnie w stary sposób… myśl o mnie w nowy sposób. Wielu z nas słyszało opowieści o tym, kim ona była. W jaki sposób chce, żebyśmy teraz o niej myśleli?

NORMA: Czy prosisz ją o to? Mówisz, że Maria przemawia do ciebie, mówiąc – Nie myśl o mnie po staremu… myśl o mnie na nowy sposób. Tak więc, moje pierwsze odczucie jest takie – Zatem czego chcesz, żebym dowiedziała się o tobie na nowy sposób Mario?

Uwielbiam zadawać im pytania, widzicie? Zadaję pytania każdemu, kogo przekazuję (channeling) – Jeśli chcesz przeze mnie mówić, robisz to na własne ryzyko. Będę zadawać ci pytania. Widzicie to? Więc kiedy tylko Duch, wasza dusza, mówi do was, moja pierwsza sugestia jest taka, żeby zadawać pytania. Nie zakładajcie, że wszystko wiecie. Zadawajcie pytania. To o tym mówiła Linda. Być tak otwartym, żeby dokonywać odkryć i obserwować. Więc tak, Mario, będę myśleć o tobie na nowy sposób. Na czym polega ten nowy sposób, który masz na myśli? Widzicie?

Ci, którzy byli z Geoffreyem, kiedy przekazywał Saint–Germain’a i sprowadzał wibracje Adamusa, czy zauważacie to? To zupełnie coś innego. On robi to właśnie w nowy, odmienny, bogatszy sposób.

Zatem tak. Bawcie się z nią. Zadawajcie jej pytania. Ona uwielbia rozmowę. Uwielbia przyjaźń. Bądźcie gotowi, żeby się otworzyć, żeby przyjąć tę cenną rzecz, którą się podzieli. Czy jesteś gotowa, żeby to przyjąć? Tak? Czyż to nie jest czas zabawy?

Nie sugeruję, żebyście byli przy niej poważni, tylko kimś, kto się bawi i czuje wielką, wielką miłość.

Jakieś inne pytania, które chcecie zadać?

SHAUMBRA 3: Chciałbym wiedzieć czy Maria Magdalena przebywała w świątyni Izydy (Isis) w Egipcie?

NORMA: O, tak. Tak, tak, tak. Ona znała na ten temat szerszą prawdę. Tak. Ona jest wspaniałym wehikułem współczucia. Wiele osób nie rozumie współczucia. Myślą, że to znaczy być mięczakiem. Czy wiesz, czym jest mięczak? To cecha wielu Europejczyków (wzrusza ramionami… śmiech publiczności). Stale używam takich słów, których nie tłumaczy się zbyt dobrze. (Norma odnosi się do tego, że ma taki styl mówienia, który trudno jest przetłumaczyć) To ktoś, kto po prostu rezygnuje i wszystko azceptuje…

Czy wiesz coś na temat Izydy? Ona jest bardzo współczująca i nie jest mięczakiem.

(pauza)

Jeśli pozwolicie, chciałabym poświęcić kilka chwil, żeby podzielić się moimi doświadczeniami z Marią Magdaleną. Maria była słodką dziewczynką, uroczą dziewczynką, piękną dziewczynką. Urodziła się w rodzinie, w której ojciec był właścicielem rybackich kutrów, we wsi, która nazywała się Magdala. Pamiętajcie, to jest amerykańska wersja żydowskiego słowa więc wybaczcie moje tłumaczenie. Jej ojciec był dość bogaty. Wiecie, ryby w Morzu Galilejskim miały bardzo delikatne mięso – nadal takie mają – małe ryby o wykwintnym mięsie… a ponieważ Rzymianie byli w tym czasie zdobywcami i byli zasobni… oni je uwielbiali. Byli gotowi płacić za nie duże pieniądze, więc ojcu Marii wiodło się bardzo dobrze. Z całą rodziną cieszyli się wygodnym i dostatnim życiem, pięknym domem, liczną służbą. Maria była bardzo kochana.

Jej ojciec był bardzo, bardzo zanurzony w swojej ortodoksyjnej, żydowskiej wierze. W związku z tym w domu funkcjonowały dosyć surowe standardy. To było bardzo ważne, żeby je honorować i przestrzegać. Kiedy Maria dorastała i mieszkała na tej wsi, nadszedł czas – prawdopodobnie wielu z was słyszało tę historię – żeby zabrać swoją rodzinę i udać się do Jerozolimy na spis ludności… żeby zapłacić podatki.

To było dla niej jak święto… jak wakacje. Idziemy po przygodę! Tak więc, słudzy spakowali cały dobytek i wszystko zostało przygotowane. Dlaczego nie? Jedziemy do miasta! To tak jak każde dziecko wyruszające we wspaniałą podróż… po przygodę, podczas której jest rozpieszczane i kochane.

To bardzo ważne… czy pozwolicie sobie, żeby to z nią poczuć… to ziarno miłości, akceptacji, od którego wszystko się zaczęło. To niezwykle ważne ziarno, ponieważ bardzo ją ukształtowało. Ziarno miłości.

Skoro tylko spakowali swoje namioty i wzięli całą służbę oraz rzeczy na kilka dni podróży, ruszyli w drogę… możliwe, że karawaną. Tak więc wyruszyli. Obliczyli wydatki na podatki, świętowanie i podróż. Maria uczestniczyła we wszystkim z otwartością i radością w sercu.

Czy pozwolicie sobie na oddech w tej chwili? To bardzo istotne, żeby sobie uświadomić, że ta młoda dama zaczęła tę podróż z otwartym sercem przepełnionym radością i otwartością. Pamiętajcie o tym. W takim klimacie powstało to, co się w niej ukształtowało i pozwoliło na większy cud, zwany Marią Magdaleną. Ludzie zapominają o tej części, ale ta część wypełnia mnie wzruszeniem za każdym razem, kiedy dzielę się jej historią.

Kiedy wracali z Jerozolimy, spali w namiotach, na swoich matach… bardzo pięknych… lubili sobie dogadzać. I wtedy, w czasie pierwszej nocy powrotu, ona znalazła pod swoją matą pewien kamień. Najpierw pomyślała, że to zwykły kamień. Wyszła, żeby go wyrzucić, ale on wyglądał jak figurka. Pamiętajcie, w żydowskiej wierze nie było dopuszczalne, żeby oddawać pokłon żadnym „bożkom”… tak to nazywali. Ale mała dziewczynka, która znajduje figurkę podobną do pięknej pani – czy może się jej oprzeć? To jakby przyszedł Święty Mikołaj i zostawił nową zabawkę. Poczujcie to. Co zrobicie, jeśli znajdziecie najpiękniejszą figurkę jaką kiedykolwiek widzieliście, najpiękniejszej kobiety jaką kiedykolwiek widzieliście w życiu i nigdy wcześniej nie mieliście takiej zabawki? Ta mała dziewczynka była oczarowana. Więc schowała ją sobie i zaczęła z nią rozmawiać. Małe dziewczynki uwielbiają mówić do swoich zabawek i do swoich lalek, więc i ona zaczęła rozmawiać z tą piękną panią. Zapytała – Jak masz na imię? I rzeczywiście, usłyszała imię tej kobiety… i tak rozpoczęła się ich niezwykła przyjaźń…

Poczujcie to dziecko, które było tak otwarte na miłość, otwarte na radość… jej serce ma teraz nową przyjaciółkę do rozmowy… może się z nią bawić, dać się jej oczarować. Ale wiedziała, że musi ją ukrywać, ponieważ słudzy oddali by figurkę ojcu, a on na pewno by ją wyrzucił. Tak więc od tego czasu Maria stała się bardziej zamknięta, bardziej skupiona na swoim sercu, w przestrzeni, którą mała dziewczynka z radością otwiera, zwanej „zaczarowaną miłością” z tą piękną, piękną panią, która jej towarzyszy. Poczujcie to. To zaczyna przekształcać od środka tę młodą damę i jej życiową drogę.

Ponieważ ta zdolność, którą zaczęła w sobie budzić, zwana intuicją, zwana świadomością, zwana: „co jeśli” … co jeśli jej dusza mogła mówić do niej za pośrednictwem tej figurki? Dlaczego nie? To pozwala nam zacząć się otwierać na naszą intuicję… i tak to się zaczęło również dla niej. Ale zaczęło się bardzo łatwo, z taką radością, wypełnione wielką miłością, że następną rzeczą, którą poznała było to, że nawet jeśli nie miała tego posążka w ręku, i tak z nim rozmawiała i słyszała. Słyszała głos swojej przyjaciółki bez względu na to, gdzie się znalazła.

To, co robiła wyglądało nieco śmiesznie – wkrótce cała rodzina i słudzy zaczęli to dostrzegać. Czy zauważyliście, że Maria mówi cały czas do siebie? Co się z nią dzieje? I zatrwożyli się tym. Ojciec bardzo się zaniepokoił, więc zabrał ją do jednego z rabinów, który był znany z odprawiania egzorcyzmów. On może tak tego nie nazywał, ale ja tak to określam. Zatem rabin zrobił swoje i był przekonany, że wyrzucił wszystkie złe duchy. Teraz wszystko jest z nią w porządku. Więcej tego nie zrobi. Ale to nie była prawda.

Dziewczynka nadal mówiła do siebie, śmiała się i bawiła ze swoją drogą przyjaciółką, swoją sekretną przyjaciółką, ponieważ otworzyła się i dała zgodę głosowi własnej duszy, żeby bawił się z nią i tańczył. Widzicie? To było doświadczenie, które potem pozwoliło jej w podobnie prosty sposób komunikować się z Yeshua. I ona nadal to robiła. Wiecie, to nie było możliwe, żeby ta dziewczynka przestała do siebie mówić, ponieważ była zakochana, słysząc głos swojej duszy, swój głos, swój zaczarowany głos, swój przekazujący głos… jakkolwiek chcielibyście go nazwać. Po prostu była otwarta i dostępna, żeby go przyjmować.

Czy zauważyliście, że skracam tę historię? Tak… to nieco okrojona wersja.

Ostatecznie, w desperacji, ojciec powiedział – Jeśli tego nie powstrzymamy, nigdy nie będziemy w stanie wydać jej za mąż, bo nikt nie będzie chciał poślubić dziewczyny, która słyszy głosy i mówi do siebie. Jest naprawdę źle. Musimy coś z tym zrobić. Ojciec był właścicielem większości floty rybackiej, więc domyślacie się, jak łatwo było mu przekupić jakiegoś młodego człowieka. Czy poślubisz moją córkę, jeśli odstąpię ci kilka łodzi?

Jeśli dam ci wystarczająco dobry posag, to znajdę ci mężaNie pozwolimy żeby on się dowiedział, że słyszysz głosy, dopóki cię nie poślubi. Więc jak się domyślacie, ojciec Marii zaaranżował małżeństwo. Wszystko szło dobrze, dopóki mąż, krótko po ślubie, nie odkrył tego, że ona cały czas mówi do siebie. O co chodzi? – pytał.

Mam nadzieję, że łączycie się z tą historią, bo staram się ją skondensować. To się nazywa skrócona wersja.

Bracia Marii chcieli jej pomóc, ponieważ wiedzieli, że jej mąż będzie bardzo oburzony. Usłyszeli o człowieku wędrującym przez te tereny, znanym jako Jan Chrzciciel. Wydawało się, że był w stanie zrobić jakieś oczyszczanie wodą, zmywając grzechy i wszystkie problemy. Zabierzemy tam Marię – powiedzieli i wyruszyli. Kiedy dotarli na miejsce, nie przypuszczali, że będzie tam taki tłum ludzi. Musieli więc zostać i poczekać na swoją kolej. Kiedy tam przebywali, pojawił się Yeshua, żeby także doświadczyć oczyszczania wodą.

To wszystko wymagało sporo czasu… nie polegało na tym, że ktoś szybko przychodzi i od razu doznaje oczyszczenia, wchodząc do wody. Było tam wiele osób, więc zwykle zajmowało to kilka dni. W międzyczasie Yeshua opowiadał publicznie różne historie… niektórzy nazwaliby to tym, że wygłaszał swoje kazania… jakkolwiek chcecie to określić. Maria słuchała jego głosu, jednak usłyszała w przekazywanych opowieściach o wiele więcej niż inni. Pamiętajcie, Yeshua nigdy nie mówił tylko w jednym wymiarze… on zawsze mówił na różnych poziomach dla tych, którzy mieli uszy do słuchania, którzy mieli oczy, żeby to zobaczyć. A ona miała.

Cóż, mimo cudownych działań Jana Chrzciciela, Maria wciąż słyszała głosy. A Yeshua powiedział wyraźnie – Każdy z was, kto mnie słucha i wybiera, żeby pójść za mną, niech tak zrobi. Zatem wróciwszy do domu, dziewczyna przygotowała swoje rzeczy i bez słowa odeszła od męża. Zaczęła podążać za Yeshua, słuchając go… ale słuchając na poziomie dusza do duszy. To było bardzo ważne, że otworzyła się tak wcześnie jako dziecko, ponieważ teraz potrafiła słyszeć rozmowę duszy z duszą. Wielu z was, którzy wykonują tę pracę, rozumieją o czym mówię. To jest odczuwanie, wiedzenie, nie myślenie. Ona miała tę zdolność, która pozwoliła jej rozwijać się od czasu, kiedy była małą dziewczynką. Teraz było jej znacznie łatwiej naprawdę usłyszeć Yeshua, poczuć go. To dlatego Apostołowie stawali się przy niej bardzo zdenerwowani, ponieważ wielu z nich słyszało go tylko tutaj (wskazuje na czoło) i wysłuchiwali „gołe” opowieści, podczas gdy ona słyszała pełnię, którą dzielił się w przypowieściach

Dla tych z was, którzy mają wrażenie, że wprowadziłam nieco niepokoju swoją wersją wydarzeń, weźcie kilka głębszych oddechów do waszego brzucha… czujcie, a nie tylko słuchajcie słów które mówię. Jesteście gotowi do prawdziwego przyjmowania, więc weźcie kilka głębszych oddechów do siebie, żebyście zostawili całą tę umysłową iluzję i otworzyli się na swoje zmysły, a to jest wspaniałe miejsce, żeby przyjąć tę historię.

Oddychajcie głębiej. Oddychajcie głębiej i przyjmijcie to.

Zatem Maria słyszała głębszą prawdę, a inni ludzie słyszeli tylko to, co znajduje się na powierzchni. To nie było ani dobre ani złe… takie były po prostu realia tamtych czasów. W związku z tym – jakby ktoś to dziś określił – ona nie zdobywała wielu przyjaciół czy wpływowych ludzi. Ale bez względu na to chodziła, mówiła i żyła tą wibracją, którą… jak powiedział Yeshua… jest dostępna dla wszystkich. Czy jesteście gotowi to przyjąć? – ciągle ponawiał to zaproszenie.

Zatem Maria zaczęła podróżować i zaczęła o tym mówić. I tak, to prawda, że ojciec nadał jej miano prostytutki, że była dla niego kimś, kto miał złe intencje. Ci z was, którzy studiowali hebrajską religię tamtych czasów…wiecie… to było bardzo przykre… oni w ten sposób naznaczali kobiety, które podróżowały z innymi mężczyznami, uważając je za prostytutki. Więc jej ojciec powiedziałJesteś nieczysta. Jesteś tą, która już nie jest moją córką. Wypędził ją z domu… z życia… i zerwał wszystkie więzi.

(pauza)

Większość z was zna historię tego, kim była Maria Magdalena. Ona była tą, do której Yeshua powiedział wprost – Chodź, nadszedł czas, żeby odsunąć ten głaz, oto jestem. Doszedłem do końca mojej podróży, do wniebowstąpienia. Wielu ludzi żyjących w tamtych czasach było naprawdę wkurzonych, że on odszedł i nie spełnił tego, czego od niego oczekiwali. Ona jednak rozumiała szerszy kontekst… a oni jedynie to, że – On się tu pojawi i będzie Mesjaszem, że nas zbawi. Widzicie? Na jaki kawałek tej historii jesteście gotowi, żeby go przyjąć? Na ile to powstrzymacie, a na ile przyzwolicie?

(pauza)

Tak, to pełen współczucia romans, który jest ukryty poza słowami

I to jest bardzo, bardzo okrojona wersja. Jeśli chcecie posłuchać jej w całości, wejdźcie na naszą stronę internetową.

Chciałabym wspomnieć o tym, o czym usłyszałam wczoraj. Chciałabym porozmawiać o czymś, co określamy jako „zanurzenie”. Czy wiecie czym jest zanurzenie? Kiedy wchodzicie do wanny i kładziecie się w niej, zanurzacie się w wodzie. To jest dokładnie to, co przytrafiło się Marii, kiedy będąc małą dziewczynką, rozpoczęła swoją zabawę z kamieniem, który dla niej był jak zaczarowana pani.

Poczujcie to i bawcie się z tym. Młoda dziewczyna o otwartym sercu… ona mogła zanurzyć się w ten posążek w taki sposób, że w pewnym momencie nie mogła odróżnić – Czy to jest jeszcze posążek, czy to jestem ja? Nie wiem tego. Czy widzicie? To jest również część mojej podróży z Kuan Yin… ja także bawiłam się z nią w podobny sposób. Kiedy Kuan Yin oddychała we mnie (kiedy Andra łączy się z Kuan Yin, oddech jest wymienny… ona oddycha nią, a Kuan Yin oddycha Andrą – przyp. tłum.) powiedziała – Teraz ty oddychaj we mnie. Więc nasz oddech przepływał nawzajem, dopóki ona nie podeszła bliżej, zadając pytanie – Czy ty oddychasz mną? Czy ja oddycham tobą? Nie wiem tego.

Zanurzenie – poczujcie to. Taka jest moc oddechu, o której często wam mówię – czy jesteście gotowi, żeby oddychać własną duszą? Im bardziej zanurzacie się w sobie, tym bardziej się poddajecie, bardziej pozwalacie … jesteście wdechem i wydechem? Bawcie się tym. Czy jesteście wdechem i wydechem? Czy wasza dusza wdycha lub wydycha? To jest część tego, z czym Maria Magdalena poczuła się bardzo komfortowo. Zanurzyła się w tym zaczarowanym posążku. Poczujcie to – zatraćcie siebie w tym doświadczeniu, w tym innym miejscu, jeśli dacie sobie na to pozwolenie.

Często słyszeliśmy – Czy pamiętacie waszą własną historię… czy pamiętacie kim byliście? Kim byliście w jakimś innym życiu? Nie zatrzymujcie się tam, ale czy pamiętacie? Co było zanim pojawiło się słowo, zanim weszliście w to, żeby się tym bawić? Oddech. Co było przed Kuan Yin? Co było przed Lemurią? Co było przed wiekami? Co było wcześniej?

Jeśli pozwolicie sobie to poczuć, bawić się tym… to jest podobne do widoku horyzontu. Horyzont pojawia się i jest daleko, daleko poza. Czy nadążacie za tym? Czy możecie się poddać i pozwolić sobie zanurzyć się w to, co jest daleko poza horyzontem?

Jedną z zabaw w jaką Kuan Yin stale ze mną grała, było schodzenie wyobraźnią na dno jeziora, po to żeby usiąść na dnie i poddać się… poczuć wodę nad swoją głową, wokół siebie i całkowicie zanurzyć się w wodzie, w oddechu swojej duszy. To jest ta przestrzeń, która istnieje, zanim pojawia się strach czy jakiekolwiek inne doznanie. Kiedy byliście noszeni w wielkim oceanie wody w brzuchu swojej mamy, byliście zanurzeniu w zbiorniku z płynem, płynem miłości, płynem ciepła. Poczujcie to – bezpieczeństwo, piękno, i tak, zanim powstał czas, przed pojawieniem się struktury, istniała wolna dusza, ona po prostu była i się bawiła, a następnie stworzyła strukturę… to coś, co nazywamy „ja”. Stworzyła po to, żeby mieć naczynie do zabawy.

Czy jesteście gotowi, żeby to rozważyć – Czy jestem tym, co wewnątrz, czy jestem tym, co na zewnątrz. Bawcie się tym. Zanurzcie samych siebie w tym miejscu zwanym „ja”. Czy jestem wdechem, czy jestem wydechem?

Gotowość rezygnacji z tego, czym myślicie, że jest wami. Poczujcie to. Poczujcie to. Zanurzcie się w tym głęboko. Właśnie to zrobiła Maria Magdalena, genialna i niepowtarzalna… ta która była i która jest. Nie czuła strachu, który powtarzał – Potrzebuję iluzorycznej struktury. Więc ona podjęła bardzo odważne wyzwanie, które pytało – Czy jesteś gotowa, żeby pozwolić sobie na jeszcze więcej?

Proszę, weźcie porządny oddech. Zanurzcie się głęboko w wasze ciało. Będziemy się bawić w „co jeśli”. Co, jeśli pozwolicie sobie na wolność, żeby odkryć zauroczenie sobą? Jeśli łączycie się z waszą współczującą miłością i umożliwiacie przebudzenie waszej intuicji. Dopóki jesteście na tyle świadomi tego jak się wyrażacie, wyrażacie się z tego autentycznego i wyjątkowego miejsca. Tak.

Czy jesteście tu ze mną? Chyba przegoniłam niektórych z was z sali. Proszę, żeby kontynuować oddychanie. Zanurzenie, oznacza odpuszczenie wszystkich ścian i barier. Czy możecie to zrobić? Czy jesteście gotowi, żeby to zrobić… żeby dowiedzieć się, kim naprawdę jesteście? Umysł nie może wam tego powiedzieć. Umysł nie potrafi tego ogarnąć. Umysł nie może tego zrobić. Dlatego umysł nie może oddychać. Zauważyliście to?

Spędziliśmy kilka ostatnich lat, ucząc się – czy możecie uwolnić umysł, zanurzyć się głęboko w rdzeniu i oddychać ze swoją duszą? Praktykowaliśmy to już, nieprawdaż? To wszystko co mam do powiedzenia. Czy wy i wasza dusza macie taki romans ze sobą, że nie możecie odróżnić – Czy to ty? Czy to ja? Czy oddychasz mną? Czy ja oddycham tobą? To jest fundamentalna nauka Marii Magdaleny. To jest fundamentalna nauka Yeshui. Żadnych zasad. Żadnych praw. Pamiętacie? To dlatego on nie był przez niektórych lubiany… przez tych, którzy chcieli jedynie zasad i praw.

Czy teraz macie jakieś pytania? Czy spowodowałam, że was zatkało, sparaliżowało, czy – O czym ona do licha mówi?

Jak wielka będzie wasza zabawa i radość? Jak bardzo sobie pozwolicie? To jest klucz. Jak bardzo pozwolicie? Zatem kiedy Adamus mówi – Nie ma ciemności, nie ma światła… poczujcie to. Jak to może być? Dla cienia we mnie, która strona jest ciemna, a która jasna? Nie widziałem tej części, ale szczerze ją kocham. Bo jeśli jesteście gotowi, żeby pozwolić sprowadzić wasz ciemny aspekt i pozwolić mu tworzyć dla was, tak łatwo jak pozwalacie robić to waszemu jasnemu aspektowi, możecie tworzyć o wiele szybciej. Wiedzieliście o tym?

Nauczyłam się tego, przyglądając się Marii Magdalenie. Ona nie miała obaw, pozwalając manifestować się swojej ciemnej stronie i tworzyć z niej, więc jej używała. To trochę jak fortepian. Jeśli na nim grasz, a uderzasz tylko w białe klawisze, brakuje czegoś w takiej melodii, prawda? Ale ci, którzy są naprawdę dzicy i szaleni, grają białymi oraz ciemnymi klawiszami… a ich muzyka płynie jak rzeka. To samo dotyczy tworzenia.

Wasza ciemna energia ma wielki talent, duże umiejętności. Chce coś zrobić, coś stworzyć. Dlaczego nie powierzyć jej zadania do wykonania… tego, co chcecie osiągnąć, zamiast – O, Boże, co ona zamierza zrobić? Nadążacie za mną? Ty jesteś mistrzem. Ty jesteś twórcą. Jesteś tym, który jest liderem w swojej ciemności i w swoim świetle. Zaangażuj je obie do pracy dla siebie. Nie wiem jak wy, ale ja nie siedzę i nie patrzę na swoje pianino, mówiąc – Ciemny klawiszu, zagraj wtedy, gdy będziesz mieć na to ochotę. Czy nadążacie za mną? Tak, pamiętajcie, jesteście twórcami! Bawcie się wszystkimi swoimi energiami. Macie mi służyć, liderowi, mistrzowi. Ta energia chce wiedzieć, kto jest liderem, inaczej oszalejecie, czyż nie? Tak.

Maria nie miała obaw. Poczujcie to. Strach jest wam dobrze znany. Myślicie, że musicie go czuć albo, że on jest prawdziwy. Nie, to tylko gra.

W każdym razie, podzieliłam się historią Marii Magdaleny. Czuję wielką, wielką miłość – być może miłość staje się tak wielka, że tracę mój głos. Brakuje mi słów, ponieważ miłość do tej kobiety, która była tak śmiała, że ​​odważyła się na coś o wiele więcej, niż ograniczoność, którą widziała dookoła, jest bardzo głęboka.

Tak więc, być może to jest moje zaproszenie dla was – Wyjdźcie poza to, kim myślicie, że jesteście. Zanurzcie się w morzu tego, kim naprawdę jesteście. Zakochajcie się w sobie. Zakochajcie się w sobie.

Dziękuję.

Sesja 3

Wielopłaszczyznowa rzeczywistość

 

Jestem, Kim Jestem, Adamus z Suwerennego Królestwa… Adamus, swoje własne JA, bez konieczności brania energii skądkolwiek… suwerenny w swoim własnym domu. Jestem, Kim Jestem.

A wy, droga Shaumbro, pionierzy, wy, którzy siedzicie w tej klasie Nowej Energii na Ziemi i Wszystkiego Co Jest, zaczynacie rozumieć swoją własną suwerenność. I znowu, to, z czego zdajecie sobie sprawę, prawdopodobnie nie jest tym, co myśleliście, że odkryjecie. Ach, co za niesamowite odkrycie, niesamowity wgląd, przez który wszyscy właśnie teraz przechodzicie i w tej części podróży dowiecie się jednej z największych rzeczy – to nie jest w ogóle tym, czego oczekujecie.

Studiowaliście. Czytaliście mnóstwo książek. Raz na jakiś czas odrobiliście swoją pracę domową. Mieliście pewne oczekiwania co do tego, jak to może wyglądać. Marzyliście o tym czasie, o tym życiu. Coś sobie wyobrażaliście, a teraz stwierdzacie, że to jest zupełnie coś innego. Część z was chce, żeby ich oczekiwania się spełniły, a część faktycznie jest tym zainteresowana.

Zostaliście wypchnięci poza swoją strefę komfortu. Przyzwyczajacie się do Nowej Energii, więc nie niepokójcie się, nie obawiajcie. Nie bądźcie zszokowani niektórymi rzeczami, które pojawiają się teraz na waszej drodze. To nie są lekcje. To nie są żadne lekcje. Nie pokonujecie toru przeszkód, żeby zobaczyć, czy jesteście do tego zdolni. To wszystko jest… jak wcześniej powiedział Claudre… doświadczeniem.

Widzieliście jak ruszyłem Cauldre z jego strefy komfortu… jego małego krzesełka… jego małego fotela… jego zamkniętych oczu. Ach, Mistral (silny wiatr) również was wyciąga z waszej strefy komfortu. Mówiło się, że Francja została dana ludziom przez Boga… że to idealne miejsce do życia. Potem jednak jej mieszkańcy stali się zbyt wygodni i musiał pojawić się Mistral, żeby im pokazać, że życie zawsze się zmienia, zawsze jest w ruchu i zawsze płynie. Czasami to jest nieco niewygodne, ale zawsze bardzo właściwe. Wy, Shaumbra, wyprowadzacie siebie sami poza własne strefy komfortu.

Tak więc, zamierzam teraz poprosić Lindę, żeby wyprowadziła was na zewnątrz, na wiatr. Poproszę, żebyście postali tam przez około pięć minut, nie próbując mu się opierać. Nie bierzcie waszych kurtek. Nie bierzcie niczego. Jeśli ściągnęliście buty, zostawcie je w sali. Wyjdźcie. Stańcie na wietrze. Twarzą pod wiatr i oddychajcie nim. Żadnego opierania się.

(śmiech, niektórzy rozmawiają, wychodząc na zewnątrz)

I w naszej sali nie ma rozmów!

(Po pięciu minutach stania na zewnątrz, na silnym wietrze, publiczność wraca i zostaje poinformowana, żeby każdy usiadł na innym miejscu)

Pamiętajcie o tym małym doświadczeniu, o tym, jak wyszliście na wiatr, kiedy w waszym życiu pojawią się różne dziwne rzeczy… a które na pewno się pojawią. To część bycia człowiekiem. Pojawią się energie i siły, które będą na was napierać… pojawi się wasze własne, napierające na was światło i ciemność. To nie różni się niczym od wiatru. Te energie nie wyrwą wam włosów. Nie przewrócicie się pod ich naporem. To nie wytrąci was z waszej bezpiecznej przestrzeni. Być może będzie to trochę niewygodne, ale wy zawsze byliście w swojej bezpiecznej przestrzeni. Być może zastanawialiście się, jak będą wyglądały wasze włosy, kiedy wrócicie tutaj, ale to naprawdę nie ma znaczenia. (śmiech) Przez cały ten czas byliście w swojej bezpiecznej przestrzeni.

Kiedy wchodzicie w swoje Nowo–Energetyczne Ja i odkrywacie własną suwerenność, pojawia się pewien dyskomfort, ale to naprawdę nic więcej, jak tylko wiejący wiatr. To mogą być ludzie, którzy napierają na was w waszym życiu. Och, tak będzie. Oni na pewno się pojawią. Im bardziej integrujecie siebie, sprowadzając razem swoje światło i swoją ciemność, tym bardziej oni się pojawią, ponieważ chcą zobaczyć, jak to zrobiliście. Chcą zobaczyć, czy jesteście w tym prawdziwi. Oni również tego pragną. Chcą tego, co wy macie, więc kopną was w goleń. Będą przyciskać wszystkie wasze guziczki. Będą je naciskać, a kiedy nie będą mogli znaleźć tych oczywistych, nacisną te, które nie są tak oczywiste.

W chwili, gdy te energie na was napierają… czy są to wasze własne energie, czy innych… poświęćcie chwilę i przypomnijcie sobie to, jak staliście na wietrze, tutaj na południu Francji, kiedy wiał silny Mistral, żeby wprowadzić zmianę, której sobie życzyliście – i o którą prosiliście. Modliliście się o nią. Marzyliście o niej. Czuliście ją w pełni pasji w waszym sercu, w waszej duszy. Te zmiany, o które prosiliście, są tutaj i teraz, i żeby sobie z nimi poradzić w tych niebezpiecznych czasach, macie kilka narzędzi.

Tożsamość

Poproszę teraz, żebyście zdjęli wasze identyfikatory z imieniem i przekazali je komuś innemu. (śmiech) Po prostu przekażcie je komukolwiek i jakkolwiek chcecie. Nie trzeba dużo mówić. Nawiasem mówiąc, niektórzy zastanawiali się, dlaczego prosiłem o ciszę w sali. To dlatego, że docieramy do punktu, w którym możemy wyjść poza wszystkie słowa, wszystkie. Oczywiście język jest czymś wspaniałym, ale jednym z atrybutów życia w Nowej Energii jest to, że możemy wyjść poza słowa. To, co potrzeba można przekazać uczuciami. Można przekazać energetycznie.

(Adamus przerywa, kiedy publiczność wymienia się plakietkami z imieniem)

Ok, a teraz załóżcie tę, którą macie w dłoniach. Przyjrzyjcie się dobrze imieniu, które jest napisane, i proszę załóżcie ją na szyję. Jeśli nie macie żadnej plakietki, to znaczy, że jesteście bezimienni. (śmiech)

Widzicie, nawet jeśli zdjęliście własną plakietkę z imieniem i przekazaliście ją dalej… podali komuś innemu… wciąż JESTEŚCIE SOBĄ. Nadal jesteście sobą. To bardzo proste, małe ćwiczenie, żeby wydostać cię z twojej własnej strefy komfortu… Rory… ale ty nadal istniejesz. Pojawią się rzeczy, które ukażą się po to, żeby zdmuchnąć waszą starą tożsamość, które wydobędą na powierzchnię to, kim myśleliście, że jesteście.

Jedną z potrzeb, którą mieliście było to, że staraliście się zbudować własną ludzką tożsamość. Staraliście się stworzyć idealnego człowieka – a to się nigdy nie wydarzy. Nie ma czegoś takiego jak idealni ludzie… inni niż ci, którzy całkowicie przyjmują to, kim są. A to kim są, podlega nieustannym zmianom. W Nowej Energii, wydarza się nieustanna zmiana, nieustanne wyciąganie ze strefy komfortu, z tych kolein, w których się znajdowaliście, płacząc, żeby się z nich wydostać.

Nawet jeśli masz na plakietce inne imię Gabriella (śmiech, kiedy Adamus mówi do mężczyzny) i nie jesteś dalej Rolfem, nadal jesteś w swojej bezpiecznej przestrzeni. Nadal jesteś w JA JESTEM. Więc to nie ma znaczenia. To nie ma znaczenia. NADAL ISTNIEJESZ.

Poświęćcie chwilę i poczujcie teraz siebie. Niezależnie od tego, na jakim krześle siedzicie i jakie imię macie na plakietce, wciąż jesteście SOBĄ. Stosuję tę bardzo prostą demonstrację czy doświadczenie, żeby wam to pokazać. Kiedy nie siedzicie w tym pomieszczeniu z innymi Shaumbra, kiedy znajdujecie się w tym, co nazywacie prawdziwym światem – a co ja nazywam wielkim złudzeniem – kiedy tam jesteście, bez względu na to, co się dzieje, zawsze macie swoje JA JESTEM ze sobą. Nie ludzką tożsamość, ale JA JESTEM… Heinrich – JA JESTEM jest zawsze obecne, zawsze jest z tobą.

To bardzo, bardzo proste. Proszę, nie róbcie z tego czegoś skomplikowanego. Nie wchodźcie zanadto w jakiegoś rodzaju analizę, nie komplikujcie tego zanadto… umysł łatwo daje się uwieść złożoności. A prawdziwa duchowość to prostota. Nie czyńcie tego zawiłym w swojej podróży do Nowej Energii. To bardzo proste. JA JESTEM jest zawsze z wami i bez względu na to, jak zmienia się wygląd waszej ludzkiej tożsamości czy wasza strefa komfortu, wasze JA JESTEM jest zawsze obecne. Nikt nigdy tego nie zabierze. Owszem, niektórzy próbowali. Wy sami próbowaliście ukryć to z dala od innych. Jednak nikt nigdy nie może tego zniszczyć, uwięzić czy przejąć waszej duszy. Nigdy. Ona jest zawsze obecna. Zawsze wolna.

Oczywiście możecie wejść we wspaniałą grę p.t. „straciłem siebie” lub „ktoś przejął moje ja”. To wspaniała gra – bardzo uwodzicielska, bardzo dramatyczna, wypełniona energią ofiary – lecz ostatecznie JA JESTEM jest zawsze obecne. Pytacie – Kto to jest tym JA JESTEM? Czy JA JESTEM to imię na mojej etykietce lub w paszporcie? Absolutnie nie. To tylko aspekt, to mała część JA JESTEM. JA JESTEM to CAŁOŚĆ, to wszystkie wasze aspekty, wasze przeszłe życia i wszystkie potencjały z przyszłości. JA JESTEM to wszystkie potencjały wszystkiego, co będzie doświadczone, w tym rzeczy, które wybierzecie, żeby je zamanifestować w waszej fizycznej rzeczywistości.

Potencjały i wielopłaszczyznowa rzeczywistość

Przy okazji zrozumcie, że nie musicie już wybierać tylko jednej rzeczy, żeby ją zamanifestować w waszej rzeczywistości, w waszym życiu. Dotychczas na ogół wybieraliście tylko jedno doświadczenie, żeby je przejawić, a potem współistnieliście z tym i wierzyliście, że było to jedyną rzeczą, która się wydarzyła. Jednak przyszłość i przeszłość są wypełnione różnymi potencjałami, a te potencjały są tak samo aktywne i żywe, jak ten potencjał, który został wybrany, żeby go doświadczyć.

Czuliście się komfortowo, manifestując pojedyncze doświadczenie, co oznaczało, że wydarzała się tylko jedna rzecz. Na przykład, dzisiaj mogliście wybrać jedną rzecz do jedzenia na obiad. To bardzo wygodne… ale w rzeczywistości Nowej Energii jest tak, że zaczniecie wchodzić w wiele przejawów, symultanicznych fizycznych zdarzeń zachodzących w tym samym czasie. Owszem, na początku to bardzo niewygodne – bardzo, bardzo niewygodne – ponieważ ta część ciebie, która spędziła wiele wcieleń na Ziemi, chce tylko jednej rzeczy w danym momencie i myśli, że może sobie poradzić tylko z jedną manifestacją doświadczenia w jednym czasie. Tak naprawdę może sobie poradzić z wieloma.

Wasz analityczny umysł będzie się zastanawiać, w jaki sposób może się to wydarzyć, jak można jeść kilka różnych potraw w tym samym czasie…. albo jak możecie doświadczyć wielu rozmów, być w wielu doświadczeniach. Dla przykładu, możecie jechać waszym autokarem, a jednocześnie siedzieć gdzieś na wybrzeżu? To będzie się wydawało bardzo złożone i będziecie mieć problemy, myśląc, że się zagubicie, że stracicie swoją tożsamość, jeśli wskoczycie do tych wymiarów. Ale rzeczywistość jest taka, że możecie doświadczyć wielu różnych przejawów fizycznej rzeczywistości w tym samym czasie. I to jest bardzo proste.

Kiedy zacznie się to wydarzać, kiedy zaczniecie czuć, że tracicie rozum – dzięki Bogu, nareszcie – pamiętajcie o doświadczeniu, jakie dzisiaj mieliśmy. Stanie na wietrze – innymi słowy… żadnego oporu – pozwalanie mu dmuchać na wskroś… zamiana waszych krzeseł – och, jest wam tak wygodnie, siedząc wciąż w tym samym fotelu czy śpiąc w tym samym łóżku, robiąc stale te same rzeczy.

Zatem, kiedy zaczniecie tego doświadczać, pamiętajcie o tym, żeby wziąć wasz emblemat z imieniem i dać go komuś innemu, nie martwiąc się, że jego energia go zniekształci, że zanieczyści lub pochłonie. Nikt tego nie zrobi. JA JESTEM pozostaje stałe, nie zmienia się. JA JESTEM – duchowa jaźń – zawsze szuka doświadczenia i ekspansji. To, o co prosiliście, dzieje się właśnie TERAZ. Nie ma odwrotu. Nigdzie nie uciekniecie. Nie cofniecie się.

Sny

Porozmawiajmy przez chwilę o waszych snach. To w snach ukazują się jedne z pierwszych objawów lub oznak zmian, które zachodzą w aktualnej świadomości. Wasza świadomość jest znacznie bardziej rozległa niż to, co bylibyście w stanie sobie w tej chwili wyobrazić. Innymi słowy, na przykład, kiedy siedzicie tu teraz, myślicie, że słuchacie Adamusa lub Cauldre’a, ale istnieje wiele, wiele innych rzeczy dziejących się jednocześnie. Wasza świadomość postawiła pewne ściany i drzwi, więc nie jesteście tego świadomi. Kiedyś miało to istotne znaczenie. Kiedy po raz pierwszy przybyliście na Ziemię i przyjęliście fizyczne ciała, musieliście się skoncentrować na tej rzeczywistości. Tak łatwo było wyskoczyć z ciała i przejść zupełnie gdzie indziej… więc musieliście się skupić. Lecz potem staliście się zbyt skoncentrowani na tej rzeczywistości.

Teraz fizycznie siedzicie tutaj, jednak istnieje wiele waszych części, części waszego JA JESTEM, które bawią się w innych wymiarach, z innymi potencjałami, w innych scenariuszach. Pewnych waszych części wcale tu nie ma. Niektóre wasze części są już z powrotem w domu. Niektóre wasze części są już w autokarze. Niektóre wasze części w tej chwili nauczają – właśnie teraz – na Nowej Ziemi. Niektóre wasze część pracują z kryształowymi istotami, które przychodzą na Ziemię po raz pierwszy, nauczając i szkoląc ich w sprawach dotyczących Ziemi… tego, co to znaczy zejść na Ziemię w ciele fizycznym… jak to jest zatracić się w materialnej rzeczywistości, ale pamiętając, że nigdy się nie zagubicie. Wszystkie te rzeczy dzieją się właśnie TERAZ… równocześnie… i one wszystkie są prawdziwe.

Wasze sny są dobrym tego przykładem. Przy okazji, dla tych z was, którzy praktykowali stary sposób badania snów, sennych symboli czy ich interpretacji, możecie to sobie odpuścić i odłożyć na bok – jeśli chodzi o wasze sny… niekoniecznie dotyczy to innych, ale waszych snów. Wasze sny stają się o wiele bardziej dosłowne. Nie musicie przechodzić przez szereg skomplikowanych symboli, żeby zrozumieć stojące za nimi znaczenie. One są znacznie bliższe was, więc nie ma potrzeby korzystania z tych starych symboli i senników.

Jeśli mieliście sny, jak niektórzy z was, że na przykład Cauldre i Linda odwiedzili was ostatniej nocy, należy przyjąć to dosłownie. Oni rzeczywiście tam byli. Oni tam byli. Być może spotkanie odbyło się w waszym pokoju ostatniej nocy. Niektórzy z was mieli sny o tym, że byli ścigani i prawdopodobnie byli w tym swoim śnie. Prawdopodobnie byliście w niektórych wymiarach, gdzie szliście je badać, gdzie udaliście się, żeby nauczać i byliście ścigani przez inne istoty, które tak naprawdę nie chcą was tam. Niektórzy z was mieli sny dotyczące utraty lub znalezienia jakiegoś przedmiotu. Weźcie to dosłownie… być może jest coś, co staracie się odnaleźć… coś, co staracie się wprowadzić do tej rzeczywistości.

Kiedy integrujecie nową świadomość w tej rzeczywistości – widzicie, ona już tu jest, nie trzeba jej tworzyć… ona już istnieje… gotowa na to, żeby się przejawić. Kiedy sprowadzacie ją bliżej do tej rzeczywistości, akceptujecie to, że nie jesteście już pojedynczy… przyjmujecie, że JA JESTEM jest zawsze obecne, a sny stają się bardziej intensywne. Proszę zwróćcie na nie uwagę. Nie odrzucajcie ich. Nie mówcie – To tylko mój umysł szaleje. One są teraz bardzo cenne. Dlatego jakiś czas temu prosiłem całą Shaumbrę, żeby zapisywała swoje sny. Połóżcie notes lub inne urządzenie rejestrujące obok łóżka. To pomoże się im zakotwiczyć, kiedy w nie wejdziecie. One są bezcenne, żeby zrozumieć szerszy obraz tego, co teraz dzieje się w waszym życiu. Nie starajcie się wnikliwie ich analizować. Zrozumienie i tak do was przyjdzie. Wystarczy pozwolić sobie, żeby je zapamiętać, żeby je zaprosić.

Zaczniecie widzieć bardzo konkretne wzorce w waszych snach. One nie będą już przypadkowe czy chaotyczne. Nie będzie tych dziwnych, szalonych symboli. Zobaczycie pewne wzory i odkryjecie, że macie to, co wcześniej określaliście „powtarzającymi się snami”. Innymi słowy, jest to ta sama, wciąż wydarzająca się historia, czasem odtwarzanie jest dokładnie takie samo, jakie było wcześniej… innym razem, będzie to po prostu jakaś kontynuacja. To są prawdziwe historie. One istnieją – może nie tu, w tej ziemskiej rzeczywistości, ale są prawdziwe. Są częścią waszej pracy… waszej ewolucji… waszego przejawienia.

Być może nie spaliście ostatniej nocy. A może bardziej chce wam się spać w ciągu dnia, niż w nocy, co oznacza, że świadomość pracuje wielopłaszczyznowo. Zawsze tak było, ale wcześniej utrzymywaliście tę ścianę czy separację. Myślicie, że to jest wasza tożsamość? Wcale nie. Wcale nie. Zatem zwracajcie uwagę na swoje sny. Dajcie sobie pozwolenie – jeśli tak wybierzecie – żeby je pamiętać.

Wielu z was było przerażonych swoimi snami, częściowo dlatego, że istnieją istoty w bliskich wymiarach Ziemi, które wiedzą, jak was w waszych snach przestraszyć. Być może te istoty ścigały was przez wiele, wiele wcieleń. Sny to przestrzeń, gdzie one mogą przyjść i podejść bliżej, żeby kraść energię. Wiedzą, że do tej pory, to było ich terytorium. To było ich podwórko. Więc, kiedy zapadacie w swój sen… gdy w szczególności idziecie do tych bliskich wymiarów… one wiedzą, że mogą z wami pogrywać. Och, to zazwyczaj wtedy dopuszczają się największych manipulacji. Kiedy na przykład mówią wam, że jesteście czymś mniej, niż tym, kim naprawdę jesteście. To tam nakładają na was rodzaj energetycznego zaklęcia, a wy się na to nabieracie. Potem wprowadzacie to do swojej fizycznej rzeczywistości i według tego żyjecie.

Jednak teraz wychodzimy poza. Wychodzimy poza to wszystko. W zasadzie nie ma znaczenia jaką klątwę, czy jakie przekleństwo nałożyły na was te istoty… nie ma znaczenia, jak wami sterowały, jakie haki wprowadziły po to, żeby kontynuować kradzież energii, kiedy jesteście tutaj w tej rzeczywistości. Teraz możecie to wszystko uwolnić. Bez względu na to, czy to się dzieje, czy nie… to jest po prostu energia. To nie ma znaczenia. To tylko energia. Nie musicie się nabierać. Dopiero kiedy te istoty mogą na jakimś poziomie was oszukać, żebyście uwierzyli, że one się was uczepiły, że się wami karmią, a co gorsza, że to tak naprawdę wy, że to wasze słabości, wasze luki, szczególnie wasze poczucie winy… to wtedy mogą się wami karmić.

Dlaczego przez tak wiele czasu jesteście zmęczeni? To dlatego, że ciągle nosicie tak wiele bagażu – swojego i innych.

Weźmy z tym głęboki oddech. Te istoty są jak energetyczne insekty, które po prostu zahaczają się o was. Weźcie głęboki oddech i bądźcie świadomi, że one nie mogą tego dłużej robić, chyba, że im na to pozwolicie… albo lepiej uświadomcie sobie, że to tylko energia. Weźmy z tym głęboki oddech.

Zapamiętujcie swoje sny. Pozwólcie sobie śnić. Dajcie sobie pozwolenie na kolejny sen. Wielu z was zamknę?o si? na nie dawno temu ze wzgl?du nało się na nie dawno temu ze względu na manipulacje, które miały miejsce z drugiej strony, koszmary, a także dlatego, że wracacie i próbujecie naprawić przeszłość. Wydaje się, że zrobiliście coś złego w tym lub innym życiu, więc o tym śnicie. Nadal śnicie ten sam wzór, szukając innego wyniku, ale wydaje się, że go tam nie ma. Ciągle wracacie do starych problemów, próbując odkryć inne rozwiązania, ale w staro–energetycznym stanie snu, kończycie to za każdym razem z takim samym rezultatem, w kółko i w kółko. To dlatego nadal śnicie stare sny, które was prześladują.

(pauza)

Zatem, podczas dzisiejszej podróży i przez kolejne kilka dni, napotkacie różne części siebie z przeszłości. Napotkacie inne energie, które wciąż są żywe, nawet po wielu tysiącach lat. One znajdują się w ziemi. One nadal tam tańczą. Niektóre z nich szukają uwolnienia, ale nie wiedzą jak to zrobić. Niektóre z nich nadal są uwikłane w swoich grach, kochają ich odgrywanie. Będziecie czuć te części siebie, które znajdują się w tych energiach, części siebie, które może są odrętwiałe, może śpią, może się opierają, może próbują uciec. Nadszedł czas, żeby wziąć głęboki oddech i przypomnieć sobie to stanie na zewnątrz na wietrze, przypomnieć sobie zmianę swojego miejsca siedzenia i swojego emblematu z imieniem. Ciągle TU jesteście. Nadal jesteście JA JESTEM.

Światło i ciemność

Kiedyś nie miałem problemów z pierwotnymi fundamentami Kościoła, z jego kierunkiem, dopóki nie stało się to tak bardzo przeniknięte tym, co nazywamy wirusem seksualnej energii – dualnością, grami o władzę, manipulacją, dogmatami, zniekształceniami oraz kontrolą. Wtedy rzeczywiście pojawił się problem. Przyznaję, miałem z tym problem. W pierwszych dniach Kościoła, można powiedzieć, byłem jednym z największych jego zwolenników i wy także, dopóki nie zaczął przejmować problemów związanych z dualnością światła i ciemności. Tego nie było w pierwotnych naukach. Tego, że – Jesteśmy światłem, a wszystko inne to ciemność… na początku nigdy tego nie nauczano.

Dopiero gdy wprowadzono odgórne zarządzanie czy inaczej kontrolę tego kierunku przekazywanych nauk, zaczęła się pojawiać cała ta dualistyczna koncepcja światła i ciemności. Widzieliśmy wtedy jak pierwotna nadzieja na zmianę zanika i traci swoją miłość, miłość jako podstawę. Zaczęliśmy dostrzegać, że korzenie Kościoła stawały się cierniami… i do tej pory praktycznie wszystkie kościoły, z kilkoma wyjątkami, kontynuują grę światła i ciemności.

Mówią, że Bóg jest tylko światłem. A jak wszechobecny Bóg może być tylko światłem… jeśli istnieje ciemność? Rozpoczęła się gra w Boga w niebie, oraz diabła, szatana w piekle, również władców Ziemi, ciemności. Zaczęto mówić, że ludzka podróż jest przeniknięta słabością i grzechem… oraz żałosna – och, a wcale tak nie jest. Ona jest piękna. Jest wspaniała. Zaczęto mówić, że celem życia jest to, żeby się stąd wydostać, zaprzeczyć ludzkiej naturze i szukać ukojenia dopiero po śmierci. Dlaczego mielibyśmy to robić? Bycie w ludzkiej, fizycznej formie jest największym darem jaki można sobie ofiarować. To piękne doświadczenie i żaden człowiek nie jest tu na Ziemi w pułapce.

Więc, kiedy Kościół rozpoczął tę grę światła i ciemności, dostrzegaliśmy ten wielki podział i rzeczywiście, wtedy zacząłem otwarcie wyrażać swoje krytyczne poglądy na jego temat. To w tym momencie zaczęliśmy nauczać w naszych Tajemnych Szkołach o tej pierwotnej drodze. W rzeczywistości to nie była żadna tajemnica. Tajemnicą i trudnością było tylko to, żeby nas odnaleźć, to wszystko. Nasza fizyczna lokalizacja była jedynym sekretem. Nic innego nim nie było. Nawiasem mówiąc, przyznacie, że to brzmi nieco prowokacyjnie. Kiedy mówimy, że zakładamy Szkoły Tajemne, każdy chce się zapisać. Gdy już tam jesteście… nie ma w ogóle nic tajemniczego.

Wszystko na świecie jest teraz i jasne i ciemne, ale to się zmieni. I to będzie niewygodne. Widzicie, światło pada na Lindę z Eesa i ona rzuca cień – jasność i ciemność współpracują ze sobą. Niektórzy z was mają jasne i ciemne ubrania. One bawią się ze sobą – biała koszulka, ciemne spodnie. Światło i ciemność potrzebują siebie nawzajem. Wyobraźmy sobie przez chwilę – proszę wyobraźcie to sobie – co jeśli byłoby tylko światło? Nic nie miałoby kontekstu, głębi czy zabawy, jaką mamy teraz. Co jeśli wszystko byłoby tylko ciemne? To wyglądałoby jak pustka, otchłań. Jasność i ciemność współpracują i bawią się ze sobą.

Kiedy dziś stąd wyjdziecie – pozwólcie sobie tego doświadczyć na bardzo prostym, elementarnym poziomie – po prostu obserwujcie światło i ciemność… dosłownie. Zauważajcie różne ich przejawy. Ponieważ światło słoneczne rzuca promienie na ścianę czy na jezdnię, zauważcie, jak ono bawi się z ciemnością. Zauważcie, jak to co jasne i to co ciemne, faktycznie kocha siebie nawzajem. W rzeczywistości obie te jakości współpracują ze sobą. W istocie są pierwotną i najpiękniejszą parą. Nie musimy wchodzić w całą tę ezoterykę dotyczącą światła i ciemności. Po prostu wyglądacie przez okno i widzicie cienie. Cienie tańczą. Widać światło na liściach rozświetlające piękno natury.

Wróćmy do bardzo prostych rzeczy… prostych rzeczy. Kiedy wyjdziecie na zewnątrz, bądźcie tego świadomi. Zróbcie nawet notatki. Narysujcie mały rysunek… cokolwiek. Bądźcie świadomi światła i ciemności oraz tego, jak one bawią się razem, jak światło i ciemność tworzą tę iluzję rzeczywistości. Kiedy nadchodzi noc i następuje to przejście, kiedy światło ustępuje ciemności, zauważcie, w jaki sposób ta gra się zmienia. Zauważcie, jak światło nadaje sens i definiuje głębię ciemności. Zauważcie, jak zmienia się ten taniec, ale sam w sobie nadal trwa.

Zachowajcie przy tym prostotę. Nie próbujcie wejść z tym wszystkim w głowę. Zobaczcie jak światło i ciemność pracują razem. Kiedy będziecie zwiedzać niektóre z tych świętych miejsc we Francji… kiedy będziecie zwiedzać kościoły, zamki czy cmentarze… zauważcie, jak światło i ciemność bawią się razem.

To dlatego zaprzeczanie własnej ciemności ostatecznie będzie okrutną grą z samym sobą. To zaprzeczanie, że macie tę mroczną część siebie, was dusi. To również sprawia, że czujecie się bardzo chwiejni, wytrąceni z równowagi. I wiecie, ciekawą rzeczą w duchowej fizyce jest to, że za każdym razem, kiedy coś znajduje się poza równowagą, pojawia się coś innego, żeby spróbować tę równowagę przywrócić. To jest bardzo prosta duchowa fizyka. Kiedykolwiek wychodzicie z balansu, pojawi się coś, co spróbuje doprowadzić was z powrotem do równowagi.

Oczywiście możecie się temu opierać, bo myślicie, że coś próbuje wtargnąć w waszą osobistą przestrzeń… jednak faktycznie to wasza własna kreacja, która próbuje doprowadzić was z powrotem do równowagi. Dlatego kiedyś Tobiasz powiedział – Zejdźcie sobie z drogi. Staracie się leczyć, naprawiać czy wszystko reperować, ale po pierwsze, to jest oparte na dualności – na przykład nierównowadze waszego nastawienia co do światła – tak więc staracie się pozostać w świetle, być dobrym… „dobra dziewczynka lub dobry chłopiec”… a rzeczywistość jest taka, że wewnątrz was samych istnieje naturalna siła, która sprowadza was do równowagi. Ale wtedy często się opieracie, walczycie, uciekacie i gra toczy się dalej.

Cauldre mówi, że nieco się rozwlekam… ale to właśnie dlatego zarabiam duże pieniądze. (śmiech)

Zatem wyjdźcie dzisiaj na zewnątrz i zachowajcie prostotę. Zwróćcie uwagę na współgranie światła i ciemności w różnych swoich przejawach… jak one siebie kochają, jak bawią się razem. Nadszedł dla nich czas, żeby wrócić do siebie. To całkowicie zmieni wasz wewnętrzny krajobraz.

Więc, do zobaczenia później, teraz żegnam się z wami, miłej podróży i wiedzcie, że wszystko jest dobrze w całym stworzeniu.

Jestem, Kim Jestem, Adamus.

Sesja 4

Światło i ciemność

 

GEOFFREY (przedstawia Garreta) …miał raka, przeszedł przez różne zabiegi, doświadczył wiele w swoich osobistych poszukiwaniach duszy w ciągu ostatnich kilkunastu lat i to jest absolutnie niesamowite – teraz podróżuje po świecie, pomagając inspirować nie tylko Shaumbrę, ale wszystkich ludzi, których spotyka. Robi świetną robotę, pracując z Normą i Szkołą OHAMA, dotyczącą oddechu i integracji.

Zapytałem więc – Może przyjdziesz i poświęcisz kilka minut na rozmowę z grupą dziś wieczorem.

Tak więc, powitajmy Garreta. (oklaski)

GARRET: Siedziałem dzisiaj w kościele w Carcassonne, ciesząc się tym, jak pięciu tenorów zaśpiewało piękną pieśń, a Geoff szepnął mi do ucha – Czy powiesz coś dzisiaj przed grupą o świetle i ciemności? Powiedziałem do niego – Geoff, jesteś pewien, że chcesz mnie wpuścić? (śmiech)

Tak więc, zamierzam dzisiaj podzielić się z wami, jako On – tak nazywają mnie w innych wymiarach – podzielę się moimi doświadczeniami i niektórymi wnioskami. Kiedy skończę, niektórzy z was mogą zapytać – Czy on coś popalał? Ale takie są moje wnioski, moje spostrzeżenia, do których doszedłem po przejściu przez swoje doświadczenia.

Jednym z moich ulubionych przekazów wszechczasów jest – Ciemność jest waszą Boskością (ten tekst przeczytacie w całości na końcu książki – przyp. red.) Byłem menadżerem podczas letniej konferencji w Santa Fe, kiedy pewien dżentelmen podszedł do mnie i powiedział, że w rzeczywistości został tu wręcz przyciągnięty. Jego żona zaciągnęła go na to spotkanie (śmiech). On powiedział – Wiesz, musi coś być w tym przekazie, ponieważ wcześniej nikt nie zrobił czegoś takiego. (śmiech) Tak więc, od tamtej pory byłem bardzo zainteresowany tym, co to oznacza – że NASZA CIEMNOŚĆ JEST NASZĄ BOSKOŚCIĄ.

Dla mnie w przeszłości, w poprzednich wcieleniach, kiedy przechodziłem przez różne traumatyczne sytuacje i doświadczając wielu zranień, nie byłem do tego przygotowany. Moja esencja, moja boskość, brała takie doświadczenia i otaczała je swoim współczuciem jako ciemną energię… bo JA uznawałem to za ciemność. To dlatego rana istniała tak długo. Skoro mówiłem – To doświadczenie jest ciemne (czy złe)… stawało się dla mnie ciemną energią.

Jak wiecie, ból jednej osoby może sprawić przyjemność innej, więc to nie doświadczenie samo w sobie jest ciemne, ale moja ocena, mój osąd tego doświadczenia był taki, że to była ciemna energia. Zatem moja esencja otaczała to swoim współczuciem i utrzymywała przez setki wcieleń, dopóki nie byłem gotowy powiedzieć – Otwórzmy to i zobaczmy, co jest w środku.

Gdyby na początku naszej wspólnej pracy Geoff poprosił mnie i powiedział – Garret przyjdź i przemów do grupy… pewnie bym odparł – Dziękuję Geoffrey. Stanę w tylnej części sali i będę was wspierał swoją energią. Miałem głęboką obawę przed publiczną prezentacją i dzieleniem się swoją prawdą. Później zrozumiałem dlaczego. W jednym z poprzednich żyć ścięto mi głowę za przekazywanie własnej prawdy. Więc długo tego nie robiłem… żeby zachować głowę. (śmiech)

Czwartego dnia, podczas naszej pierwszej szkoły OHAMA, wraz z całą energią jakiej doświadczaliśmy, w końcu powiedziałem – Zrobię wszystko, co pozwoli mi uwolnić te rzeczy. Ta noc skończyła się pobytem w szpitalu wraz z krwią tryskającą z moich ust. Nie myślałem, że coś takiego będzie ode mnie wymagane, ale było to tym, czego doświadczyłem. To wtedy zdiagnozowano w moim gardle raka.

Na szczęście na dwa miesiące przed tym wydarzeniem Kuthumi zrobił swój słynny przekaz, z którego zapamiętałem – Gdybyś wiedział, że wszystko przyjmie właściwy obrót, jak przeżyłbyś swoje życie?

Norma przyszła do sali szpitalnej. Nie mogłem mówić. Miałem podpięte te wszystkie rury i monitory. Napisałem wtedy na kartce papieru – Wszystko będzie dobrze. Nie wiem skąd, ale wiedziałem, że byłem gotowy zrobić to, co potrzeba, żeby uwolnić niektóre z tych utkniętych energii, które utrzymywała moja esencja… i żeby one stały się znowu neutralną energią i mogły mi służyć

Jak się okazało, przejście przez to pierwsze doświadczenie nie było wystarczające. Przeszedłem przez kolejne, które również okazało się rakiem, dwa lata później i była to następna okazja, żeby uwolnić kolejne z tych zranień, osądów czy obaw z przeszłości, które w sobie trzymałem.

I oczywiście nawet te dwa doświadczenia nie były wystarczające. Zaledwie miesiąc temu poszedłem na rutynowe badanie PET. Spotkałem się z lekarzem, a on powiedział – Mam dobrą i złą wiadomość. I kontynuował – Dobrą wiadomością jest to, że dwa wcześniejsze obszary są całkowicie czyste. Nie ma nawrotu. Złą wiadomością jest to – i uśmiechał się kiedy to mówił – że znaleźliśmy inny obszar w lewym płucu. Lecz naprawdę dobra wiadomość jest taka, że możemy w bardzo prosty sposób to wyciąć, używając najnowszego sprzętu, zwanego cybernetycznym nożem. Zatem dwa tygodnie temu skończyłem leczenie kolejnego epizodu związanego z rakiem.

W dniu, w którym lekarz po raz pierwszy mi to powiedział, moje pierwsze wrażenie było takie, że powinienem świętować, ponieważ wiedziałem, że była to tylko kolejna okazja do tego, żeby uwolnić jakąś zablokowaną, ciemną energię. Jedyną trudnością jaką miałem za to zapłacić, było to, że nie mogłem przełykać. To była taka transakcja wiązana.

Tak więc, ciemność i światło są tylko osobistą perspektywą doświadczenia. 99,9% ludzi, gdy słyszą słowo rak, ich reakcją na to słowo jest to, że mówią „zło”, „ciemność”. Ale ja nauczyłem się jednej rzeczy, że nie istnieje zła energia, nie istnieje ciemność, która jest większa ode mnie i mojej duszy. Nic nie jest silniejsze ode mnie i mojej duszy będących razem, bo jeśli moja boskość utrzymywała to ze współczuciem przez setki wcieleń, to wie również, jak to uwolnić, kiedy nie osądzam tego doświadczenia.

Jedną z podstawowych rzeczy jaką sobie uświadomiłem jest to, że jeśli gramy tylko ze światłem… to gramy na pół gwizdka. Kiedy doświadczamy i światła i ciemności, które swobodnie przez nas przepływają, to w naszym życiu zaczynają się szeroko otwierać drzwi do obfitości i radości.

Grając tylko z połową, tylko ze światłem, wciąż osądzacie pewną część siebie jako złą. Jeśli pozwolicie swojemu światłu i swojej ciemności – podobnie jak symbol yin/yang – płynąć razem i bawić się ze sobą, zaczniecie wyrażać dużo więcej ze swojej esencji, dzieląc się i wyrażając ją w tym wymiarze… i wówczas większość z was zacznie naprawdę cieszyć się życiem.

Tak więc, mogę szczerze powiedzieć, że kiedy lekarz powiedział – Znowu masz raka… uśmiechnąłem się, ponieważ wiedziałem, że to jest jeszcze jedna okazja do tego, żeby uwolnić jakieś zablokowane części we mnie i pozwolić na to, żeby większa część mojej esencji była obecna tutaj w tym życiu, wyrażając się i ciesząc się nim.

Muszę powiedzieć, że Andra jest prawdziwym mistrzem pracującym nad uwalnianiem tych zablokowanych aspektów. Ona nie boi się swojej ciemności i dlatego spojrzy odważnie w waszą ciemność, w to kim jesteście i powie – Tak, ty i twoja dusza możecie uwolnić tę część, jednak w pierwszym momencie to może się wydawać przerażające. To dlatego, że kiedy po raz pierwszy leżałem na szpitalnym łóżku, pojawiły się wszystkie uczucia, wszystkie odczucia, które miały związek z tymi utkniętymi energiami, i powodami dla których one stały się zablokowane. I w pierwszym odruchu zamierzałem uciec i powiedzieć – Odejdź.

Jeśli zaczęliście rozwijać relację ze swoją duszą, z waszą esencją i będziecie patrzeć na własne doświadczenia jej oczami, zrelaksujecie się i powiecie – Wszystko będzie dobrze.

My zawsze wam mówimy, że jesteśmy tutaj, żeby wam towarzyszyć, żeby wam asystować, kiedy zaczniecie uwalniać waszą zablokowaną ciemność, pozwalając jej bawić się z waszym światłem i tworząc bardziej kompletną osobę, którą jak my wiemy, naprawdę jesteście.

Dziękuję.

(oklaski)