Bez uzależnień – John Flaherty

Dla tych, którzy szukają prawdziwej wolności

Zarówno w swojej codziennej pracy, jak i za pośrednictwem tej wyśmienitej książki, John Flaherty prowadzi nas do domu – do Prawdziwego Ja, którym jesteśmy poza swoimi przekonaniami, emocjami, nawykami i uzależnieniami. W tej autentycznej i przepełnionej mocą przestrzeni, znajdujemy swoje wyzwolenie.

dr n. med. Gabor Maté, autor In The Realm of Hungry Ghosts: Close Encounters With Addiction

Swoim rewolucyjnym podejściem do kwestii uzależnień, John Flaherty wskazuje drogę ku głębszemu uzdrowieniu. Książka ta niesie nadzieję zarówno tym, którzy zmagają się z nałogami, jak i ich rodzinom. Autor zachęca, byśmy przestali identyfikować się nie tylko z samymi nałogami, ale także z samym procesem leczenia. Zamiast tego, proponuje wejście na wyższy poziom duchowej świadomości.

dr Laura Markham, autorka Peaceful Parent, Happy Kids: How To Stop Yelling and Start Connecting

Uwielbiam tę książkę! John Flaherty jest fantastycznym mentorem i pełnym współczucia uzdrowicielem. „Uwolnieni od uzależnień” to świadoma, głęboka i świetnie napisana książka, która pomoże czytelnikowi pozbyć się niekorzystnych nawyków i pielęgnować te, które bardziej mu służą.

davidji, mistrz sztuk wedyjskich oraz autor Secrets of Meditation

Głęboka i błyskotliwa książka, która wykracza daleko poza współczesne programy leczenia uzależnień.

Adamus Saint-Germain, autor książki Gra Świadomości, w przekazie Geoffrey’a i Lindy Hoppe

Spis treści

Odkrywanie własnej mocy
TY to dużo więcej niż myślisz
Skąd wiesz kim jesteś, kiedy budzisz się rano?
Świadome postrzeganie
Upragniona zmiana jest czymś znacznie większym, niż uzależnienie, które pozostawiasz za sobą
Porzucić swoje uzależnienia
Jesteś Świadomością
Pozwól, aby twoje wybory stały się twoją rzeczywistością
Poszerzaj świadomość, a uzależnienie zniknie – serce wskaże ci drogę
Twój nieświadomy umysł
Bycie swoim Prawdziwym Ja
Nie zapominaj, kim naprawdę jesteś
Czy lampart naprawdę nie może zmienić cętek na swojej skórze? Tworząc na nowo swoje geny
Dla wszystkich dotkniętych przez uzależnienia oraz ich bliskich – rodziców, partnerów, rodzeństwo, dzieci i przyjaciół
Podsumowanie – odzyskanie własnej mocy
Nic z zewnątrz nie ma nad nami władzy
Posłowie i podziękowania
O autorze

Ludzka istota jest częścią całości, którą nazywamy
„wszechświatem”; częścią ograniczoną w czasie i przestrzeni.
Człowiek doświadcza siebie, swoich myśli i uczuć jako czegoś oddzielonego od całości – a to tylko rodzaj optycznej iluzji jego świadomości.

Albert Einstein

Nota od autora

Wszyscy możemy wyrzec się swojego życia. Rezygnujemy wówczas z własnej mocy i nadajemy komuś lub czemuś władzę nad sobą, przez co ograniczamy naszą indywidualność i pozbawiamy się życiowej energii.

Prawdopodobnie tak właśnie postępowałeś w swoim życiu i dlatego uzależniłeś się od narkotyków, alkoholu lub innych rzeczy czy substancji. Fakt, że znalazłeś się w posiadaniu tej książki wskazuje na to, że masz już serdecznie dość swojego uzależnienia! Życie zaprasza cię do osobistej przemiany, której zawsze pragnęło twoje serce. Wiem, że to prawda, bo sam tego doświadczyłem.

W przeszłości poświęcałem większą część swojego życia innym ludziom i rzeczom, pozbawiając się energii, dopóki nie dotarłem do miejsca, w którym doświadczyłem całkowitego „załamania” fizycznego, psychicznego, emocjonalnego i duchowego. Im bardziej starałem się żyć dla zewnętrzego autorytetu, tym mniej miałem sił na skuteczne działanie. W młodości zrezygnowałem ze swojej indywidualności na rzecz Kościoła Rzymskokatolickiego. W wieku jedenastu lat wstąpiłem do katolickiej szkoły, a gdy miałem dwadzieścia cztery, zostałem wyświęcony na księdza. Przez kilkanaście lat pełniłem posługę kapłańską. W najtrudniejszym dla siebie okresie zostałem jednak „zdradzony” przez ten sam autorytet, któremu ślubowałem wierność, i któremu poświęciłem swoje życie. Dopiero później – po wielu latach wypełnionych głębokim bólem – w pełni uświadomiłem sobie, że moje życie nie było wtedy „moje”. Przekazałem je Kościołowi. Wyparłem własną ekspresję i  wyrażanie siebie – byłem jednym, wielkim stłumieniem. Zostałem zaprogramowany, zniewolony, uwarunkowany i ukształtowany w zgodzie z publicznym wizerunkiem Kościoła, kosztem własnego serca i umysłu. Znajdowałem się na granicy autodestrukcji – byłem wyczerpany psychicznie, fizycznie, duchowo i emocjonalnie. Dopiero dziś, z dystansu trzydziestu lat od chwili rozpoczęcia posługi kapłańskiej, uświadomiłem sobie, jak bardzo mój ówczesny styl życia pozbawiał mnie życiowej energii i poczucia własnej mocy.

Zdaję sobie sprawę, że kapłaństwo jest dla niektórych ludzi źródłem wielkiego spełnienia. Jednak mnie ta droga nie przyniosła poczucia wolności. Moje serce było smutne, zranione i pozbawione naturalnej radości. Ten brak radości sprawił, że zacząłem coraz intensywniej poszukiwać wsparcia w czymś na zewnątrz – podobnie jak ty i inni uzależnieni. Moje serce tęskniło za pełnią, ale mój „styl” życia uniemożliwiał mi osiągnięcie spełnienia. Czułem się zniewolony i zupełnie bezradny – utkwiłem w mentalności ofiary.

Od księdza wymaga się całkowitego poświęcenia własnego życia na rzecz Kościoła. Kapłan ma oddać Bogu swoje „niepodzielne serce” i w tym odnaleźć swoją wolność. Ja jednak doświadczyłem czegoś zupełnie odwrotnego – im bardziej starałem się służyć tym, których miałem otoczyć opieką oraz zachęcać ich do rozwoju i głębokiej refleksji, tym bardziej sam czułem się ograniczony. Miałem wrażenie, że zewnętrzny autorytet blokuje mnie swoją tradycją, dogmatami, przekonaniami (osądami), teoriami oraz ustalonymi odgórnie zasadami.

Znalazłem się w wewnętrzym impasie – im bardziej starałem się wspierać swoje pragnienie osobistej transformacji i rozwoju duchowego w ramach narzuconych mi granic, tym bardziej moje serce było „podzielone” i smutne. Teraz wiem, że osobista przemiana i duchowy rozwój nie mogą opierać się na statycznych i odgórnie narzuconych zasadach. W taki sposób nie można ujarzmić, stłumić ani kontrolować życia. „Coś” musiało się zmienić, abym po długotrwałym cierpieniu, chaosie wewnętrznym i głębokim bólu, w końcu uświadomił sobie, że tym „czymś”, co mam zmienić, jest rezygnacja z obdarzania mocą jakiegokolwiek zewnętrzego autorytetu.

Gdy funkcja autorytetu zostaje ograniczona do narzucania i represyjności, on przestaje być przekonywujący w roli edukatora. Ludzie, którzy całkowicie podporządkowują się autorytetowi, stają się nieporadni i tracą własną wewnętrzną motywację. Ja sam stałem się bezradny i zagubiony – straciłem wszelki zapał i poczucie celu. Nie czułem się żywy. Miałem wrażenie, że umieram za życia. Jeśli w ludzkiej świadomości toczy się walka między tym, kim człowiek chciałby być, a tym kim jest – z punktu widzenia własnych preferencji i skłonności – on potrzebuje wrócić do wolności w swoich poszukiwaniach i wyrażaniu samego siebie. W przeciwnym razie zawsze pojawi się konflikt. Doskonale zdaję sobie sprawę, że istnieje wielu kapłanów, których sposób „myślenia” odbiega od oficjalnych kanonów Kościoła. Jednak nie jest łatwo znaleźć księdza, który w otwarty sposób wyraża swoje myśli, nie popadając jednocześnie w konflikt z władzami Kościoła. Ja też czułem, że dłoń, która początkowo mnie karmiła, stała się czymś, co pozbawia mnie sił. Kiedy ideologia koliduje z codziennym życiem, to zawsze prowadzi do pojawienia się kolejnych zadrażnień. Ostatecznie moje napięcie stało się nie do zniesienia i moje życie zaczęło się rozpadać.

Rzadko podejmujemy radykalne decyzje pod wpływem zaledwie łagodnych sygnałów – zwłaszcza, jeśli dotychczas byliśmy podporządkowani czemuś lub komuś i rezygnowaliśmy z własnej mocy. Gdy nie czujemy się na siłach i brakuje nam motywacji do gruntowej zmiany wtedy zwykle życie wkracza do akcji. Nieraz możemy mieć wrażenie, że ono zwala nas z nóg, aby zwrócić nam na coś uwagę i uświadomić konsekwencje naszych wcześniejszych decyzji. Możemy dokonywać zmian na dwa sposoby – z łatwością albo z trudem. Dopóki nie zyskamy świadomości, że zawsze możemy wybrać tę łatwiejszą drogę, jedyną opcją pozostanie ta trudniejsza.

W moim przypadku musiało dojść do gwałtownego rozpadu całego życia, abym mógł poskładać je na nowo. Chociaż wtedy wydawało mi się, że już gorzej być nie może, to jednak okazało się, że tamte wydarzenia były dla mnie niezwykle uwalniające i transformujące. Życie zawsze spiskuje na naszą korzyść. To wyzwalające odkrycie stanowi główne przesłanie niniejszej książki oraz podstawę mojego nauczania. Dla mnie był to koniec świadomości ofiary i początek świadomości Siebie, odkrywania Siebie oraz wzmacniania Siebie. Zacząłem docierać do samego rdzenia własnego Istnienia, dzięki czemu mogłem zrealizować swój prawdziwy, życiowy cel – ponowne narodziny do życia w miłości.

Od tamtej pory moja praca polega na asystowaniu ludziom na całym świecie w odzyskiwaniu duchowej mocy, byciu swoim własnym autorytetem oraz życiu w wolności. Jak na ironię, teraz, gdy nie podlegam narzuconym z zewnątrz ograniczeniom, związanym z interpretacją religijną i doktrynami, dzielenie się z innymi głębokim przesłaniem Chrystusa – które jest w istocie przesłaniem osobistej wolności – przychodzi mi ze znacznie większą łatwością. Nic więc dziwnego, że tak łatwo zrezygnowałem z roli nauczyciela duchowego w ramach doktryny Kościoła na rzecz nauczania wolności tych, którzy tęsknią za swoją prawdziwą tożsamością i poczuciem celu – czyli osób uzależnionych.

Czytając kolejne rozdziały tej książki, przekonasz się, że różni się ona znacznie od innych książek na temat wychodzenia z nałogów. Ona nie ma na celu zaspokojenia twojego intelektu. Nie została napisana, aby przedstawić ci korzyści, jakie możesz uzyskać dzięki wyzwoleniu się ze swoich uzależnień i nałogów, ale po to, by przypomnieć ci o prawdzie TEGO KIM JESTEŚ. Podobnie jak ja, dotrzesz do tej prawdy, gdy przede wszystkim odkryjesz, czym NIE jesteś. Nawiązanie lepszego kontaktu ze swoim Istnieniem, pozwoli ci poszerzyć twoje postrzeganie. Wtedy możesz popatrzeć na znany dotychczas świat oraz na rolę, którą nauczono cię odgrywać z nowej perspektywy i dzięki temu zacząć żyć w całkiem nowy sposób. Twoje życie stanie się dosłownie twoim życiem. To, co nauczyłeś się myśleć o sobie oraz to, co myślisz, że inni myślą o tobie, ustąpi temu, kim naprawdę jesteś.

Przesłanie tej książki jest głębokie w swojej prostocie:

WSZYSTKIE UZALEŻNIENIA ZNIKAJĄ, GDY POSZERZASZ SWOJĄ ŚWIADOMOŚĆ.

Trzymasz w ręku zdroworozsądkowy „przewodnik dla odkrywców”, który został napisany dla ciebie i o tobie. Jedyny problem ze zdrowym rozsądkiem polega na tym, że wcale nie jest tak częstym zjawiskiem, jak mogłoby się wydawać! Będziesz musiał dokonać pewnych wewnętrznych odkryć dotyczących własnego Istnienia, aby zrozumieć swoje Prawdziwe Ja, a ja podzielę się z tobą praktycznymi wskazówkami, które pomogą ci tego dokonać.

Wprowadzenie

Cel tej książki – twoja wolność

Wolność jest nic nie warta, jeśli nie zawiera w sobie wolności do popełniania błędów.

Mahatma Gandhi

Za pośrednictwem tej książki – pierwszego, jedynego w swoim rodzaju przewodnika dla osób uzależnionych – życie zaprasza cię tu i teraz do odkrycia, kim naprawdę jesteś. Jest to zaproszenie do rozpoznania kim jesteś, na czym ci zależy, na czym polega twoje życie i jaką rolę masz w nim odegrać.

W przeciwieństwie do innych książek na temat leczenia uzależnień, ta książka powstała po to, abyś mógł odkryć to wszystko, czego od zawsze pragnęło twoje serce. Traktuje ona o tym, CO JEST Z TOBĄ W PORZĄDKU oraz co jest w TOBIE autentyczne i prawdziwe – to wszystko o czym zapomniałeś o SOBIE.

Od ponad dwudziestu pięciu lat pracuję z osobami uzależnionymi i nie mam żadnych wątpliwości, że konwencjonalne podejście do leczenia uzależnień jest po prostu nieskuteczne. Pomaga ono co prawda dokonać wielu zmian w życiu, ale nie pozwala odnaleźć tego, czego najbardziej brakuje osobom uzależnionym. Wszędzie poznaję takie osoby i wiem, że na najgłębszym poziomie swojego Istnienia, one pragną doświadczać siebie w sposób bardziej zadowalający i spełniony. Przeważnie są to ludzie, którzy nadużywali alkoholu oraz różnych substancji uzależniających (czasem były to nawet leki przepisywane przez lekarzy), a jednocześnie brakowało im tego, za czym najbardziej tęskniło ich serce – określenia siebie na nowo i odnalezienia nowego sensu życia.

Książka ta powstała, aby pomóc ci odnaleźć i doświadczyć twojego Prawdziwego Ja, którego poszukujesz od dawna. Tworząc nowe życie – głęboko zestrojone ze swoim życiowym celem – zyskasz potężną świadomość Siebie, a przede wszystkim odkryjesz jak być wolnym.

Pierwszą rzeczą, jaką należy zaakceptować jest fakt, że nasze życie jest takie, jakim sami je tworzymy. Najważniejsze jest więc to, jak nauczyłeś się je interpretować. Ty sam nadajesz sens swojemu życiu, więc dopóki nie zakwestionujesz własnego podejścia, nie uda ci się niczego zmienić. Twoje życie jest doświadczaniem siebie – a raczej tego, co uznałeś za SIEBIE. Nie musisz niczego zmieniać, jeśli jesteś zadowolony ze sposobu, w jaki doświadczasz życia, jednak jeśli nie jesteś, wkrótce odkryjesz, jak możesz zmienić swoje podejście, zyskując przy tym zupełnie nowe poczucie sensu. Możesz to dla siebie zrobić. Tak naprawdę TYLKO TY możesz to uczynić. W istocie masz taką moc!

Być może zastanawiasz się, dlaczego interpretujesz to co przeżywasz w taki, a nie inny sposób. Trudno ci zrozumieć i zaakceptować, że sam postanowiłeś prowadzić tak niesatysfakcjonujące życie. A może nadałeś mu jakieś znaczenie, ale tak naprawdę wcale go nie czujesz?

Niektóre doświadczenia życiowe, takie jak twój nałóg, są tylko usilnymi próbami odkrycia czegoś więcej – w SOBIE. Przez długi czas poszukiwałeś czegoś więcej niż to, co do tej pory rozumiałeś na temat życia i samego siebie. Im dłużej trwały twoje poszukiwania, tym większą odczuwasz teraz frustrację. Jednak przyjmij ją. Prawda jest taka, że to nie twoja wina, że jesteś sfrustrowany. Życie zawsze jest frustrujące, gdy najbardziej brakuje nam w nim SIEBIE!

Twoje uzależnienia, nałogi i skłonności są tylko przypominaczami. To wszystko. Przypominają ci, że jest coś więcej – coś, czego jeszcze nie znalazłeś. W istocie poszukujesz SIEBIE, swojego własnego Istnienia. To nie tak, że nie wiesz kim jesteś – po prostu zapomniałeś o tym wszystkim, kim naprawdę jesteś. Zapomniałeś, że jesteś Nieskończoną Świadomością – czystym potencjałem.

Przeróżne życiowe zawirowania oraz rola, jaką nauczyłeś się odgrywać, przyczyniły się do twojego zapomnienia – podobnie zresztą jak twoje uzależnienia. O dziwo, to wszystko było nieodłączną częścią głębokiego pragnienia odnalezienia SIEBIE. To dlatego tak trudno było ci odnaleźć najbardziej korzystną dla siebie ścieżkę. Przez cały czas próbowałeś oddzielić swoje Prawdziwe Ja od iluzji na swój temat, lecz nie zdawałeś sobie sprawy, że właśnie to jest przyczyną twojej frustracji.

Trzymasz w dłoniach książkę, która podpowie ci, jak odzyskać siebie i uwolnić się od tej frustracji, którą odczuwasz. Taka właśnie jest moc tego przesłania!

Nadszedł czas, abyś pozwolił życiu STAĆ SIĘ tym przesłaniem i rozwijał się dzięki niemu.

Pamiętaj, że wszystkie życiowe doświadczenia – bez wyjątku – pozwoliły ci poszerzyć swoją świadomość. Dlatego nie zatrzymuj się w miejscu, szukając wytłumaczenia dla jakiegoś cierpienia z przeszłości, czy też obwiniając innych lub samego siebie. Jesteś gotowy na wprowadzenie bardziej radykalnych i upragnionych zmian, a twoje życie prowadzi cię ku temu. Wkrótce powołasz do życia zupełnie nowego siebie, ale już teraz odnajdujesz nowe poczucie sensu i celu. Gdyby tak nie było, ta książka nie trafiłaby w twoje ręce, a ty nie byłbyś gotowy na przyjęcie jej przesłania.

Jest moim głębokim pragnieniem, abyś ostatecznie mógł doświadczyć siebie i odzyskać kontakt z samym Życiem. Będziesz mógł wówczas powiedzieć, że twoje życie znów jest twoje.

Już wystarczająco długo żyłeś bez tego poczucia dostrojenia, więc teraz pokażę ci drogę na skróty, która pozwoli ci odzyskać swoją prawdziwą Jaźń. Na tym właśnie polega wolność, a ja wiem, że jesteś na nią gotowy.

Rozdział pierwszy

Odkrywanie własnej mocy

Każdy jest geniuszem. Jeśli jednak zaczniesz oceniać rybę pod względem jej zdolności do wspinania się po drzewie, przez całe życie będzie przekonana o własnej głupocie.

Albert Einstein

Zachęcam, abyś przeczytał tę książkę bardzo uważnie i z otwartym umysłem. Bądź gotowy zakwestionować wszelkie przekonania, które tak długo pielęgnowałeś – na temat uzależnień, wychodzenia z nałogu i samego życia. Najlepiej, jeśli zaczniesz od przyznania sobie prawa do oduczenia się wszystkiego, czego nauczyłeś się dotąd o uzależnieniach.

Oduczenie się tego, czego nauczyłeś się o życiu – swoim życiu – również przyniesie ci wiele korzyści. Warto nawet odłożyć na bok pewne zdroworozsądkowe przekonania, które zwykle nie są obiektywną prawdą, lecz przejmowanymi z otoczenia osądami na temat życia. Weź głęboki oddech i….dalej…. spróbuj wyobrazić sobie, że oduczyłeś się tego wszystkiego.

To nie było aż tak trudne, prawda? Przecież tak naprawdę nigdy nie wierzyłeś w to wszystko, czego się dowiedziałeś i nauczyłeś. Gdybyś w to wierzył, byłbyś całkiem zadowolony ze swojego życia, a skoro nie jesteś, wniosek jest jeden – sposób, w jaki nauczyłeś się interpretować swoje życie wydaje ci się wypaczony.

Dopóki starasz się żyć według cudzych pomysłów – zamiast w zgodzie ze sobą – będziesz cierpieć.

Próbujesz radzić sobie w życiu w oparciu o to, czego nauczyłeś się od swoich rodziców, partnera, rodziny, przyjaciół, nauczycieli, doradców i innych ludzi, ale wciąż czegoś ci brakuje. Poszukujesz SIEBIE, ale dopóki starasz się żyć według cudzych pomysłów – zamiast w zgodzie ze sobą – będziesz cierpieć. Nadszedł czas, aby odkryć, jak możesz zastąpić tę wypaczoną rzeczywistość – którą nauczyłeś się wypełniać swoje życie – rzeczywistością, która jest bardziej zgodna z tobą, i której towarzyszy poczucie, że wszystko jest na swoim miejscu.

Na łamach tej książki pragnę podzielić się wyzwalającym przesłaniem właśnie z tobą – być może nieco sfrustrowanym poszukiwaczem, którym jesteś. Prawdopodobnie przeczytałeś już wszystkie możliwe publikacje na temat leczenia uzależnień (lub masz takie wrażenie), zwracałeś się po pomoc w najróżniejszych miejscach (lub wmówiłeś to sobie), wypróbowałeś wszelkie możliwe terapie (co oznajmiłeś już wszystkim, których znasz), próbowałeś przeróżnych leków (lub tak ci się wydaje), a jednak wciąż masz poczucie, że tkwisz w miejscu! Czasem robiłeś krok do przodu, a zaraz potem co najmniej dwa do tyłu. Przyswoiłeś mnóstwo informacji, a jednak nie ruszyłeś się z miejsca.

SERCE I UMYSŁ. Pragnę ci wyjaśnić, dlaczego wciąż doświadczasz życia w taki, a nie inny sposób oraz pokazać, jak możesz to zmienić. Zaufaj swojemu sercu, a nie umysłowi, ponieważ to właśnie serce pomoże ci rozwiązać twoje problemy oraz udzieli wskazówek, jak możesz doświadczać życia w upragniony sposób. Zdaję sobie sprawę, że będziesz musiał nauczyć się dostrajać do własnego serca, ponieważ nikt wcześniej nie pokazał ci jak to robić. Gdy już się tego nauczysz, zdziwisz się jak mogłeś żyć bez tego.

Chcę ci przypomnieć, że nie ma nic złego we frustracji, jaką odczuwasz w związku z poszukiwaniem własnej drogi. Naturalnie, to nie jest do końca przyjemne, ale frustracja jest emocją, która pokazuje, że możesz odzyskać wolność, gdy tylko uświadomisz sobie następujące fakty:

  1. Rozwiązanie, którego szukasz, na pewno istnieje. Twoje serce to wie, ale do tej pory konsultowałeś się w tej kwestii tylko ze swoją „głową”. Umysł jednak nie wie wszystkiego – może tylko podsuwać ci informacje, które zdobyłeś już wcześniej i nie potrafi skierować cię w inną stronę. Dopóki sobie tego nie uświadomisz, będziesz odczuwać frustrację.
  2. Twój umysł nie zaakceptował faktu, że nie potrafi wskazać ci drogi, której poszukujesz. Został wytrenowany, że to, czego nie wie, nie jest warte poznania. Więc pogodziłeś się z tym – w przeciwieństwie do twojego serca, które wie, że to co głowa uznaje za obce, tak naprawdę jest tylko nieznanym. Musisz skonsultować się ze swoim sercem. Dopóki nie nawiążesz tego kontaktu… będziesz odczuwać frustrację.

Pierwszą rzeczą, jaką musisz zrozumieć i zaakceptować w kwestii swoich nałogów jest to, że one są wyuczone (nabyte) i przechowywane w magazynie pamięci twojego nieświadomego umysłu, oraz że przejawiają się w twoim zachowaniu (które mylnie uznajesz za przejaw samego siebie). Teraz jesteś gotowy na zmianę sposobu doświadczania siebie (co oznacza, że chcesz oduczyć się zachowania, które dotychczas decydowało o twoim życiu). Pozwól, że pokażę ci prawdę, którą musisz objąć uwagą, aby odzyskać upragnioną wolność:

Jesteś nieskończenie większy, niż każą ci MYŚLEĆ twoje myśli.
Jesteś nieskończenie większy, niż każą ci WIERZYĆ twoje przekonania
Tylko dlatego, że przyzwyczaiłeś się do swoich przekonań, nie musisz nadal ich MYŚLEĆ
Tylko dlatego że przyzwyczaiłeś się do swoich myśli, nie musisz nadal im WIERZYĆ.

Czyż to nie uwalniające odkrycie? Zachęcam, abyś jeszcze raz powoli przeczytał ostatni akapit, ponieważ zawiera wyzwalającą prawdę, której być może wcześniej sobie nie uświadamiałeś. Zrób to teraz. Te słowa pokazują zupełnie nową perspektywę, która pomoże ci całkowicie zmienić swoje podejście do życia.

PRZEKONANIA I OSĄDY. Nauczyłeś się MYŚLEĆ o sobie w pewien określony sposób, ale to wcale nie oznacza, że musisz WIERZYĆ, że jesteś skazany na takie myślenie. Nie musisz odtwarzać swoich nałogów, tylko dlatego, że przyzwyczaiłeś się, iż odgrywają kluczową rolę w twoim życiu. Na tym właśnie polega twoja moc!

Przekonania są niczym więcej niż ocenami, a wszystkie osądy pochodzą z zewnątrz. Ktoś musiał je wcześniej wypowiedzieć, zanim w nie uwierzyłeś. Gdy już uznałeś je za własne, nie pomyślałeś nawet, że możesz je podważyć albo się ich pozbyć. Teraz więc, w kontekście swojego uzależnienia (uzależnień) zadaj sobie następujące pytanie:

Jak bym się czuł bez przekonań o sobie, którym wciąż daje wiarę?
Innymi słowy, zapytaj:
Jak bym się czuł bez osądów, które mam teraz o sobie?

Jeśli poczujesz napływ sił, gdy wyobrazisz sobie, że nie masz żadnych osądów na swój temat – pielęgnuj to doświadczenie, a jeśli poczujesz się osłabiony – zapomnij o nim. Taką właśnie masz moc!

WYUCZONE ZACHOWANIA. Uświadom sobie, że możesz nie tylko wybierać swoje kolejne myśli i decydować o własnych przekonaniach na swój temat, ale możesz również wybierać swoje emocje i decydować, jak chcesz się czuć z samym sobą.

Zgadzam się, że życie byłoby zdecydowanie łatwiejsze, gdyby już dawno ktoś przekazał ci te wielkie prawdy – niestety tak się nie stało. Dla pocieszenia wyznam, że mnie również nikt ich nie przekazał, ale gdy sam je odkryłem, poczułem się zobowiązany, aby dzielić się tym z innymi. Właśnie dlatego napisałem tę książkę. Dzielę się z tobą tym przełomowym przesłaniem, abyś ty również mógł odkryć, że możesz wybierać swoje myśli i decydować o tym, jakich emocji doświadczasz. Gdy już nabierzesz w tym wprawy, poczujesz pragnienie dzielenia się z innymi tą wolnością, którą odczuwasz. Będziesz żył swoją prawdą i będzie to dla ciebie o wiele bardziej satysfakcjonujące, niż odtwarzanie wyuczonych zachowań

Pamiętaj, że był czas, gdy nie byłeś od niczego uzależniony. Był taki czas, że wiedziałeś, kim jesteś – zanim o tym zapomniałeś. Moim celem jest przypomnienie ci tego… żebyś już nigdy nie zapominał o swojej prawdzie. Świadomość jest wszystkim, czym jesteś i gdy pamiętasz o tej fundamentalnej prawdzie, w twoim życiu wszystko się zmienia! Niczego nie musisz się uczyć – masz sobie tylko PRZYPOMNIEĆ. To przypominanie jest poszerzaniem świadomości, a twój osobisty rozwój pozwoli ci rozpuścić wszelkie ograniczenia. Taką właśnie masz moc!

BYCIE ZAMIAST DZIAŁANIA. Wykraczanie poza nałogi nie jest zadaniem do wykonania. To nie ma nic wspólnego z działaniem.
Nie możesz ZROBIĆ szczęścia, możesz jedynie BYĆ szczęśliwy.
Nie możesz ZROBIĆ radości – możesz jedynie BYĆ radosny.
Nie możesz ZROBIĆ spokoju, możesz tylko BYĆ spokojny.
Nie możesz ZROBIĆ trzeźwości, możesz tylko BYĆ trzeźwy.
Nie możesz ZROBIĆ wolności, możesz tylko BYĆ wolny.
Wyjście z uzależnień nie jest więc intelektualnym zadaniem dla umysłu, ale prawdą, o której ma przypomnieć sobie twoje serce. Przekraczanie nałogów jest przejściem od myślenia o sobie jako o wykonawcy swojego życia (ang. do –er) do bycia w jedności z życiem. To nic innego jak proces oddawania siebie z powrotem Sobie. Oto jak być prawdziwie wolnym.

Czy potrafisz sobie wyobrazić, jak bardzo zmieniłyby się spotkania AA lub NA, gdyby osoby, które na nie uczęszczają, poczuły się wystarczająco silne, żeby dzielić się prawdą o swoim Istnieniu, zamiast mówić o swoich wypaczonych, wyuczonych zachowaniach? Osoba, która ma poczucie, że w jej życiu wszystko jest na swoim miejscu mogłaby przedstawić się w następujący sposób:

Mam na imię… i jestem czymś nieskończenie większym, niż MYŚLĘ, że jestem.

To dopiero byłoby spotkanie! Odkrycie prawdy o sobie, pozwala dokonać wszelkich upragnionych zmian. Jedyne, co musisz zrobić, to o tym pamiętać!

PRAWA WSZECHŚWIATA. Oczywiście nieraz trudno pamiętać prawdę o swojej indywidualnej mocy. Pomyśl tylko, ile czasu zajmuje niektórym osobom utwierdzanie się we własnej bezsilności. Na całym świecie żyje mnóstwo ludzi, którzy twierdzą, że są bezsilni wobec narkotyków lub alkoholu – i tak jest, dopóki w to wierzą. „Prawa” wszechświata będą reagowały na ich przekonania, bo tak właśnie funkcjonuje wszechświat.

Zdaję sobie sprawę, że prawdopodobnie przekazano ci już wiele uniwersalnych praw i prawd. Jednak w rzeczywistości niewielu ludzi je pojmuje. Nic dziwnego, że życie może wydawać się ciężką walką. Nie martw się, to wszystko wkrótce się zmieni.

Czytając kolejne rozdziały, zapoznasz się z pewnymi podstawowymi prawami, które mogą zmienić wszystko – twoje uzależniania i twoje życie. Od tej pory bądź tylko świadomy, że jesteś czymś nieskończenie większym niż to, kim nauczyłeś się być.

…jesteś czymś nieskończenie większym niż to, kim nauczyłeś się być.

Rozdział drugi

TY to dużo więcej niż myślisz

Istnieje przestrzeń, którą masz wypełnić, a której wypełnić nie może nikt inny – coś, czego masz dokonać, a czego nikt inny zrobić nie może.

Florence Scovel Shinn

Doszedłeś do niezwykle ekscytującego momentu w swoim życiu. Jak na ironię, znalazłeś się tu właśnie dzięki swoim uzależnieniom. Tak – te najbardziej niechciane przeżycia doprowadziły do tego, czego zawsze szukałeś. Takie jest życie i dlatego nikomu nie służy wracanie do tego co było, ani obwinianie innych za własną, nieudaną przeszłość. Wystarczy, abyś uświadamiał sobie swoje przeżycia, a także związane z nimi myśli i emocje. Jakiekolwiek osądy nie są potrzebne.

Każdy człowiek w nieco inny sposób odkrywa swoją prawdę, ale ty nie potrzebujesz już do tego swoich nałogów. One towarzyszyły ci w dotychczasowym życiu, abyś mógł zdać sobie sprawę, kim NIE jesteś. Musiałeś doświadczyć życia postawionego na głowie, żeby odkryć jak możesz przywrócić wszystko na właściwe miejsce. Teraz zaczynasz dostrzegać, że możesz to zrobić.

Podobnie jak twoje uzależnione zachowania istnieje wiele innych rzeczy, które przypominają ci o tym, kim NIE jesteś. Przedtem, nie byłeś w stanie ich rozpoznać, ponieważ znajdowały się poza twoim świadomym postrzeganiem. A teraz zdajesz sobie z nich sprawę i możesz je rozpoznać. Na tym właśnie polega twoja moc!

Jestem kimś znacznie większym, niż MYŚLISZ i kimś większym niż MYŚLISZ, że MYŚLĄ o tobie inni ludzie.

TO WSZYSTKO, CZYM NIE JESTEŚ. Nie jesteś swoimi myślami ani przekonaniami. Masz myśli i masz przekonania. Nie jesteś swoim ciałem, lecz masz ciało. Nie jesteś swoją matką, ani swoim ojcem, ale doświadczyłeś w życiu opieki rodziców. Nie jesteś beznadziejny, nie jesteś porażką i nie jesteś tym wszystkim, czym nauczyłeś się być. Masz znacznie większą moc niż ofiara, którą nauczyłeś się być, posługująca się manipulacjami, w jakich się wyspecjalizowałeś. Jesteś kimś znacznie większym, niż MYŚLISZ i kimś większym niż MYŚLISZ, że MYŚLĄ o tobie inni ludzie.

Dopiero, kiedy rozpoznasz kim NIE jesteś, dokonasz wzbogacającego odkrycia, kim naprawdę jesteś. Gdy to odkryjesz, zaczniesz obserwować własne życie z zupełnie innej perspektywy niż ta, którą przyjmowałeś wcześniej wobec wszystkich swoich problemów. Zanim otworzyłeś się na przesłanie tej książki, wierzyłeś, że jesteś swoimi problemami, a twoje wyzwania są zbyt trudne do przezwyciężenia. Dlaczego tak było? Ponieważ tak nauczono cię postępować. Nauczyłeś się doświadczać życia w ten właśnie sposób i tak je interpretować.

Przekonywałeś samego siebie, że jesteś odseparowany od życia. Żyłeś w iluzji oddzielenia, w której wszystko jest potencjalnym zagrożeniem i ze wszystkim trzeba walczyć. Nauczyłeś się bać, a lęk zdominował niemal całe twoje podejście do życia. Oczywiście, w ten sam sposób postępowały osoby, które próbowały nauczyć cię żyć, a ty tylko je naśladowałeś. Nie zakwestionowałeś tego, co ci przekazały, lecz bezkrytycznie przejąłeś ich podejście. W rezultacie zapomniałeś, jak to jest być w zgodzie z życiem.

OPOWIEŚĆ O TOBIE. Dotychczas czułeś się tak, jakbyś walczył z życiem i musiał sobie udowadniać, że na niego zasługujesz. Nieświadomie przekazywałeś moc swoim uzależnieniom i w ten sposób pozbawiałeś jej samego siebie. Wyolbrzymiałeś swoje myśli o braku i przekonywałeś siebie o własnej bezwartościowości. Odtwarzałeś opowieść, jaką wymyśliłeś na swój temat, a która tłumiła prawdę twojego serca. Przygnębiała cię twoja przeszłość i żyłeś w strachu, że tak samo będzie wyglądała twoja przyszłość. Żyłeś w oparciu o własne przekonania o sobie lub przekonania innych na twój temat, zapominając o tym, kim naprawdę jesteś. Nic więc dziwnego, że kierując się lękiem, ograniczyłeś swoje życiowe wybory do dwóch następujących możliwości:

trwania w nałogu lub
ciągłej potrzeby leczenia się z niego

Prawdopodobnie żadna z tych opcji nie wydaje ci się szczególnie atrakcyjna, chociaż ta druga może bardziej do ciebie przemawiać i możesz traktować ja jako „mniejsze zło”. Oczywiście wielu ludzi nieustannie przechodzi z jednej opcji do drugiej, co nazywamy „nawrotami”. Jednak moje serce – podobnie jak twoje – wie, że w życiu chodzi o coś znacznie więcej. I tak jest.

Spróbuj wykonać następujący eksperyment:

Na chwilę odetnij się całkowicie od swojej przeszłości. Wyobraź sobie, że nie masz żadnych wspomnień. Nie wiesz kim byli twoi rodzice, nie wiesz, w jakim mieszkasz kraju, jaką wyznajesz religię, ani do jakiej należysz kultury. Nie wiesz gdzie byłeś wychowywany, ani gdzie się uczyłeś. Po prostu zapomnij na moment o całej swojej przeszłości.

A teraz, przypomnij sobie, jaką naprawdę masz moc i wypowiedz na głos nowoodkrytą prawdę o sobie:

Nie jestem swoim ciałem.
Nie jestem swoimi myślami.
Nie jestem swoją matką.
Nie jestem swoim ojcem.
Nie jestem swoją pracą.
Nie jestem porażką.
Nie jestem swoimi nałogami.
Nie jestem swoim procesem leczenia.
Nie jestem własnymi ani cudzymi opiniami na swój temat.
Nie jestem opowieścią, jaką o sobie stworzyłem.

Dodaj do tej listy kolejne odkrycia, które się pojawią. Gdy skończysz, zwróć uwagę na to, jak się czujesz. Twoje serce nadal bije, powieki mrugają, krew pulsuje i wciąż oddychasz. Pozostałeś nietknięty, a jednak wyzbyłeś się potrzeby podtrzymywania wszystkiego, co wymyśliłeś na swój temat.

Jesteś. To nie ulega wątpliwości. Ale kim jesteś?

Właśnie odciąłeś się od całej nagromadzonej przeszłości i nie potrafisz czuć siebie. To dlatego że nie ma tożsamości z którą mógłbyś siebie powiązać – właśnie ją odciąłeś, sprawiłeś że zniknęła.

A jednak JESTEŚ.
Jesteś świadomy.
Nie zniknąłeś.
Zniknęły tylko informacje, które zgromadziłeś na swój temat.
W świetle tego odkrycia, zrelaksuj się i przez chwilę głęboko oddychaj, uświadamiając sobie, czym naprawdę jesteś. Oto być może po raz pierwszy doświadczyłeś poczucia, że wszystko jest na właściwym miejscu w twoim życiu.

TWOJE NOWE ODKRYCIA. Delektuj się swoimi nowymi odkryciami. Przekonaj się jak dobrze się z nimi czujesz. Naturalnie, uwolnienie się od starego balastu, będzie dla ciebie zupełnie nowym, nieznanym wcześniej odczuciem – ale to wciąż jesteś ty! Pamiętaj:

Nie jesteś i nigdy nie będziesz oddzielony od własnego Źródła

Dokonawszy tego odkrycia, możesz obserwować swoje życie z zupełnie innej perspektywy. Właśnie zastąpiłeś wypaczoną wizję życia, rzeczywistością, w której wszystko jest na swoim miejscu. Wiem – nie przypuszczałeś, że kiedykolwiek ci się to uda, a jednak tego dokonałeś. Gdyby ktoś to zakwestionował, byłby to jedynie cudzy osąd, ponieważ tylko ty możesz decydować o tym, czy tak jest, czy nie. Na tym właśnie polega twoja moc!

Być może twój sceptyczny umysł zapyta – Ale czyż nie jest to zwyczajne zaprzeczanie? Oczywiście! Twoja moc polega między innymi na tym, aby zaprzeczać… ale nie w taki sposób, w jaki robiłeś to dotychczas.

Pozwól, że to wyjaśnię…

Kiedy masz poczucie, że w twoim życiu wszystko jest na właściwym miejscu, całkowicie zaprzeczasz wszelkiej nieprawdzie i osądom na swój temat. Czyż to nie jest niezwykle wyzwalające? Dotychczas nie uświadamiałeś sobie, że myśli i przekonania, które zgromadziłeś na swój temat NIE są twoim Prawdziwym Ja. Gdy zaczniesz spoglądać na swoje życie w ten sposób, będziesz w stanie rozpoznać, czym są zgromadzone przez ciebie myśli i przekonania i nie będziesz uznawać ich za jedyny, absolutny przejaw samego siebie.

ŻYCIE SWOJĄ PRAWDĄ. Moim celem jest pokazać ci, jak możesz odkryć swoją prawdę i przyjąć nową perspektywę na życie oraz zyskać poczucie, że wszystko jest na właściwym miejscu. Przyjmując takie podejście, po raz pierwszy doświadczysz, jak to jest być tym, kim naprawdę jesteś. Do tej pory twój umysł nie zdawał sobie sprawy, że możesz dokonać tak oświecającego odkrycia. Był tylko wytrenowany w przechowywaniu starych programów w magazynie pamięci. Na szczęście twoje serce potrafi rozróżnić między tym, czego się nauczyłeś i co przechowujesz, a prawdą, którą zna i odczuwa. Umysł może się wiele nauczyć od serca.

Całkowita zmiana podejścia do życia umożliwi ci wykroczenie poza swoje nałogowe zachowania. Właśnie na tym polega wolność. Gdy tylko serce i umysł dostroją się do tego, kim naprawdę jesteś, dokonasz trwałych zmian w swoim życiu.

Wszystkie zgromadzone przez ciebie myśli na swój temat, a także przekonania, oczekiwania, definicje czy wzorce zachowań, przechowywane są w twoim magazynie pamięci. Są informacjami o tobie, które przechowujesz w swojej nieświadomości. Zwróć uwagę, że one są zbiorem osądów na swój temat, które zgromadziłeś w ciągu całego życia. Uznałeś je za własną prawdę i aż do dziś opierałeś na nich swoje życie, nie zdając sobie z tego sprawy. Nic dziwnego, że nigdy nie czułeś się wystarczająco dobrze. Jak mogłeś się czuć wystarczająco dobrze, skoro próbowałeś sprostać ograniczeniom, które nałożyłeś swojemu Prawdziwemu Ja?

Twoje nałogowe zachowania przynależą do wypaczonej wizji życia, którą nauczyłeś się realizować. Oczywiście one powstały w oparciu o osądy – podobnie jak wszystko inne. Jednak spoglądając na uzależnienie z poziomu świadomości, możesz potraktować je jako niezbędny kontekst i kontrast, który pozwolił ci odnaleźć drogę do Siebie. Taką właśnie moc mają twoje nowe odkrycia!

Życie dostarcza ci kontrastów i przeciwieństw, abyś mógł łatwiej się w nich poruszać. Czy rozpoznałbyś zimno, gdybyś nie zaznał ciepła? Bez góry nie ma dołu, a bez lewej strony, prawej. Skąd możesz wiedzieć, kim naprawdę jesteś, jeśli nie wiesz, kim nie jesteś? Dzięki swoim skrajnym przeżyciom, możesz dokonać upragnionych zmian, a najłatwiej będzie ci je wprowadzić, gdy uzyskasz pełną świadomość tego, kim nie jesteś.

Gdy tylko twoje serce i umysł dostroją się do tego kim jesteś, dokonasz trwałych zmian w swoim życiu.

Być może z żalem myślisz, że dopiero teraz zacząłeś poszerzać swoją świadomość. Jednak żaden z nas nie rozpoczyna życia ze świadomością kim naprawdę jest oraz dlaczego jest taki, jaki jest. Aby to odkryć, musimy przeprowadzić głębokie poszukiwania. Gdy już ożywimy swoją ciekawość, zaczynają wydarzać się niezwykłe rzeczy. Moim celem jest dalsze rozbudzanie twojej ciekawości na temat twojego Prawdziwego Ja, dzięki czemu zaczniesz przyjmować zupełnie nowe podejście do życia.

Nie mam żadnych wątpliwości, że twoje uzależnienie(–a) zawsze wiązało się z poszukiwaniem Siebie. Być może zdawałeś sobie z tego sprawę, ale przypuszczam, że nie miałeś takiej świadomości. Dopiero teraz kierujesz swoją ciekawość, która doprowadziła cię do nałogu, w zupełnie inną stronę. Wykrzykujesz do wszechświata – W życiu musi chodzić o coś więcej! I tak właśnie jest. JESTEŚ kimś znacznie większym, niż sobie uświadamiasz.

POSZERZANIE SWOJEGO POSTRZEGANIA Wkrótce przekonasz się, że wszelkie cierpienia, frustracje, zagubienie i zamęt doprowadziły cię do osobistej przemiany. Potrzebowałeś tych skrajnych przeżyć, żeby dokonać upragnionego przez siebie odkrycia. Twoje uzależnienia i inne słabości mogą teraz posłużyć jako pewnego rodzaju tło dla nowego sposobu doświadczania siebie, ponieważ wszystkie twoje przeżycia miały głęboki sens.

Gdy będziesz poszerzał swoją świadomość, zaczniesz przypominać sobie, kim naprawdę jesteś. Zyskanie nowej perspektywy, umożliwi ci przekroczenie niepożądanych zachowań, z którymi nie będziesz musiał już walczyć. Zrozum mnie dobrze: przekraczanie uzależnień – czyli poszerzanie swojej świadomości – polega na osobistym rozwoju, dokonywaniu zmian i dążeniu do wolności. Zaczynasz spoglądać na własne życie z zupełnie innej perspektywy. Stajesz się tym, kto „obserwuje”, zamiast tym, kto ciągle coś „robi”. Gdy przyjmujesz taki punkt odniesienia, wszystko wraca na swoje miejsce, ponieważ nie doświadczasz już życia tak, jakbyś był od niego oddzielony.

HISTORIA JORDANA

Po raz pierwszy spróbowałem narkotyków w wieku jedenastu lat. Zacząłem wtedy spędzać czas ze starszymi dziećmi w szkole, chodziłem na różne imprezy, spotykałem się z dziewczynami i robiłem wszystkie te rzeczy, które robią starsi nastolatkowie. Pewnej nocy na jednej z prywatek dziewczyna, która mi się podobała, zaproponowała mi kokainę. Nigdy wcześniej nie próbowałem narkotyków, ale wtedy bardzo chciałem wpasować się w grupę rówieśników.

To był moment, który zmienił całe moje życie.

Jeszcze zanim zacząłem brać narkotyki, miałem poczucie, że jestem inny niż wszyscy. Zawsze czułem się samotny i niekochany. Oczywiście to było tylko nieprawdziwe przekonanie i teraz zdaję sobie z tego sprawę. Miałem przecież wspaniałą rodzinę – dwie siostry, kochającą matkę i wspierającego ojca. Ale wtedy nie miało to dla mnie żadnego znaczenia, ponieważ wciąż wydawało mi się, że coś jest ze mną nie w porządku.

Po tym jak wciągnąłem kreskę kokainy, miałem takie poczucie przynależności, jakiego nigdy wcześniej nie doświadczyłem. Czułem, że inni mnie kochają, a moje życie ma sens. Byłem pewny siebie i rozmawiałem z ludźmi tak swobodnie, jak nigdy przedtem. Moje ego urosło dziesięciokrotnie. Znalazłem lekarstwo na swój smutek. Myślę, że mój mózg zakodował sobie wtedy, że narkotyki stanowią rozwiązanie wszystkich moich problemów, dlatego przez wiele lat traktowałem w ten sposób kokainę, marihuanę i inne substancje halucynogenne.

W wieku siedemnastu lat uświadomiłem sobie, że mam poważny problem alkoholowy i jestem uzależniony od kokainy. Zdawałem sobie sprawę, że nie potrafię z tym zerwać, ale nie obchodziło mnie to. Nie wyobrażałem sobie życia bez tych substancji i nie byłem pewien, czy chcę bez nich żyć. Swoje dwudzieste pierwsze urodziny obchodziłem na imprezie w najbliższej mecie. Zszedłem na dół z przyjacielem, żeby wciągnąć kokę. W tamtym czasie sprzedawałem już narkotyki, aby zdobyć pieniądze na swój nałóg, więc musiałem mieć przy sobie broń. Nosiłem pistolet Browning 22 przy pasku. Kolega zapytał, czy może go zobaczyć. Broń wystrzeliła sama, gdy mu ją podawałem. Kula przebiła mu gardło i wyleciała z tyłu głowy. Gdy wykrwawiał się na podłodze, wyciągałem mu z kieszeni narkotyki. Usprawiedliwiałem się, że robię to, bo nie chcę, aby jego rodzice dowiedzieli się o jego uzależnieniu, ale dziś wiem, że byłem niewolnikiem własnego nałogu – po prostu potrzebowałem kolejnej działki.

Po tamtej nocy czułem się fatalnie. Wyparłem swój gniew oraz wyrzuty sumienia i zacząłem palić mieszankę heroiny z kokainą, aby stłumić swój ból. Wielokrotnie trafiałem do więzienia, gdzie siedziałem wystarczająco długo, żeby wytrzeźwieć, ale po wyjściu znów wpadałem w uzależnienie. Nie chciałem tego, ale nie potrafiłem przestać. Nałóg zdominował wszystkie moje myśli. Mój umysł atakował moje ciało, a ciało atakowało umysł. To była nieustanna walka.

Zacząłem miewać ponarkotykowe napady padaczkowe i po każdym przyjęciu prochów byłem bliski śmierci. Pewnego dnia zadzwonił przyjaciel z prośbą, abym spotkał się z nim w wyznaczonym przez niego miejscu. Byłem naćpany i automatycznie założyłem, że chodziło o najbliższą metę. Gdy pojawiłem się we wskazanym miejscu, uświadomiłem sobie, że jestem na spotkaniu Anonimowych Narkomanów. Miałem krótki przebłysk świadomości, w którym zdałem sobie sprawę, że mogę albo uciec, albo usiąść na tyłku i po raz pierwszy kogoś posłuchać. Zostałem na tym spotkaniu i słuchałem, ale – co ważniejsze – poddałem się i zaakceptowałem fakt, że wkraczam na nową ścieżkę. Do dziś biorę udział w spotkaniach NA.

Wkrótce potem skontaktowała się ze mną RCMP (kanadyjska policja) i objęto mnie programem ochrony świadków, ponieważ zeznawałem w procesie o podwójne morderstwo przeciwko moim dawnym kolegom. Było to dla mnie bardzo stresujące przeżycie, ale dostrzegłem w nim również możliwość zmiany.

W tamtym czasie nie stać mnie było na mieszkanie ani jedzenie. Nie potrafiłem przebywać z ludźmi, ani okazywać im miłości. Miałem wrażenie, że jestem w pułapce. Wiedziałem, że muszę gdzieś wyjechać, aby móc zacząć wszystko od nowa (co wcześniej wydawało się niemożliwe). Utraciłem kontakt z Bogiem i czułem się bardzo osamotniony, nawet wtedy, gdy przebywałem z innymi ludźmi. Żyłem w swojej głowie. Byłem przekonany, że jestem kimś, kogo rodzice zwykle podają za antyprzykład dla swoich dzieci.

Kilka miesięcy później poznałem Johna Flaherty i moje życie uległo całkowitej przemianie, co przyjąłem z zachwytem i zdumieniem. John powiedział, że dziś nie jestem już tą samą osobą, którą byłem wczoraj. Przeszłość minęła i nie ma tego kogoś, kim byłem. John jest wyjątkowym mentorem. Pomógł mi uświadomić sobie mój potencjał, pokazał mi świat pełen możliwości i, co najważniejsze, uświadomił, że nie jestem swoim ego, chociaż mogę je wykorzystywać dla własnego dobra, jeśli tylko będę traktował je w odpowiedni sposób.

Teraz wiem, że Bóg zrobił dla mnie to, czego ja sam nie byłem w stanie lub nie chciałem zrobić. Mógłbym nawet powiedzieć, że Bóg kierował mną na każdym kroku. Kiedyś poprosiłem o pomoc matkę, ale ona powiedziała, że jej zdaniem wcale nie jestem uzależniony. Wiem, że miała dobre intencje – nie chciała przyklejać mi etykietki narkomana – ale ja potrzebowałem realnej pomocy. Anonimowi Narkomani przyjęli mnie z otwartymi ramionami, a John obdarzył miłością, życzliwością i współczuciem. Zaakceptował mnie bez żadnych osądów, podobnie jak inni nałogowcy. Teraz porozumiewamy się ze sobą bez żadnych uprzedzeń.

W moim przypadku redukcja szkód zupełnie się nie sprawdziła. Bardzo szybko wracałem do nałogu, chyba że praktykowałem całkowitą abstynencję.

Bardzo źle znosiłem śmierć bliskich osób i wszelkie straty. Tak naprawdę nie potrafiłem radzić sobie ze swoim żalem i smutkiem bez pomocy otępiających narkotyków i alkoholu.

John był pierwszą osobą, która powiedziała, że jestem w stanie osiągnąć wszystko, co tylko zechcę. Przyznał mi prawo do zmiany całego życia. W życiu nie ma żadnych ograniczeń. Teraz wiem, że gdy pozwolę Bogu (Źródłu) działać przeze mnie, współpracuję z nim i mogę robić wszystko, czego zapragnę. Kiedyś robiłem różne rzeczy, których nie chcę już powtarzać, a teraz robię to, co wcześniej wydawało mi się niemożliwe. Nie jestem tym samym ja, którym byłem wczoraj. Nie jestem nawet Jordanem. Jestem częścią Źródła, a zatem mogę korzystać z całej mocy wszechświata, jeśli tego zapragnę.

John uczy konkretnych praktyk. Nauczył mnie medytować i korzystać na co dzień z mantr. Pomógł mi wypróbować w praktyce nowopoznane umiejętności, zamiast tylko o nich mówić. Dzięki nauce medytacji, potrafię dokonać autorefleksji bez potrzeby zasięgania cudzych opinii. John pokazał mi, jak mogę się wyciszać za pomocą metody opukiwania punktów na ciele, a co najważniejsze, pomógł mi zrozumieć kwestię przebaczenia.

Przebaczenie nie polega na sprawieniu, aby druga osoba poczuła się lepiej, ale na wyzwoleniu samego siebie i nie pozwalaniu, aby cudze czyny wciąż raniły nasze serce i umysł. Moje urazy ważyły chyba z tonę – miałem ich tak wiele, że ciężko było mi żyć z tym ciężarem. Wyzwolenie się od nich i przebaczenie innym pomogło mi zrzucić ten balast i, krótko mówiąc, poczułem się zdecydowanie lżej. Nauczyłem się, że akceptacja polega po prostu na wybaczeniu sobie, co jest równie ważne, jak wybaczanie innym. Przeszłość minęła i nie mogę cofnąć się w czasie, żeby ją zmienić. Mogę jedynie skoncentrować się na teraźniejszości i na tym, jak dobrze ją wykorzystać.

Moje życie zmieniło się o sto osiemdziesiąt stopni. Wcześniej miałem poczucie, że wszyscy czegoś ode mnie chcą. Uważałem, że świat i ludzie chcą mi coś zabrać. Jednak dziś postrzegam świat jako miejsce odrodzenia i nowych możliwości.

Świadomość, że jestem w stanie przebaczyć, przyniosła mi właściwie tyle samo spokoju, co sam akt przebaczenia. Wybaczyłem sobie śmierć przyjaciela i wszelkie okrucieństwa, jakich dopuściłem się w swoim dawnym życiu. Przebaczyłem również innym za to, że nie interweniowali, gdy najbardziej tego potrzebowałem. Dziś sam biorę odpowiedzialność za swoje życie i jeśli inni chcą wnieść do niego coś pozytywnego, pozwalam im na to.

Teraz wiem, że moje ego nie pozwalało mi słuchać innych. Gdy sobie to uświadomiłem, nauczyłem się wysłuchiwać cudzych opowieści. Teraz sam dodaję innym otuchy. Każda chwila może mnie czegoś nauczyć, bo postrzegam siebie jako nieskończoną istotę, zdolną do miłości, przebaczenia i akceptacji. Nie chcę już utożsamiać się z czymkolwiek innym. Zostałem doradcą ds. uzależnień i pomagam ludziom w tym, w czym sam otrzymałem wsparcie. Mam wspaniałą partnerkę i jestem przybranym tatą jej pięcioletniej córeczki, którą kocham jak własne dziecko. To moja pierwsza i jedyna relacja, która jest naprawdę zdrowa, otwarta na zmianę i uczciwa.

Odzyskałem zaufanie, miłość i uznanie przyjaciół oraz rodziny. Mam pieniądze na koncie, a ludzie otaczają mnie szacunkiem. Radzę sobie ze swoimi odczuciami, myślami i emocjami. Potrafię płakać i już się tego nie wstydzę. Nauczyłem się, czym naprawdę jest miłość. Przyznałem sobie prawo do rezygnacji z wszelkich ograniczeń oraz lęków związanych z codziennym życiem i przyszłością. Swój dzień poświęcam służbie innym i samemu sobie. Co najważniejsze, od niemal czterech lat nie miałem styczności z narkotykami ani alkoholem. Wyzwoliłem się również od swoich obsesji umysłowych oraz niepokoju – umysłowego i fizycznego. Duchowość pozwoliła mi lepiej zrozumieć własne życie.

Wyciągnąłem wnioski ze swoich dawnych błędów i wykorzystałem je do zmiany swojego zachowania. Musiałem zerwać niektóre znajomości z ludźmi – a właściwie nie musiałem tego robić, lecz tak zdecydowałem. Ciągle odnajduję nowe inspiracje. Czytam opowieści o wspaniałych ludziach na przełomie dziejów i inspiruję się nimi. Większość z nich łączy jedna rzecz – oni byli wolni od lęku. Ja również nauczyłem się żyć w ten sposób.

Jestem kinestetykiem, więc najłatwiej uczę się przez doświadczenie i muszę powtarzać daną czynność, aż ją sobie przyswoję. Niektórych nowych rzeczy uczę się dłużej niż innych, ale moje życie jest życiem postępu a nie doskonałości. John pokazał mi, jak mogę zarządzać swoim dniem, zamiast pozwalać, aby coś miało nade mną władzę lub wyprowadzało mnie z równowagi. Każdego ranka decyduję, jak będzie wyglądał mój dzień. Jeśli zaraz po przebudzeniu przyłapię się na myśleniu o problemach – zatrzymuję się. To jest tak, jakbym uderzył się w palec, a to uderzenie jest dla mnie informacją, że mam się położyć i oczyścić umysł, zanim wyjdę z domu. Dzięki temu nie spędzam całego dnia z uczuciem, jakbym wciąż uderzał się w palec!

Mam teraz poczucie celu oraz sensu swoich działań. Kocham życie. Kiedyś nie znosiłem się budzić, ponieważ nie wiedziałem, jaki zamęt spowodowałem poprzedniej nocy. Teraz wstaję z gotowością zmierzenia się ze wszystkimi życiowymi wzlotami i upadkami.

Pamiętaj i nie zapominaj – słowa Johna przypominają mi gdzie byłem i gdzie jestem teraz. Zachęcają mnie do tego, abym nieustannie odmieniał swój los na lepsze. Nic nie jest z góry przesądzone. To nie tak, że miałem w życiu pecha. Teraz mogę być kim chcę i kim postanowię być, ponieważ wybieram świadomie.