Czy humor to najlepsze lekarstwo? Profesor Filutek i terapeutyczna moc śmiechu

Nie wszystkie lekarstwa są gorzkie. Niektóre mają kształt uśmiechu, smak lekkiego absurdu i formę narysowanego dżentelmena z parasolem. W czasach, w których powaga bywa walutą, humor pozostaje jedną z najstarszych form obrony. Śmiech nie leczy w sposób dosłowny, ale potrafi przynieść ulgę. Szczególnie ten, który nie szydzi, nie wyjaśnia, nie ocenia, po prostu jest. Taki jak u profesora Filutka.

Śmiech jako codzienna terapia

Psychologowie od lat podkreślają wpływ śmiechu na zdrowie psychiczne i fizyczne. Zmniejsza napięcie, obniża poziom kortyzolu, poprawia relacje społeczne, zwiększa odporność. Może nie rozwiązuje problemów, ale zmienia sposób, w jaki na nie patrzymy.

Nie każdy humor działa tak samo. Sarkazm może być kąśliwy, ironia-  chłodna, ale absurd, jeśli jest życzliwy, często działa najlepiej. Rozbraja sytuację, ale zostawia godność. I właśnie taki humor od lat reprezentuje profesor Filutek – elegancki pan, który nie potrzebuje słów, by opowiedzieć coś o świecie.

Profesor Filutek — absurd z duszą

Stworzony przez Zbigniewa Lengrena bohater przez dekady towarzyszył czytelnikom Przekroju. Filutek nie mówił, tylko robił. Czasem przewrócił się na skórce od banana, czasem pociągnął psa za smycz, czasem zasalutował drzewu.

Ale za każdym razem w jego przygodach było coś więcej niż tylko dowcip. Była łagodna ironia wobec rzeczywistości, wyrozumiałość wobec ludzi, zachwyt nad tym, co codzienne i głupkowate.

W tym tkwi siła tej postaci: Filutek (https://przekroj.org/humor-rozmaitosci/profesor-filutek/)  rozbrajał rzeczywistość z pełną kulturą. To bohater, który śmieje się z życia, nie z ludzi.

Humor Przekroju — więcej niż rozrywka

Humor publikowany przez magazyn Przekrój zawsze był inny. Nie uciekał się do krzyku, nie opierał na politycznych docinkach, nie celował w szybki efekt. To był humor do przemyślenia, z opóźnionym zapłonem. Taki, który zamiast rozbawić do łez, rozjaśniał dzień.

To rysunki, w których absurd mieszał się z filozofią. To teksty, w których żart nie był puentą, ale drogą. I właśnie dlatego wielu czytelników twierdzi, że to jedyny humor, który się nie starzeje..

Śmiech z parasolem w tle

Nie wiadomo, czy profesor Filutek znał się na neuronauce, ale z pewnością wiedział, jak poprawić nastrój. Jego świat był czarno-biały, ale nie był ponury. Był absurdalny, ale nie głupi. I właśnie dlatego działa do dziś.

Śmiech nie zastąpi terapii, ale może być codziennym ćwiczeniem dobrostanu. Zwłaszcza gdy pochodzi z miejsca życzliwości i dystansu. A takich źródeł, mimo wszystko, nie brakuje. Wystarczy zajrzeć do Filutka, sięgnąć po jedną z książek Przekroju, a potem… może po prostu się uśmiechnąć.