Niewiarygodna szczęśliwość tego co jest

JON BERNIE
NIEWIARYGODNA SZCZĘŚLIWOŚĆ TEGO, CO JEST
Poza wierzenia, ku miłości

Przekład: Anna Burakowska
Redakcja i korekta: Dariusz Wojciech Wróblewski

To fenomenalna książka – prosta, jasna, bezpośrednia i pełna światła. Kocham u Jona to, że nie podaje ludziom filozofii, metafizyki czy niedualnego dogmatyzmu. W zamian, w prosty sposób, wskazuje na nie-konceptualne, ucieleśnione doświadczanie bieżącego momentu. Zaprasza do porzucenia zapracowanego umysłu i naszych przekonań oraz wejście w otwartość, bliskość świadomości i obecności, ale nie z ideą osiągnięcia jakichś rezultatów, czy przekroczenia linii końcowej, ale z duchem nigdy niekończącego się odkrywania… zawsze z całkowitym uznaniem tego, co jest, takim, jakie jest. Uwielbiam przestrzeń i prostotę, które czuję w jego słowach… jego czułe i pełne miłości podejście do naszych ludzkich zmagań. Gdybym teraz miała polecić tylko jedną pozycję, dotyczącą przebudzenia i bycia w chwili obecnej, mogłaby to być właśnie ta książka.

Joan Tollifson, nauczycielka i autorka takich książek jak – Nothing to Grasp, Awake in the Heartland, Painting the Sidewalk with Water oraz Bare-Bones Meditation.

W tym mądrym zbiorze krótkich nauk, Jon Bernie przekazuje jedyną wiadomość, która nadaje się do druku – że szczęście nie jest czymś, co można zdobyć lub stworzyć, ale tym, czym zasadniczo jesteś, twoim przyrodzonym prawem, twoim naturalnym stanem. Po prostu odpuść przywiązanie do wyobrażeń o tym, jak powinno wyglądać twoje życie i otwórz się na niewyobrażalną doskonałość tego, co jest!

Stephan Bodian, autor książek Wake Up Now oraz Beyond Mindfulness

W dzisiejszych czasach mamy aż nadmiar duchowych nauczycieli. Bardzo niewielu z nich posiada dar przekazu i głębokiej wolności. Jon ma obie te cechy. Na żywo sam jest siłą obecności. Byłam szczęśliwa, że mogłam doświadczyć tego w tej książce. Jego słowa mogłyby być wypowiedziane przez kogokolwiek, ale mają ogromną moc, ponieważ zostały wypowiedziane właśnie przez niego.

Megan Cowan, współzałożycielka Mindful Schools

Znakiem rozpoznawczym nauczania Jona Bernie jest intymność – z jego uczniami jako ludzkimi istotami w całej ich złożoności, a także z samą Prawdą. Pomimo setek książek i wykładów na kanale youtube na temat niedualizmu, większość z nas tęskni za spotkaniem nauczyciela, który może nie tylko bezpośrednio pokazać Prawdę, ale również bardzo specyficzne wzorce uwarunkowania powstrzymujące od jej urzeczywistnienia. Jon jest takim nauczycielem, a w Niewiarygodnej szczęśliwości tego, co jest smak jego pracy przebija się krystalicznie czysto.

Daniel Kalish, DC, założyciel Kalish Institute of Functional Medicine

Gorąco polecam wam tę książkę! To porywająca lektura, która upraszcza proces życia. Bernie z powodzeniem argumentuje, że kluczem do Niewiarygodnego Szczęścia jest przebudzenie się do chwili obecnej poprzez nieustanne kwestionowanie swoich przekonań, rutyny oraz każdego oporu wobec tego, co rzeczywiście jest. Ta pozornie prosta prawda jest jednym z wielu skarbów, które znalazłem w tej książce.

Fritz Frederick Smith, MD, autor książek Inner Bridges oraz The Alchemy of Touch, twórca terapii Body-mind i Zero Balancing

Niewiarygodna szczęśliwość tego co jest Jona Berniego przypomina epokową, zmieniającą świadomość książkę z 1971 roku Bądź tu i teraz Ram Dassa. Podobnie jak tamto wcześniejsze dzieło, praca Jona jest zarówno powtórzeniem starożytnej duchowej mądrości, jak i zachwycająco szczerym i otwartym przewodnikiem po współczesnej medytacyjnej prawdzie. Część uwagi Jona skupia się na podstawowych kwestiach wewnętrznego wzrostu, takich jak tożsamość, identyfikacja, interpretacja, integracja i wiara. W Hinduizmie mówi się, że „pierwsze nauczanie jest również ostatnim nauczaniem”. Nauki mogą być proste, złożone lub sprzeczne, ale muszą działać. A żeby działały, muszą być zrozumiałe. Jon ma dar, jako nauczyciel i jako pisarz, docierania do sedna rzeczy w jasny, bezpośredni sposób. Potrafi również omawiać podstępy małpiego umysłu w taki sposób, że małpa staje się urocza i zrozumiała. A kiedy naprawdę coś rozumiemy, strach i wewnętrzny konflikt odchodzą, a prawdziwa duchowa podróż może się rozpocząć.

Hugh Milne, autor The Heart of Listening

Czyżby jeszcze jedna książka o tym, jak odnaleźć szczęście? Jak wybrać spośród tysięcy podobnych pozycji rywalizujących o naszą uwagę? Chcesz znać mój osobisty sposób? Cóż, kilka rozdziałów wystarczy, żeby naprawdę poczuć autora. Czy mogę zaufać konkretnej osobie jako nauczycielowi i przewodnikowi? Sugeruję wypróbowanie tej metody na tej książce. Znam Jona od bardzo dawna – kocham go i ogromnie szanuję. Ale nawet gdybym go nie znał, kilka stron wystarczyłoby, żeby wzbudzić moje zaufanie do kogoś, kto tak umiejętnie potrafi stanąć z boku, jednocześnie pomagając w poszukiwaniu szczęścia na mój własny, indywidualny sposób.

Brat David Steindl-Rast, mnich benedyktyński, autor i wykładowca

W naszej współczesnej kulturze, uczącej ciągłego kierowania uwagi na zewnątrz oraz materializmu skupionego na kupowaniu, jedzeniu i nawykowych zależnościach, Jon oferuje praktyczny podręcznik patrzenia do wewnątrz i poszukiwania odpowiedzi właśnie tam…w środku. W dzisiejszym świecie, w którym każdy każdemu przerywa, Jon uczy jak słuchać. W cywilizacji, która uczy, jak podążać za innymi, Jon uczy, jak samemu prowadzić siebie. Wreszcie w naszych społecznościach, które często są podzielone, Jon uczy połączenia i więzi poprzez miłość. W dwudziestym wieku Ram Dass podarował światu Bądź tu i teraz. Jon daje Niewiarygodną szczęśliwość tego, co jest na dwudziesty pierwszy wiek. Przeczytaj tę książkę, a odmieni twoje życie.

Richard Louis Miller, MA, PhD, właściciel Wilbur Hot Springs

Najnowsza książka Jona jest wspaniałym przypomnieniem, zarówno dla wytrwałych poszukiwaczy, jak również niesamowitą wskazówką dla początkujących. Jego przesłanie i mądrość, oferowane w tak życzliwy i pełen miłości sposób, otwierają serce.

Cherie McCoy, duchowy doradca i autorka książki Becoming Alive and Real

Dedykuję moje życie i tę książkę wrodzonej i niepoznawalnej mądrości. To ona poprowadzi cię do Prawdziwego Szczęścia.

Spis treści

Przedmowa
Wstęp – Niewiarygodne Szczęście
Nota Autora – Jak czytać tę książkę

  1. 1. Robiąc pierwszy krok
  2. 2. Ścieżka serca
  3. 3. Ścieżka najmniejszego oporu
  4. 4. Proste sprowadzanie uwagi
  5. 5. Pozytywna strona wierzenia
  6. 6. Czym jest przebudzenie?
  7. 7. Istota medytacji
  8. 8. Jesteśmy tu, żeby tu być
  9. 9. Bycie, nie robienie
  10. 10. Więc co mogę zrobić?
  11. 11. Uznając to, co jest
  12. 12. Odnajdywanie systemu przewodnictwa
  13. 13. Poddanie
  14. 14. Medytacja – cichy bezruch i równowaga
  15. 15. Naturalna siła przebudzenia
  16. 16. Pytania, które cię uwolnią
  17. 17. Cechy intymności
  18. 18. Sugestie dotyczące transformacji
  19. 19. Po prostu słuchanie
  20. 20. Jakość świadomości
  21. 21. Przekaz płomienia
  22. 22. Zwierciadło prawdy
  23. 23. Poza zrozumieniem
  24. 24. Praca z wierzeniami
  25. 25. Jeśli dobrze to czujesz, bądź tym!
  26. 26. Oczyszczanie, uziemianie, integrowanie i poszerzanie. Siedmiostopniowy protokół
  27. 27. Ofiaruj swoją prawdę świadomości
  28. 28. Ekspresja i inspiracja
  29. 29. Zwierciadło rzeczywistości
  30. 30. „Piekło to inni ludzie”
  31. 31. Związki i duchowy proces
  32. 32. Miłość i połączenie – bliskie relacje
  33. 33. Patrząc w lustro
  34. 34. Równanie wolności
  35. 35. Przekaz – najgłębsze dziedzictwo
  36. 36. Połączeni w Wielkim Sercu
  37. 37. Ścieżka uzdrowiciela
  38. 38. Światło, którym jesteś
  39. 39. Najgłębsze objęcia
  40. 40. Rozświetl swoje brzemię
  41. 41. Medytacja – wchodząc głębiej
  42. 42. Brutalne przebudzenie
  43. 43. Istnienie jest pełnią życia
  44. 44. Uwalnianie się od zmagań
  45. 45. Zwracaj się w stronę tego, co trudne
  46. 46. Zmiana, strata i czułość
  47. 47. Bądź dokładnie tutaj
  48. 48. Życie zaczyna się wraz z przebudzeniem
  49. 49. Nie możesz podążać za nikim innym
  50. 50. Życie z perspektywy serca
  51. 51. Zasiewając ziarno intencji
  52. 52. Znaczenie i cel życia

Posłowie – Nowe Życie
Podziękowania
O Autorze

Przedmowa

Żyjemy w czasach duchowej rewolucji. Na naszych oczach duch oswobadza się z religijnych więzów, którymi był skrępowany przez tysiące lat. Obserwujemy rozkwit zarówno nowych nauk, jak również uaktualnionych form tradycyjnej duchowości. Żeby nie zagubić się na tym stale ewoluującym terytorium, pośród tak ogromnej ilości nowych oraz dawnych nauk i nauczycieli, bardziej niż kiedykolwiek potrzebujemy mądrego i pełnego miłości duchowego przewodnictwa. Rozsądek i doświadczenie, oparte na starych tradycjach, są nam niezbędne tak samo, jak otwartość umysłu oraz dynamiczne ekspresje nowych, stale rozwijających się duchowych nauk i praktyk, wyłaniających się z inspirującej pracy współczesnych nauczycieli… choćby takich, jak Jon Bernie.

Delikatna i doniosła praca tworzenia aktualnych, całościowych form duchowej praktyki nie jest zadaniem łatwym. Trzeba przyznać, że kiedy rozważamy różne duchowe kwestie, wszyscy mamy tendencje do nieco magicznego myślenia. Zatem rozpatrując szeroki wybór duchowych nauk dostępnych na współczesnym rynku, powinniśmy dążyć do tego, żeby nasz umysł był tak czysty, jak to tylko możliwe. Potrzebujemy duchowych przewodników nie tylko o wielkiej i pełnej wglądu mądrości, ale również o otwartym i wrażliwym sercu. Dzisiejsza ewoluująca duchowość powinna być osadzona w mądrości starych tradycji, ale również wrażliwa na ludzkie potrzeby współczesnego życia.

Przez wiele lat znajomości z Jonem poznałem go jako ucieleśnienie jednego i drugiego – głębi i ugruntowania tradycyjnej duchowej praktyki, ale także otwartości, ciekawości umysłu i serca, które są kreatywne po nowemu, nowoczesne i nieustraszenie. Mądrość Jona działa jak powiew świeżości i jasne światło – jest pełna humoru, jaśniejącego pośród ciemnych chmur zamętu. Na dzisiejszym przepełnionym niesprawdzonymi i mało klarownymi wiadomościami rynku duchowości, w swój indywidualny sposób, Jon jest prekursorem szczerości oraz łączenia wszystkich nauk. Naprawdę osiągnął rzadki stan bycia w pokoju z samym sobą.

Książka, którą trzymasz w dłoniach, Niewiarygodna szczęśliwość tego, co jest, zawiera najbardziej bezpośrednie, integrujące i użyteczne nauki, jakie znam. Nie ma tu kwiecistego, duchowego żargonu, tylko proste, mądre i pełne miłości prowadzenie dla tych, którzy chcą przebudzić się z ograniczeń zamieszania i strachu, do wiedzy o tym, kim i czym są w istocie. W drodze do tego przebudzenia, nie wyklucza się ani nie wypiera żadnej części ludzkiego doświadczenia. Każdy aspekt naszego człowieczeństwa jest obejmowany i integrowany w zjednoczonej wizji jedności i miłości, które w pełni uwalniają całą naszą istotę.

Taka mądrość może powstać tylko w wyniku przeżywania podróży budzenia się w taki sposób, że całość naszego ludzkiego doświadczenia jest ugruntowana w objęciach naszej ponadczasowej istoty. Krótko mówiąc, musisz wyruszyć w podróż, żeby to odkryć. Jon rzeczywiście wybrał się w tę podróż, co widać na każdej stronie tej książki.      

Dlatego zapraszam cię nie tylko do przeczytania tej książki i gromadzenia nowych informacji, ale do głębokiej kontemplacji każdego z jej krótkich i głębokich rozdziałów.  Każdy z nich jest bowiem w pełni autonomiczną lekcją, która musi być przetrawiona w ciszy twojego jestestwa, żeby mogła w pełni w tobie ożyć. Rzeczą, która najbardziej przykuła moją uwagę w Niewiarygodnej szczęśliwości tego, co jest, jest to, że czysta i całkowita prostota naszej prawdziwej natury nie jest głęboko ukryta w jakimś sekretnym miejscu wewnątrz nas… jest ona zawsze obecna i bliższa niż nasze własne oczy.

    – Adyashanti, założyciel Open Gate Sangha i autor książek Emptiness Dancing oraz The End of Your World

Wstęp

Niewiarygodne szczęście

Czego naprawdę pragniesz?

Myślę, że większość ludzi odpowiedziałaby, że pragnie dla siebie szczęścia. Czyż nie taka jest obietnica przebudzenia, duchowej wolności i samorealizacji? Być w pokoju… być spełnionym. Być bezwarunkowo szczęśliwym na najgłębszym poziomie, nawet pośród zmieniających się i stanowiących wyzwanie okoliczności życia.

Dobrą wiadomością jest to, że szczęście nie jest czymś, co musisz osiągnąć. Nie jest czymś, co masz dostać. To coś, co już masz. Tak naprawdę jest tym, czym już jesteś.

Mógłbyś zapytać – Dlaczego zatem nie czuję tego szczęścia? Jak mam uzyskać do niego dostęp?

Przede wszystkim musisz powrócić w pełni do obecnego momentu i pozwolić temu, co jest, być takim, jakie jest… właśnie tutaj, właśnie teraz.

Powracając całkowicie do TEJ chwili, możesz stwierdzić, że czujesz się żywy w sposób, w jaki nieraz czułeś się w przeszłości… mogłeś mieć przebłysk głębszego i stałego przebudzenia do prawdziwego bycia. Jeśli raz dotkniesz tej prawdy, chociażby na moment, w naturalny sposób pojmiesz, że w potencjale transformacji skrywa się spełnienie, które, nawet jeśli sobie tego nie uświadamiasz, jest dokładnie tym, na co czekałeś całe życie.

W miarę jak ten proces postępuje, a ty stopniowo acz systematycznie powracasz do tej chwili, coraz łatwiej wyłania się równowaga, uzdrowienie i transformacja całej ludzkiej kondycji. Ciężkość odchodzi i znika. A serce się otwiera. Zaskoczony spostrzegasz, że szczęście, którego tak poszukiwałeś, cały czas już było twoje. Oto zadziwiająca i piękna podróż, którą odbywamy wszyscy razem – poza wierzenia i przekonania, poza cierpienie i poza złudzenia… do niewiarygodnego szczęścia TEGO, CO JEST.

CHWILA ŚWIADOMOŚCI

Poświęć chwilę, właśnie teraz, żeby połączyć się ze sobą. Najpierw dostrzeż swoje otoczenie – kształty i kolory przedmiotów, które cię otaczają. Zobacz jasność światła lub jego brak… zauważ cienie, które rzucają oświetlane przedmioty. Usłysz dźwięki, które dochodzą zewsząd. Nawet w bardzo cichych miejscach, słychać jakieś dźwięki. Poobserwuj, jak te odgłosy przychodzą i odchodzą, wzmacniają się i zmieniają, gdy ty spokojnie dajesz im swoją uwagę.

            A teraz sprowadź świadomość bliżej, niech twoja uwaga osadzi się w ciele. Czy jest ci ciepło, czy zimno? Wygodnie, czy niewygodnie? Jeśli siedzisz na krześle, poczuj je pod sobą. Poczuj swoje stopy na podłodze. Odczuj wagę tej książki w dłoniach, temperaturę powietrza dotykającego twojej skóry. Weź powolny, głęboki oddech, a następnie pozwól mu swobodnie opuścić ciało. Weź kolejny oddech, a potem pozwól napięciu w ciele wypłynąć z niego wraz z wydechem.

            Jeśli możesz, uwolnij oddech i zobacz, czy jesteś w stanie pozwolić mu płynąć bez wysiłku i interwencji z twojej strony. Niech oddychanie wydarza się samo z siebie – pozwól oddechowi oddychać tobą. Niech umysł się odpręża, a skupienie rozluźnia i uspokaja z każdym oddechem, który wpływa i wypływa. Pozwól sobie być w stanie bezruchu.

            Teraz zauważ, że wszystko – twoje otoczenie, uczucia w ciele, ruch oddechu, to, czego doświadczasz, pojawia się w obrębie pola twojej świadomości. Przede wszystkim jesteś świadomy. Kontynuując oddychanie, przenieś swoją uwagę do świadomości samej w sobie – przestrzeni, z której wyłaniają się wszystkie twoje doświadczenia. Pozwól sobie odprężyć się w tej świadomości – odpocząć jako ta świadomość.

            W tej otwartej przestrzeni świadomości odnajdujesz pełnię życia, blask doświadczenia, żywiołowość istnienia, które możesz odczuć jako ponowne odkrywanie czegoś, o czym zapomniałeś. To jest esencja duchowej ścieżki – sposobność do ponownego połączenia się z pełnią życia… pozwolenie na odejście wszystkiego, co stoi ci na drodze. W tym momencie twój umysł się uspokaja, ciało się odpręża, serce otwiera, a duch lśni… życie jest zadziwiającym, wspaniałym cudem – właśnie w tej chwili!

CO STOI NAM NA DRODZE?

Zatem co nam przeszkadza? Co właśnie teraz uniemożliwia postrzeganie tego, co jest, takim, jakie jest? Co nie pozwala na bycie szczęśliwym w tym momencie?

Pośród największych przeszkód na duchowej ścieżce znajdują się nasze nieuświadomione przekonania na temat życia, prawdy i nas samych. Żeby być prawdziwie gotowym na transformację, musimy uwolnić się od tych ograniczających nas wzorców i wierzeń. Nie oznacza to, że mamy się ich całkowicie wyzbyć… one spełniają swoją  pożyteczną funkcję. Raczej uczymy się pozwalać im odchodzić… odpuszczać je… co jest równoznaczne z pozwalaniem na odchodzenie naszej dotychczasowej tożsamości.

Kiedy mówię tożsamość, rozumiem to całkiem dosłownie. Zwykle nie zdając sobie sprawy, czerpiesz bardzo wiele z poczucia własnej tożsamości – myślisz, że jesteś tym, kim myślisz, że jesteś – opierając się na silnie zakorzenionych i często nieuświadamianych przekonaniach. One przejawiają się na ogół jako subtelne wzorce napięcia i utrzymują się w twoim ciele i umyśle. Kiedy wierzenia te poddawane są w wątpliwość, niezależnie czy bezpośrednio przez innych ludzi, czy po prostu przez zmieniające się okoliczności, możesz odczuwać to jako niebezpieczne, a nawet przerażające. W rzeczywistości twoje wierzenia definiują to kim i czym myślisz, że jesteś, dlatego zagrożenie dla nich możesz odbierać jako niebezpieczeństwo dla samego istnienia.

Wyobraź sobie sytuację, w której ktoś poddaje w wątpliwość jedno z twoich przekonań. Być może przyjaciel sugeruje, że jesteś w błędzie w kwestii czegoś ważnego lub członek rodziny podważa twoją opinię na jakiś istotny dla ciebie polityczny czy społeczny temat. Zobacz tę sytuację najwyraźniej i najbardziej realistycznie, jak tylko potrafisz.

Jak się czujesz w tym momencie? Jakie doznania pojawiają się w twoim ciele? Jakiego rodzaju myśli odnajdujesz w umyśle – nie chodzi tak bardzo o słowa, ale o odczucia  związane z tymi myślami? Czy czujesz się zaniepokojony lub przestraszony, kiedy twoje wierzenia poddawane są w wątpliwość? Bronisz się, a może jesteś zły? Jeśli tak, są to naturalne reakcje ciała na zagrożenie. Ale co tak naprawdę jest zagrożone w tego rodzaju sytuacji? Nie jest to ciało, twój ludzki organizm, ani twoje istnienie czy fundamentalna świadomość… to tylko twoje przekonania!

Wierzenia same w sobie nie stanowią problemu. To pierwotny mechanizm przetrwania, sposób umysłu na organizowanie informacji i nadawanie im sensu. Zapewniają swego rodzaju mentalną pewność, która jest konieczna i spełnia swoje zadania na pewnym poziomie rozwoju. Jednak kiedy budzisz się do rzeczywistości – to znaczy do tego, co naprawdę jest realne i obecne w twoim bezpośrednio przeżywanym doświadczeniu – masz coraz mniejszą potrzebę tej pewności. Kiedy naprawdę i bezwarunkowo jesteś TUTAJ w obecnym momencie, twoje przekonania odnośnie rzeczywistości, życia i samego siebie, odchodzą. Jesteś po prostu zanurzony w tym, co rzeczywiście jest i jesteś w stanie zareagować swobodnie, autentycznie i właściwie na okoliczności takimi, jakie one są. Wychodzisz poza przekonanie, co oznacza również, że wykraczasz poza swoją tożsamość z jej ochronnymi, mentalnymi strukturami, których już nie potrzebujesz.

Jednak nie jest to coś, co jesteś w stanie zrobić – nie możesz tak po prostu podjąć decyzji o pozbyciu się swoich przekonań, ani zmusić ich do zniknięcia. Raczej możesz sprowadzić do nich swoją świadomość, pozwolić im na istnienie i cierpliwie je obserwować. Paradoksalnie, zanurzając przekonania w świadomości i pozwalając im być takimi, jakie są, stwierdzisz, że same zaczynają się zmieniać. Wzorce napięcia i kurczowego trzymania się czegoś, znajdujące się w ciele oraz umyśle, zarówno fizycznym, jak i energetycznym, stopniowo będą się rozpuszczać i na powrót integrować z czystą świadomością. Ma tu miejsce swego rodzaju alchemia, transmutacja, która może być ułatwiona tylko poprzez właśnie takie działanie świadomości.

Oczywiście nie jest to tak proste, jakby się wydawało. Wierzenia mogą być głęboko zakotwiczone w twojej świadomej i nieświadomej konstrukcji, jak również w fizycznym ciele. Zmuszanie się do poddawania ich w wątpliwość, możesz odczuwać jako coś niebezpiecznego. Dlatego zamiast tego sprowadź świadomość do tego, co czuje się zagrożone! Mam więcej do powiedzenia na ten temat, ale uczynię to później. Na ten moment esencja przekazu brzmi – nie próbuj powstrzymywać  się od odczuwania zagrożenia, ani w żaden sposób tego naprawiać. Nawet nie staraj się zrozumieć, dlaczego tak się dzieje. Raczej poprzez uważną świadomość obserwuj dane uczucie i pozwól mu samodzielnie  się rozpłynąć w przestrzeni, którą tworzy ta świadomość.

POZOSTAWIAJĄC PRZEKONANIA ZA SOBĄ

Najprawdopodobniej czytałeś już wiele duchowych książek i słuchałeś wszelkiego rodzaju duchowego nauczania. W rezultacie możesz mieć specyficzne przekonania odnośnie tego, czym jest przebudzenie i oświecenie… w jaki sposób powinno następować… jakie doświadczenia powinieneś mieć i tak dalej. Jestem tutaj, żeby ci powiedzieć, że te wierzenia również stoją ci na drodze i w rzeczywistości przeszkadzają odnaleźć własną ścieżkę.

Jeszcze raz – nie chodzi o to, żeby zupełnie nie mieć wierzeń, a raczej o rozpoznanie, czy pasują one do kosmologii otwartej, wyzwolonej perspektywy. Przekonania mogą być zdrowe i niezdrowe, funkcjonalne i dysfunkcjonalne, konstruktywne i destrukcyjne. Z perspektywy świadomości, są szanowane i rozumiane jako to, czym są – naturalną funkcją ludzkiego umysłu, użyteczną lub nie, w zależności od okoliczności… ale nie są traktowane jako obiektywne odzwierciedlenie rzeczywistości.

Jak często powtarzam, przekonania są w porządku – o ile w nie nie wierzysz! Jednak większość ludzi wierzy w swoje przekonania i nadaje im znaczenie, wzmacniając ograniczoną osobistą tożsamość opartą na tych przekonaniach. To powoduje cierpienie i rodzaj zniewolenia poprzez mentalne konstrukcje, które zasadniczo nie są prawdziwe.

Prawdziwe szczęście, prawdziwa wolność, są większa niż jakiekolwiek przekonanie… są poza tym, co mogłyby opisać jakiekolwiek idee. Z perspektywy czystej świadomości, nie jesteś już tylko tą umowną, opartą na przekonaniach osobistą tożsamością. To nie znaczy, że całkowicie ją stracisz. Twoja ludzka jaźń nadal będzie funkcjonować – w rzeczywistości będzie funkcjonować lepiej niż kiedykolwiek wcześniej – ale nie będziesz się z nią utożsamiał  i wierzył w nią w ten sam sposób co dotychczas.

Transformacja wymaga bezbronności i wrażliwości.  Żeby cokolwiek mogło się otworzyć i rosnąć, musi być elastyczne. Aby kwiat rozkwitł, pąk musi się otworzyć. Żeby się wyzwolić, musimy być gotowi porzucić to, kim myślimy, że jesteśmy. To proste. „To kim myślimy, że jesteśmy”… jest tym, w co wierzymy – wszystkie opowieści naszej historii, wychowanie, dziedzictwo… nasza rasa, religia, status, rodowód… nawet relacje, a przynajmniej nasze o nich wyobrażenia.

Nauki ZEN przedstawiają mędrca jako osobę bez żadnej ważności czy rangi. To ktoś, kto się nie utożsamia.  I znów, to nie oznacza, że mędrzec nie posiada osobowości. Przebudzeni ludzie mają pełną mocy osobowość, która z zewnątrz może jawić się jako silniejsza niż przed przebudzeniem. Jednak nie jest ograniczana przez wierzenia i idee na temat tego, jacy powinni być, ani martwienie się o to, co inni myślą na temat tego, jacy być powinni. Przebudzony człowiek pokazuje się w pełni i autentycznie takim, jakim aktualnie jest.

Spójrzmy prawdzie w oczy – ludzie mają różnego rodzaju wierzenia na temat tego, jak ktoś, kto jest duchowy czy oświecony, powinien wyglądać i się zachowywać. Teraz już wiesz, co zamierzam powiedzieć, prawda? To te wierzenia stanowią przeszkodę. Większość ludzi nie poznaje duchowych nauczycieli osobiście jako ludzkie istoty, lecz doświadcza ich tylko na scenie, lub na ich symbolicznych piedestałach. W rezultacie może się wydawać, że nauczyciele funkcjonują w jakimś wyrafinowanym królestwie, w obrębie wąskiego pasma doświadczenia i zachowania. Ale prawda jest taka, że przebudzone życie jest bogate i zróżnicowane… zawiera pełne spektrum ludzkiego doświadczenia. Gdyby tak nie było, nie moglibyśmy nazwać tego stanu wolnością!

Wolność nie jest celem. Przebudzenie nie ma punktu końcowego. Jak mógłby  istnieć taki punkt we wszechświecie, który przecież podlega stałej ekspansji? Gdzie jest ten koniec i gdzie byłby początek? Jeśli jesteśmy szczerzy i uczciwi sami ze sobą, wyraźnie widzimy, że nie możemy mieć pewności w stosunku do czegokolwiek. Tak naprawdę nie mamy bladego pojęcia, o co w tym wszystkim chodzi!

POZA WIERZENIE

Wolność… ta prawdziwa wolność, istnieje dosłownie poza jakimikolwiek wierzeniami. Kiedy zagłębiasz się w ten proces, pozostawiasz je za sobą. Opuszczasz drogę dogmatów. Pozostawiasz nauczycieli i ich nauczanie. Powracasz w pełni do obecnego momentu, nieskrępowany przez nic, co znałeś lub wcześniej przyjąłeś na wiarę.

Kiedy stopniowo rezygnujesz ze swojego przywiązania do ograniczonego ja, które uważałeś za siebie, stajesz się zintegrowany i zrównoważony… zaczyna się głębokie uzdrawianie. Rozpoczynasz życie z perspektywy serca. Słuchasz sercem. Czujesz sercem. To samo dotyczy interakcji z innymi ludźmi. Wzajemnie odczuwamy się głębiej. Jesteśmy jednym w Sercu Bezmiaru – bezkresnym polu czystej świadomości i obecności, które jest wspólne dla wszystkich.

Najważniejsze na tej ścieżce jest uczenie się bycia otwartym na swoje indywidualne doświadczenie i schodzenie sobie z drogi! Oczywiście najpierw musisz być w stanie dostrzec, że sam sobie przeszkadzasz… tak więc bycie uczciwym jest tutaj zasadnicze. W miarę jak napotykasz różne wyzwania, proszę cię również, żebyś miał współczucie dla siebie i swoich zmagań. Ludzkie istoty są ludzkimi istotami! Nie zamierzasz być doskonały. Nie zamierzasz być bez skazy. Ta ścieżka nie prowadzi do stawania się kimś, kim nie jesteś. Nie chodzi o przekraczanie ludzkiej kondycji, ale o jej obejmowanie… o stawanie się w pełni człowiekiem.

W przebudzonym, całkowicie zintegrowanym życiu, wszystko jest mile widziane. Nic nie jest wykluczane. Wszystko może być poddane odnowieniu i transformacji. Zatem pozwól swojemu światłu zajaśnieć. Pozwól sercu się otworzyć. Zburz swoje mury, otwórz granice… a przede wszystkim zakwestionuj i odrzuć swoje przekonania. Wówczas prawdziwe bogactwo i głębia życia staną się oczywiste i dostępne, niezależnie od tego, co dzieje się dookoła.

W TERAZ jesteś wolny od tego, żeby gdziekolwiek się dostawać, żeby cokolwiek zdobywać, żeby być kimś. Jesteś wolny od przeszłości, wolny od przyszłości. W TERAZ nareszcie masz swoje życie… takim, jakie rzeczywiście jest w każdym poszczególnym momencie. Powracasz do TEJ chwili, żeby odkryć, że zawsze tu byłeś – że to naturalne bycie, ten głęboki spokój i lekkość są tym, czym  już jesteś. Nie musisz tego osiągać wysiłkiem… potrzebujesz tylko pozwolić temu przyjść i cię uwolnić. Oto prawdziwe znaczenie poddania. Zwolnij straże, odpuść ochronę i pozwól sobie być wyzwolonym.

Tak naprawdę przebudzić się oznacza stać się w pełni żywym – żyć w pełni każdą chwilą. W tym byciu znajdujesz ostatecznie znaczenie i cel swojego życia.

Nota Autora

Jak czytać tę książkę

Prawdopodobnie czytałeś już inne duchowe książki, słuchałeś duchowych nauk i masz własne wyobrażenia na temat tego, co oznaczają takie pojęcia, jak „przebudzenie”, „wolność” czy „wyzwolenie”. Zapraszam cię teraz do porzucenia wszystkich tych idei, wszystkich tych definicji i pozwolenia sobie na rozpoczęcie od nowa. Sprawdź, czy jesteś w stanie potraktować wszystkie słowa i koncepcje zawarte w książce tak, jakbyś słyszał je po raz pierwszy.

Możesz stwierdzić, że moja terminologia nie zawsze jest precyzyjna i że czasem używam różnych słów dla określenia tych samych idei… że przyglądam się rzeczom pod różnym kątem i opisuję je z różnych perspektyw. Język ze swojej natury pozostaje ograniczony, a to, o czym tutaj mówimy, jest nieograniczone i tak naprawdę niepoznawalne. W rezultacie wszelkie próby opisywania tego przy użyciu języka, zawsze będą tylko przybliżone, a definicje niepewne i otwarte na dalsze badania.

Idee i sugestie, które proponuję w tej książce, nie stanowią opisów tego, jakimi rzeczy są, ani jakiejś konkretnej „drogi”… tym bardziej szczególnego systemu metod, za którymi powinieneś podążać. Raczej są to wskazówki i podpowiedzi, mogące pomóc w odkrywaniu twojej indywidualnej ścieżki, w twoim indywidualnym doświadczaniu.

Kiedy zasiadasz do czytania, poświęć zatem chwilę, żeby powrócić do centrum w swoim ciele. Zatrzymaj się, pooddychaj. Bądź spokojny, choćby na kilka chwil… tak, żeby umysł mógł się rozluźnić, a emocje trochę wyciszyć. Pozwól sobie na odprężenie. Pozwól sobie na ześrodkowanie.

Wertując książkę, możesz mieć wiele reakcji na to, co czytasz. Możesz czuć się zdziwiony, zachwycony, ukojony, ale również sprowokowany, czy poirytowany! Może będziesz coś osądzać albo wyciągać inne wnioski. I to jest w porządku. Kiedy to się wydarzy, obserwuj, co będzie się działo w twoim ciele. Dostrzegaj każde rodzące się uczucie i doznanie. Odnotuj również mentalną zawartość swoich reakcji. Czy obserwujesz siebie jako kogoś, kto się zgadza czy nie zgadza? Czy coś cię inspiruje? A może aktywuje?

To, w jaki sposób reagujesz, nie jest aż tak istotne. Natomiast kluczowe jest stawanie się świadomym swoich reakcji, kiedy się wydarzają i dostrzeganie zmian towarzyszących im w ciele.

Nie musisz „rozumieć” tego, co mówię na intelektualnym poziomie. Dlatego zapraszam cię, żebyś podszedł do książki z postawą – Nie muszę tego rozumieć. Jeśli coś, co mówię, nie ma dla ciebie sensu, nie martw się. Raczej obserwuj, jak się z tym masz, w jaki sposób to doświadczenie wpływa na ciebie, a następnie czytaj dalej.

Ogólnie bądź dla siebie delikatny i życzliwy. Nie musisz niczego chwytać. Nie musisz rozumieć. Nie możesz zrobić niczego źle. Więc wyluzuj. Odpręż się i dobrze baw w tej podróży.

Zatem zaczynajmy!

(…)

Nie chodzi mi o czytanie czy słuchanie nauk, z którymi nigdy nie miałeś kontaktu. Najprawdopodobniej ze wszystkim już wcześniej się zetknąłeś! Oczywiście dobrze jest słuchać innych… ich nauki mogą być pomocne, a nawet esencjonalne w pewnych momentach twojego rozwoju. Jednak to jest praktyczna ścieżka. Chodzi mi o skoki do wody, górską wspinaczkę, o bezpośrednie doświadczenie.

Moim celem nie jest uczenie jakiegoś szczególnego systemu metod czy technik. Zasadniczo kładę nacisk na prosty odpoczynek w byciu świadomym, w obecności, w świadomości samej w sobie. Ten sposób nazywany jest tradycyjnie bezpośrednią ścieżką – dotarciem do esencji, poza wszelkimi formami, poza wszystkimi ideami i koncepcjami.

Oczywiście są pewne rzeczy, które możesz robić, a one pomogą ci znaleźć właściwy kierunek… sposoby, które możesz zastosować, żeby pozwolić na zaistnienie transformacji. Poprzez książkę zaoferuję ci pewne wskazówki i sugestie, pytania i ćwiczenia, które możesz wykonywać. Zapraszam cię do badania wszystkiego na swój własny, indywidualny sposób i w tempie, które będzie dla ciebie dogodne. Niektóre z moich sugestii mogą z tobą rezonować, inne nie… i to jest całkowicie w porządku. Nie ma jednego znormalizowanego podejścia do oświecenia.

Ostatecznie jestem tutaj, żeby pomóc ci odnaleźć twoją indywidualną drogę. Moja rola to wsparcie w odnajdywaniu twojego sposobu na to, żeby żyć w pełni i autentycznie swoim życiem, jednocześnie zagłębiając się w tajemnicę i delikatność niewiarygodnego szczęścia płynącego z nie wiedzenia.

xxxxx

Proste bycie świadomym stanowi klucz do zrozumienia prawdy. W dosłownym sensie, to prawda sama w sobie. Świadomość jest niewytłumaczalna, istnieje poza funkcjonowaniem poznawczym – poza jakimkolwiek wierzeniem… a przecież przenika wszystko. Rzeczywiste bycie tutaj, zanurzanie się w niej i pozwalanie, żeby powodowała nasz wzrost, doglądała naszych spraw, opiekowała się lub spalała w ogniu transformacji, ułatwia rozprzestrzenianie się ducha i otwieranie serca.

Znana i często cytowana nauka ZEN mówi, że „nie ma dokąd iść i nie ma nic do zrobienia”. Z konwencjonalnej perspektywy można uznać taką koncepcję za negatywne stwierdzenie, ale w rzeczywistości takim nie jest. Nie ma dokąd iść… ponieważ jest tylko tutaj. Nie ma nic do zrobienia… ponieważ już zostało zrobione. Co mogłoby być bardziej pozytywne? Zatem bądź tutaj. Odpręż się i pozwól sobie na ugruntowanie. Otwórz się na to,  co właśnie teraz rzeczywiście  się dzieje.

Często warto zadawać sobie pytania – Czy właśnie teraz jestem otwarty na wszystko, cokolwiek się dzieje lub czymkolwiek jest? Czy mogę postrzegać ten moment dokładnie takim, jaki jest… bez osądzania, wniosków albo porównań? Świadomość, twoja prawdziwa natura, pozwala wszystkiemu być takim, jakie jest, właśnie teraz. Nie jest zachłanna, ani wymuszająca. Nie próbuje być czymkolwiek, ani kimkolwiek. Nie stara się niczego uzyskać. Ona po prostu JEST.

Zatem wyjdź z głowy i wejdź do serca, do ciała, do oddechu. Zanurz się w bycie tutaj. Zwróć uwagę na poruszenia umysłu, które pojawiają się w odpowiedzi – czy próbuje odzyskać kontrolę? Czy chce dominować? Jeśli tak, sprawdź, czy jesteś w stanie dać sobie delikatne, pełne miłości wsparcie, odrobinę współczucia, wybaczenie i wdzięczność, po prostu za samą zdolność bycia tutaj, nawet jeśli to bycie nie jest dla ciebie komfortowe lub nie jest tym, czym chciałbyś, żeby było.

Spójrzmy prawdzie w oczy – to „tutaj” nie zawsze jest takie, jakie chciałbyś, żeby było! Tak więc ścieżka do wolności jest odnajdywaniem „tutaj” wolnego od oczekiwań, jakie ono powinno być – wolnego od bycia czymkolwiek w szczególności, wolnego od bycia kimkolwiek. W każdym momencie, w którym jesteś tutaj w pełni obecny, bez pragnienia, żeby to tutaj było gdzieś indziej, jesteś wolny. Zatem każda chwila może być chwilą wolności.

Owszem te momenty wolności mogą na początku wydawać się bardzo krótkie, ale kiedy nauczysz się je rozpoznawać, będą trwały coraz dłużej i będą pojawiać się częściej. Ostatecznie wolność stanie się twoim „domyślnym ustawieniem”, naturalnym stanem odprężenia. Zatem chwytaj poszczególne chwile. Dostrzegaj je. Doceniaj. Jeśli wydają się ulotne, nie czuj się winny. To nie jest problem. Wkrótce znów do nich powrócisz.

Jedną z fundamentalnych cech naszej prawdziwej natury jest nieskończona cierpliwość. Świadomość nie ma zegarka. Nie zna kalendarza. Każda chwila stanowi nową sposobność, żeby powrócić. Więc pozwól sercu na łagodność. Pozwól mu być kruchym. Pozwól sobie się uspokoić, odprężyć i powrócić do centrum. Wkrótce dostrzeżesz, że w naturalny sposób przemieniasz swój wewnętrzny stan ociężałości i gęstości w świetlistość, swobodę i otwartość.

(…)

Wtedy ekspresja staje się poezją. Albo jeszcze lepiej, komedią!

(…)

xxxxx

Ścieżka serca jest bardziej nauką słuchania, niż mówienia… pozwalania niż dominowania… odbierania ze wszystkich kierunków wielu komunikatów, prowadzących twoją uwagę i pomagających dostrzec powrotną drogę do domu.

To prowadzenie, ta wrodzona mądrość, cały czas się komunikuje, zawsze i bez końca stara się przywrócić cię do pełni przebudzenia. Nawet w nieuniknionym czasie całkowitego niezrównoważenia, pomaga ci odczuć nierównowagę, oddzielenie i brak ześrodkowania. Stopniowo nauczysz się pozwalać swojemu doświadczeniu być dokładnie takim, jakie jest, zamiast starać się go unikać, naprawiać czy nawet rozumieć.

Kiedy pozwalasz sobie na utratę równowagi, umożliwiasz jej powrót. Wielki mistrz ZEN Dogen Zenji opisał ludzkie życie jako „jeden nieustający błąd”. Pytał – Jeśli by tak nie było, w jaki sposób moglibyśmy odnaleźć naszą drogę? Większość ludzi myśli, że błędów należy unikać, ale na duchowej ścieżce pomyłki są mile widziane. Tak zwane błędy stanowią okazje, drogowskazy, oświetlające światła.

Tak więc ścieżka polega na zwróceniu się w stronę tego, co trudne, i pozwoleniu, żeby cię prowadziło. W ten sposób stopniowo uczysz się rozumieć i akceptować, że jesteś w trakcie nieustającej transformacji. Nawet kiedy czujesz się unieruchomiony i pochwycony przez dramat lub walkę identyfikującego się, cierpiącego, oddzielonego ja – twoja transformacja jest w toku.

Duchowość nie oznacza pozostawienia człowieczeństwa za sobą. Szczytem duchowości jest raczej całkowite objęcie każdego jego aspektu. Wiele osób wierzy, że bycie „duchowym” oznacza przekroczenie naszej natury,  ucieczkę przed trudnym i brudzącym ludzkim doświadczeniem. Jednak prawdziwa duchowość to dokładne przeciwieństwo. Nic nie jest odrzucane. Nic nie jest wykluczane. Jak mogłoby być? Ostatecznie cóż jeszcze, poza tym prostym, ludzkim doświadczeniem, stanowiącym jedyną znaną nam rzeczywistość, jest dla nas dostępne?

Co roku organizuję liczne odosobnienia, które najczęściej prowadzone są w ciszy. Po kilku dniach, w miarę jak cisza się pogłębia, następuje moment, gdy daję sygnał kończący medytację… a jednak nikt się nie porusza. Ciszy bezruch staje się tak przejmujący, a poczucie swobody tak dogłębne, że naprawdę, jak mówi słynne nauczanie ZEN, „nie ma dokąd iść i nie ma nic do zrobienia”. Co ciekawe, to uświadomienie nie wywołuje znudzenia ani letargu, a wręcz przeciwnie – przemożne uczucie bycia głęboko i niewiarygodnie w domu, u siebie. To się wydarza – naprawdę się wydarza.

Jeśli nie brałeś udziału w takim odosobnieniu, to co mówię może się wydać egzotyczne i bezużyteczne, ale niezależnie czy doświadczyłeś czegoś takiego, czy nie, znasz już tę ciszę, znasz już ten spokój. To twoja prawdziwa natura… esencja twojej istoty. Musisz tylko nauczyć się ją zauważać, rozpoznawać i ufać wyłaniającemu się z niej prowadzeniu, kierującemu cię do prawdy, która już w tobie jest – TO JESTEŚ TY.

Gdy integrujemy się z tą mądrością, tym niezmierzonym pokojem, którym sami jesteśmy, zaczynamy witać wszystko, co się pojawia, nawet jeśli stanowi duże wyzwanie. Witamy każdą trudność, której musimy stawić czoła, związaną z naszą pracą, relacjami, zdrowiem czy sytuacją finansową. Nareszcie mamy przestrzeń, w której możemy zatroszczyć się o to, co wymaga troski, właśnie tutaj, właśnie teraz. W tej przestrzeni akceptacji odkrywamy, co znaczy naprawdę żyć, jak odnaleźć się w tym świecie i jak rzeczywiście służyć innym.

Kiedy naprawdę możemy dostroić się do bezkresnej przestrzeni serca, słuchać jej, pozwolić się jej prowadzić i całkowicie poddać, okazuje się, że bycie tutaj jest absolutną radością. Bycie żywym to niesamowita przyjemność, a jednak to niewiarygodne bogactwo nie jest czymś, czego trzeba kurczowo się trzymać. To tylko jedno po drugim odkrycie, jedna po drugiej niespodzianka.

xxxxx

Bardzo korzystne może być spędzanie czasu z ludźmi, którzy są na tej ścieżce, i którzy również badają i rezonują z częstotliwością bycia. Więc zachęcam cię do nawiązywania kontaktów, w jakikolwiek sposób wydaje się to właściwe. Ten wspólny rezonans może być głęboko wspierający, gdy każdy z nas odnajduje własną drogę. Widzimy światło w sobie nawzajem. Czujemy miłość jednego serca, a to jest prawdziwe błogosławieństwo! Wywołuje wdzięczność i uznanie oraz głębokie zrozumienie, że prawdziwym celem życia jest bycie tutaj, całkowicie, bez wstrzymywania się – bycie w pełni w domu, właśnie teraz. Najszczęśliwsi jako ludzkie istoty możemy być wtedy, gdy jesteśmy zanurzeni w miłości na najwyższym poziomie, a to świadomość, którą wspólnie kultywujemy, rodzi tę miłość i ją ujawnia. Bardzo łatwo utracić poczucie sensu, czuć się wyobcowanym, odłączonym lub pozbawionym pewnych praw, szczególnie w obliczu wszystkiego, co wydarza się na świecie.  Ale w miarę jak to zrozumienie będzie w tobie rozkwitać, będziesz wiedział i znał –  a nie tylko w to wierzył! – sens i cel swojego życia.  W tym poznaniu odnajdziesz spełnienie, które jest odprężające i nie wymaga wysiłku, i które stopniowo stanie się twoim schronieniem, twoim miejscem odpoczynku – twoim prawdziwym domem.

3. Ścieżka najmniejszego oporu

Ścieżka serca jest równocześnie ścieżką najmniejszego oporu. Przebudzenie jest naturalną siłą, a my pragniemy się do niej dostroić, a nie się przeciwstawiać.

Ścieżka najmniejszego oporu to bycie w pełni świadomym, wolnym od jakiegokolwiek wysiłku. W przeciwnym razie podchodzisz do wszystkiego z perspektywy oddzielonego ja i jesteś tylko kimś, kto próbuje być świadomym. Nawet jeśli odczuwasz to jako dobrze ukierunkowany wysiłek, w rzeczywistości stawiasz opór. Stosujesz ideę „bycia świadomym”, żeby opierać się temu, co aktualnie się dzieje, a co może być odmienne od twoich wyobrażeń. Jeśli odpuszczasz opór – choćby na moment – odbierasz oddzielonemu ja miejsce kierowcy. A wtedy prawdziwa świadomość staje się dla ciebie dostępna.

Ścieżka najmniejszego oporu niekoniecznie jest łatwa. W rzeczywistości może być całkiem trudna, ponieważ jesteśmy bardzo przyzwyczajeni do opierania się wszystkiemu, czego nie chcemy odczuwać i przed czym ciągle się bronimy. Przebudzenie podważa ten opór. To prawie jak psychiczny lubrykant. Kiedy świadomość zaczyna przenikać głębsze części nas samych – te, które bardzo długo były wykluczone lub wyparte – nagle widzimy, że wiele spraw zaczyna toczyć się nie tak, jak tego oczekiwaliśmy. Wydarzają się rzeczy, których niekoniecznie się spodziewaliśmy, lub które chcieliśmy. Wtedy możemy się zatrzymać i powiedzieć – Zaraz zaraz, nie na to się godziłem!

Jednak gdy stopniowo zagłębiamy się w świadomość –  gdy zaczynamy ją wcielać i uosabiać – obecność staje się naszym domyślnym ustawieniem, a opór znika. Nie ma nawet impulsu, żeby się opierać, żeby się cofać. Obecność jest dokładnie tu, gdzie jesteśmy.

Oczywiście może przydarzać się coś, co nazwałbym „wybuchami ego”, ale to nieuniknione i absolutnie możemy się tego spodziewać. To tylko kury powracające na noc na grzędę. Inaczej mówiąc, wszystkie nasze odrzucone części – te, które były stłumione, odtrącone, marginalizowane lub zwyczajnie zapomniane – powracają do domu, żeby zostać zintegrowane. Wracają, żeby uzyskać przebaczenie, żebyśmy mogli je utulić i pokochać oraz ostatecznie docenić, ponieważ stanowią paliwo dla ognia transformacji.

Zatem przestańmy odwracać  się od trudności, a zamiast tego skierujmy się ku nim z otwartym sercem i sensytywnością ciała. Wrażliwość transformacji wymaga delikatności i czułości… zejścia sobie z drogi i odpuszczenia kontroli. Wymaga kwestionowania przekonań i zgody na to, żeby nie rozumieć, co się dzieje… bez zamartwiania, że tego nie rozumiemy, ani nie wiemy, co wydarzy się za chwilę.

Prawdziwa transformacja polega na pozwoleniu sobie na pełnię człowieczeństwa, na uczucia… na to, żeby serce wprowadzało w ruch swoje energie tak, jak tego potrzebuje i słuchaniu ciała, kiedy komunikuje swoje potrzeby lub ograniczenia. Wtedy zaczynamy szanować tę świątynię, którą zostaliśmy obdarowani w cudowny i tajemniczy sposób. Jak się tu znaleźliśmy? Nie wiemy, nie możemy wiedzieć. To niewątpliwie oszałamiający sekret. Zaczynamy mieć prawdziwe uwielbienie dla życia, ponieważ w każdym momencie może się zakończyć. Może prysnąć jak mydlana bańka.

Stare duchowe szkoły mówiły o przekraczaniu ludzkiej natury, ale prawdopodobnie zaczynacie już rozumieć, że ścieżka o której mówię, prowadzi ku jej pełnemu obejmowaniu. Nie wyrzucamy śmieci,  a raczej poddajemy je recyclingowi… odzyskujemy wszystkie części nas samych – te, które wcześniej zostały stłumione, odrzucone lub zepchnięte na bok. Dajemy im przebaczenie i współczucie, a ostatecznie wdzięczność i uznanie.

Nasze człowieczeństwo, ze wszystkimi swoimi trudnościami i ograniczeniami, jest częścią uniwersalnej funkcji, istotnym i koniecznym elementem ekosystemu życia i wolności. Cokolwiek jest obecne, wierzcie w to lub nie, doprowadzi ostatecznie do domu, do wolności.  W miarę jak stopniowo zaczynamy rozumieć, jak działa ten proces, możemy się zrelaksować i znaleźć komfort w prostym zaufaniu, że przewodnictwo wskaże nam właściwą drogę.

Wolność już tu jest. Nie jest to coś, co pojawi się w przyszłości. Nie jest czymś, co utraciliśmy w przeszłości. Jest właśnie tutaj, właśnie teraz… i zawsze była. Takie zrozumienie, ta głęboka wiedza już tu jest i na najgłębszym poziomie jest tym, czym sami jesteśmy. W rzeczywistości jest  WSZYSTKIM CO JEST. To twórcza inteligencja, siła życia napędzająca ten tajemniczy, nieskończony wszechświat. Gdy dostroimy się do takiego zrozumienia i na najgłębszym poziomie je zintegrujemy, możemy nareszcie cieszyć się każdą chwilą i być w pełni otwartym na to, czego w istocie potrzebujemy. Poznać prawdę, znaczy stać się prawdą i to jest właśnie ścieżka najmniejszego oporu… od początku, do centrum, do końca.